Site icon MyWrestling

Okiem Rysia: Bohaterowie WrestleManii #2 Roman Reigns

WWE WrestleMania 2026 Vegas MyWrestling

Zbliżająca się wielkimi krokami WrestleMania 42 na Allegiant Stadium to idealny czas podsumowań i ocen tego, kto faktycznie zapracował na swoje miejsce w karcie.

Dziś bierzemy pod lupę zwycięzcę Royal Rumble 2026 i zarazem Original Tribal Chiefa, Romana Reignsa. Czy OTC faktycznie zapracował na bilet do main eventu na największej ze scen? Przyjrzyjmy się bliżej jego drodze do Las Vegas.

Problem z part-timerami

Roman Reigns osiągnął w WWE wszystko, co można było zdobyć. Zbudował legendę Bloodline, trzymał tytuł przez lata, ale obecnie jego status drastycznie się zmienił. Reigns to dziś zdecydowanie zawodnik walczący w niepełnym wymiarze, który na galach pojawia się od święta. Wpada na arenę, wygrywa, wygłasza promo i znika na długie tygodnie lub miesiące.

Statystyki nie kłamią, garstka walk w ciągu roku

Patrząc na okres od WrestleManii do WrestleManii, Roman Reigns stoczył ,,zawrotną ilość” 5 pojedynków. W tym czasie zaliczył krótką rywalizację z Bronsonem Reedem z The Vision, a także wziął udział w WarGames Matchu. W walce w której musiał połączyć siły z braćmi Uso i CM Punkiem musiał jednak uznać wyższość rywali. Po starciu, które odbyło się 29 listopada właściwie nie widzieliśmy, ani nie słyszeliśmy informacji dotyczących Tribal Chiefa. Zawodnik powrócił 31 stycznia podczas Royal Rumble i….. Od razu zwyciężył starcie dostają automatyczny bilet do Main Eventu WrestleManii.

Pretendent widmo a codzienna harówka

Wygranie Royal Rumble to marzenie każdego zawodnika, który co tydzień naraża swoje zdrowie na RAW czy SmackDown. Tymczasem federacja zdecydowała się podarować ten zaszczyt komuś, kto pojawia się w telewizji niezwykle rzadko. Jego rywal na nadchodzącej WrestleManii, CM Punk, udowodnił przez ten czas, co to znaczy nosić federację na własnych barkach. Przetrwał zdrady, mordercze walki i trudne rywalizacje. Roman natomiast wkracza w najważniejszym momencie sezonu i bez pardonu spija całą śmietankę ze zbudowanej przez kogoś innego historii.

Czy Reigns zasłużył na miejsce w walce o pas?

Moja odpowiedź na to pytanie brzmi krótko i dosadnie: nie. Oczywiście nikt nie odmawia Reignsowi charyzmy, statusu wielkiej gwiazdy czy gigantycznego wpływu na sprzedaż biletów. Jednak na obecnym etapie jego kariery dawanie mu zwycięstwa w Royal Rumble jest po prostu krzywdzące dla regularnego rosteru.

Według mnie zarówno mistrz, jak i główny pretendent do tytułu, muszą być osobami regularnie walczącymi. Nawet jeżeli nie walczą mogłyby chociaż pojawiać się w telewizji. Main event WrestleManii 42 zapowiada się hitowo pod kątem marketingowym. Czysto sportowo i fabularnie to jednak inni odwalili przez ostatni rok całą brudną robotę. Nawet teraz w telewizji zamiast Romana często pojawiali się jego kuzyni bracia Uso. To miejsce powinno być nagrodą za całoroczną harówkę, a nie bonusem za sam status legendy. Miejmy nadzieję, że ostateczny wynik tego starcia sprawiedliwie to odzwierciedli.

Exit mobile version