WWE RAW 26.11.18 – Raport

Nie potrzebujemy wstępu – zmierzamy ku TLC PPV i mam nadzieję, że Strowman vs Corbin to nie będzie jedyny pojedynek tego typu na tej gali. Jeśli będzie – no cóż, powodzenia. Nie chciałem robić wstępu, jednak go zrobiłem, zapraszam na raport z Raw.

W ringu stali Baron Corbin, Bobby Lashley, Lio Rush i Drew McIntyre. Aktualny GM przywitał publikę i na dodatek ją obraził poprzez zniesławienie Święta Dziękczynienia. Goście tacy jak on i jego kumple nie przejmują się takimi głupotami. Wolą występować i pokazywać nieskalaną siłę. On chce podziękować za to, że może sprawować rolę menadżera. Lashley dziękował za to, że publika go ogląda i marnuje swoje życie, gdy on każdego poranka bierze co chce. McIntyre też chciał coś powiedzieć i on dziękował za to co tydzień temu zrobili z Braunem Strowmanem. Baron ucieszył się i poprosił wszystkich o obejrzenie materiału z poprzedniego tygodnia. Nie muszę chyba przypominać co się stało. GM stwierdził, że potrafi wyczytać emocje z twarzy publiczności. Brauna nie zobaczymy przez naprawdę długi czas, ale udało mu się namówić Strowmana do nagrania krótkiego filmu. Pokazano go i Braun miał naprawdę zniszczone ramię. Powiedział on, że doznał naprawdę poważnej kontuzji, ale powróci gotowy w stu procentach i woli nie mówić co zrobi ze swoimi rywalami. Ma nadzieję, że tchórze jakimi są Bobby, Baron i Drew cieszą się chwilą, bo w końcu dostaną się w jego łapy. Corbin nie chciał w to uwierzyć i widział to inaczej. Według niego Strowman nie będzie w stanie wystąpić na TLC. Straszna szkoda, bo ich walka dalej jest w karcie i Braun przegra przez to przez poddanie się. Zostanie menadżerem na stałe i będzie pamiętał, który z zawodników go wspierał, a który był przeciwko niemu. Po tych słowach zgasło światło i okazało się, że na krześle ustawionym na rampie siedzi Elias. Gitarzysta powiedział, że nie mógł słuchać tym denerwujących głosów i zamierza nam zagrać. Zwiedzał cały świat i z pewnego powodu wie, że Bobby, Baron i Drew nie będą mogli być tacy jak on. Przyznaje bez bólu, że nie ma gorszego menadżera od Corbina. Wydaje mu się, że osoby takie jak Lio Rush lub Drake Maverick mogłyby godnie zastąpić aktualnego GM’a. Elias przypomniał, że dzisiaj zajmie się Lashleyem i zaśpiewał piosenkę na jego cześć. A tak na poważnie to przekazał on w niej, że Bobby jest do kitu.

Walka Nr.1: Elias vs Bobby Lashley

Bobby sprowadził rywala do narożnika i otrzymał tam serię Chopów. Wkurzyło to czarnoskórego zawodnika, który wziął się do pracy i po serii Shoulder Blocków wykonał Neckbreaker. Potem przeszedł do dźwigni, szybko ją przerwał, żeby rzucić Eliasem na matę. Lashley wrócił do Headlocka, ale nie spodziewał się kontry. Gitarzysta kopnął go w brzuch, wyrzucił z ringu i trafił Baseball Slide’m. Bobby’emu udało się wrócić do ringu i po raz kolejny przejść do ofensywy. Elias zajął się tą sprawą i pozwolił sobie na Shotgun Dropkick. Drew McIntyre nie chciał mu pozwolić na więcej i udało mu się rozproszyć przeciwnika, który przyjął Shoulder Thrust.

Po przerwie zobaczyliśmy jak Elias wykonuje Mule Kick i Shoulder Block. Sprowadził on oponenta do narożnika i zgasił go mocnym kolanem. Wszedł też na górną linę i trafił rywala Diving Elbow Dropem. Lio Rush wyciągnął sędziego z ringu i to wkurzyło arbitra, który ogłosił dyskwalifikację. No przecież nie raz było tak, że ktoś wyciągał sędziego z ringu i co najwyżej ta osoba była wyrzucana na zaplecze. Ktoś o tym zapomniał – Baron Corbin w porę ogarnął co się dzieje i postanowił zrestartować walkę. Tym razem będzie ona bez żadnych zasad. No to pozdro. Lashley od razu wziął się do roboty, ale nie wykonał finishera, bo Elias przerzucił go nad sobą. Gitarzysta musiał zająć się interweniującymi Corbinem i Drew – poszło mu wybitnie. Potem zabrał gitarę, którą chciał uderzyć Lashleya, ale przeszkodził mu Baron. Wściekły Bobby zniszczył instrument muzyczny, a Elias mógł tylko na to patrzeć i otrzymywać kolejne uderzenia krzesłem. Do ataku dołączył McIntyre i po chwili wszyscy obijali biednego ulubieńca publiczności. Elias otrzymał Claymore, serię uderzeń w głowę, Inverted Alabama Slam na schodki oraz Spear – tę ostatnią akcję od Lashleya, któremu udało się już przypiąć znokautowanego przeciwnika.

Zwycięzca: Bobby Lashley – 11.58 via Pinfall (A więc powiadasz, że wielki i potężny Lashley nie jest w stanie pokonać Eliasa i musi mu pomagać trzech gości? Ten pojedynek szybko zamienił się w destrukcję, ale nie było w niej nic ciekawego i szczerze powiedziawszy każda kolejna akcja z Corbinem bardziej mnie zachęca do rzucenia tego w cholerę. I najgorsze jest to, że McIntyre i Bobby będą kojarzeni od teraz z takim pachołem jakim jest aktualnie Baron.)

Baron Corbin zwolnił jakiegoś gościa od produkcji za to, że ten zgasił światło. Potem spotkał Alexę Bliss, której spodobał się ten wyczyn. Bliss zaczęła się podlizywać i stwierdziła, że zrobi wszystko, żeby mu pomóc. Przez myśl przeszło mi kilka interesujących propozycji. Baron poleciał jednak po bandzie i pozwolił Alexie sprawować pieczę nad całą dywizją kobiet na Raw.

Dean Ambrose siedział w gabinecie jakiegoś doktora. Czy Sethowi naprawdę się wydaje, że on wyjaśni swoje działania w takim śmieciowym mieście jak Milwaukee? Nie zrobi tego i pewnie wszyscy poczują się zawiedzeni. Seth czuje się bardzo bezpiecznie, bo ogłosił otwarte wyzwanie. Niech się lepiej przygotuje, bo za tydzień Dean będzie na Raw. Ambrose zaczął jeździć po publice i swoim przeciwniku mówiąc, że nic nie zmaże jego grzechów. W międzyczasie Dean strzelił sobie jakimś preparatem w dupsko, warto o tym wspomnieć. Nie ma takiego lekarstwa, które mogłoby uleczyć Setha. Na TLC uda mu się wyciągnąć rywala z jego obłudy. Jak na prawdziwe TLC przystało – panowie zmierzą się ze sobą w zwykłym pojedynku.

Walka Nr.2: Lucha House Rules – Lucha House Party vs The Revival

Scott i Dash uznali, że to co się stało tydzień temu było nieuczciwe. Zgadzam się z nimi. Panowie chcieli zmierzyć się w walce dwóch na dwóch, a ich przeciwnicy w ogóle się tym nie przejmują. Na szczęście WWE wie, że popełniło błąd i dzisiaj zobaczymy taką samą walkę co tydzień temu. Powodzenia. Szczerze powiedziawszy to nie chce mi się tego oglądać, bo znam wynik. Lucha House Party po niemałych problemach pokonali oponentów po Salida Del Sol od Kalisto, Springboard Swanton Bombie od Metalika i Shooting Star Pressie od Dorado.

Zwycięzcy: Lucha House Party – 2.25 via Pinfall (Ta rywalizacja stoi daleko od zasad logiki, ale wolałbym się już nie przejmować kolejnymi porażkami The Revival, którzy na pewno już niedługo opuszczą swój tonący statek i zacumują w porcie Cody’ego i Young Bucksów.)

Lars Sullivan już niedługo zadebiutuje w głównym rosterze. Czy aby na pewno? W końcu od paru dni aż huczy od jego bardzo pozytywnych komentarzach o chociażby Lashleyu, którego nazwał sterydziarzem, czy od jego rasistowskich i homofobicznych dowcipach na jego dawnym blogu. Hardy według niego jest uzależnionym od narkotyków gościem bez umiejętności, a CM Punk jest przereklamowany. I nie zapominajmy o jego przygodzie z Rondą Rousey. Polecam poczytać, to fascynująca lektura.

Nia Jax i Tamina weszły do ringu i nie będą one niestety ze sobą walczyć. Dlaczego niestety? Bo wolałbym już walkę od segmentu. Nia stwierdziła, że zawodniczki Raw powinny jej dziękować za to, że to ona doprowadziła do zwycięstwa drużyny Raw i zniszczyła piękną twarz Becky Lynch. Co więcej – sprawiła, że The Man skończyła z kontuzją. Dobrze wiedziała, że Ronda chce dorwać Becky i tak się nie stało. Rousey już niedługo się zdziwi, bo straci też tytuł. Kariera mistrzyni zaliczy poważny regres, bo spotka się ona z niepowstrzymaną siłą. Jax pokazała nam materiał z walki, która odbyła się na Money in the Bank. No tak, z tej perspektywy to wygląda jak squash, bo wiecie – jak się pokazuje tylko część materiału to nawet Curt Hawkins może być pokazany jako groźny dominator. Jax zauważyła, że to był początek upadku Rondy, która nie mogła jej pokonać. To jednak nie koniec, bo dalsza część tego upadku miała miejsce na Survivor Series. Nia zaczęła sobie żartować z Rousey i ją parodiować. Mina Taminy oddaje więcej niż tysiąc słów. Jax przypomniała nam o swoich sukcesach i dodała, że szczyt góry należy tylko do niej. Ten wywód na szczęście został przerwany przez Rondę Rousey, która najpewniej skopie komuś tyłek, gdyż ubrała ona strój zapaśniczy. Mistrzyni przyznała, że to nie szczęście pomogło Nii w wygraniu Battle Royal. Jax miała jednak szczęście w określonych momentach i skończy się ono na TLC. To ona stoi na szczycie i wyrwie rękę Nii, żeby potem spoliczkować tą ręką Charlotte. Rousey zauważyła, że w ringu stoi sama i dodała, że jest gotowa na starcie nawet w tym momencie. Może po randce z Taminą, Jax będzie chciała posmakować walki z mistrzynią? Nia odmówiła i stwierdziła, że Ronda nie będzie jej dyktować warunków. Poczeka na odpowiedni moment – po tych słowach wydawało się, że Snuka i Jax zaatakują Rondę, ale na pomoc przybyła Natalya. Kanadyjka za wiele nie zrobiła, bo w drodze na ring zaliczyła bułę od Riott Squad. Mistrzyni pomogła swojej przyjaciółce w odparciu ataku i na szczęście to koniec.

Walka Nr.3: WWE Raw Tag Team Championship Match – AOP vs Chad Gable & Bobby Roode

Drake chciał zabrać szatę Bobby’ego, który nie zauważył ataku Akama. Kanadyjczyk wziął się do roboty i nawet wymierzył kilka Chopów. Potem dorzucił serię uderzeń w głowę i przeskoczył nad rywalem, żeby wpuścić Chada. Gable trafił przeciwnika Missile Dropkickiem i po chwili musiał mierzyć się z Rezarem. Mistrz ustawił sobie oponenta w ringu i zaskoczył go dźwignią na rękę. Potem zmienił się z Roode’m i panowie spróbowali wykonać Double Suplex, ale im się nie udało. Rezar załatwił obu rywali Suplexem i w międzyczasie Maverick zwiał na zaplecze ubrany w szatę Bobby’ego.

Po przerwie sytuacja była klarowna, ale dla AOP. Gable zaskoczył swojego oponenta ładnym DDT i po chwili w obu ekipach doszło do zmian. Akam został trafiony kilkoma atakami oraz Corner Shoulder Thrustem. Zablokował Neckbreaker oraz Blockbuster. Roode poleciał za niego po otrzymaniu Fallaway Slama. Kanadyjczyk poleciał do narożnika i teraz jego rywalem został Rezar. Bobby przejął inicjatywę i zobaczył jak Maverick wrzuca jego szatę do kibla. Drake postanowił się na nią odlać i nucił w trakcie oddawania moczu theme song Kanadyjczyka. XD Roode nie mógł się nadziwić i został pokonany po kombinacji Neckbreaker/Powerbomb.

Zwycięzcy: AOP – 6.30 via Pinfall (Wydawało mi się, że panowanie AOP obróci sytuację w dywizji drużynowej o 180 stopni, ale tak się nie stanie. Ciężko też narzekać na tych gości, którzy po prostu chcieliby się wykazać, a nie mogą, bo główną rolę w ich rywalizacji pełni czynność fizjologiczna.)

Alexa Bliss spotkała Sashę Banks i Bayley. Bliss przekazała paniom, że właśnie pełni nową rolę i wydaje jej się, że nie poznała dobrze swoich koleżanek. Banks była wobec niej niemiła i Alexa słusznie zauważyła, że The Boss nie powinna się tak ciągle zachowywać. Potem poprosiła panie o zjawienie się w ringu – będą mogły się wypowiedzieć na kilka tematów. Bayley obawiała się, że to będzie coś w stylu This Is Your Life, ale Bliss ją uspokoiła.

Curt Hawkins zastąpił Brauna Strowmana w Mixed Match Challenge i Ember będzie musiała od tej pory znosić gorycz porażki. Mam jednak nadzieję, że się mylę i Hawkins odniesie pierwszy od dawna sukces.

Walka Nr.4: Ember Moon vs Alicia Fox

Lisica po wykonaniu Big Boota i Neckbreakera przeszła do Headlocka. Moon się uwolniła i po chwili wykonała Tornado Snap Suplex oraz Eclipse.

Zwyciężczyni: Ember Moon – 1.50 via Pinfall

Walka Nr.5: Jinder Mahal vs No Way Jose

Jak patrzę na Hawkinsa to jest mi strasznie przykro, że on ciągle przegrywa. Nie rozumiem jednak dlaczego to nie on walczy teraz z Mahalem. Jinder kopnął Jose w brzuch i zajął się nim w narożniku. No Way zaczął robić uniki i skontrował Scoop Slam na Roll-up. Nie spodziewał się, że otrzyma Superkick i Hindus wrócił do bezlitosnego obijania oponenta. Mahal przeszedł do Chinlocka w międzyczasie myśląc o wspaniałych momentach z jego panowania jako mistrz WWE. Jose otrzymał Suplex i po raz kolejny musiał uwalniać się z dźwigni. Poszło mu całkiem nieźle i po chwili to on dyktował warunki. Zgniótł przeciwnika ładnym Diving Crossbody, trafił Jindera dwoma Clothesline’ami i zaskoczył go Hip Toss Neckbreakerem. Niestety to byłoby na tyle, ponieważ Hindus rzucił go na liny i wykończył za pomocą The Khallas.

Zwycięzca: Jinder Mahal – 4.30 via Pinfall

Walka Nr.6: Intercontinental Championship Match – Seth Rollins vs Dolph Ziggler

Seth przed walką przypomniał zasady i narzekał na to co robi Ambrose. Obiecał, że za tydzień spotka się ze swoim przeciwnikiem, którego nazwał kłamcą i tchórzem. Pewnie Ambrose gdzieś tutaj jest, ale jego to nie obchodzi, bo teraz chce walczyć. Na wyzwanie odpowiedział Dolph Ziggler. Oczywiście można byłoby dać nam świeże zestawienie, ale po co, osiemnasta walka tych gości w tym roku nie może być taka sama jak siedemnaście poprzednich. Na szczęście w walce wieczoru zmierzą się ze sobą Corbin i Balor.

Ziggler musiał się bronić i pokazał, że nie może sobie poradzić z techniczną postawą oponenta. Seth zaskoczył go kilkoma unikami oraz wymierzył Hip Toss. Pretendent został również wyrzucony z ringu.

Po przerwie sytuacja się zmieniła i dominował Dolph, który postawił na Neckbreaker. Przeszedł on po tym do Sleeper Holda, żeby go puścić i ogłuszyć przeciwnika Dropkickiem. Ziggler prowadził pojedynek i nie pozwalał rywalowi na jakąkolwiek odpowiedź. Nie raz przechodził do dźwigni i właściwie tyle mam do napisania jeśli chodzi o tę część walki.

Początek nie napawa mnie optymizmem, ale spokojnie, zaraz się rozkręci. Panowie zaczęli wymieniać się uderzeniami w głowę i Rollins znikąd wykonał Sling Blade. Potem zaskoczył przeciwnika kopniakiem i znokautował go za pomocą Enzuigiri. Seth wylądował na krawędzi ringu i skorzystał z tego, żeby trafić Zigglera Springboard Clothesline’m. 1…2…Kick-out. Mistrz był niepocieszony i wszedł na górną linę tylko po to, żeby zostać tam zaatakowanym. Dolph myślał o akcji wysokiego ryzyka, ale zawiódł i zleciał na deski. Druga próba też zawiodła, ale Frog Splash spowodował, że Seth wylądował na macie. Dolph wykorzystał ten moment i zaskoczył rywala Famouserem. 1…2…Kick-out. Architect nie pozwolił przeciwnikowi na ZigZag ani na DDT. Udało mu się podnieść oponenta, ale Dolph przeszedł do Roll-upa i zamienił go na Sleeper Hold. Seth dość desperacko rzucił się na matę i znokautował Zigglera Low Superkickiem. 1…2…Kick-out. DZ uniknął finishera i zaskoczył mistrza ZigZagiem! 1…2…Kick-out. Pretendent był zaskoczony i postanowił krzyknąć coś w kierunku rywala. To oczywiście była głupota, bo został on zmuszony do ratowania się przed Roll-upem. Dolph wstał, wykonał Jumping DDT i wszedł na górną linę. Nie spodziewał się tego, że mistrz go dorwie i wykończy kombinacją Superplex/Falcon Arrow.

Zwycięzca: Seth Rollins – 16.45 via Pinfall (Nie było to nadzwyczajne widowisko – co najwyżej solidne, na takie trzy gwiazdki. I to była najlepsza rzecz na tym Raw. Jest to dość przykre, ale nie muszę tego pisać po raz kolejny. Podoba mi się to, że Seth pokonał Zigglera w sposób dość niekonwencjonalny. W końcu w WWE moc finishera trochę spadła, a tu nagle Rollins wygrywa po kombinacji, która za każdym razem była tylko przygotowaniem do ataku kończącego.)

W ringu stanęła Alexa Bliss, która przypomniała nam jaką pełni teraz rolę i dodała, że za chwilę pozwoli Sashy i Bayley na zadanie kilku pytań. Ona odpowie na wszystkie i ma nadzieję, że nie tylko zawodniczki będą ją o coś pytać. Po tych słowach do ringu przyszły Sasha Banks oraz Bayley. Bliss przywitała swoje współpracowniczki i czekała na pytania. Charley Caruso podała mikrofon jakiejś rudej siksie, która chciała wiedzieć co panie zrobią, żeby zmienić dywizję kobiet na lepsze. Bayley uznała, że jest dumna z obecnej sytuacji i nie zmieniłaby niczego. Sasha natomiast stwierdziła, że wysłałaby Alexę na SmackDown. Bliss nie była zadowolona i przypomniała, że Banks i Bayley zaliczyły solidny zjazd w dół. The Hugger uznała, że nie wysłałaby Bliss na SmackDown, a raczej do piekła, bo właśnie stamtąd Alexa pochodzi. Po tych słowach panie zostały zaatakowane przez Mickie James, Alicię Fox i Danę Brooke. Niespodzianka się nie udała i Sasha oraz Bayley pozbyły się zagrożenia.

Walka Nr.7: Finn Balor vs Baron Corbin

Szanuję swój czas i w związku z tym wracamy po przerwie. Corbin kontrolował pojedynek i wyrzucił przeciwnika z ringu. Wepchnął go w barykadę i liczył na to, że sędzia wyliczy Finna. Tak się nie stało, bo Irlandczyk wrócił do kwadratowego pierścienia. GM chciał ponowić plan, ale tym razem otrzymał cios barkiem. Wszystko jednak dalej toczyło się wedle jego życzenia i Balor załapał się na mocny sierpowy. Lone Wolf nie zapomniał o odpoczynku i przeszedł do Rest Holda, żeby po chwili wylecieć z ringu i obalić Finna Misdirection Clothesline’m. Corbin po raz któryś z kolei zdecydował, że przejdzie do dźwigni. Balor po raz któryś z kolei się uratował i tym razem poszło mu lepiej. Skontrował Powerbomb na Jumping Boot Stomp. Potem trafił oponenta serią Forearmów i dorzucił do tego Sling Blade. Jego Shotgun Dropkick został zablokowany i Baron wykonuje Deep Six. 1…2…Kick-out. Baron próbował wygrać walkę, ale Finn kontruje jego finisher na DDT. Potem trafia go Shotgun Dropkickiem i próbuje wykończyć za pomocą Coup de Grace. Corbinowi udało się uniknąć ataku i postanowił ogłosić Irlandczykowi, że od teraz walka będzie Handicapem i jego partnerem będzie Drew McIntyre. Wściekły Balor uderzył Barona i trafił Szkota typowym dla siebie Tope Con Hilo. Corbin otrzymał jeszcze Shotgun Dropkick poza ringiem i wydawało się, że Finn będzie rządził, ale od tyłu zaatakował go McIntyre. Drew znęcał się przez chwilę nad przeciwnikiem i pokonał go po Claymore.

Po walce pojawił się Bobby Lashley i panowie skopali Balora do nieprzytomności.

Zwycięzcy: Drew McIntyre & Baron Corbin – 11.30 via Pinfall (Smutna to była walka, ale na szczęście nie taka znowu słaba. Była przeciętna. Czy można to odebrać jako pozytyw? Nie wydaje mi się.)

Autor: RS

No Comment.