WWE Money in the Bank 2020 – Opinia

Tegoroczna gala Money in the Bank na ogół wypadła całkiem dobrze, ale starcia o walizkę nieco zaburzyły pozytywny odbiór pay-per-view. Gdybym tylko narzekał, to nie mówiłbym o plusach, a ich można znaleźć wiele. Chociażby pojedynek o pas WWE, pomiędzy Drew i Sethem, którzy wykręcili zdecydowanie najlepszy mecz na gali. Na pochwały zasługują także tag teamy, a także Bray Wyatt i Braun Strowman, którzy zaserwowali dosyć ciekawą walkę. Jak zwykle nie miałem zbyt dużych oczekiwań, więc jestem zadowolony z poziomu show i nie mam zbyt wielu powodów do narzekania.

Drabiny, siedziba WWE oraz Ladder Matche kobiet i mężczyzn w tym samym czasie. Tego jeszcze nam nie grali i szczerze mówiąc, byłem ciekaw, jak to rozplanują i czy będzie to znośne przy oglądaniu. Nie wiem jak Was, ale mnie momentami ogarniał cringe i strasznie ciężko oglądało się te walki. Federacja chciała nas pozytywnie zaskoczyć, organizując taki, a nie inny main event, ale czy to wypaliło? O tym w dalszej części opinii. Tymczasem tradycyjnie zapraszam Was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!

Singles Match

Jeff Hardy vs Cesaro

Jeff Hardy wraca po długiej przerwie, która spowodowana była urazem kolana. W ostatnim czasie rozpoczęto storyline na linii Hardy-Sheamus i fani spodziewali się takiego właśnie pojedynku na Money in the Bank. Dostaliśmy zupełnie inną walkę, ale pewnie dlatego, że federacja planuje wcześniej wspomniany mecz na Backlash, aby zrobić nieco lepszą podbudowę. Rywalem Jeffa w kick offie został Cesaro i był jego pierwszym oponentem po kontuzji. Panowie wykręcili jak na ramy czasowe, które dostaje się w pre show bardzo dobry mecz. Szwajcar jest świetnym workerem, co udowadnia za każdym razem, gdy wchodzi do kwadratowego pierścienia. Ciekawiło mnie, w jakiej formie jest Hardy i widać po nim, że ciężko przepracował okres, w którym się leczył. Zwycięstwo Hardy’ego do przewidzenia, aczkolwiek spodziewałem się ingerencji Sheamusa, której nie ujrzeliśmy.

Zwycięzca: Jeff Hardy

Moja ocena: *** 1\2*

WWE SmackDown Tag Team Championship  Fatal 4-Way Match

The New Day (Big E & Kofi Kingston) vs The Forgotten Sons (Steve Cutler & Wesley Blake) vs The Miz & John Morrison vs Lucha House Party (Gran Metalik & Lince Dorado)

Sytuacja w dywizji tag teamowej SmackDown, jak i tej na RAW nie jest zbyt ciekawa. Ciągle wałkowane są te same schematy i walki się powtarzają. Mistrzami po raz kolejny zostało The New Day, a ich rywale znowu ci sami. Jedynie Forgotten Sons  to nowe twarze w dywizji, lecz nie zmienią w niej zupełnie nic. Połączenie dywizji jest najlepszym rozwiązaniem. Pozostanie w takiej stagnacji, nie wróży dobrych czasów dla tag teamów w WWE. Zwycięstwo New Day pokazało, że jeśli ktoś się sprzedaje, na tego zwyczajnie stawiają i jest to całkowicie zrozumiałe. Miz i Morrison trzymali pasy dosyć krótko i ubolewam nad tym, że zakończono ich run tak szybko. W walce mieliśmy jeszcze Lucha House Party i  Forgotten Sons, aczkolwiek szanse na wygraną mieli zerowe. Po cichu liczyłem, iż przerzucą tytuły na debiutantów z NXT,  ale jak widać, zdecydowano się na przewidywane rozstrzygnięcie.

Zwycięzcy: The New Day (Big E & Kofi Kingston)

Moja ocena: *** 1\2*

Singles Match

Bobby Lashley vs R-Truth

O tej walce za wiele powiedzieć nie można. Szybki squash, w którym Lashley pokonał R-Trutha, a pojedynek był typowym zapychaczem. Pierwotnie rywalem byłego mistrza 24\7 miał być MVP, lecz przed rozpoczęciem walki zmieniono decyzje. MVP przedstawił Bobby’ego jako swojego zastępcę i ten spisał się w tej roli idealnie. Bobby odniósł zwycięstwo, które jednak nic mu nie daje.

Zwycięzca: Bobby Lashley

Moja ocena: brak oceny

WWE SmackDown Women’s Championship Match

Bayley vs Tamina

Uważam, że Bayley ma jeden z najlepszych runów z tytułem kobiet w ostatnim czasie. W heelowej wersji prezentuje się o niebo lepiej niż cukierkowa dziewczyna z wesołą muzyczką na wejściu. Nie rozumiem ludzi, którzy tak bardzo chcieli, aby straciła ona pas na Money in the Bank. Po co zabierać tytuł wrestlerce, która radzi sobie kapitalnie w roli czempionki i jest przy okazji najlepszym kobiecym mistrzem w rosterze. Dla mnie Tamina to przejściowa rywalka, co zresztą pokazuje rezultat tego starcia. Zakończenie walki poprzez school-boy sugeruje, że pociągną feud dalej i panie dostaną kolejny mecz, prawdopodobnie na zbliżającym się Backlash. Taminę pokazano jako dominatorkę, z którą mistrzyni nie daje sobie rady i musi łapać się brudnych zagrywek, a także liczyć na pomoc Sashy Banks. Wynik był do przewidzenia, aczkolwiek niektórzy fani mieli złudne nadzieje, iż dojdzie do zmiany posiadaczki tytułu. Jestem za tym, aby kontynuować run Bayley i nie widzę powodu, by go kończyć.

Zwyciężczyni: Bayley 

Moja ocena: ** 1\4*

WWE Universal Championship Match

Braun Strowman vs Bray Wyatt

Przewijało się sporo newsów o tym, że Strowman będzie krótko mistrzem i straci tytuł na Money in the Bank. Byłoby to zbyt błahe rozwiązanie, a Braun zasługuje na dłuższe panowie, więc cieszy mnie, że tak postąpiono. Bray Wyatt nie wystąpił jako Fiend, co znacznie przechyliło szalę zwycięstwa na rzecz mistrza. W walce w bardzo fajny sposób nawiązano do wspólnej przeszłości obu panów, gdy jeszcze istniała rodzina Wyatta. Braun był uległym uczniem lidera frakcji i zaserwowano nam mały flashback, kiedy to „Monster Among Man” klęknął na kolanach przed Brayem. Takie sceny już kiedyś widzieliśmy, lecz tym razem Strowman odgonił demony przeszłości i stanął twarzą w twarz ze swoim rywalem. Obronił tytuł i teoretycznie wysłał Braya na koniec kolejki do pasa, ale tylko teoretycznie. Na 100% nie jest to koniec rywalizacji, co zresztą dobitnie nam pokazano po jej zakończeniu. Feud ma duży potencjał i liczę, że zostanie on w pełni wykorzystany.

Zwycięzca: Braun Strowman

Moja ocena: *** 1\4*

WWE Championship Match

Drew McIntyre vs Seth Rollins

Pierwsza obrona tytułu przez McIntyre’a, więc innej opcji niż zwycięstwo Szkota nie było. Jest to początek jego panowania i wydaje się, że będzie ono trwało trochę dłużej. Rolllins w gimmicku „Monday Night Messaiah” przyjął się bardzo dobrze i federacja odważnie na niego stawia w głównych programach.  Nie sądzę, że ma on szansę na odebranie pasa McIntyre’owi i ta rywalizacja swój koniec miała na MITB. Wystarczy spojrzeć na booking Drew,  jest mocarnie prowadzony i tryumf z Brockiem na Manii, był dla niego wystrzałem w górę hierarchii i mega promocją. W tej walce jednak Seth wcale nie odstawał i oglądaliśmy wyrównany pojedynek, pełen różnorodnych akcji i intensywnego tempa. Zdecydowanie najlepsze starcie tej nocy i pokaz tego, że McIntyre staje się poważnym graczem w federacji McMahonów. Co dalej z Drew? Pokonał mesjasza w czysty sposób, co może oznaczać, że to koniec rywalizacji i wkrótce poznamy nowego pretendenta.

Zwycięzca: Drew McIntyre 

Moja ocena: **** 1\4*

Women’s Money in the Bank Ladder Match

Carmella vs Shayna Baszler vs Nia Jax vs Asuka vs Dana Brooke vs Lacey Evans

Zacznę od tego, że nie byłem zwolennikiem opcji, aby łączyć Ladder Matche kobiet i mężczyzn. Wypadło to słabo w moim odczuciu i trochę zagmatwało nam tę walkę. Tutaj faceci się biją, zaraz pojawiają się panie i kamera skacze po całej siedzibie WWE. Komuś może się to podobać i być dla niego fajną odskocznią od normalności i innowacyjnym pomysłem, aczkolwiek nie dla mnie. Przejdźmy więc do pojedynku pań, w którym miałem swoje 3 faworytki do zgarnięcia walizki. Nia Jax, Shayna Baszler i Asuka – zostały najlepiej wypromowane w ostatnich tygodniach i przyznanie kontraktu którejś z nich było logicznym rozwiązaniem. Baszler po drodze udusiła Reya, a Nia staranowała kilka osób, przy czym rozwaliła stół, wykonując powerbomb na Carmelli. W tym całym zagmatwaniu najlepiej poradziła sobie Japonka, która finalnie zdjęła walizkę i mogła cieszyć się z wygranej. Widziałem opinie, że to zły ruch ze strony WWE i że po co Asuce walizka. Ja tam się cieszę z jej zwycięstwa, jest na tyle barwną postacią i na luzie będzie ciekawą Mrs. Money in the Bank.

Zwyciężczyni: Asuka

Moja ocena: ***

Men’s Money in the Bank Ladder Match

Otis vs Aleister Black vs Daniel Bryan vs Rey Mysterio vs AJ Styles vs King Corbin

W przypadku pań wytypowanie zwyciężczyni nie było trudne, lecz u panów praktycznie każdy mógł zgarnąć walizkę. Osobą, której w ogóle nie brano pod uwagę, był ulubieniec fanów i będący ostatnio na ustach Otis. Ja stawiałem na Stylesa i wydawał się on najlepszym wyborem, bo jak wiemy, powrócił po tym, jak Undertaker go pogrzebał, więc mocne zwycięstwo by mu się przydało. Daniel Bryan i King Corbin byli już posiadaczami kontraktu, co w moich oczach wykluczało z roli potencjalnych zwycięzców. Rey Mysterio był tłem i zapchaj dziurą, co pokazuje spot, w którym Baszler i Jax go zgniatają. Aleistera Blacka brałem jako poważnego kandydata do wygranej i wizja Holendra z walizką była realistyczna. Tak więc przejdźmy do meritum i przebiegu starcia, które w mojej ocenie wypadło nieco lepiej niż walka pań, mimo że trwało w tym samym czasie. Styles i Bryan w biurze Vince’a to najlepsza rzecz w tej walce i bardzo fajny „funny” moment. Dostaliśmy jeszcze spadającego Holendra, który ponoć po tym spocie ma zostać wypisany z telewizji na pół roku, o ile to w ogóle prawda. Ciekawie pokazano słabość AJ’a, który nadal w głowie ma wydarzenia z WrestleManii i gdy trafił do pomieszczenia zmarłego, to zwyczajnie spękał. Najśmieszniejsza chwila nastąpiła na samym końcu walki, kiedy Stylesowi z rąk wymsknęła się walizka i trafiła w ręce Otisa. W mojej opinii jest to totalny absurd i takie akcje powodują, że prestiż Money in the Bank spada z roku na rok. Fajnie, bo będzie śmiesznie i miły Otis zapewni nam dawkę cringe’u – nie lubię komediowych postaci i zupełnie nie grzeje mnie ten rezultat.

Zwycięzca: Otis

Moja ocena: ***