WWE RAW 29.10.18 – Raport

Po naprawdę udanej gali Evolution, która była najlepszym PPV od WWE w tym roku pora zameldować się na ostatnim Raw przed Crown Jewel. Możecie przestać buczeć. Mam nadzieję, że wydarzenia z poprzedniego tygodnia namieszają w rywalizacjach na czerwonej tygodniówce.

W ringu stał Baron Corbin. GM powiedział, że noc z zeszłego tygodnia była bardzo emocjonująca. W całej swojej karierze nie przeżył większego szoku. Pora jednak przejść dalej – chce osobiście przekazać Romanowi, że wierzy w jego wygraną z chorobą, ale po powrocie może nie być mu łatwo na Raw, bo będzie inny mistrz. Corbin po chwili dodał, że całkiem nieźle wygląda z pasem na ramieniu, ale jest osoba, która tak nie uważała i był nią Brock Lesnar. Nie muszę chyba przypominać, że razem z nim pojawił się Paul Heyman. Nie muszę, ale to zrobiłem. Baron powitał gości, ale Paul kazał mu przestać. GM gada swoje, a on powie swoje. Heyman się przedstawił, potem przedstawił swojego klienta i powiedział, że żyjemy w historycznych czasach. Już niedługo Brock zostanie mistrzem Universal po raz drugi i odciśnie piętno w historii WWE. Już w piątek Braun Strowman przegra swój pojedynek – to zwykły spoiler, a nie przypuszczenia. Paul nawet wyliczył szanse Lesnara i na kilku przykładach zauważył, że historia lubi się powtarzać. No i fajno, ale myślę, że pora przejść dalej i do ringu wszedł wściekły Braun Strowman. Obiecał on, że zostanie nowym mistrzem Universal, a Lesnar dostanie się w jego łapy. Baron próbował uspokoić sytuację, ale jest żałosnym pachołkiem i Braun go odepchnął. GM się zdenerwował i zaatakował Strowmana, ale przypominam, że jest on żałosnym pachołkiem i otrzymał za karę dwa Powerslamy. Lesnar się tylko uśmiechał i zachęcał Brauna do dalszego znęcania się nad Corbinem. Braun skorzystał z zaproszenia, wykonał trzeci Powerslam, ale nie spodziewał się F5 od Brocka. Jak dla mnie powinien się tego spodziewać. W każdym razie to tyle. Mało odkrywcze, ale niech będzie.

Walka Nr.1: Finn Balor vs Bobby Lashley

Lio Rush stwierdził, że Balor miał szczęście w poprzednim tygodniu i jego wygrana jest zwykłą pomyłką. Prawda jest taka, że jeszcze dzisiaj zostanie zmieciony z powierzchni ziemi i to jego kumpel – Bobby Lashley będzie szczycił się zwycięstwem.

Bobby od razu wysłał rywala w narożnik i zasypał go serią Shoulder Blocków. Potem dorzucił Sidewalk Slam i skupił się na obijaniu pleców Irlandczyka. Finn nie pozwolił rywalowi na Powerslam i udało mu się wyrzucić czarnoskórego zawodnika z ringu przy pomocy Dropkicka. Od razu po tym zaskoczył Lashleya ładnym Tope Con Hilo.

Po przerwie sytuacja się obróciła o 180 stopni. Teraz to Bobby przeważał w ofensywie, ale dobrze wiemy, że to nie będzie trwało wiecznie. Balor na razie miał kłopoty i został rzucony na matę. Potem otrzymał Hip Press i jego głowa została wykręcona. Spokojnie, nie wyglądało to tak brutalnie jak opisuję. Irlandczyk próbował się stawiać, poszło mu bardzo słabo, jednak w końcu wziął się do roboty. Uniknął szarży oponenta i trafił go dwoma Running Forearmami. Jego Jumping Boot Stomp został zablokowany, ale Balor wiedział jak sobie z tym poradzić i tak czy siak wykonał planowaną akcję. Został on wysłany do narożnika i Bobby’emu udało się złapać przeciwnika. Lashley postawił na przedziwny Powerslam, który dał mu jedynie 2-count. Lashley się zdenerwował i zaczął myśleć o Vertical Suplexie. Finn stanął na nogach, wykonał Sling Blade i po chwili zaskoczył rywala swoim Shotgun Dropkickiem. Lio próbował rozproszyć Balora, który musiał teraz walczyć z dwoma oponentami. Radził sobie całkiem nieźle, jednak Rushowi w końcu się udało i zepchnął on Finna z górnej liny.

Bobby uznał, że to dobry moment na tortury i zabrał Finna w podróż po barykadach. Potem wrzucił go do ringu i zapiął Full Nelson. Przygotował dzięki temu Balora i Lio mógł policzkować Irlandczyka.

Zwycięzca: Bobby Lashley – 7.00 via DQ (Panowie pracują solidnie, ale nie wydaje mi się, że łączy ich ze sobą coś więcej i w związku z tym toczą oni co najwyżej średnie starcia w sam raz na tygodniówkę. Wygląda też na to, że ta rywalizacja będzie czymś większym, ale nie wiem, czy mi się to podoba.)

Lio i Bobby nawiedzili Barona Corbina, który siedział u lekarza. GM przekazał Lashleyowi, że spodobało mu się zachowanie Bobby’ego sprzed chwili. Finn nie jest na jego poziomie i nie jest najlepszy na świecie. Lashley natomiast może taki być i w związku z tym kwalifikuje się do turnieju, który odbędzie się w Arabii Saudyjskiej. Bobby zapytał kogo zastąpi i Baron przekazał mu, że Johna Cenę.

Na Survivor Series dojdzie do walki pomiędzy Rondą Rousey i Becky Lynch. To może być naprawdę dobre. Panie skonfrontowały się ze sobą już na Evolution PPV, ale było to trochę żenujące.

Walka Nr.2: Lita, Trish Stratus, Natalya, Sasha Banks & Bayley vs The Riott Squad, Alicia Fox & Mickie James

Panie z Riott Squad nie ubrały do wejścia strojów nawiązujących do znanych postaci z amerykańskich slasherów. Zaczynają Trish i Sarah. Kanadyjce poszło trochę lepiej i udało jej się rzucić oponentkę na matę. Doszło do zmiany z Liv, która tak jak koleżanka szybko padła na matę i do ringu weszła Lita. Skorzystała ona z pomocy Stratus i poczęstowała Morgan Corner Clothesline’m. Potem wykonała Crucifix Head Scissors i próbowała wykończył oponentkę swoim DDT. Partnerki Liv nie pozwoliły Licie na jej Litasault i doszło do krótkiej walki poza ringiem pomiędzy zawodniczkami.

Po przerwie oglądaliśmy jak Alicia otrzymuje srogi wpiernicz. Dopiero pomoc Mickie pozwoliła Lisicy na jakąkolwiek odpowiedź. Banks otrzymała Big Boot i została sprowadzona do narożnika. Do ringu wpuszczona została James, która przeszła do Headlocka. Sasha się uwolniła, ale to byłoby na tyle, bo Mickie i tak sprowadziła ją do defensywy. Mamy zmianę z Logan, której Suplex zawiódł. Sarah jednak szybko się ogarnęła i trafiła rywalkę Dropkickiem. Mam nadzieję, że zmiana z Ruby przyniesie nam ciekawsze momenty. Banks próbowała się zmienić z jakąś ze swoich koleżanek, ale Riott jej na to nie pozwoliła i nawet uderzyła Litę. Potem sobie zażartowała z Sashy, która zrobiła unik i wpuściła Natalyę. Kanadyjka trafiła Alicię Clothesline’m, potem poczęstowała ją swoim Back Suplexem na dupę, przebiegła po niej i znokautowała typowym dla siebie Nattie by Nature. Stratus próbowała pomóc swojej koleżance i załatwiła Mickie przy pomocy swojego Stratusphere. Banks poczęstowała James Diving Meteorą, zaczął robić się mały harmider i Lita oraz Bayley zakończyły to podwójnym Twist of Fate dla członkiń Riott Squad. Potem na nie skoczyły, a Fox została pokonana po kombinacji Hart Attack/Sharpshooter.

Zwyciężczynie: Natalya, Sasha Banks, Bayley, Lita & Trish Stratus – 10.10 via Submission (Początek i końcówka mi się podobały, środek był ciężki do zgryzienia i często nudny. No i dodam, że Lita ruszała się dość topornie, ale już jej występ na Evolution był taki w sumie średni.)

Nia Jax w wywiadzie powiedziała, że poczeka na Rondę i nie będzie się spieszyć z wykorzystaniem swojego title shota. Do wywiadu dołączyła Ember Moon, która powiedziała, że była naprawdę blisko. Nia to przyznała, ale zauważyła, że to ona wygrała i tu chodzi o nią. Moon nie miała jej za złe zwycięstwa i dodała, że szanuje Nię, ale nie czuje, że Jax szanuje ją. Potem zaproponowała walkę i Nia się zgodziła mówiąc, że skopie jej tyłek.

W ringu siedział Elias, który pobrzdąkał na gitarze i w końcu zdecydował, że coś powie. Jakiś czas temu spotkał się z Riciem Flairem, który powiedział mu, że jest tym kimś. Był zadowolony z tego, że Baron Corbin został przez niego tak brutalnie potraktowany. Eliasowi też się to spodobało i postanowił nam pokazać materiał z ataku na GM’a. Gitarzysta przekazał nam, że chce komuś coś zaśpiewać i zrobi to osobiście. Elias poszedł na zaplecze i spotkał Danę Brooke, która poprosiła go o piosenkę. Gitarzysta odmówił i powędrował do biura Corbina. Zapukał i powiedział GM’owi, że skomponował dla niego specjalny utwór. To nie będzie zaskoczeniem jeśli napiszę, że Elias pocisnął Baronowi i nazwał go suką należącą do Stephanie McMahon. Baron schował się w biurze po raz kolejny i okazało się, że wynajął on Jindera Mahala, który skopał gitarzystę. GM potem przekazał rywalowi, że za chwilę zmierzy się z Mahalem.

Walka Nr.3: Elias vs Jinder Mahal

Hindus zdominował siłowo oponenta, ale musiał się liczyć z odpowiedzią. Elias trafił go łokciem, ale ten atak był dość słaby i gitarzysta szybko się o tym przekonał. Mahal załatwił go Back Suplexem i z pomocą jednego z braci Singh udało mu się skopać przeciwnika w narożniku. Jinder przeszedł potem do kilku dźwigni i spotkał się z odpowiedzią w postaci uderzeń w głowę. Elias wykorzystał górną linę do ataku, potem wziął się do roboty i po serii kontr wykonał Drift Away.

Zwycięzca: Elias – 4.02 via Pinfall (Przeciętne widowisko. Nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że Mahalowi brakuje aktualnie jakiejkolwiek motywacji i gość co tydzień pokazuje tyle co nic. To dziwne, bo jako mistrza WWE oglądało mi się go nieźle.)

Walka Nr.4: Authors of Pain vs The Ascension vs Chad Gable & Bobby Roode

Akam i Rezar zostali zaatakowani podczas ich wejścia do ringu. Pozostałym zawodnikom wydawało się, że to był dobry pomysł, ale po przerwie okazało się, że AoP trzymają się nieźle. Konnor walczył sobie z Chadem i poczęstował go Spinebusterem. Akam przerwał pin i został wyrzucony z ringu po tym, jak Gable trafił Konnora Dropkickiem. Do ringu wchodzi Viktor, który guzik wskórał i przyjął Chaos Theory połączony z Neckbreakerem.

Authors of Pain uznali, że taki wynik to jakiś żart i postanowili zgnoić wszystkich oponentów.

Zwycięzcy: Chad Gable & Bobby Roode – 1.45 via Pinfall

W ringu zjawił się Seth Rollins. Zauważył on, że od jakiegoś czasu w jego życiu dzieje się naprawdę wiele. Chce podziękował fanom za wsparcie okazane Romanowi. W zeszłym tygodniu cieszył się, bo został mistrzem drużynowym po raz trzeci. Powinien świętować ten sukces, ale tego nie robi z powodu Deana Ambrose’a, który go zdradził. Dean zdradził The Shield i nas wszystkich. Musi być szczery i czuje się winny. Może to jego wina? Może to co zrobił cztery lata temu jest niewybaczalne? Nie wie o co chodzi i czuje frustrację. Jedyną osobą, która zna odpowiedzi jest… Dean Ambrose. Nie dzwonił do niego i nie pisał, bo dobrze wie, że Dean będzie w tym budynku. Prosi go teraz jako przyjaciel i brat – niech Ambrose się zjawi i powie dlaczego to zrobił. Usłyszeliśmy muzykę Deana, który jednak nie stanął na rampie. Pokazał się w innym miejscu, bo stanął wśród publiczności. Seth myślał, że to sposób na wyśmianie The Shield. Potem zaczął domagać się odpowiedzi, ale Ambrose stał niewzruszony. Rollins dodał, że on potrafił chociaż powiedzieć dlaczego zdradził i domaga się podobnego czynu od Deana. Wydawało się, że Ambrose coś powie, ale nie, schował mikrofon i słuchał fanów, którzy mówili mu, że ich zdradził. Seth zauważył, że jego kumpel ma zimne serce. Dean napluł na całe The Shield i całkowicie olał Reignsa. Wszystko ma kręcić się wokół Ambrose’a, który w końcu tego pożałuje. Niech się nacieszy swoim momentem, bo jego życie zmieni się teraz w prawdziwe piekło. I może rzeczywiście Dean jest zwykłym szaleńcem. Seth potem przekazał rywalowi, że to on do niego zaraz pójdzie, jednak Ambrose sobie poszedł.

Walka Nr.5: Ember Moon vs Nia Jax

Wielka szkoda, że WWE postanowiło dać wygraną Nii, która ostatnio bawi się trochę w Big Showa. Ember na pewno mogłaby stoczyć z Rondą walkę o dobrym poziomie, ale Jax jest bardziej medialna i kto wie, czy nie dostała wygranej z powodu choroby Romana Reignsa.

Moon wykazała się nie lada umiejętnościami i solidnie osłabiła Jax, która w końcu odpowiedziała Body Blockiem. Nia wykonała również Elbow Drop, Short-Arm Clothesline i przeszła po tych ciosach do Bearhuga. Ember się uwolniła, po chwili uniknęła ataku Nii i weszła na górną linę. Postawiła na Diving Cannonball Senton i zawodniczki wróciły do ringu. Jax nie spodziewała się tego, że Tamina stanie poza ringiem, ale Moon też była zaskoczona. Nia trafiła rywalkę Shoulder Blockiem i wykończyła ją Leg Dropem.

Tamina i Nia spojrzały sobie po tym wszystkim w oczy i to byłoby na tyle.

Zwyciężczyni: Nia Jax – 3.25 via Pinfall

Walka Nr.6: The Revival vs Lucha House Party

A to ciekawe. Zaczynają Kalisto i Dash. To ten drugi zawodnik poradził sobie lepiej w pierwszym zwarciu, ale nie spodziewał się Springboard Moonsaulta. Luchador załatwił przeciwników i pozwolił Lince na wykonanie Suicide Dive’a. Powracamy do ringu i Kalisto wraca do defensywy. Otrzymał on Stun Gun i Back Suplex. Doszło do zmiany ze Scottem, który zaskoczył rywala Snap Suplexem i dorzucił do tego Elbow Drop. Potem zapiął Gory Special i ogłuszył przeciwnika Uppercutem. To jednak byłoby na tyle, ponieważ Kalisto wziął się do pracy. Został on jednak znokautowany Clothesline’m, ale Dawson zagapił się na Metalika i otrzymał Salida Del Sol.

Zwycięzcy: Lucha House Party – 3.25 via Pinfall (Zastanawia mnie, czy luchadorzy będą występować na Raw, czy był to jednorazowy występ. Szkoda tylko The Revival, którzy po raz kolejny przegrywają i nie wydaje mi się, że zostaną oni kiedykolwiek mistrzami w WWE. A walka była niezła, ale strasznie krótka.)

W ringu stanął Dolph Ziggler, który powiedział, że patrzy prosto na nagrodę i chce wygrać turniej w Arabii Saudyjskiej. Poprosił on swojego ziomka o parę słów. Drew McIntyre przypomniał, że udało im się zniszczyć The Shield i już niedługo zajmie się on tytułem Universal. Ziggler stwierdził, że to co mówi Szkot ma sens. Co jednak nie ma sensu? Gadanie Kurta Angle’a o tym, że to on wygra turniej o miano najlepszego na świecie. Kurt osiągnął wiele, ale prawda jest taka, że bez gości takich jak Angle, nie byłoby osób takich jak Ziggler. Dolph obiecał, że potwierdzi swoje dziedzictwo i wygra turniej, bo jest najlepszy.

Walka Nr.7: Dolph Ziggler vs Apollo Crews

Pojedynek trwa, gdyż wróciliśmy po przerwie. Apollo nie pozwolił rywalowi na wiele, bo poczęstował go ładnym Enzuigiri. Potem trafił Dolpha w brzuch, kopnął go w głowę i dorzucił do tego Jumping Clothesline. Ziggler otrzymał kolejne Enzuigiri, ale udało mu się wziąć w garść. Crews wszedł na górną linę i od razu z niej zleciał, bo DZ go zaatakował. Dolph zaczął irytować oponenta i nie spodziewał się, że jego Superkick zostanie zablokowany. Apollo potem rzucił go na matę i wykonał Gorilla Press oraz Standing Moonsault. 1…2…Kick-out. Crews wszedł na górną linę i próbował załatwić przeciwnika Frog Splashem, ale trafił na kolana Zigglera i padł po Superkicku.

Zwycięzca: Dolph Ziggler – 2.55 via Pinfall

Mamy potwierdzenie, że Raw w niczym nie przypominało tygodniówki z zeszłego tygodnia i jedyną rzeczą wartą uwagi był segment Rollinsa z Ambrose’m. A na dobicie – zawodnikami, którzy zamkną Raw będą Undertaker i Kane. Ten pierwszy powiedział, że czasami ciężko jest się pożegnać. Kiedy kosiarz – nie można go pokonać. Już w ten piątek dusze DX zostaną zabrane do piekła. Zrobią to powoli i w sposób bolesny. Ale dla nas, czy dla nich? Będzie to koniec dla DX. Kane dodał, że to się stanie w piątek. A co się stanie dzisiaj? Wywołują oni Shawna i HHH’a, gdyż chcą zająć się ich duszami. Na rampie stanął sam Triple H i Kane postanowił się nim zająć. Nie spodziewał się, że za Undertakerem stanie Shawn, który poczęstował Deadmana swoim Sweet Chin Music. DX świętowali początkowe zwycięstwo, a Undertaker jak gdyby nigdy nic usiadł i to byłoby na tyle.

Autor: RS

 

No Comment.