Impact Wrestling Rebellion 2023 – zapowiedź
https://impactwrestling.com/2023/02/24/steve-maclin-earns-long-awaited-impact-world-title-shot-epic-clash-with-josh-alexander-set-for-rebellion/
Po czteroletniej przerwie, IMPACT Wrestling powraca do Toronto, a dokładniej do Rebel Entertainment Complex. Fani mogą kojarzyć tę miejscówkę z takich gal jak Slammiversary z 2018, czy Rebellion z 2019 roku. Dzisiejszej nocy, Toronto ponownie będzie gospodarzem PPV o nazwie Rebellion.
Z poniższego artykułu dowiecie się jak wygląda karta walk oraz przeczytacie moje osobiste spostrzeżenia na temat poszczególnych pojedynków, jak i ogólnie całej gali.
A zaczynamy od przybliżenia lokalizacji, ponieważ na powrót IMPACT Wrestling do Rebel Entertainment Complex czekałem latami. Ktoś może zapytać, dlaczego? Sprawa jest bardzo prosta – te miejsce jest wspaniałe pod kątem wizualności. Nie jest to żadna hala, czy arena sportowa, a – uwaga – klub nocny, w którym na co dzień odbywają się głośne imprezy. Czy to zatem miejsce odpowiednie pod wrestling? Jak najbardziej! Przede wszystkim, Rebel to nowoczesny klub z bogatą oprawą nadającą niesamowity klimat każdemu eventowi. Publiczność może być na górze jak i na parterze, a nad głowami ludzi umieszczona jest potężna, ledowa konstrukcja z jednoczesnym oświetleniem i możliwością różnej konfiguracji.
Powyżej możecie zobaczyć jak wygląda pusty klub, a poniżej klub w oprawie IMPACT Wrestling:
Być może na powrót federacji do tego miejsca nie musielibyśmy czekać tak długo, gdyby nie fakt, że wszystko zastopowała pandemia covid-19. Podczas, gdy IMPACT rozpędzał się coraz sprawniej, nagle wszystkie gale musiały odbywać się bez udziału publiczności. Gdy ta, po wielu miesiącach, wróciła wprowadzono ograniczenia liczbowe. Z czasem sytuacja wróciła do normalności, ale mając świadomość, że przez pandemię wszystko wyhamowało, łącznie z zainteresowaniem fanów, IMPACT był ostrożny w doborze lokalizacji swoich gal. Wybierano niewielkie miejsca, mogące zachować pozory, że więcej osób się w nich nie zmieści. Jednakże cierpliwość popłaciła, gdyż krok po kroku, federacja dotarła do swojej największej gali, Bound For Glory, która odbyła się zeszłego października w Albany. W końcu, kamera główna mogła być skierowana na trybuny, a publiczność wyraźnie dopisała i stworzyła pamiętny klimat, tak mocno przecież zapomniany przez pandemię. Od 2023 roku, niemalże każda gala od IMPACT jest wyprzedana, a eventy organizowane są w coraz lepszych i większych miejscach. Tak było chociażby niedawno przy okazji Sacrifice i tapingów tygodniówki, które odbyły się w Windsor. Federacja wyraźnie jest na fali, a jeśli chodzi o sold-outy, nie inaczej będzie w przypadku dzisiejszego Rebellion.
Jesteście ciekawi jak prezentuje się karta walk na wspomniane PPV? W akcji zobaczymy takie gwiazdy jak Steve Maclin, Kushida, Jonathan Gresham, Mike Bailey, Bully Ray, Tommy Dreamer, Moose, Deonna Purrazzo, Jordynne Grace, Frankie Kazarian, Chris Sabin, Alex Shelley, Joe Hendry, czy Santino Marella. Gala rozpocznie się o godz. 2:00 w nocy, a poprzedzi ją półgodzinny Pre-Show, podczas którego zobaczymy dwie walki.
Standardowo będą to walki mające na celu rozgrzać publiczność. Szczególnie postarają się o to ulubieńcy fanów – Heath & Rhino. Ciężko tutaj doszukiwać się większej historii, chociaż warto zwrócić uwagę, że w obu przypadkach, będą to rewanże. Champagne Singh & Shera mierzyli się już z Heathem i Rhino w programie BTI, a Death Dollz to byłe mistrzynie Knockouts World Tag Team. Pasy mistrzowskie zostały im odebrane właśnie przez drużynę złożoną z Taylor Wilde i KiLynn King.
W karcie głównej znalazło się 7 walk, choć co ciekawe, pierwotnie dwie z nich miały wyglądać nieco inaczej. W wyniku odniesionych kontuzji, w akcji zabraknie byłego już IMPACT World Championa Josha Alexandra i byłej już mistrzyni świata IMPACT Knockouts Mickie James. Bez wątpienia, jest to duża strata dla IMPACT Wrestling jak i dzisiejszej gali, jednakże federacja poradziła sobie w tej trudnej sytuacji i dzisiejszej nocy, nikt nie powinien czuć się zawiedzony. Do najważniejszych wydarzeń przejdziemy natomiast trochę później, a teraz zobaczmy jak wyglądają pozostałe zestawienia.
Zaczynamy od tego, z czego słynie IMPACT Wrestling, a więc od popularnej dywizji X. W ringu znajdzie się trzech, utalentowanych wrestlerów i tylko jeden z nich opuści Toronto jako mistrz X-Division. Obecnym posiadaczem tytułu jest Trey Miguel, który pod koniec zeszłego roku przeszedł heel turn. To właśnie w tamtym momencie, w nieuczciwy sposób, pokonał Black Taurusa i zdobył zwakowany wówczas pas mistrzowski dywizji X. Dzisiejszej nocy naprzeciwko mu staną Jonathan Gresham i “Speedball” Mike Bailey. Ta dwójka rywalizuje ze sobą od dłuższego czasu, a kiedy bilans ich starć wyniósł 1-1, doszło do trzeciej konfrontacji na tygodniówce. Co więcej, zwycięzca miał zagwarantować sobie uczestnictwo w walce o tytuł X-Division na Rebellion. Ich walkę gościnnie komentował Trey Miguel, a w pewnym momencie, postanowił ruszyć na ring i jednocześnie zaatakować obu. Jak zawsze w takich przypadkach, doprowadziło to do tego, że ostatecznie na Rebellion zobaczymy Three Way Match. Co warto zaznaczyć, będzie to walka na zasadach eliminacji, więc obecny mistrz może zostać przypięty jako pierwszy, a wtedy na pewno poznamy nowego championa. Osobiście, bardzo czekam na tę walkę, ponieważ uwielbiam szybką, dynamiczną i efektowną akcję, a jestem przekonany, że w tym przypadku, takiej właśnie nie zabraknie. Ciężko tutaj wytypować zwycięzcę, ponieważ na dobrą sprawę, każdy z nich będzie dobrym wyborem. Mike Bailey to Kanadyjczyk, więc jeśli federacja będzie chciała pójść w hometown hero, wybierze jego – z drugiej strony, Bailey nie tak dawno był już mistrzem. Żadnego tytułu mistrzowskiego w IMPACT nie zdobył natomiast jeszcze Jonathan Gresham i teoretycznie z tego powodu, on wydaje się najpewniejszym kandydatem do zwycięstwa, ponieważ prędzej czy później, i tak jakiś tytuł musi zdobyć. Wcale nie zdziwiłbym się jednak też, gdyby to Trey Miguel w podstępny i wyszukany sposób znalazł sposób na finalny pinfall. Wracając do poprzedniej myśli, to jedna z czterech walk na karcie Rebellion, które uważam za najlepsze zestawienia. Chcecie poznać kolejne? Zapraszam do tekstu niżej!
Jeśli uważacie, że wieku 55 lat nie można wykonywać już takich akcji jak moonsault, czy somersault plancha, to jesteście w błędzie. Można! A PCO jest na to idealnym dowodem. Sam jestem pod wrażeniem, tego co w tym wieku wyprawia PCO i z walki na walkę, coraz bardziej zaczynam go doceniać. Na początku uważałem, że jego zakontraktowanie z IMPACT było niepotrzebne, jednak po tym co widzę, muszę zmienić zdanie. Przede wszystkim, IMPACT Wrestling tchnęło w PCO nowe życie, stworzyło z niego prawdziwego monstera z ciekawym gimmickiem. Publiczność absolutnie to kupiła, a jego feud z Eddiem Edwardsem jest w miarę ciekawy. Mówię ‘w miarę’, ponieważ przesadziłbym gdybym powiedział, że ten feud to coś niesamowitego. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą to lubić bardziej, niektórzy mniej, ale dobrze się stało, że nie odpuszczono całkowicie storyline’u z Honor No More. Jak pamiętamy, Eddie Edwards był liderem tej stajni, a PCO jednym z jej członków. Pod koniec historii tej grupy, dochodziło do coraz większych spięć na linii Edwards-PCO, co zaowocowało tym, że federacja postanowiła dać im oddzielny feud. Jedna walka już za nimi. Na tygodniówce, Eddie pokonał “French-Canadian Frankensteina”, ale zrobił to z pomocą jego żony, Alishy. Na Rebellion nie pójdzie już tak łatwo, ponieważ panowie zmierzą się ze sobą w Last Rites Matchu. Jest to odpowiednik Casket Matchu znanego z WWE. Zwycięzcą zostanie ten, który wpakuje swojego rywala do trumny i zamknie wieko. Przerażające? 😉 Fani wrestlingu z pewnością doskonale znają takie klimaty, a PCO odnajdzie się tam jak ryba w wodzie. Stawiam na Frankensteina.
Czas trochę przystopować z emocjami, ponieważ ta walka wydaje się najmniej ciekawa spośród całej karty. Z drugiej strony, mamy tutaj takich gości jak Joe Hendry, Dirty Dango, czy powracający do akcji Santino Marella. Myślę, że fanów wrestlingu z domieszką ‘comedy’, powinno to zainteresować. Jest też cała historia związana z Samim Callihanem i jego dołączeniem do The Design. Od początku wiadome jest, że Callihan postanowił wyrolować Deanera i pozostałych członków jego grupy. Kwestią czasu pozostaje, kiedy ostatecznie odetnie się od The Design atakujących ich wszystkich. Czy stanie się to już podczas Rebellion? Niewykluczone. W samej walce zaś nie będzie chodziło o jak największy poziom ringowy, a o to, aby zapewnić rozrywkę kanadyjskiej publiczności, jak i tej przed ekranami. Drużyna face’ów to specjaliści w tej dziedzinie, więc pomimo, że nie będzie to żaden five star, uśmiechu na twarzach wielu fanów nie powinno zabraknąć. Oczywiście można się zastanawiać, czy dawanie takiej walki na galę PPV to odpowiedni pomysł, ale jako chwilowe oderwanie od większych emocji, myślę, że to idealne zestawienie. Plus mamy tutaj historię z Callihanem, który jak mniemam, będzie kluczowym czynnikiem w końcowym rezultacie. Czy na korzyść swojej drużyny? Wątpię.
Nie tak dawno, cała Kanada skandowała "Sami, Sami"… Coś czuję, że jutro może być powtórka 🙂
Co prawda, Sami trochę inny, a Kanada wcale nie taka cała, ale historia podobna. Powiedzmy… #IMPACTWrestling @TheSamiCallihan pic.twitter.com/GCMVH1ysjI
— paTRICK. (@pa_trick_98) April 15, 2023
Wkraczamy w to, co tygrysy lubią najbardziej. Mowa o Ultimate X Matchu! Ta stypulacja to przede wszystkim wizytówka dywizji X, ale historia zna walki z udziałem Knockoutek, czy Tag Teamów. Tym razem będzie podobnie, bo do Ultimate X przystąpią drużyny. Broniący swoich tytułów, Chris Bey & Ace Austin vs niedawni mistrzowie Motor City Machine Guns. Mamy tutaj weteranów oraz młode wilki. To właśnie te wilki podczas tygodniówki IMPACT w Las Vegas, wcześniej w tym roku, odebrały mistrzostwo Tag Team z rąk MCMG. Losy Chrisa Bey’a i Ace’a Austina są bardzo ciekawe i nawet zbliżone do Chrisa Sabina i Alexa Shelley’ego. Na początku, każdy z nich, walczył na swój rachunek i w bardzo młodym wieku, osiągał pierwsze sukcesy. Chris Bey to były X-Division Champion, który w 2021 roku został zwerbowany przez Jay’a White’a do Bullet Club. Ace Austin z kolei sięgał po mistrzostwo X-Divison aż trzykrotnie. W zeszłym roku, podczas gali NJPW, podążając śladami swojego kolegi z IMPACT Wrestling, również dołączył do legendarnej stajni. I tak o to, historia połączyła ich w tag team. Panowie szybko wypracowali sobie wspólną chemię, a ich popisy można było śledzić m.in. w turnieju NJPW Super Junior Tag League, gdzie dotarli do finału. Porażka z Lio Rushem i Yohem nie spowodowała końca ich współpracy. Wręcz przeciwnie. Niedługo później, Chris Bey i Ace Austin nazwali swój tag team ABC (Ace / Bey / Connection) i wyrazili chęć sięgnięcia po tytuły mistrzowskie IMPACT World Tag Team. Dopięli swego i ku zaskoczeniu, być może niektórych fanów, zdetronizowali Motor City Machine Guns, jeden z najlepszych tag teamów na świecie. Od tamtej pory, ABC bronili swoich tytułów, a Chris Sabin & Alex Shelley pokonali m.in. TMDK. Po tej walce, panowie z Motor City rzucili wyzwanie panom z Bullet Club do rewanżu. Pojawiło się jedno zastrzeżenie ze strony Chrisa Sabina – Ultimate X Match. Ten doskonale wiedział co robi, ponieważ jest rekordzistą w ilości występów w tej stypulacji. Sabin wziął udział w aż 18 Ultimate X Matchach! Jego tag team partner, Alex Shelley plasuje się w tej klasyfikacji na miejscu drugim z dorobkiem 8 występów. Chris Bey ma ich na swoim koncie trzy, zaś Ace Austin cztery. Nie ulega więc wątpliwości, że cała czwórka ma doświadczenie w Ultimate X Matchu, co gwarantuje nam rozrywkę na najwyższym poziomie. Ta walka, podobnie jak 3 Way z udziałem Trey’a, Greshama i Bailey’ego, to coś na co czekam najbardziej. Gdybym miał wytypować zwycięzców, postawiłbym na ABC, ponieważ z całym szacunkiem do Motor City Machine Guns, ich prime time jest już za nimi, a dla Bey’a i Austina będzie to bardzo cenne zwycięstwo.
Konflikt Bully’ego Ray’a z Tommym Dreamerem to coś, z czego fani IMPACT Wrestling nie są raczej zadowoleni. Umówmy się, dwóch 52-latków feudujących ze sobą, kosztem innych, młodszych gwiazd zabierając im czas antenowy, nie jest najlepszą wiadomością. Ich czas już dawno minął, szczególnie jeśli mówimy o Tommym Dreamerze. Z Bullym jest tak, że oczywiście, lata świetności również ma dawno za sobą, ale wciąż jest genialnym heelem i tylko to, tak naprawdę jakkolwiek ratuje ten feud. Kiedy, Bully Ray powrócił na zeszłorocznym Bound For Glory, fani mieli mieszane odczucia. Jednych targała nostalgia do dawnych czasów TNA, a inni, niekoniecznie darzący sympatią Bully’ego, twierdzili, aby ten dał sobie spokój – a przede wszystkim, aby IMPACT nie mieszało go w główne rywalizacje. Rzeczywistość okazała się zgoła inna od ich żądań, ponieważ na styczniowym Hard To Kill, Bully Ray zawalczył z Joshem Alexandrem o tytuł IMPACT World Championship. W kolejnych miesiącach, były lider Asów i Ósemek nie schodził z pierwszych stron gazet, a na kolejnym PPV, również odegra ważną rolę. Wspólnie z Moosem, Brianem Myersem, Mashą Slamovich i Kennym Kingiem staną do walki w Hardcore War z Tommym Dreamerem, Yuyą Uemurą, Bhupinderem Gujjarem, Killer Kelly i Frankie Kazarianem. Na papierze, zdecydowanie mocniejszą drużyną w tym zestawieniu jest Team Bully’ego Ray’a. Nie zdziwiłbym się zatem, gdyby podczas gali wydarzyło się coś niespodziewanego. Na przykład, przed walką, na backstage’u, Gujjar zostałby zaatakowany, a w jego zastępstwie, w drużynie Dreamera pojawiłby się ktoś bardziej w klimatach ECW. Ktoś jak Rob Van Dam, który ostatnie występy dla IMPACT zaliczył w 2019 roku. Oczywiście jest to w sferze moich osobistych przemyśleń, ponieważ uważam, że Team Tommy’ego Dreamera w porównaniu z drużyną Bully’ego naprawdę wygląda biednie. Czy w związku z tym, wydarzy się coś takiego o czym napisałem? Nie wiem. Na pewno jest to jakaś opcja, aby dodać dodatkowego smaczku. Jeśli natomiast nie dojdzie do żadnego zastępstwa, ani nie pojawi się nikt inny z zewnątrz, mam chociaż nadzieję, że zobaczymy godny hardcore wrestlingu match z wieloma przedmiotami w tle.
Przechodzimy do dwóch najważniejszych walk w karcie. Tak bowiem się stało, że oba tytuły – IMPACT World Championship oraz IMPACT Knockouts World Championship zostały zwakowane, w skutek kontuzji Josha Alexandra i Mickie James. W przypadku sytuacji Knockoutek, sprawa wyjaśniła się dopiero na ostatnim odcinku IMPACT. Nie wiedzieliśmy, czy ostatecznie zobaczymy Three Way z udziałem Mickie, Jordynne Grace i Deonny Purrazzo, czy też walkę 1 vs 1 bez udziału Mickie. Lekarze nie dopuścili jednak 5-krotnej mistrzyni Knockouts do powrotu na ring, a więc stało się jasne, że na Rebellion o tytuł zawalczą Jordynne i Deonna. Z mojej perspektywy, obie te opcje były ciekawe, choć żałuję, że nie dojdzie do Three Way’u, ponieważ gwarantowałoby to większą dynamikę starcia. Mamy jednak moment, w którym trzeba wyłonić nową mistrzynię, a z racji tego, że zarówno Jordynne Grace jak i Deonna Purrazzo to dwie główne postacie dywizji kobiecej w IMPACT Wrestling, emocji na pewno nie zabraknie. Panie mierzyły się ze sobą już kilkukrotnie. Na Slammiversary w 2020 roku niestety bez udziału publiczności. Tam królowała Deonna, która pokonując Jordynne, została nową mistrzynią. Czy podobnie może być na Rebellion? Moim skromnym zdaniem tak, ponieważ Jordynne posiadała ten tytuł niedawno, a na przekazanie mistrzostwa Purrazzo zawsze jest dobry moment. Wszystko wskazuje na to, że transfer byłej zawodniczki WWE NXT do AEW jest nieuchronny. Co za tym idzie, IMPACT musi wykorzystać możliwości do maksimum, a mając tak utalentowaną i popularną zawodniczkę w rosterze jak Deonna (która najprawdopodobniej za jakiś czas będzie wzmocnieniem dywizji kobiet w AEW), aż żal nie dać jej jeszcze jednego title runu. Stawiam na Deonnę.
I w końcu przyszedł czas na main event. Tutaj też nastąpiła duża zmiana, ponieważ pierwotnie, rywalem Steve’a Maclina miał być mistrz, Josh Alexander. Historia z tym związana kształtuje się tak, że Maclin obserwował wszystkie najważniejsze walki Alexandra, aby być na niego w pełni przygotowanym, gdy nadejdzie chwila, kiedy sam będzie mógł stanąć do mistrzowskiej walki. Na Hard To Kill 2023, Maclin pokonał byłego mistrza świata, Richa Swanna w Falls Count Anywhere Matchu. Następnie jego kariera nabrała jeszcze większego tempa, aż w końcu wszystko to doprowadziło go do uczestnictwa w Fatal 4 Way’u o miano pretendenta. Teoretycznie, zadanie miał dosyć proste, bo jego przeciwnikami byli Heath, Brian Myers oraz PCO. Wiadome, więc było, że tutaj zwycięzca może być tylko jeden. Steve Maclin wygrał, po czym oficjalnie wyzwał Josha Alexandra do walki o tytuł w rodzimej dla mistrza Kanadzie, aby upokorzyć go przed jego własną publicznością. Niestety, tuż przed galą Sacrifice, dowiedzieliśmy się o kontuzji Josha Alexandra, wskutek czego, musiał zrzec się tytułu. Federacja postanowiła o nowej walce na Rebellion – Maclin vs Kushida. Dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się, dlaczego Kushida, już śpieszę z pomocą. Otóż na specjalnej, łączonej gali IMPACT z NJPW – Multiverse United, która odbyła się 30 marca, Kushida miał zmierzyć się właśnie z Joshem. Zarząd IMPACT Wrestling stwierdził, że skoro dostępnych jest dwóch pretendentów, a mistrza nie ma, sytuacja ukształtowała się sama – i tak też się stało. Oczywiście, starcie Maclina z Kushidą nie jest tym samym co walka Maclin vs Alexander, ale ciężko było w tej sytuacji postąpić inaczej. Na rozgrzanie publiczności przed nowym zestawieniem, IMPACT miało dwa odcinki. Uważam, że wykorzystało je bardzo dobrze. W jednym jak i drugim otrzymaliśmy segmenty z udziałem obu zawodników, podczas których nastąpiła konfrontacja fizyczna. Idealnie zostało to zobrazowane jednak w programie Before the Bell, do którego link wstawię poniżej. Myślę, że nie ma co więcej pisać o samym starciu, natomiast co do zwycięzcy, to sytuacja wygląda tak, że jeżeli IMPACT będzie chciało postawić na popularniejsze nazwisko jako swojego głównego mistrza, postawi na Kushidę. Natomiast dużo bardziej realną opcją jest postawienie na swojego człowieka, za którym stoi większa historia i chęć sięgnięcia po upragnione złoto. Na Rebellion moim zdaniem powinien – i wygra – Steve Maclin.
Na koniec mogę napisać tylko tyle, że dzisiejsze Rebellion zapowiada się naprawdę świetnie. Mamy 7 walk w karcie głównej – Ultimate X Match, Last Rites Match, Hardcore War, 3 Way Elimination Match, ringowy debiut Santino Marelli w IMPACT Wrestling oraz dwa zwakowane tytuły w stawkach dwóch najważniejszych walk gali. Jeśli jesteście fanami IMPACT, to sami wiecie o tym, że tę galę musicie obejrzeć, natomiast jeżeli nie do końca jesteście przekonani, gorąco polecam zapoznanie się z dwoma materiałami promującymi te wydarzenie. Mowa o 30-minutowym, DOSKONAŁYM, “Before the Bell” poświęconym Rebellion oraz pełnej zapowiedzi dzisiejszej gali. Oba materiały możecie obejrzeć poniżej:
Z mojej strony to wszystko. Ja liczę na świetne widowisko i czuję, że oprócz niesamowitej akcji i bardzo dobrej oprawy, możemy być też świadkami jakichś niespodzianek. Czy ktoś się pojawi? Ktoś powróci, zadebiutuje? Coś mi podpowiada, że tak, natomiast wszystko okaże się już za parę godzin. Tym, którzy będą oglądali, życzę dużo frajdy!
Autor: Patryk Dereszyński













