WWE SummerSlam 2019 – Opinia

Jest wtorek 13 lipca, a ja jestem już po obejrzeniu tegorocznego SummerSlam. Przez ten weekend było sporo wrestlingu od Climaxa po NXT, a na sam koniec najgorętsza gala lata. W tym roku nie obejrzałem gali na żywo, bo wolałem sobie ją obejrzeć w dzień na spokojnie. Tegoroczne SummerSlam uważam za dobre show, które wcale nie było jakimś „gniotem” czy najgorszą galą tego roku jak to niektórzy pisali na polskich grupkach wrestlingu. Show nie było wybitne, ale trzymało poziom i jeśli ktoś nie oczekiwał „Bóg wie czego” od WWE, to się nie zawiódł i ja właśnie jestem w gronie tych osób. Dostaliśmy niezłe show i nie widzę większych powodów do narzekania na poziom tej gali.

Dobry opener, logiczne rozwiązania, niezłe walki w środku karty oraz dwa mecze, które uważam za najlepsze podczas tego PPV. Mam na myśli starcie Charlotte z powracająca do WWE Trish Stratus oraz main event, czyli walkę pomiędzy Sethem Rollinsem i Brockiem Lesnarem. Obie walki moim zdaniem skradły show i obie dostaną ode mnie dobre oceny. Całościowo SummerSlam mnie zupełnie nie zawiodło i show oglądało się przyjemnie, więc mam raczej pozytywne zdanie na temat tejże gali.Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


WWE Cruiserweight Championship Match

Drew Gulak vs Oney Lorcan

Mecz ten zupełnie mnie nie interesował, ponieważ nie śledzę 205 Live. Z tego co wiem Lorcan wywalczył sobie miano pretendenta w wieloosobowej walce i tak trafił na SummerSlam. Starcie to szczerze mówiąc lekko przynudzało. Styl Gulaka zupełnie mi nie odpowiada, a jego mecze są podobne i nudne. Niektórzy porównują go do Zacka Sabre’a pod względem stylu, który prezentuje, ale moim zdaniem on nie ma zwyczajnie podjazdu do Brytyjczyka. Panowie walczyli prawie 9 minut, a przez ten czas nie pokazali nic, co przykułoby mą uwagę. Oney miał trochę ofensywy, ale Drew za każdym razem stopował jego akcję. Walka zakończyła się poddaniem Lorcana, który był chyba tylko przejściowym rywalem dla pana Gulaka.

Zwycięzca: Drew Gulak

Moja ocena: ** 1\2*


Singles Match

Buddy Murphy vs Apollo Crews

Nie wiem co miała na celu ta walka? chyba tylko była po to, by Rowan zaatakował Murphy’ego. Walka ta trwała krótko, zaś panowie pokazali w niej kilka ruchów i tyle. Następnie zjawił się Rowan, który zaatakował Buddy’ego i skończyło się to dyskwalifikacją. Miał w sumie powód, bo Murphy wygadał się Romanowi, kto go zaatakował wtedy na backstage’u, podczas SmackDown.

Zwycięzca: Buddy Murphy (poprzez DQ) 

Moja ocena: * 1\4*


WWE Women’s Tag Team Championship Match

Alexa Bliss & Nikki Cross vs The Iiconics

Fajnie, że te tytuły chociaż były bronione podczas SummerSlam i że przypominają nam, że one w ogóle istnieją. Z drugiej strony na SS nie były bronione pasy tagowe facetów czy pas IC, więc trochę nie fajnie he he. Mecz ten zbyt długi nie było, bo panie dostały 6 minut z sekundami, by coś skleić. Lexi miała ciekawy strój inspirowany bajką animowaną (Toy Story), a dokładnie postacią Buzz’a Astrala. Walka ta był raczej wyrównana i zbyt interesująca ona nie była, choć końcówka mi się nawet podobała. Bliss dostała spot końcowy, w którym zgarnęła pin przypinając Peyton po efektownie wyglądającym „Twisted Bliss”.

Zwyciężczynie: Alexa Bliss & Nikki Cross

Moja ocena: **


WWE RAW Women’s Championship Submission Match

Becky Lynch vs Natalya

Jestem pozytywnie zaskoczony poziomem tej walki, jak i tym jak została ona odebrana przez fanów zebranych w Toronto. Z wiadomych względów owacyjnie przywitano Nattie, zaś Becky trochę momentami była „linczowana” przez fanów, którzy coś tam skandowali w jej kierunku. Był to „submission match”, więc nie oczekiwałem szybkiego tempa w tej walce. Sporo tutaj było walki w parterze i osłabiania sobie kończyn nawzajem. Jak przystało na walkę o stypulacji „submission” wiele było tu walki na dźwignie i różnorodne „submissiony”. Becks wcale nie wyglądała w tej walce na faworytkę, zaś Nattie została mocno zabookowana, lecz mało kto wierzył w to, że może ona opuścić Kanadę ze złotem.  Nie oczekiwałem cudów i takich też nie było. Niezła walka zakończona przez Lynch, która poddała Nataylę za pomocą „Dis arm Her”.

Zwyciężczyni: Becky Lynch

Moja ocena: *** 


Singles Match

Goldberg vs Dolph Ziggler

Pan dziadek wraca do WWE tylko po to, by dokopać pozerowi Dolphowi. Całe te story z prowokowaniem legend nie przypadło mi do gustu. Czego oczekiwałem po tej walce? tego, że ten żart szybko się zakończy i że nie będę musiał oglądać słaniającego się na nogach Goldberga. Booking typowy dla Goldiego, czyli gościu sprzedaje mu ze 2 akcje, zaś po chwili ten aplikuje „Spear’a”, który trzeba przyznać wygląda imponująco, a po chwili wyprowadza „Jackhammera” i mamy po walce. Po walce „Show Off” coś tam jeszcze „szczekał” w kierunku Billa, więc ten się wrócił i wykonał mu kolejnego pięknie wyglądającego „Spear’a”.

Zwycięzca: Goldberg

Moja ocena: *


WWE United States Championship Match

AJ Styles vs Ricochet

Narzekać nie będę, bo w sumie nie ma na co. Kolejny ich pojedynek wypadł dobrze, ale jak to się mówi „szału nie było”. Uważam, że obu stać na znacznie więcej i gdyby dostali troszkę więcej czasu i mecz byłby inaczej zabookowany to mielibyśmy materiał na 5 gwiazdkową walkę. W tej walce, zaś skupiono się bardziej na pokazaniu heelowego charakteru Stylesa i typowego bookingu dla heela, czyli osłabianie urażonej części ciała rywala i wspomaganie się swoimi koleżkami z OC. Mecz ten toczył się w wolnym tempie, ale w pewnych fragmentach panowie mieli chwilowe zrywy. Kilka fajnych momentów było, ale to niestety tyle bo nic więcej ciekawego się nie wydarzyło. Końcówka świetna, kiedy to AJ przejął Rico w locie i wykonał mu „Styles Clash”, który był ostatnią akcją tej walki. Spoko zakończenie, ale sama walka mnie zawiodła. Budowanie AJ’a na topowego heela trwa i wygrana na Ricochetem jeszcze bardziej go podbudowała.

Zwycięzca: *** 1\2*

Moja ocena: AJ Styles


WWE SmackDown Women’s Championship Match

Bayley vs Ember Moon

Fajna walka to była. Wiadome było, że Ember jest tylko pretendentką na poczekanie i zwyczajnie dostała shoota, ponieważ Bayley nie miała rywalki na SummerSlam. Czy Moon miała w ogóle jakieś szanse na zwycięstwo w tej walce? zdecydowanie nie. Za słabo podbudowana pretendentka, która jak wspomniałem była tylko na poczekanie. Przejdźmy więc do samej walki, która moim zdaniem wypadła dobrze jak na czas, który panie otrzymały. Mieliśmy momenty, w których to Bayley prowadziła walkę, ale też chwile, kiedy to panna Ember przejmowała inicjatywę na meczem. Prawda była taka, że chwilowy „comeback” Moon do niczego jej nie doprowadzi, a jedynie przybliży do końca tego starcia. Bayley wygrywa w nawet efektowny sposób, bo po aplikacji „Bayley to Belly” z narożnika. Niezła walka i w sumie tyle, bo nie ma do niej żadnych zastrzeżeń.

Zwyciężczyni: Bayley

Moja ocena: *** 


Singles Match 

Kevin Owens vs Shane McMahon

Wiecie co mnie cieszy? to, że ten mecz nie był zbyt długi. Dostaliśmy konkretną walkę bez nielogicznych rozwiązań i „głupiego” bookingu. Cały feud obu panów nawet mi się podobał, ale nie czułem tego „hype’u” i większej „podjarki” tą walką nie miałem. Czy ta walka mi się podobała? szczerze mówiąc to tak. Owens był w tej walce „babyfacem” i publika jadła mu z ręki, a nie było to coś dziwnego, bo jest on z Kanady. Walka została ciekawie zabookowana i nie było tutaj zbytnio większego kombinowania. Pojawił się Elias jako drugi sędzia, który jednak został załatwiony przez KO. Było trochę zamieszania przez piosenkarza, ale Kevin się z nim uporał. Następnie Owens zabawił się z Shanem i wyrolował sędziego, który odkładał wtedy krzesło, zaś Kevcio kopnął O’Maca poniżej pasa oraz dołożył „Stunnera”, który był akcją kończącą ten mecz. Liczę, że na dobre zakończono to story, a Shane zniknie na jakiś czas z WWE TV.

Zwycięzca: Kevin Owens

Moja ocena: *** 1\4*


Singles Match

Charlotte Flair vs Trish Stratus

Feud obu dam nie zachwycił, bo go w ogóle prawie nie było. Osobiście nie miałem żadnych oczekiwań, co do tej walki i nie nastawiałem się zbytnio na „mega” pojedynek. Według mnie panie wykręciły 2 najlepszą walkę tej nocy. Kurcze byłem zaskoczony przebiegiem i poziomem tej walki! Charlotte i Trish mi po prostu zaimponowały. Charlotte w tej walce była genialnym heelem i odgrywała swoją rolę idealnie. Jej trash talk oraz zachowanie w stosunku do Stratus był świetne. Publika w tym meczu także żywo reagowała na walkę i robiła kapitalną atmosferę. Mimo że Trish jest już po 40 to nadal ma to coś i udowodniła to w tym starciu. Zupełnie nie widać po niej, że nie jest aktywną wrestlerką. Super mieliśmy tutaj storytelling oraz świetne near falle, które budowały nam emocje. W pewnym momencie, gdy Stratus wykonała „Stratus Faction” byłem pewny, że wygra ona ten mecz, lecz to było tylko złudzenie. Fajny był też, kiedy to Trish zapięła Flair „Figure 8”, ale ta akcja wygranej jej nie dała. Zakończenie przewidywalne, bo zwycięstwo „królowej” było więcej niż pewne. Figure 8 kończy tę walkę, a pani Stratus się poddaje.

Zwyciężczyni: Charlotte Flair

Moja ocena: ****


WWE Championship Match

Kofi Kingston vs Randy Orton

Czy booking tej walki nie skojarzył się wam z zeszłorocznym przebiegiem walki Styles vs Joe? ja miałem wrażenie, że WWE inspirowało się tamtym starciem. Dostaliśmy kilkanaście minut walki i zakończenie poprzez podwójną dyskwalifikacje i obaj zostali wyliczeni. Dlaczego tak wyszło? bo Randy okładał Kofiego na oczach jego dzieci, więc ten pod wpływem emocji zaczął atakować „Vipera” i skończyło się podobnie, jak w przypadku walki AJ vs Joe na SummerSlam 2018. Mecz ten miał spory potencjał, ale federacja postanowiła użyć tej walki jako przedłużenia rywalizacji obu panów i taki booking wydaje się być logicznym rozwiązaniem. To co najbardziej zapamiętałem z tej walki, to piękne rzuty na stół komentatorski w wykonaniu Randy’ego oraz świetne „RKO” po kontrze. Reszta do zapomnienia, bo nic ciekawego się nie działo.

Zwycięzca: (Podwójna dyskwalifikacja)

Moja ocena: ** 3/4*


Singles Match

Finn Balor vs Bray „The Fiend” Wyatt

Cóż za wejście Wyatta, cóż za zmodyfikowany theme song, cóż za lampa! cała otoczka wejścia „The Fienda” niezwykle klimatyczna. Walka z Finnem trwała króciutko i bardziej podchodziła pod „squash” niż wyrównany mecz. 2 lata temu Finn pokonał Wyatta jako „Demon” w tym roku nie było już tak kolorowo. Bray zdemolował byłego mistrza IC wykonując na nim serię swoich firmowych akcji, które doprowadziły do jego pewnej wygranej. Był nawet „spot”, w którym „Fiend” skręcił kark Balorowi he he i wyglądało to dość wiarygodnie. Następnie mieliśmy duszenie z przejściem do pinu, który to zakończył tę walkę. Finn zmyka na wakacje, zaś Wyatt rusza na poszukiwania nowego rywala.

Zwycięzca: Bray „The Fiend” Wyatt

Moja ocena: **


WWE Universal Championship Match

Brock Lesnar vs Seth Rollins

No i nadszedł moment, w którym przechodzę do oceniania walki wieczoru tegorocznego SummerSlam. W końcu dostaliśmy dobry, normalny i świetnie zabookowany pojedynek tej dwójki. Ich wcześniejsze walki nie należały do najlepszych i mocno liczyłem, że w końcu się zrehabilitują. Lesnar w końcu nie grał „typowego” dominatora i walczył z Rollinsem jak równy z równym. Ależ mieliśmy świetne rozpoczęcie walki! Seth kontruję „German Suplex” i wyprowadza „Curb Stomp”, który jednak kończy się near fallem ze strony Brocka. Kurcze dawno nie widziałem dłuższej walki Lesnara i trochę się odzwyczaiłem. Naprawdę dobrze to zabookowali i przedstawili nam Rollinsa jako gościa, który zrobi wszystko, aby zdobyć pas Universal. Piękny był „spot”, kiedy to Brock kręcił Sethem za pomocą jego bandaża. Spotów nie zabrakło, a najlepszy był ten, w którym to architekt wykonał „Frog Splash” na stół komentatorski, na którym leżał Lesnar. Końcówka w pełni pokazała charakter Setha i jego wolę walki i takiego Rollinsa chcę oglądać. Zwycięstwo Setha mnie nie zaskoczyło, bo byłem więcej niż pewien, że wygra on tę walkę i zostanie nowym mistrzem. Miejmy nadzieję, że ten „title reign” będzie o wiele lepiej bookowany niż ten ostatni i jego wygrana nie pójdzie na marne.

Zwycięzca: Seth Rollins

Moja ocena: ****