Cody Rhodes coraz poważniej myśli o karierze poza wrestlingiem. Po zakończeniu zdjęć do Street Fighter przyznał, że chciałby częściej pojawiać się na wielkim ekranie.
Cody Rhodes wcielił się w postać Guile’a w nadchodzącej ekranizacji Street Fighter. Jak się okazuje, udział w produkcji tylko zwiększył jego zainteresowanie aktorstwem.
Podczas podcastu Flagrant były mistrz świata WWE przyznał, że choć wrestling pozostaje jego życiową pasją, chciałby rozwijać się również w branży filmowej.
„Kocham wrestling. To dzieło mojego życia i wciąż mam wiele do osiągnięcia. Ale naprawdę złapałem aktorskiego bakcyla.”
Rhodes zdradził, że szczególnie zainspirował go pokaz filmu Union County. Po seansie zadzwonił do swojej żony Brandi, przekonany, że powinien poważniej potraktować aktorstwo.
„Naprawdę mnie to fascynuje. Chcę być w tym dobry. Jestem tutaj, świetnie się bawię i mogę brać udział w scenach akcji.”
Choć zawodnik nie zapowiedział kolejnych projektów, jego wypowiedzi sugerują, że Street Fighter może być dopiero początkiem większej przygody z Hollywood.
Dumny Sandomierzanin. Fan wrestlingu od 2010 roku, głównie WWE i PPW. Ulubieni zawodnicy: Dolph Ziggler, Shawn Michaels, CM Punk i Chelsea Green. Poza wrestlingiem jestem kinomaniakiem oraz kibicem Manchesteru United i Lewisa Hamiltona. W redakcji od lutego 2026 roku.

