EKSKLUZYWNY WYWIAD DLA VICE: Kenny Omega mówi o AEW Dynasty, nowej generacji i AJ Stylesie

0
kenny-omega-1.jpg.optimal

Haley Miller z VICE przeprowadziła obszerny wywiad z Kennym Omegą tuż przed niedzielnym AEW Dynasty, gdzie „The Cleaner” zawalczy z MJF-em o mistrzostwo świata mężczyzn AEW.

Kenny Omega jest uważany przez fanów i ekspertów z branży pro wrestlingu za jednego z najwybitniejszych wrestlerów w historii. Udało mu się dokonać tego, czego inni nie potrafili: podbił świat wrestlingu, nigdy nie stawiając stopy w WWE. Od Kanady, przez Japonię, po Ring of Honor, a przez ostatnie 7 lat w AEW – Omega jest fundamentem miejsca, które zbudował Tony Khan.

Pod koniec 2023 roku przeszedł ciężki napad zapalenia uchyłków, który niemal zakończył się tragicznie. Choroba ta atakuje jelito grube, tworząc małe uwypuklenia zwane uchyłkami, które powodują stany zapalne i silny ból. Udało mu się wrócić do zdrowia i na ring, choć sam Omega przyznaje dziś, że wolałby z tym powrotem zaczekać dłużej.

„Wciąż jeszcze dochodzę do siebie, bo to proces, który wymaga mnóstwa czasu. Poza tym wróciłem zdecydowanie za wcześnie, przez co sam utrudniłem sobie pełną regenerację. Narzuciłem sobie grafik prawdopodobnie o półtora roku za szybko – stało się, ale jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. W końcu udało mi się znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Opracowałem dietę, plan treningowy i sposób na zachowanie jak najlepszego zdrowia przy jednoczesnym osiąganiu wyników, co jest najważniejsze. Naprawdę trudno było odzyskać energię potrzebną do działania. Ciężko było poczuć, że w moim kroku wciąż jest ta dawna sprężystość”.

Omega to talent, który zdarza się raz na pokolenie, i ma też mentalność pasującą do kogoś takiego. Haley spytała go, co wciąż napędza go do rywalizacji na najwyższym poziomie. Kenny zastanawiał się przez chwilę, wracając myślami do dni, w których czuje się jak „dawny” on.

„Myślę, że dla ludzi takich jak ja, istnieje pewna ekscytacja w wyzwaniu robienia czegoś, czego być może nie powinno się już robić. I tak jak wspomniałem, wciąż zdarzają się dni, kiedy nie czuję się najlepiej, ale są też takie, gdy czuję się świetnie. Kiedy jestem na siłowni – czy to w dużej grupie ludzi, czy tylko z jednym partnerem treningowym, czy nawet sam – obserwuję siebie w te dobre dni. Myślę wtedy: „Mój Boże, skąd bierze się dzisiaj ta energia? Skąd ta siła?”. To są rzeczy, które mógłby robić stary Kenny Omega. W niektórych przypadkach widzę nawet poprawę względem tamtej wersji mnie. Co jakiś czas dostrzegam te przebłyski. Myślę, że muszę spróbować; muszę podjąć ten wysiłek. Muszę przynajmniej spróbować, bo nie chcę, żeby to poszło na marne. Nie chcę też mieć poczucia, że czegoś żałuję”.

Pomimo problemów zdrowotnych, Omega zdaje się być w najlepszej formie od dłuższego czasu. Co więcej, od powrotu na ring na początku 2026 roku, z tygodnia na tydzień prezentuje się coraz lepiej. Teraz czeka go kolejny test: walka z mistrzem świata mężczyzn AEW, MJF-em, na gali AEW Dynasty. Oboje mierzyli się ze sobą tylko raz i, paradoksalnie, obaj byli wtedy kontuzjowani. Pochodzący z Kanady wrestler wywalczył tę szansę, pokonując Swerve’a Stricklanda.

„Czy MJF rozwinął się jako performer? Czy się zmienił? Co nowego wniesie do ringu? Wielu ludzi wychodzi z założenia: „jestem, jaki jestem, lepiej nie będzie, bierzcie to lub nie”. Myślę, że jestem idealny w tej formie, w której jestem teraz. MJF sprawia wrażenie kogoś, kto myśli podobnie, prawda? Ja jednak zawsze szukam sposobów na poprawę. Zawsze szukam dróg, by sprostać odpowiedzialności, jaką obarczyli mnie fani” – mówi Omega.

„Chcę być taką gwiazdą i takim mistrzem, w jakiego oni wierzą. Nie znam MJF-a zbyt dobrze, zwłaszcza prywatnie. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy ktokolwiek go zna, ale obawiam się u niego pewnego osiadania na laurach – poczucia, że to, jaki jest teraz, w zupełności wystarczy. Że tak już zostanie i będzie trwało przez długi czas”.

Kenny Omega jest w branży pro wrestlingu od ponad 20 lat. Wywodzi się z tej samej generacji, co Bryan Danielson czy AJ Styles – ten drugi w przyszły weekend zostanie wprowadzony do WWE Hall of Fame. Styles odegrał ogromną rolę w karierze Omegi w Japonii; gdy wyruszył do Stanów, Kenny przejął stery jako nowy lider Bullet Clubu. Styles zakończył karierę w lutym i w tym samym czasie otrzymał informację, że dołączy do Hall of Fame.

„Jak wspomniałaś, był on integralną częścią Bullet Clubu w Japonii, niezależnie od tego, czy ludzie zdają sobie z tego sprawę, bo niektórzy mogli wtedy nie śledzić tego, co się działo. Jeśli wrócisz do starych materiałów z TNA, zauważysz, że ich ówczesna renoma była zasługą wysiłków ludzi takich jak AJ Styles. Biorąc pod uwagę to doświadczenie, to co zrobił w Bullet Clubie, a potem w WWE, uważam, że jego wkład w pełni uzasadnia tę nominację. Dla mnie nie jest na to za wcześnie” – odpowiada Omega pytany o to, czy zaskoczyło go tempo wprowadzenia Stylesa do WWE Hall of Fame.

„Przy tak długiej karierze, jaką miał, nie ma sensu zwlekać. Wiemy, że będziesz w Hall of Fame, więc po co kazać komuś czekać 10 lat tylko dla zachowania formalności? Bardzo się cieszę, że spotyka go to teraz, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro. Skoro te wyrazy uznania i tak mu się należały, równie dobrze można mu je przekazać już dziś”.

W całym świecie wrestlingu wydaje się istnieć problem z budowaniem nowych, młodszych gwiazd, które mogłyby w przyszłości występować w walkach wieczoru. W AEW sytuacja stała się nagląca zeszłego lata po utracie m.in. Willa Ospreaya i Swerve’a Stricklanda. Obecnie, oglądając gale tydzień po tygodniu, można zobaczyć takie postacie, jak Brody King, Kevin Knight, mistrzyni świata kobiet AEW Thekla, Kyle Fletcher, Konosuke Takeshita, Willow Nightingale czy Gabe Kidd. Wszystkie te osoby zwiastują świetlaną przyszłość dla federacji. Omega zgodził się z Haley, że AEW jest na prostej drodze, by stać się liderem tej zmiany pokoleniowej.

„Mam wrażenie, że jesteśmy już niemal na samym progu. Myślę, że dochodzimy do momentu, w którym poleganie na „starych wyjadaczach”, takich jak ja, The Young Bucks czy Jericho, może zostać przesunięte do ról pomocniczych, by wspierać konkretne sytuacje. Możemy pomóc w prowadzeniu następnego pokolenia. Uważam, że jest na to zapotrzebowanie. Wciąż jest tam miejsce dla ludzi takich jak my, ale myślę, że doszliśmy do punktu, w którym po prostu mamy nadzieję, że to nowe pokolenie po prostu przejmie od nas pałeczkę. Sądzę, że w głębi duszy każdy z nas daje z siebie wszystko, ale po cichu liczymy, że młodsza generacja wyjdzie przed szereg i powie: „Wiem, że się starasz, ale słuchaj – jestem młodszy, szybszy i silniejszy od ciebie, więc po prostu ci to zabieram”. Myślę, że właśnie na to liczymy. Ja na to liczę. I kiedy widzę taki talent, za którym wiem, że nie byłbym już w stanie nadążyć, czuję, że wszystko będzie dobrze i zmierzamy w odpowiednim kierunku, bo tacy ludzie istnieją”.

Jednym z obszarów, na którym według Omegi zyskało AEW, jest współpraca z federacjami z Japonii i Meksyku. Podkreśla on wagę wielokulturowości w zawodowym wrestlingu i zaznacza, że fani AEW na szczęście są pod tym względem otwarci.

„Wielu ludzi, którzy wcześniej mogli nie rozumieć Lucha Libre, tej kultury czy stylu, otrzymuje teraz solidną dawkę tego co tydzień i myślę, że stało się to powszechnie akceptowane. Ludzie naprawdę wyczekują tych walk i czystego atletyzmu, który ci zawodnicy wnoszą. Dla mnie to ekscytujące, ponieważ uważam, że wielokulturowość w pro wrestlingu jest niemal tak samo ważna, jak w każdej innej dziedzinie życia” – mówi Omega.

„Myślę, że zrozumienie życia i otaczających cię kultur czyni cię bardziej wartościowym człowiekiem. Jeśli zbyt długo jesteś od czegoś odizolowany, zaczynasz tracić zdolność akceptowania nowych rzeczy, idei czy koncepcji. Cieszę się, że mogliśmy wprowadzić dużo Lucha Libre do naszego programu w czasie, gdy nasi fani byli bardzo otwarci i chętni, by dać temu szansę”.

„Wrestling to biznes wart miliony dolarów, w grę zawsze wchodzą ogromne pieniądze, więc nie można zbyt często ryzykować przy dużych inwestycjach. Czasami trafia się promotor, który czegoś spróbuje i powiedzmy, że to nie wyjdzie. Gdy tylko poczują, że coś za pierwszym razem nie wypaliło, natychmiast się wycofują i chowają się do skorupy: „O mój Boże, nigdy więcej tego nie róbmy. To było okropne. Dajmy sobie z tym spokój”. Na szczęście Tony nie jest taką osobą – jeśli w coś naprawdę wierzy, to będzie w to brnął”.

Mimo głosów krytyki kwestionujących, dlaczego 42-letni Omega bierze udział w walce wieczoru o tytuł, on sam wierzy, że to dla niego moment „teraz albo nigdy”, by znów zostać mistrzem.

„Dla mnie to czas „teraz albo nigdy”, by uświadomić jemu (MJF-owi) i całemu światu, że to, co jest obecnie, nie wystarcza. Są ludzie, którzy palą się do walki i depczą mu po piętach, by stać się posiadaczem pasa. Chcą być twarzą organizacji i są gotowi zrobić wszystko, co trzeba, by stać się lepszymi od niego. Myślę, że to zawsze świetnie wpływa na ducha rywalizacji, niezależnie od tego, czy jesteś tym dobrym, złym, czy kimś pomiędzy. Kiedy każdy dąży do bycia lepszą wersją samego siebie, pościg za tytułem zawsze będzie niezwykle interesujący”.

Źródło: Haley Miller/VICE