John Morrison w wywiadzie z Chrisem Van Viletem opowiedział o tym, jak zastąpił Chrisa Benoit podczas gali WWE Vengeance 2007.
Morrison skorzystał na nieobecności Benoit, ale przez wydarzenia, które doprowadziły do nagłej zmiany planów, John poczuł się okropnie i obwiniał się o to, że okazja do zdobycia tytułu ECW nadarzyła się dlatego, że doszło do wielkiej tragedii.
„Jesteśmy na gali WWE Vengeance 2007, ale nie wszyscy są obecni. To gala pay-per-view, ale akurat ja tam jestem. Zawodnicy ECW nie byli zbyt licznie reprezentowani podczas tej konkretnej gali. Powiedzmy, że czas rozpoczęcia to chyba była godzina 14:00. Byłem w stanie gotowości. Zostałem zabookowany, aby się tam zjawić i najprawdopodobniej wziąć udział w Dark Matchu”.
„Powiedzmy, że godzina zbiórki to 13:00, wszystko jest porządku. Właśnie korzystam z usług cateringu. Około 15:00 słyszę, że Chris Benoit się nie pojawił, a jeśli się nie pojawi, to być może będę musiał go zastąpić. No dobrze, na pewno się pojawi, to przecież Chris. O 16:30/17:00 mnie i Kevina Thorne’a wezwano do działu relacji z talentami i powiedziano nam: „Hej, nie możemy skontaktować się z Chrisem Benoit. Nie ma go dziś tutaj i jeśli nie pojawi się w ciągu godziny lub dwóch, to jeden z was zmierzy się z CM Punkiem. Nie chcemy rozczarować publiczności, więc któryś z was wygra”. Spojrzeliśmy więc na siebie i pomyśleliśmy: „Obym to był ja”.
„Nie wiem, kto podjął tę decyzję (o moim zwycięstwie), ale do tego momentu miałem znacznie więcej czasu antenowego niż on. Ktokolwiek podjął tę decyzję, dziękuję i się z nią zgadzam. To była dobra decyzja. Odbyliśmy tę rozmowę, a potem przez następne dwie godziny chodziłem w kółko, mając nadzieję, że Chris Benoit się nie pojawi. Kilka razy wyszedłem na parking, żeby sprawdzić, czy nie nadjeżdża jakiś samochód. Nie nadjechał. Potem rozpoczęła się transmisja PPV na żywo, więc założyłem swój strój. Przez cały czas myślałem: „ O mój Boże, Chris Benoit się pojawi, wszystko się popsuje i wrócę do normalnej pracy”.
„Jednak się nie pojawił i stoczyłem walkę. Zmierzyłem się wtedy z CM Punkiem. To był świetny pojedynek, a Punk i ja walczyliśmy potem jeszcze kilka razy, co ostatecznie doprowadziło do tego, że świetnie się dogadywaliśmy. Pierwsze kilka walk było średniej jakości, ale nadal fajnych. Wygrałem tytuł mistrzowski ECW i to było jedno z tych wspaniałych wydarzeń. Rano myślałem, że przyjadę na tę galę, żeby coś zjeść i spędzić czas nie mając nic do roboty, jeśli chodzi o występy w telewizji. A dziś wieczorem, jako mistrzowi świata ECW, wszyscy scenarzyści zadają mi pytania. Zaczną pisać scenariusz wokół mnie i cholera jasna, to najlepsza noc w moim życiu”.
„Następnego dnia dotarły do nas wiadomości o Benoit i tym, co się stało. Czułem się okropnie. Czułem się winny, że cieszyłem się z czegoś, co stało się dzięki tragedii. Nadal trudno mi się cieszyć z tego, jak to wszystko się potoczyło. Cieszę się, że dostałem tę walkę i że moja kariera nabrała tempa dzięki tym wszystkim wydarzeniom. Po prostu bardzo trudno jest czerpać korzyści z tragedii, nawet jeśli naprawdę nie miało się z nią nic wspólnego”.
„Do tego momentu uważałem Chrisa i jego rodzinę za bardzo miłych ludzi, a samego Chrisa „za miłego do pewnego stopnia”. Myślę, że zawsze mnie lubił i szanował, ponieważ widział, że lubię wrestling i że po to tam byłem, ale był jednym z tych gości, którzy niezbyt dobrze cię traktowali, jeśli cię nie lubili, lub jeśli ktoś uważał, że masz problem z nastawieniem do wrestlingu. Czułem, że to fajne, że postrzegał mnie w kontekście tego, że wtedy lubiłem wrestling. Lubię wrestling teraz, a nawet więcej, kochałem go i nadal kocham”.
Źródło: Podcast z Chrisem Van Vlietem

