Jak było na RAW? 17.06.2019 – Omówienie

WWE nadal serwuje nam słaby i nudny produkt, ale zdarzają się takie wyjątki jak ostatnie RAW, które było niezłe. Show naprawdę wypadło nieźle i dało się to oglądać, choć ja znów ograniczyłem się do skrótów na YouTube. Jedynie segment Braya obejrzałem w całości, bo zawsze warto je oglądać. Seth Rollins niszczył każdego krzesłem, a na sam koniec powalczył z Daniele Bryanem w main evencie czerwonej tygodniówki. Jego dziewczyna Becky pogadała sobie z Lacey i nawet jej dołożyła. Ikonki się pojawiły i obroniły pasy tag team kobiet wow, co za sensacja.

Ricochet wygrał walkę 5 rywali o miano pretendenta do US Title. Mega dobry ruch ze strony WWE, że dali mu szansę. Roman Reings w końcu dopadł Shane’a niszcząc jego koleżków i jego samego. R- Trutha nadal gonili i nadal go nie dogonili. New Day zjawiło się na RAW, by zmierzyć się z Kevinem, Samim i Baronem oraz przy okazji upokorzono EC3.  Bray Wyatt rozwalił system kolejnym epizodem “Firefly Fun House”, który najprawdopodobniej był ostatnim odcinkiem tego wspaniałego show. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Ricochet pretendentem do United States Championship

Przez chwilę myślałem, że walka nie jest elimination matchem i myślałem, że Strowman to wygrał. Po chwili jednak się kapnąłem i kontynuowałem oglądanie. Największy plus tego meczu to to, iż wygrał Ricochet, który został na sam koniec z Mizem w ringu. Obaj fajnie się zaprezentowali i było widać, że panowie mają ze sobą chemię w ringu. Rico wygrał i powiem wam, że w ogóle się nie spodziewałem, że on to wygra. Mega się ucieszyłem, gdy sędzia doliczył do 3 i było już wiadome kto zwyciężył. Naprawdę dobry ruch ze strony WWE, bo Trevor ostatnim czasy pokazał, że zasługuję na szansę w midcardzie RAW. Na Stomping Grounds i tak pewnie przegra, ale ważne że chociaż dostał tę szansę. Na niedzielnym PPV czeka nas świetna walka i mimo że Rico ma mały procent szans na wygraną, to jeśli dobrze się pokażę to dostanie kiedyś run z pasem.

Becky i Lacey na ostatniej prostej przed  Stomping Grounds

Ach jak ciekawy jest program naszej mistrzyni i damy WWE. Od dłuższego czasu powtarzamy ten sam schemat, czyli Becky wychodzi potem zjawia się Lacey i albo dochodzi do brawlu lub dostajemy między nimi pogawędkę, która do niczego nie prowadzi. Tym razem panie sobie chwilę pogadały i na sam koniec, gdy dama chciała wejść do ringu oberwała od Irlandki. Czekam na niedzielne PPV i liczę, że tam nastąpi koniec tego storyline’u. Lynch wygra na 100% i oby dostała w końcu konkretną rywalkę.

Roman Reigns spuszcza łomot Shane’owi i jego koleżkom

Czekałem na ten moment od początku tego feudu. Tydzień w tydzień synalek Vince’a i jego małpki czy tam ochroniarze atakowali Romana i ten dostawał łomot. Trwało do długo i było czymś nudnym. Shane wychodził i się chwalił, a taki Drew szczekał i szczekał powtarzając te samo promo co tydzień. Nawet na ostatnim RAW mówił coś o skopaniu tyłka Romkowi, co brzmiało praktycznie tak samo, jak jego teksty sprzed tygodnia. W tym tygodniu doszło do czegoś, na co czekałem od dawna, czyli Roman dokładający Shane’owi oraz Drew! nawet dostało się Revival, którzy też stali się w ostatnim czasie pachołkami O’Maca. Pięknie to wyglądało, gdy Roman najpierw wpadł do pokoju, w którym była cała ich czwórka. Każdego rozłożył, a następnie wykończył McMahona w kwadratowym pierścieniu. Mega mnie irytuje heelowa wersja Shane’a, więc czuję się oglądając ten feud, jak taki mark. Na Stomping Grounds Reigns rozłoży Drew, by następnie rozprawić się na dobre z synem prezesa WWE. Może na Extreme Rules? w jakimś gimmick matchu? jestem za.

Tag Team Match z udziałem New Day oraz całkowite upokorzenie EC3

Gościem Kevin and Sami Show był Baron Corbin. Cały segment doprowadził do pojawienia się New Day na RAW i walki stajni z wspomnianą trójką. Panowie sobie trochę pogadali i nawet doszło do pojawienia się EC3 na RAW! no kto by się tego spodziewał. Był to pogrzeb i upokorzenie EC3 w WWE. Tak właśnie przebiega jego kariera w main rosterze po przejściu z NXT. Jest on zwyczajnie nikim i tyle. Jak wielokrotnie wspominał redakcyjny kolega Patryk, Ethan ani razu nie miał okazji się wypowiedzieć i to mnie boli, bo gość jest mega dobry na majku. Następnie doszło do walki New Day z gospodarzami show oraz Baronem. Pojedynek zakończył się zwycięstwem tych pierwszych po tym jak doszło do nieporumienienia Kevina i Samiego z Corbinem.

Tytuły tagowe kobiet istnieją!

Tak one istnieją! kiedy ostatni raz widzieliśmy obronę tych pasów? bardzo dawno. Ikonki zawalczyły z Alexą oraz Nikki. Wiadome było, że Cross i Bliss tego nie wygrają z wiadomych względów (Bliss jest pretendentką). Starcie jak myślałem wygrały mistrzynie przy lekkiej pomocy Bayley, która była przy ringu. Sytuacja w dywizji tagowej kobiet jest dosłownie “martwa” i WWE nie uratuje tego wrzucaniem random meczy o pasy na RAW czy SD. To nie tak ma wyglądać ta dywizja i jej booking.

Ostatni epizod Firefly Fun House?

Najpewniej był to ostatni epizod naszego ukochanego domku Braya. Wszystko co miało miejsce w ostatnim odcinku utwierdza nas w fakcie, że te segmenty dobiegają końca i re-debiut Wyatta w ringu zbliża się wielkimi krokami. Mieliśmy tutaj wspomnienia tego, co miało miejsce wcześniej. Zjawiła się karykatura Vince’a, uwielbiany Rabbling Rabbit czy świnka. Wyatt podlewał swój ogród mówiąc, że tutaj właśnie rosną pomysły. Mówił także o budowaniu tego wspaniałego miejsca. Wszystkie znane nam postacie się zjawiły mówiąc “dołącz do nas”, a Bray dodał że ludzie kochają strach, a strach jest równy sile. Następnie zaczęło się robić mrocznie i raz pokazywano normalnego Wyatta, a momentami tego w masce. Super to zrobiono i pozostawiono widza w niepewności, bo nikt nie wie kto za tydzień pojawi się na RAW! czy będzie to wesoły Bray? czy może jego drugie wcielenie?.

Rollins vs  Bryan – bardzo dobry main event RAW

W sumie żadnej większej historii ta walka nie miała, ale była dobrym zakończeniem tego odcinka RAW. Niby doszło do DQ ze względu na pewne ingerencje i brawl z udziałem Revival, Usos i innych. Walkę jednak wznowiono i panowie dali na bardzo dobre show. Pojedynek mi się podobał i gdyby panowie dostali więcej czasu, to stworzyliby coś jeszcze lepszego. Zwycięstwo Rollinsa mnie nie dziwi. Bardziej dziwi mnie to, że Daniel przyjął “Curb Stompa”, bo patrząc na jego perypetie z karkiem spodziewałem się innego zakończenia walki. Po walce tradycyjnie Setha atakuje Baron. Typowy booking heelowego pretendenta do tytułu.