Drew McIntyre oddaje hołd PAC-owi: „Zachował swoją pasję i do końca pozostał dobrym człowiekiem”

0
IMG_20261001_181647

Fot. X: @DMcIntyreWWE

Drew McIntyre podzielił się swoimi wspomnieniami z PAC-iem w nagraniu, które nagrał w samochodzie. Szkot podobnie jak wielu europejskich wrestlerów, był blisko z Satterleyem.

„Tak jak wszyscy, próbowałem przelać na papier kilka myśli, kilka słów mieszczących się w 280 znakach, ponieważ chcę dołożyć coś od siebie do tej fali pozytywnej energii i wspomnień o Benie.

I o to właśnie chodzi – o pozytywne emocje, mimo że cała ta sytuacja jest po prostu potworna i niesprawiedliwa. Wszyscy mówią o nim tak ciepło, bo nie da się o nim powiedzieć ani jednego złego słowa. Spędził w tej branży ponad dwie dekady, a po takim czasie – sami wiecie, gdy sprawy nie zawsze układają się po twojej myśli – można stać się naprawdę cynicznym. On nigdy taki nie był. Zachował swoją pasję i do końca pozostał dobrym człowiekiem.

I zobaczcie, jak jest teraz wspominany. Ostatecznie możesz osiągnąć w ringu wszystko, co tylko zechcesz, i mieć na koncie te wszystkie niesamowite akcje, które ludzie będą kiedyś oglądać i się nimi zachwycać. Ale w końcu i tak wpiszą twoje nazwisko w Google. I jeśli byłeś kawałem drania, to i tak się o tym dowiedzą. Ja nie chcę być tak zapamiętany i wy też nie powinniście tego chcieć. Powinniście chcieć, aby pamiętano was tak, jak Bena.

Poznałem go ponad dwadzieścia lat temu, podczas jego pierwszych walk, w federacji W3L w Carlisle w Anglii. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: „Nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak latał w ringu i robił to z taką precyzją”. Powiedziałem mu potem: „Chyba zrobiłeś każdy możliwy ruch, jaki kiedykolwiek wymyślono, a do tego dorzuciłeś kilka własnych. Może trochę odpuść”. Ale nie odpuścił – i dzięki Bogu, bo szturmem podbił świat wrestlingu.

Mieliśmy okazję pracować razem w Irish Whip Wrestling w Irlandii oraz w RQW w Londynie. W Londynie mówiłem mu: „To ty jesteś tym, który tego dokona. Pojedziesz do Ameryki”. On mówił mi to samo i obaj, wiecie, przetarliśmy własne szlaki. Ale oglądanie, jak osiąga to wszystko, co osiągnął, i daje te niesamowite, genialne walki, było czystą radością. Niestety, częściowo ominął mnie jego czas w WWE, byłem wtedy poza federacją, ale zawsze byłem nim zachwycony. Za każdym razem, gdy go widziałem, był dokładnie tym samym człowiekiem. A ludzie, którymi się otaczał, jego bliscy przyjaciele, to osoby, w których towarzystwie uwielbiam przebywać, spędzać czas i rozmawiać. Wszyscy nadajemy na tych samych falach i mam nadzieję, że nowa generacja będzie o tym pamiętać. Często na galach nie spędzamy ze sobą aż tak wiele czasu, ale wiecie – jesteśmy zespołem, jesteśmy rodziną. Mamy szczęście, że możemy dzielić ten cały czas i kiedy tracimy kogoś z nas, każdego to boli.

Cierpię teraz razem z wami wszystkimi i ze wszystkimi moimi braćmi i siostrami, z rodziną i przyjaciółmi Bena oraz z jego żoną. To po prostu jest cholernie niesprawiedliwe. Ale wiecie co, dbajmy o pamięć o nim, utrzymajmy ją przy życiu. I niech każdy dzieli się swoimi historiami i mówi o nim wtedy, kiedy będzie na to gotowy. I mówcie tym, których kochacie, że ich kochacie”.