Site icon MyWrestling

Jey Uso o największym wyzwaniu w solowej karierze: „Najtrudniejsze było podróżowanie bez brata”

Jey Uso fot. WWE

fot. WWE

Już w najbliższy weekend na WWE Wrestlepalooza Jey Uso ponownie wystąpi u boku swojego brata Jimmy’ego. Bracia zmierzą się w tag teamie z Bronem Breakkerem i Bronsonem Reedem, co dla Jeya będzie chwilą wytchnienia od samotnych podróży, które – jak sam przyznał – były najcięższym elementem jego solowego runu na Raw.

Podczas rozmowy z „Sports Illustrated” Jey Uso podkreślił, że największym wyzwaniem po rozdzieleniu od brata nie były same występy w ringu, lecz codzienność poza nim:

„Dla mnie najtrudniejsze było przejście na Raw i oderwanie się od brata. Walka w ringu nigdy nie była problemem, wiesz, o co chodzi? Chodziło o samotne kilometry, loty samolotami, wynajmowanie samochodów – wszystko w pojedynkę. To była moja największa przeszkoda, którą musiałem pokonać. Cała reszta, jak ruch ‘Yeet!’, sama chwyciła. To nigdy nie było trudne”.

Z kolei Jimmy Uso, również w rozmowie z „Sports Illustrated”, zdradził, że choć rozłąka nie była łatwa, z dumą śledził sukcesy swojego brata:

„Podszedłem do tego z dystansem. Mogłem być fanem i zasiąść przed telewizorem, żeby oglądać jego występy. On miał pełne ręce roboty, mój grafik trochę zwolnił, bo nie było dla mnie niczego do zrobienia. Dzięki temu mogłem patrzeć z boku i mówić: ‘Kurczę, mój młodszy brat jest Supergwiazdą’”.

Jey podkreślił także, jak ważne jest dla braci dziedzictwo tag team wrestlingu i jaką satysfakcję daje im obserwowanie rozwoju kolejnych drużyn:

„Zawsze byliśmy dumni z tag team wrestlingu. Kiedy debiutowaliśmy w 2010 roku, to była trochę zapomniana sztuka. Nie było drużyn. Czuję, że udało nam się to odbudować. A teraz, widząc, ile młodych tag teamów wchodzi do gry, to naprawdę daje motywację, żeby wrócić i zmieszać się z nimi na nowo”.

Wrestlepalooza zapowiada się więc nie tylko jako wielki pojedynek dla braci Uso, ale też jako symboliczny powrót do korzeni, które uczyniły ich jedną z najważniejszych drużyn w historii WWE.

Exit mobile version