Nieodpowiedzialność twórców Terrace House i cyberprzemoc, która doprowadziła do tragicznego odejścia Hany Kimury – ARTYKUŁ
Fot. Terrace House
Hana Kimura była utalentowaną pro wrestlerką drugiej generacji, córką legendarnej joshi, Kyoko Kimury. Przepowiadano jej wielką światową karierę i to, że już niebawem trafi do któregoś z amerykańskich hegemonów na mapie wrestlingu, WWE lub AEW. Pod koniec 2019 roku dołączyła do obsady programu Terrace House, który okazał się dla niej śmiertelną zgubą.
Hana była w świetnym momencie swojego życia. Podpisała kontrakt z najpopularniejszą federacją joshi, World Wonder Ring Stardom, a wkrótce odniosła zwycięstwo w 5 Star Grand Prix – największym turnieju w kobiecym pro wrestlingu. Kilka tygodni później walczyła o główny tytuł mistrzowski w Stardomie. Wrestlingowa kariera Hany zmierzała w dobrym kierunku, prywatnie również się jej wiodło. Otrzymała propozycję wystąpienia w japońskim reality show Terrace House, produkowanym przez stację Fuji TV, który był emitowany na platformie streamingowej Netflix.
Z pozoru wydawało się, że ten program będzie miłym epizodem dla tak barwnej i autentycznej osoby, jaką była Kimura. Dziewczyny, która tak jak inni uczestnicy i uczestniczki, chciała po prostu odnaleźć miłość. Hana nie ukrywała, że zdecydowała się w nim wystąpić, bo pragnęła romantycznej relacji. Młodzi ludzie w podobnym wieku mieszkali razem i prowadzili w miarę normalne życie, które jednak było pokazywane światu. Doskonale wiemy, jak szkodliwe potrafią być tego typu programy rozrywkowe. Terrace House nie był aż tak nacechowany kontrowersją i raczej spełniał założenia przyjaznego show. Niestety do czasu…

Pobyt 22-latki w Terrace House przebiegał pomyślnie i było widać, że młoda wrestlerka odnalazła się w nowej rzeczywistości. Poznała nowych znajomych, z kilkoma osobami nieco bardziej się zaprzyjaźniła. Widzowie mogli śledzić ich losy i oczywiście komentować wydarzenia za pośrednictwem mediów społecznościowych. Odcinek po odcinku, fani TH zaczęli poznawać każdego z uczestników zabawy, której zadaniem było sparowanie ze sobą dwójki bohaterów. Format programu przyjął się w Japonii i odniósł niemały sukces, ale pociągnął za sobą tragiczną w skutkach sytuację, która finalnie doprowadziła do zakończenia emisji.
W jednym z epizodów, który zatytułowano jako „Incydent Kostiumowy” – Kai Kobayashi wrzucił do prania strój Hany Kimury, w którym występowała w ringu i ten się zniszczył. Miał on dla niej szczególne znaczenie, bo zawalczyła w nim na gali Wrestle Kingdom w legendarnym Tokyo Dome. Doszło między nimi do sprzeczki, podczas której Hana strąciła mu z głowy czapkę i odeszła zezłoszczona do swojego pokoju. Po tej scenie nastąpiło coś, czego ludzie odpowiedzialni za produkcję zapewne się nie spodziewali.
To show skręciło w naprawdę złym kierunku, z którego nie było drogi powrotnej. Wszystkie elementy tej układanki dosłownie się rozsypały, a jego twórcy nie zrobili niczego, aby zahamować skalę cyberprzemocy, która spotkała Hanę w następnych kilku tygodniach. Ogrom hejtu, jaki dostawała w social mediach, był nie do opisania. Na każdej platformie społecznościowej i nie tylko, do Hany docierały obrzydliwe, pełne nienawiści wiadomości, które zawierały wyzwiska na tle rasowym i seksualnym. Tworzono również grafiki, na których Hana była przedstawiana jako zła osoba, życzono jej śmierci i pisano o tym, że świat bez niej byłby lepszy, dlatego najlepiej gdyby się zabiła. Jeden z oprawców stwierdził, że wybierze się do jej mieszkania w Tokio i własnoręcznie wymierzy jej sprawiedliwość.
Banda odklejonych od rzeczywistości ludzi wybrała język przemocy. Każda z tych osób powinna zostać dotkliwie ukarana za swoje czyny. Niestety, cyberbullying jest zazwyczaj spłycanym problemem i mówi się, że to nie żadne zagrożenie, bo przecież nie występuje w formie fizycznej i jak można skrzywdzić kogoś słowami napisanymi w social mediach? To nie tak, że ktoś doda komentarz i napisze: „ale jesteś głupi, nie lubię cię”. Tutaj chodzi o poważne sytuacje, takie jak ta związana z Haną. Twitter, Reddit czy Instagram, zalane były cybertorturą, bo tak można określić to, co te osoby robiły Hanie. To w ogóle jest tak bardzo absurdalne, że osaczyli młodą dziewczynę, która niczym nie zawiniła. Po prostu była zła na Kobayashiego i strąciła z jego głowy czapkę.

W tym samym czasie, persony odpowiedzialne za Terrace House udawały, że tak naprawdę to nic szczególnego się nie wydarzyło. Hana w trakcie nagrywania kolejnych odcinków wykazywała objawy depresji i stanów lękowych. Podczas kręcenia jednej ze scen, doznała hiperwentylacji z powodu ataku paniki, jakiego wcześniej doświadczyła. Hana spadła ze schodów i jak twierdziła, czuła się tak, jakby właśnie umierała. Była w bardzo złym stanie psychicznym. I to nie trwało przez jeden dzień – ona przez kilkanaście dni była w całkowitym odrealnieniu.

Następnie pojawiły się u niej problemy z samookaleczaniem. Pewnego dnia wysłała wiadomość na SNS (japoński komunikator) do produkcji, że już nie daje rady i jest mentalnie osłabiona. Zareagowali całkiem dobrze, bo załatwili jej wizytę u psychiatry i wysłali do niej opiekunkę planu, która miała regularnie sprawdzać, jak Hana się czuje. Wizyta została odwołana z powodu pandemii, a opiekunka zjawiła się tylko raz.
Uważali, że jest z nią okej, bo była aktywna w mediach społecznościowych, ale to tylko dlatego, że wypełniała swoje obowiązki związane z promocją Stardom. Wcześniej kazali jej usunąć wszystkie konta z sociali, żeby nie narażała się na wysyp nowych nienawistnych komentarzy – jednocześnie wypuszczając najnowszy odcinek programu w krajowej telewizji i aby zwiększyć oglądalność, wrzucili go dodatkowo na swój YouTube’owy kanał.
W sytuacji, w której uczestniczka twojego show jest ofiarą cyberprzemocy i choruje na poważne choroby, bo takimi są depresja i stany lękowe – ty liczysz jedynie na zysk oraz na to, by nagrane materiały zyskały jak największy rozgłos. To przykre, że zamiast skupić się na zdrowiu Hany i chronić ją przed złem, oficjele Fuji TV wybrali ścieżkę nasączoną od krwi 22-letniej dziewczyny, która była radosna i pełna życia, aczkolwiek przez nieodpowiedzialne działania i wystawienie jej pod publiczny osąd, zamieniła się we wrak człowieka.
Ostatnio przeszukałem internet i znalazłem parę epizodów Terrace House z udziałem Hany. Chciałem sprawdzić, czy faktycznie przy każdej ze scen, w których nie była zdolna do normalnego funkcjonowania i cierpiała psychicznie, kamery ciągle robiły na nią zbliżenia. Okazało się, że tak właśnie było. Po tym, jak spadła ze schodów, kamerzyści nie odstępowali jej na krok. Nie przestawali nagrywać nawet w tak dramatycznym momencie, jak atak paniki i hiperwentylacja. W tym przypadku, przerwanie tego chorego precedensu było jedynym słusznym rozwiązaniem.

Hana leżała w łóżku nakryta kocem i na pewno nie chciała, aby ktoś ingerował w chwili, gdy potrzebowała wyciszenia. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to reality TV, więc takie numery są przecież zupełnie normalnym zjawiskiem, że nonstop jesteś nagrywany. Jednak w tych okolicznościach należało zaprzestać kontynuacji nagrań, a nie dalej działać na szkodę człowieka, bo nie była to zabawna sytuacja.
Faktem jest, że przy odpowiedniej reakcji ze strony zarządzających planem i tak zwanych ludzi z góry, Hana Kimura mogła uniknąć wielu przykrości, które ją spotkały. Tak, winni są w głównej mierze hejterzy, którzy wydusili z Hany życie i sprawili, że popełniła samobójstwo. Ale wszystko zaczęło się od sceny, która powinna zostać sprostowana. Autorzy Terrace House wybrali rozwiązanie, które tylko napędziło machinę cyberprzemocy.
Mama Hany, Kyoko Kimura, od 5 lat walczy w sądach o sprawiedliwość dla swojej tragicznie zmarłej córki. Wydaje się niestety, że sprawa nigdy nie zostanie doprowadzona do końca, a winni nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Dlaczego tak się dzieje? Fuji TV twierdzi, że Hana podpisała kontrakt ze stacją i w pewnym sensie zgodziła się na to, że jej wizerunek może być tak odebrany. Dobrze, ale jakie ma to znaczenie, gdy dochodzi do naruszenia praw człowieka, a na planie jest traktowana w sposób nieludzki? Ciężko to jakkolwiek opisać, bo tych słów zwyczajnie brakuje.

Cyberprzestępcy, którzy nękali Hanę na wszystkich platformach, do dziś nie otrzymali żadnej kary z wyjątkiem pewnego mężczyzny, który zapłacił grzywnę w wysokości 9000 jenów, czyli zaledwie 222 złoty w przeliczeniu na polskie złotówki. Tak karze się osoby, dla których krzywdzenie ludzi za pomocą internetu jest rozrywką. Trzeba mieć wielkie spustoszenie w głowie, żeby grozić komuś śmiercią i gwałtem z powodu sceny, do której doszło w reality show.
Po śledztwie, jakie przeprowadziło BPO w 2021 roku, nie stwierdzono naruszeń praw człowieka i oficjalnie zakończono proces… bo ponoć nie było dowodów. Cóż, jeżeli brakiem dowodów nazywają zeznania Kaia Kobayashiego, który powiedział, że kazano mu złapać Hanę za piersi podczas ich filmowanej randki, czy to, że według członków obsady Hana była zmuszona do zmiany wizerunku i udawania, że jest agresywna, to w ten sposób ewidentnie próbują się wymigać od przyznania się do wielu błędów, które popełnili.
Mamy Hany zwróciła uwagę na to, że jej córka w kontrakcie miała zapisaną specjalną klauzulę, w której była mowa o tym, że jeśli zdecyduje się nie nagrać jakiegoś odcinka, to będzie musiała zapłacić wysoką karę i pokryć koszty produkcji. W raporcie BPO stwierdzono, że Hana wiele razy wykazywała oznaki problemów psychicznych. Producenci powinni byli sprawdzić jej stan w bardziej profesjonalny sposób, przeprowadzić z nią specjalistyczny wywiad i skonsultować się z psychiatrą.

Z powodu stanów lękowych, Hana nie mogła trenować ani występować na galach Stardom, co mogło zwiększyć jej niepokój podczas kręcenia Terrace House. Zwierzyła się ze swoich uczuć i chęci samookaleczenia asystentce dyrektora programu, ale nie otrzymała żadnej konkretnej pomocy. Było to zapewne spowodowane tym, że osoba mająca największą władzę – główny producent Fuji TV – nie potraktował tego poważnie, zresztą podobnie jak inni pracownicy z szefostwa. Sprawa nie została zgłoszona kierownikowi Fuji TV aż do 4 kwietnia – po tym, jak Hana pierwszy raz dokonała samookaleczenia.

Hana Kimura została brutalnie zaszczuta przez ludzi i szkodliwy format programu rozrywkowego. Brak reakcji osób odpowiedzialnych za Terrace House i stację telewizyjną Fuji TV, był jawnym przyzwoleniem na haniebne działania internetowych przestępców. Ta historia to idealny przykład na to, jak w imię sensacji i zyskania większej oglądalności, twórcy reality show są w stanie manipulować widzem tak, aby ten bez żadnych zahamowań mógł wyżyć się na drugim człowieku, nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji swych czynów. Wszystko to w imię popularności, której ceną w tym przypadku było życie młodej, 22-letniej dziewczyny.
