Randy Orton to jedna z najbardziej ikonicznych postaci w historii WWE. Od ponad dwóch dekad pozostaje prawdziwym filarem tej firmy. Mimo przejścia poważnej operacji zrośnięcia kręgów, która wykluczyła go z akcji na półtora roku, powrócił w doskonałej formie. Ostatnio Viper ujawnił, ile czasu pozostało mu jeszcze do końca obecnej umowy z WWE.
Orton wypowiedział się na ten temat podczas sesji Q&A z fanami w Las Vegas, tuż przed galą WrestleMania 42. Wyjawił tam, że obecna umowa gwarantuje mu jeszcze cztery lata startów. Warto przypomnieć, że w 2024 roku zawodnik podpisał pięcioletnie przedłużenie kontraktu. Mając wciąż sporo czasu do dyspozycji, Orton dał jasno do zrozumienia swój główny cel. Skupia się teraz wyłącznie na powrocie na sam szczyt.
Apex Predator stanowczo uciął również wszelkie dyskusje o ewentualnym odejściu do Hollywood. Zamiast tego zasugerował długoterminowy plan. Chce na dłużej związać się z WWE, nawet po zakończeniu swoich obecnych, pełnoetatowych występów.
Właśnie skończyłem 46 lat. Zostały mi jeszcze cztery lata kontraktu. Kiedy on wygaśnie, może przejdę na grafik w stylu Undertakera. Mógłbym wtedy co roku wpadać na WrestleManię i ciągnąć to dosłownie do momentu, aż odpadną mi koła. Jednak najpierw muszę zdobyć to mistrzostwo. Minęło już sporo czasu, a ja bardzo chcę tytułu numer piętnaście. Myślę, że w tym momencie jestem gotów zrobić absolutnie wszystko, aby go zdobyć.
Takie nastawienie doskonale pokrywa się z tym, co Orton mówił zaraz po zawarciu nowej umowy. W sierpniu 2024 roku oficjalnie potwierdził przedłużenie kontraktu z federacją o kolejne pięć lat:
Wiem, że nawiązujesz do Cody’ego i jego tytułu. Może chciałbym po niego sięgnąć w późniejszym czasie, ale nie sądzę, abym musiał się z tym spieszyć. Zamierzam robić to jeszcze przez długi czas. Właśnie podpisałem pięcioletnie przedłużenie kontraktu i naprawdę nigdzie mi się nie spieszy. Jak dla mnie, mam jeszcze mnóstwo czasu. Czuję się świetnie i dopisuje mi zdrowie.
Podsumowując: Orton ani myśli o zwalnianiu tempa. Ma przed sobą jeszcze cztery lata kontraktu i jest w pełni zdeterminowany, by gonić historię. Chce zapisać na swoim koncie kolejne tytuły mistrza świata, zanim w ogóle rozważy przejście na lżejszy grafik. W wieku 46 lat wciąż wypowiada się jak człowiek z niedokończonymi sprawami. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, licznik mistrzostw z pewnością nie zatrzyma się na czternastu, nawet pomimo ostatecznej porażki z Codym Rhodesem na WrestleManii 42.

