Artykuł: Kto powróci na WWE Royal Rumble?

Już w nocy z niedzieli na poniedziałek, odbędzie się zawsze długo wyczekiwana i uwielbiana przez fanów, gala WWE Royal Rumble. Zaliczana zresztą do tzw. wielkiej czwórki, w której oprócz Royal Rumble, mamy również SummerSlam, Survivor Series i oczywiście WrestleManię. Jeśli chodzi o emocje, nic moim zdaniem nie równa się jednak odliczaniu od 10 do 0 przy wejściu kolejnych zawodników, a następnie oczekiwaniu kto zostanie wyeliminowany jako ostatni. Mowa o walkach typu Royal Rumble Match.

Co roku 30 zawodników rywalizuje o miano pretendenta do tytułu mistrzowskiego na największej ze scen w niezwykle elektryzującej batalii wymyślonej przez Pata Pattersona. Walka ta sprawia, że nawet Ci, którzy nie oglądają już WWE, odpalają stream i z ekscytacją czekają na finisz. Jednak, co należy podkreślić, nie tylko na finisz, ale bardzo często także na powroty swoich ulubionych gwiazd. Wszak, WWE przyzwyczaiło nas już do tego, że w trakcie Royal Rumble Matchów, dochodzi do powrotów, zarówno tych mniej, jak i bardziej oczekiwanych. Te, które zapadły mi w pamięci najbardziej to zdecydowanie powrót Johna Ceny na RR’2008, Rey’a Mysterio na RR dziesięć lat później oraz oczywiście Edge’a na RR’2020.

Royal Rumble to także debiuty. Chociażby taki jak w 2016 roku, kiedy to w WWE zadebiutował AJ Styles, wcześniej znany głównie z TNA i NJPW. Niemniej, w tym artykule, skupimy się w pełni na powrotach, a dokładniej zadamy sobie pytanie: kto mógłby powrócić na tegoroczny Royal Rumble Match?

Cóż, ja wybrałem sobie dwunastkę gwiazd i postanowiłem, że podzielę je na dwie grupy. W jednej z nich, znajdą się duże nazwiska – takie, których pojawienie się, wywoła wielki szum. W pozostałej grupie, znajdą się… wszyscy inni. Czyli po prostu Ci, którzy nie są aż tak popularni lub też nie wywołaliby wielkich emocji z różnych przyczyn. Najczęściej dlatego, że mimo obecnej przerwy, jeszcze niedawno stali w ringu WWE i są uznawani za aktywnych zawodników głównego rosteru. Nim przejdziemy do prezentacji, chciałbym zaznaczyć, że taki, a nie inny podział, jest moją subiektywną oceną i nie ma co do niego przywiązywać większej wagi 😉

Zaczynamy od tej drugiej grupy zawodników, a jest ich siódemka:

  • SAMOA JOE

Pewnie niektórzy umieściliby go w drugiej grupie. Ja także się nad tym zastanawiałem, ale koniec końców, stwierdziłem, że Samoa Joe w porównaniu do nazwisk, które zaprezentuję nieco później jest jednak za “mały”. Choć sam powrót na Rumble tego zawodnika byłby naprawdę super sprawą i jestem pewny, że wielu fanów bardzo ucieszyłoby się z takiego rozwiązania. Ostatni raz, Joe w ringu WWE widzieliśmy niemal rok temu. Niestety liczne kontuzje spowodowały, że musiał on zrobić sobie dłuższą przerwę od występów i zajął się komentowaniem gal. W tej roli odnajduje się bardzo dobrze, ale jestem przekonany, że większość widziałaby go jeszcze w niejednym dużym feudzie na RAW, bądź SmackDown.

  • ALEISTER BLACK

Po Aleisterze słuch zaginął, kiedy podczas zeszłorocznego Draftu został zawodnikiem SmackDown. Jest to dość zaskakujące, ponieważ Black ma wielu fanów i można byłoby ciekawie poprowadzić jego postać w kierunku niemałego pushu. Ostatnie doniesienia mówiły o tym, że WWE celowo usunęło Blacka z telewizji, aby powrócił w mocnym stylu na SmackDown. Do żadnego powrotu póki co jeszcze nie doszło, więc kto wie… Może powróci w mocnym stylu podczas jutrzejszego Royal Rumble?

  • ANDRADE

Ostatni raz w ringu WWE, Andrade widzieliśmy w październiku zeszłego roku. Wtedy to, został zaatakowany przez “Fienda” i wypisany z telewizji. Od tego czasu, jego managerka Zelina Vega została nieoczekiwanie zwolniona z WWE, a sam Andrade miał więcej czasu na odpoczynek i spędzanie czasu z Charlotte Flair. Zbliża się jednak WrestleMania na Raymond James Stadium, a myślę, że Andrade nie chciałby jej pominąć. Czy powróci już podczas jutrzejszego Royal Rumble? Moim zdaniem jest na to duża szansa.

  • NAOMI

Kto powiedział, że będziemy rozmawiać jedynie o zawodnikach płci męskiej? 😉 W 2018 roku, WWE wprowadziło Royal Rumble Match dla kobiet i jest to bardzo dobra informacja, ponieważ dywizja kobiet po prostu na to zasługuje. Z racji trochę mniejszego rosteru lub w niektórych przypadkach, być może, małego doświadczenia, zawsze przy okazji kobiecego Royal Rumble Matchu, można liczyć na ciekawe powroty, bądź debiuty zawodniczek z NXT. W tym roku, jedną z powracających wrestlerek może być właśnie Naomi. Co prawda, we wrześniu przechodziła dość poważną operację, ale w Drafcie miesiąc później została przydzielona do brandu RAW i raczej można oczekiwać jej powrotu w niedalekim czasie.

  • SETH ROLLINS

Jeśli chodzi o możliwe powroty w niedzielnym Royal Rumble Matchu, zdecydowanie najczęściej wymienia się nazwisko Setha Rollinsa. Najczęściej obok pana, którego przedstawię poniżej. Skupiając się jednak na Rollinsie, pamiętacie jak pisałem na początku, że w tej grupie, znajdują się osoby, które nie wywołałyby aż tak wielkich emocji przy swoim wejściu? Moim zdaniem, “Messiah” wpasowuje się tutaj idealnie. Dlaczego? Ponieważ fani WWE nie zdążyli jeszcze o nim zapomnieć, a poza tym, dużo mówi się o jego powrocie w kontekście Royal Rumble, co jednocześnie, gdyby rzeczywiście do tego doszło, nie byłoby to żadną wielką niespodzianką. Seth zrobił sobie wolne od WWE po zakończeniu feudu z rodziną Mysterio oraz Murphym, aby skupić się na swojej rodzinie. Ta bowiem powiększyła mu się po urodzeniu dziecka przez Becky Lynch. Pytanie brzmi, czy Rollins powróci jako face, czy też w dalszym ciągu będzie odgrywał rolę heela?

  • BRAY WYATT

Seth Rollins i Bray Wyatt – to właśnie o powrotach tych dwóch, mówi się najczęściej. I tak jak w przypadku Rollinsa, zastanawiamy się, czy powróci on jako face czy heel, tak niejasna jest również przyszłość Wyatta. Wszyscy pamiętamy bowiem jak został on “spalony” przez Randy’ego Ortona na TLC. To znaczy… “The Fiend” został “spalony”. Pytanie więc, czy “The Fiend” powróci w jakimś nowym wcieleniu, czy też zobaczymy po prostu zwykłego Bray’a Wyatta? Jak wiemy, w Rumble Matchu udział bierze jego ostatni przeciwnik, Randy Orton. Jest więc wielka szansa na to, że panowie ponownie spotkają się twarzą w twarz.

  • DABBA-KATO

Tak wiem… 🙂 I nie będę ukrywał, że tutaj przed szereg wyrwała się narodowość. Podczas, gdy cały świat ma w nosie Babsa, Polacy czekają na powrót swojego jedynego rodaka w WWE. Pamiętam, gdy wszyscy mówili, że Babatunde zadebiutuje pierw w NXT, a tu podczas jednego z sierpniowych RAW doszło do niemałej niespodzianki i po raz pierwszy zobaczyliśmy Babsa już jako Dabba-Kato w czerwonym brandzie WWE. Miał on swój streak zwycięstw w RAW Underground i nawet rozprawiał się z Kevinem Owensem i Aleisterem Blackiem, jednak niestety, gdy przyszedł czas na poważniejszego przeciwnika w postaci Brauna Strowmana, Dabba-Kato poległ po raz pierwszy. Od tego czasu nie widzieliśmy go nigdzie. Pojawiły się jedynie informacje, że wraz z grupą innych “cięższych” został skierowany na treningi do Performance Center. A kto wie? Może w ostatnim czasie, szykował się tam do swojego powrotu? W końcu ma doświadczenie w walkach typu Royal Rumble Match. Pojawił się właśnie w takiej walce na gali w Arabii Saudyjskiej w 2018 roku. Jest głodny sukcesów i udowodnienia wszystkim, że stać go na wiele. Ja bym się nie zdziwił, gdyby powrócił w niedzielę i w ramach zemsty wyeliminował takiego Strowmana 😉


No dobrze… Siódemka ewentualnych powrotów za nami. A teraz czas na piątkę, tych z trochę mocarniejszej kategorii:

  • THE ROCK

Zaczynamy z grubej rury. Chyba nie ma mocarniejszego nazwiska od Dwayne’a “The Rocka” Johnsona. Problem w tym, że jego występ na Royal Rumble jest raczej niemożliwy. Owszem, dużo mówi się o jego ewentualnej walce z Romanem Reignsem na WrestleManii, ale według najnowszych spekulacji, ma dojść do tego dopiero za dwa lata. Ciężko jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Reigns w dalszym ciągu będzie wtedy heelem i “głową rodu”, a Rock nadal będzie utrzymywał tak dobrą formę. Dlatego też, postanowiłem umieścić Dwayne’a już w tym zestawieniu. WWE lubi robić niespodzianki z nim związane, a poza tym… w świecie rozrywki sportowej wszystko jest możliwe.

  • BECKY LYNCH

Nie wspomniałem o tym wcześniej, ale w tej grupie polecimy sobie z występami od tych najmniej prawdopodobnych do najbardziej prawdopodobnych. Taka będzie kolejność. Zestawienie rozpoczął The Rock, bo nie ukrywajmy, że na jego występ raczej nie ma co liczyć. Jako numer dwa postawiłem na Becky Lynch i tutaj ponownie wracamy do kobiecego Royal Rumble Matchu. Z tym, że nie zapominajmy, że Becky jest świeżo upieczoną mamą. 4 grudnia urodziła córeczkę i raczej mało prawdopodobne jest, aby powróciła na ring w tak szybkim czasie. Co prawda, zdążyła już wrócić na salę treningową i nie wiemy w jakiej jest obecnie dyspozycji, ale i tak nie spodziewałbym się jej powrotu. Choć, gdyby do niego doszło… Byłaby to na pewno wielka chwila. Nie bez powodu umieściłem Becky w tej grupie. To zawodniczka, która w ostatnich latach wyrobiła sobie nazwisko i w ostatnim czasie była najpopularniejszą i najbardziej lubianą osobą w kobiecej dywizji. Wszyscy pamiętamy jej niebagatelny sukces na WrestleManii 35, kiedy to w walce wieczoru pokonała Rondę Rousey i Charlotte Flair zdobywając dwa główne tytuły mistrzowskie. Z kolei, rok temu na WrestleManii pokonała Shaynę Baszler w walce o tytuł RAW Women’s Championship. W maju musiała oddać pas z powodu ciąży. Oddać, a raczej przekazać go w ręce Asuki, ówczesnej pani Money in the Bank. Gdy powróci, na pewno będzie chciała ponownie zostać mistrzynią.

  • RONDA ROUSEY

Przypadek Rondy Rousey jest wyjątkowo dziwny. Ostatni raz w ringu WWE widzieliśmy ją w 2019 roku podczas WrestleManii 35. Pomimo aktywnego kontraktu, od tamtej pory, Rousey nie powróciła i tak naprawdę nie wiemy jaka jest jej najbliższa przyszłość. A czas ucieka, bo według informacji, obecna umowa z WWE kończy jej się 10 kwietnia tego roku. Nieco ponad miesiąc temu, w jednym z wywiadów, Rousey zdradziła, że nie była fanką podróży w czasie jej kariery w WWE. Nie lubiła ciągle być w trasie i być może to jest właśnie główna przyczyna jej nieobecności. Z tym, że… WWE od dłuższego czasu nie rusza się z miejsca. Pierw przez kilka miesięcy, odbywały się gale wyłącznie w Performance Center, potem w Amway Center i od niedawna na stadionie Tropicana Field. Wszystkie trzy lokalizacje znajdują się na Florydzie, co teoretycznie nie przeszkadzałoby chyba aż tak bardzo Rondzie. No ale cóż… To czy powróci, czy nie zależy tylko i wyłącznie od niej. Vince McMahon i tak poszedł jej na rękę, ponieważ pomimo aktywnego kontraktu, nie nakazuje jej stawiania się w pracy. Moim zdaniem, jeśli mowa o Royal Rumble, bliżej jest do powrotu Rondy Rousey niż wspomnianej wcześniej Becky Lynch. Sama Ronda trenowała ostatnimi czasy na wrestlingowym ringu i to nie z byle kim. Osobą, która pomagała jej w ćwiczeniach był JTG. Pasja Rondy do wrestlingu wydaje się, więc nieustająca, tylko pytanie, czy będzie chciała ona wrócić już teraz do WWE. A jeśli nie teraz to kiedy? Niedzielna gala PPV wydaje się ku temu najlepszą okazją, a kobieca dywizja potrzebuje impulsu i mocnych walk. Ronda Rousey mogłaby to wszystko zapewnić.

  • JOHN CENA

Ostatnio, Ringside News podało informację, że John Cena na 100% wystąpi podczas tegorocznej WrestleManii. A jeśli wystąpi na WrestleManii to czemu nie mógłby wystąpić już podczas Royal Rumble? Myślę, że byłaby to ciekawa okazja, nawet do stworzenia dużego feudu w kontekście największej ze scen. 16-krotny mistrz świata ostatnimi czasy był w WWE jedynie part-timerem. Jak wyznał Triple H, to człowiek, który w pełni na to zasłużył. I choć wcześniej mówił, że nigdy nie opuści WWE, obecnie robi karierę w Hollywood. Poszedł zatem śladami The Rocka, ale mimo wszystko, wydaje się być cały czas chętny na kolejne występy w ringu. Jego fani czekają na to z niecierpliwością. A nawet nie tylko jego fani. Podczas, gdy Cena był aktywnym wrestlerem, niektórzy mieli go już dość. Teraz, gdy Cena skupił się na karierze aktora, wielu za nim tęskni, nawet jeśli wcześniej za nim nie przepadali. Ostatni występ w WWE, John Cena zaliczył podczas WrestleManii 36. Wtedy to, po bardzo dziwnym “starciu” uległ Bray’owi Wyattowi. Można być pewnym, że jego następna walka nie będzie już cinematic matchem. Tym bardziej, że gale odbywają się teraz przed wirtualną publicznością, a na kwietniowej WrestleManii nawet tą realną. W planach jest bowiem wpuszczenie ponad 25,000 fanów. Czy zobaczymy zatem Johna Cenę w tegorocznym Royal Rumble Matchu? Moim zdaniem jest to możliwe.

  • BROCK LESNAR

Pewnie niektórzy za nim wcale nie tęsknią. Fakt faktem, nie zawsze wspomina się Brocka Lesnara pozytywnie, tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie jego title runy. Osobiście mam na ten temat trochę inne zdanie. Dla mnie, Lesnar w WWE zawsze będzie dużą rzeczą. I wbrew opinii innych, ucieszyłbym się na jego widok w Royal Rumble Matchu. To gwarancja żywych dyskusji, wyświetleń, pieniędzy i ciekawych programów. A nie zapominajmy, że WrestleMania już tuż-tuż i WWE potrzebuje mocnych nazwisk. Generalnie, sytuacja jest tutaj podobna jak w przypadku Rondy Rousey. Tylko i wyłącznie od Lesnara zależy, czy będzie chciał wrócić, czy też nie. Jego ostatni kontrakt z WWE skończył się w zeszłym roku i nie wiadomo nic na temat ewentualnego podpisania nowego. Cóż, ja jestem przekonany, że Lesnar nie pożegnał się jeszcze z WWE i prędzej, czy później powróci. Być może już w niedzielę.


Na tym pora zakończyć artykuł. Jak widzicie, opcji na powrót (i to nie jeden) jest wiele – a i tak nie uwzględniałem powrotów jednorazowych, które zazwyczaj należą do legend typu Tatanka. Moim zdaniem WWE szykuje mocne niespodzianki i z niecierpliwością czekam na oba Royal Rumble Matche. Jestem przekonany, że z powyższej listy powróci nie jedna gwiazda. A moje wymarzone wejścia? Hmm… John Cena, Dabba-Kato, Ronda Rousey, The Rock, Becky Lynch. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby z tej piątki powróciła choć jedna osoba. Jednocześnie zachęcam do dzielenia się Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach.

Dziękuję za przeczytanie artykułu, miłej zabawy podczas oglądania Royal Rumble!