Kiedy opadał kurz po ubiegłorocznej WrestleManii 41 w Las Vegas, wrestlingowy świat wiedział jedno: układ sił w WWE uległ zmianie. CM Punk musiał przejść przez prawdziwe piekło, by udowodnić swoją wartość, a jego droga stała się jedną z najbardziej angażujących historii w prowrestlingu ostatnich lat.
Zbliżająca się wielkimi krokami WrestleMania 42, powracająca na Allegiant Stadium, to idealny moment, aby spojrzeć wstecz. Oto spojrzenie na niesamowitą, wyboistą drogę Brooksa, od bolesnych zdrad i porażek, przez dramatyczne SummerSlam i WarGames, aż po zbliżające się starcie o wszystko ze zwycięzcą Royal Rumble, Romanem Reignsem. Czy Punk zasłużył sobie na main event WrestleManii? Zapraszam do lektury.
WrestleMania 41
Wszystko zaczęło się w kwietniu ubiegłego roku w stolicy hazardu. Main event pierwszej nocy WrestleManii 41 miał być popisem Punka. W potężnym Triple Threat Matchu mierzył się on z Sethem Rollinsem i Romanem Reignsem. Jednak to, co miało stać się jego sukcesem, zamieniło się w bolesną lekcję. Paul Heyman bezwzględnie zdradził Reignsa i Punka, pomagając wygrać Rollinsowi. Wydarzenia z Vegas dały początek potężnej frakcji The Vision. W kolejnych miesiącach grupa ta, sterowana przez Heymana i Rollinsa, stała się koszmarem dla CM Punka. Każde kolejne RAW było walką o przetrwanie dla Brooksa.
Walka z Johnem Ceną
Kolejny ważny punkt na drodze Punka do tegorocznej WrestleManii to starcie z Johnem Ceną podczas gali Night of Champions. Dwie legendy w jednym ringu, z czego jedna dzierżąca tytuł Undisputed, który był na szali pojedynku. Panowie zostawili w ringu dużo serducha i śmiało można powiedzieć, że ta walka dwóch legend „dowiozła”. Finalnie to John Cena wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, co oznaczało jedno: CM Punk musiał przełknąć kolejną gorzką pigułkę w swojej karierze. To niepowodzenie sprawiło jednak, że jego determinacja do zdobycia upragnionego złota była jeszcze większa.
Z nieba do piekła na SummerSlam
Kulminacyjnym punktem w drodze na szczyt Punka była walka na SummerSlam, gdzie w starciu o World Heavyweight Championship „Best in the World” zmierzył się z Guntherem. Mimo ogromnych obrażeń i pozostawienia w ringu hektolitrów potu oraz krwi, Punk zdołał przetrwać i po niesamowitym boju pokonać „Ring Generala”. Ten piękny obrazek trwał jednak zaledwie chwilę. Zanim chłopak z Chicago zdążył na dobre podnieść pas do góry, Seth Rollins w asyście The Vision, zrealizował wywalczony kontrakt Money in the Bank, brutalnie odbierając upragniony tytuł Punkowi.
Psychika mistrza i jego marzenie zostały zdruzgotane w ciągu zaledwie kilku minut. Tytuł niedługo później, bo zaledwie po jednej obronie podczas Clash in the Paris, musiał zostać zwakowany przez Rollinsa, co otworzyło nowy rozdział w tej historii.
Obsesja na punkcie odzyskania złota
Kolejne tygodnie, poza wspomnianym wcześniej Clash in the Paris, tygodnie dla Punka to walka z całym The Vision. Masa historii, które jednak nie doprowadzały Brooksa do upragnionego tytułu. Gdy dostał szansę w Paryżu, po raz kolejny musiał przełknąć gorycz porażki. W międzyczasie stoczył walkę wraz ze swoją żoną AJ Lee przeciwko małżeństwu Rollinsa i Lynch. Ta walka, która zakończyła się jego tryumfem, na pewno mocno go podbudowała. Niespodziewany wakat otworzył jednak nową furtkę w tej historii. Najpierw Punk zdobył miano pretendenta do zwakowanego mistrzostwa, a następnie pokonał w walce o tytuł Jeya Uso. Złoto znalazło się więc ponownie na barkach Punka, który był cały czas celem ataków odmienionego The Vision.
WarGames
Złoto na biodrach oznaczało również ostateczną wojnę z nieustępliwą stajnią The Vision. Kulminacją był epicki WarGames Match na Survivor Series. W tym pojedynku Punk musiał pojednać się z dawnymi rywalami, aby pokonać wspólnego wroga. Współpraca na linii Punk i Reigns oraz The Usos nie była idealna. Finalnie postawili oni spory opór The Vision, które było wspierane przez Brocka Lesnara oraz Drewa McIntyre’a, z którym przecież Punk toczył morderczy bój rok wcześniej. Pomimo tego finalnie to drużyna „antagonistów” zwyciężyła, co sprawiło, że konflikt na linii Punk i Reigns nie wygasł.
Droga do WrestleManii 42
Pokój między dwiema wielkimi gwiazdami po klęsce w WarGames przestał istnieć. Na gali Royal Rumble 2026 w styczniu Roman Reigns w pięknym stylu wygrał trzydziestoosobowy turniej, co dało mu bilet do głównej walki WrestleManii. Cel był jeden, CM Punk. Droga do tego pojedynku to naprawdę długi storytelling. Wszystko rozpoczęło się na WrestleManii, następnie dostaliśmy wygraną tytułu wagi ciężkiej w walce z Uso, wspólny WarGames Match, a teraz pojedynek na najważniejszej ze scen. Bracia Uso ponownie stają murem za swoim Tribal Chiefem. Na szczęście dla Punka, The Vision zdaje się być zaabsorbowane powracającym do telewizji Rollinsem, który chce zemścić się za ich zdradę. Jedno jest pewne: już za kilkanaście dni dostaniemy zwieńczenie programu, który de facto rozpoczął się rok temu.
Podsumowanie
Moim zdaniem CM Punk zasłużył sobie na miejsce w którym się znajduje. Przez wiele lat, aż do ubiegłorocznej WrestleManii, fani spierali się o to, czy CM Punk miał słuszne pretensje o brak main eventowania WrestleManii. według mnie zarówno rok temu, po wspaniałym programie z Drew, jak i w tym roku Punk absolutnie zasługuje na to, gdzie jest. W tym roku przetrwał:
- Zdradę Heymana
- Porażkę w walce o tytuł z Johnem Ceną
- Upokarzającą stratę tytułu podczas SummerSlam
- Bolesną porażkę w WarGames Matchu, gdzie był kapitanem drużyny
Main event zbliżającej się WrestleManii 42 przeciwko Romanowi Reignsowi to nie jest rekompensata za to, że kiedyś nie mógł main eventować WrestleManii, a teraz robi to drugi rok z rzędu. To twarda, zasłużona nagroda za bycie absolutnym filarem i przetrwanie tego trudnego roku. Czas na zwieńczenie roku, w którym był sam przeciwko The Vision. Już za kilkanaście dni zmierzy się on z Romanem Reignsem, który zdaje się reaktywować Bloodline. Kolejny raz więc przyjdzie mu mierzyć się z więcej niż jedną osobą. Patrząc na tegoroczne doświadczenia, nie będzie to dla niego nowością.

