Mr. Iguana WWE & AAA Worlds Collide

Mr. Iguana WWE & AAA Worlds Collide

PRZEJĘCIE PROMOCJI LUCHA LIBRE AAA PRZEZ WWE

Jak pewnie już wszyscy wiecie w kwietniu tego roku WWE kupiło federację lucha libre AAA. Najpopularniejsza organizacja na świecie, dostrzegła ogromny potencjał meksykańskiego wrestlingu i postanowili wziąć pod swoje skrzydła wszystkich magików ringu, którzy w niej występują.  No, może poza Alberto Del Rio jak się wkrótce okazało, ale to już inna historia. I tutaj pojawia się bohater naszego artykułu we własnej osobie Mr. Iguana.

WORLDS COLLIDE – ONE MAN SHOW

Pierwsza gala spod wyżej wymienionej nazwy i otwierająca walka, która zapadła w pamięć wszystkim. Pojedynek Six Man Tag, a w jednej z drużyn do dość dziwacznej muzyki czołga się do ringu… legwan? Tak, legwan, koleś, człowiek, ale nie do końca, sam nie wiem, a w zębach jego maskotka i tag team partner La Yezka. Dziwna postać na pierwszy rzut oka, ale jaki unikat. Porusza się w swój unikalny sposób, zachowuje się jak legwan, udaje martwego jak ten zwierzak, jest wyjątkowo zwinny. Jego zestaw chwytów równie wyjątkowy, łączy styl meksykańskich wygibasów i dodaje do tego swój sznyt. To jest prawdziwy pokaz gimmick work, który powinien być wzorem dla każdego, kto usilnie próbuje zjednać sobie publiczność. Potrafi zmiksować walkę i dać show, wykorzystuje swoją maskotkę, która też bierze udział w walce, gryzie rywala, ba nawet przypięła jednego z zawodników. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem i jestem zafascynowany, oglądałem tę walkę kilka razy i zachęcam do sprawdzenia koniecznie. Swag, z jakim Mr. Iguana wrzucił sobie La Yezkę z ziemi podbijając nogą, by wylądowała mu na ramieniu, był naprawdę fenomenalny.  Zresztą reakcje publiki w trakcie tego występu mówią same za siebie.

WWE I MAIN ROSTER

Wystarczył ten jeden występ, a wszyscy oszaleli na punkcie postaci Pana legwana, który momentalnie ma stać się częścią głównego rosteru na Raw lub Smackdown. To naprawdę wyczyn, by w kilkanaście minut zapewnić sobie taki skok, ominąć brand NXT i wskoczyć tam, gdzie niektórzy czekają wiele lat. Czy słusznie? Jak najbardziej, bo Mr. Iguana, jest tym wyjątkowo rzadko spotykanym dziś elementem. Jest synonimem słowa entertainment i brakuje we współczesnym wrestlingu zawodników, którzy są kimś więcej niż Heniem z Nowego Jorku, który się niczym nie wyróżnia.  Larger than life, to określenie, które kojarzyliśmy z Hulkiem Hoganem czy Ultimate Warriorem, a teraz czekam aż rozkwitnie Iguanamania. Niewątpliwie główny powód takiego skoku to potencjał marketingowy, który zaświtał w głowach włodarzom WWE, ale tak samo było kiedyś z Reyem Mysterio i chłop chyba nie narzeka.


Obserwuj nas na: twitter.com/MyWrestling2015
Śledź nas na: facebook.com/mywrestlingpl