Każda pozytywna postać ma w sobie głęboko skryty mrok. Czasem ulec mu może ktoś kto ostatnio wydawał się nań odporny… Jey Uso
Rodzina Anoa’i jest tą, która w wrestlingu wydaje się znaczyć wszystko. Jakby nie patrzeć, to z tegoż drzewa genealogicznego wywodzi się najwięcej gwiazd WWE. Od Petera Maivia przez The Wild Samoans po Romana Reignsa, The Usos i Solo Sikoa… Legenda tej wielkiej familii szerzy się dalej i prawdopodobnie nigdy nie wymrze.
Tak barwne losy wielu postaci, dziś kierują nas ku jednemu z bliźniaków Uso. Mowa o Jey’u.
Usos Penitentiary
Bracia w swej karierze osiągnęli niemal wszystko.
I choć, na pierwszy rzut oka, Jey wydaje się znacznie wyżej w hierarchii to nie możemy wiele ujmować jego bratu. Stał on bowiem za sukcesami tak Josha jak i ich kuzyna, Romana Reignsa. Jako tag team bliźniacy stali się jednym z największych w historii. Nawet nie wspominając tu jeszcze ich perypetii w Bloodline.
The Ones
Storyline WWE bywa przewrotny. Odnajdziesz w nim momenty chwały i upadku. Bez zwątpienia było wiele tak jednych jak i drugich w bardzo długim okresie panowania „The Bloodline”. Grupa łączona przez więzy krwi pod przywództwem Joe (Roman Reigns) osiągnęła niemal wszystko. I choć oficjalnie jej już nie ma, to wciąż „zbieramy żniwo tego co było już zasiane dawno, dawno temu”.
Main Event
Po odejściu z swej „rodzinnej firmy” Jey Uso robił wszystko by stać się kochanym bohaterem publiczności. Jego drugim celem było jednak coś innego. Z gwiazdy Tag Teamowej i osoby będącej „prawą ręką” (a więc „drugim”) miał się stać pełnoprawnym indywidualistą. Choć cień, który rzuca jego kuzyn, po dziś dzień, wydaje się zbyt wielki to mimo wszystko Joshua osiągnął swój target. Nawet miał, w tym wszystkim, okazję dzierżyć jeden z najważniejszych tytułów w WWE. I sam fakt mieszanych opinii jego panowania nie zniszczy wielkości tegoż osiągnięcia.
Wizja
Seth Rollins z zadry w oku samego Romana stał się punktem zapalnym dla niemal każdego kto stanął u jego boku. W swej historii mierzył się bowiem już z OTC, Deanem Ambrosem, a ostatnio także, Samim Zaynem, LA Knightem, CM Punkiem i właśnie braćmi Uso. Nawet jeżeli nie robił tego bezpośrednio to miał w tym swój wkład w postaci „The Visions”.
Bronson Reed i Bron Breakker stali się żelazną pięścią wizjonera. I to oni sprawili, że Jey zaczął romansować z „ciemną stroną mocy”.
Gdzie kończy się światło?
Pamiętnymi wydają się słowa sprzed lat. Wtedy to Jimmy starał się za wszelką cenę uchronić bliźniaka przed staniem się drugim Romanem Reignsem. „Right Hand Man” samego Tribal Chiefa mimo trwania do tej pory w świetle znowu połączył swe siły z kuzynem. Echa Bloodline wybrzmiały po raz kolejny a potyczki z „The Visions” dawały nam do zrozumienia, że Jey zaczyna się zmieniać.
Tak aktualnie wydaje się, że przemiana została dopełniona, „Main Event” nie mówi już jak on sam. W świadomości brata wybrzmiewa jak OTC, a wiedzę o tym potwierdził hasłem „widocznie to już nie działa”.
Jakiego więc Jey’a ukarze nam przyszłość? Oby WWE tego nie zmarnowało, bo możliwości jest ogrom.

