WWE Live, Warszawa 15.04.15 – Podsumowanie

Zachęcamy do przeczytania podsumowania ostatniej gali WWE w Polsce, która odbyła się 15 kwietnia.

 #1 Bad News Barrett vs Jimmy Uso

Zdaniem Łukasza: Zdecydowanie jedna z lepszych walk na całej gali. Publiczność była podczas niej żywa, ale nie ma co sie dziwić, to był początek show i wszyscy byli podekscytowani. Pamiętam, że przed walką BNB wygłosił promo za które miał dostać heat od polskich fanów i tak się stało, jednak od razu gdy zobaczyliśmy jego przeciwnika, to BNB dostawał doping. Chyba jedyne zaskoczenie gali, czyli właśnie zwycięstwo Jimmyego.

Zdaniem Patryka: Opener gali bardzo przyjemny w oglądaniu. Fajne rozpoczęcie walki, kiedy w hali pojawił się Jimmy Uso i z zaskoczenia zaatakował wychodzącego z ringu Barretta. Muszę przyznać, że jak na live event ta walka bardzo mi się podobała.. a to ze względu na akcje w wykonaniu Uso. Fajnie wyglądają te jego uderzenia słyszalne w całej hali. Szkoda, że nie było Jey’a, a co za tym idzie tag team matchu, ale Jimmy i tak poradził sobie dobrze. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się chantów dla Barretta, a tu proszę.. większość osób zgromadzonych w Torwarze podłapała okrzyki. Ja osobiście byłem za Uso, gdyż Wade’a niezbyt lubię. Ucieszył mnie także fakt, iż mogłem zobaczyć Samoańczyka po raz pierwszy na żywo.. uwielbiam jego akcje 🙂 Zadowoliła mnie więc wygrana Jimmy’ego… U-SO! U-SO! 😀

#2 Fandango & The Miz vs Zack Ryder & Damien Mizdow

Zdaniem Łukasza: Walka tag teamów, przed walką doszło do sprzeczki pomiędzy Mizem i Mizdowem, podczas której padło „Zamknij morde!” od Mizdowa. Zdecydowanie highlight tej gali, gdyż chant ten przewijał się podczas prawie każdej walki. Ringowo, była to normalna walka, bez fajerwerków, jednak napewno nie była bardzo słaba, publiczność była jeszcze dość żywiołowa.

Zdaniem Patryka: Gdy po pierwszej walce zgasło światło, myślałem, że to Bray Wyatt (gdzieś tam pojawiły się nawet okrzyki: „Sting!”), jednak chwilę później rozbrzmiała muzyka Fandango, który rozpoczął swój taniec z Rosą Mendes. Następnie pojawił się The Miz, którego w 2012 roku na gali w Ergo Arenie tak mocno dopingowałem.. Teraz jednak Miz jakoś nie robi już na mnie tak dużego wrażenia.. za dużo gwiazdorzy.. chyba trzeba dać mu snickersa 😉 Stąd też ode mnie zerowa reakcja na tego zawodnika. Zupełnie inaczej było przy wejściu Zacka Rydera i Damiena Mizdowa, który odwalił dobrą robotę. Otóż jeszcze przed gongiem doszło do małej sprzeczki pomiędzy Mizem, a Mizdowem. Co ciekawe w pewnym momencie Mizdow przerwał speech swojego byłego szefa i powiedział do niego (po polsku!): „zamknij mordę!”.. TO BYŁO GENIALNE!! Publiczność szybko podłapała ten tekst i chantowała w dalszej części gali. Absolutny pop dla pary face’ów.. Tudzież ich wygrana była oczywista. Sama walka jeśli miałbym oceniać jej poziom, nie zachwyciła. Mogło być lepiej.

#3 Adam Rose vs Finn Balor

Zdaniem Łukasza: Pierwszy pojawił się Adam Rose, który nie dostał jakiejś specjalnej reakcji od fanów, wszyscy raczej czekali zaciekawieni z kim się on zmierzy. Po wejściu imprezowicza, zapadła chwilowa ciemność i rozbrzmiał theme song Finna Balora! Dało się słyszeć bardzo duży pop w sektorach gdzie zasiadali starsi fani, wyraźnie młodsi fani przyjechali na galę dla Romana Reignsa i Daniela Bryana i nie wiedzieli kogo za chwilę ujrzą w ringu. Osobiście wspominam tą walkę z żalem, że trwało to tak krótko. Naprawde, dla mnie Balor to prawdziwa przyszłość WWE. Jego theme song idealnie pasuje do gimmicku. Niestety nie został on pomalowany, jednak wejściówka zrobiła swoje. Finn wykonał kilka swoich charakterystycznych akcji z NXT, było sporo wrestlingu technicznego, jednak według walka nie porywała i gdyby nie to, że jestem wielkim fanem Devitta, nie byłoby to dla mnie nic specjalnego.

Zdaniem Patryka: Ja się pytam.. gdzie się podziali „Rosebuds”? Pytam, bo ostatnio z tego co zauważyłem pojawiały się tam ciekawe osobistości, m.in. Mandy Leon 😉 Cóż.. byli zapowiedziani, jednak na gali ich zabrakło. Reakcja na pojawienie się Rose’a taka jakaś obojętna.. Trzeba przyznać, że ten zawodnik strasznie szybko spadł do jobberki. Pozostaje czekać, aż zostanie zwolniony przez Vince’a.. a szkoda, bo można byłoby jakoś lepiej go wykorzystać. Wiem na co stać Rose’a w ringu, to bardzo dobry zawodnik. Wracając do gali w Torwarze, to zawiodłem się gdy po wejściu Adama, pojawił się Finn Balor. Liczyłem, że będzie on walczył z Nevillem, który na wcześniejszych live eventach był obecny. Tak czy siak.. fajnie zobaczyć taką gwiazdę w Polsce. Podczas walki dużo chantów: „NXT! NXT!”, co w sumie było dobre, bo widać, że ludzie są zainteresowani NXT i doceniają umiejętności zawodników walczących „na co dzień” w Full Sail University. Finn szczerze mówiąc mógł trochę więcej pokazać w Torwarze, brakowało mi tych jego efektownych akcji. Z ogromną radością na twarzy patrzyłem natomiast jak wykonuje niesamowity Dropkick wbijający przeciwnika w narożnik. Ta akcja naprawdę robi wrażenie! Potem formalnością był już finisher Balora. Mógłbym jeszcze dodać w tym opisie, iż podobało mi się wejście Balora.. choć obyło się bez makijażu to i tak wyglądało to świetnie.

#4 Cesaro & Tyson Kidd vs The New Day (Kofi & Big E) vs Los Matadores – walka o pasy mistrzowskie Tag Team

Zdaniem Łukasza: Przed walką publiczność niejako bawiła się z The New Day. Już podczas ich wejścia słychać było New Day Sucks! Zaś podczas walki, nawet ich rywale nakręcali widzów do jeszcze intensywniejszego chantowania New Day Sucks! Taka zabawa trwała prawie 5 minut, a zakończyła się po nieudanej próbie nauki klaskania przez wszystkich członków The New Day. Zdecydowanie w tej walce zauważyć można było umiejętności obecnych mistrzów tag teamów. Widzieliśmy swing wykonywany przez Cesaro, którego publiczność nie raz podczas walki nazywała (jak to już kiedyś miało miejsce) King of Swing! Wygrali mistrzowie, co nie było żadnym zaskoczeniem, a walka była według mnie na tle reszty karty dosyć dobra.

Zdaniem Patryka: Ogromny pop dla mistrzów Tag Team (a także dla Natalyi)! The New Day robili to co na poprzednich live eventach w Europie.. próbowali zyskać doping, jednak fani w Polsce nie różnili się niczym od fanów w Dublinie czy innych miastach Europy i skandowali słynne już „New… Day Sucks!”. Zresztą całkiem fajnie to wyglądało. Na początku publiczność była dość podzielona, jednak potem gdy weszli Cesaro i Kidd, fani wybrali sobie faworytów. Co do Los Matadores to wydawali się oni nieobecni w tej walce.. zero jakiejkolwiek reakcji na nich. Akcji w ringu też nie było za wiele z ich strony. Jednak mimo to, walka ta była jedną z najlepszych na gali. Na pewno trzeba wyróżnić segmencik koło ringu, gdzie to Natalya z pomocą El Torito zaatakowała Xaviera Woodsa. Zakończenie walki dość efektowne. Po walce było widać, że New Day chciało jeszcze zostać w ringu (stawiam, że chcieli wygłosić jakieś heelowskie promo), jednak gdy na ekranie zaczęły wyświetlać się reklamy, cała trójka udała się na backstage. Ciekawy jestem jaki pomysł będzie miało WWE dla tej grupy.. cóż.. ja ich lubię 😀

#5 Sheamus vs Dolph Ziggler

Zdaniem Łukasza: Niestety musze powiedzieć, że była to to walka usypiacz. Niewiele pamiętam, poza tym, że bardzo podobało mi sie sprzedanie przez Zigglera Brogue Kicku od Sheamusa. Ziggler jest jednym z moich ulubionych wrestlerów, jednak walka ta była po prostu nudna. Owszem były charakterystyczne akcje obu zawodników, owszem Ziggler jak zawsze wyśmienicie te akcje sprzedawał, jednak pomiędzy nimi czekały na nas prawie minutowe przestoje podczas, których słyszeć dały się chanty „headlock city!”. To dobre podsumowanie tej walki, bo właśnie tego typu akcje, takie na odpoczynek, dominowały w tym starciu.

Zdaniem Patryka: Sheamus zalicza się do moich ulubionych wrestlerów i niezmiernie cieszę się z faktu, iż mogłem zobaczyć go na żywo w akcji 🙂 Swoją drogą robi wrażenie ten jego irokez. W walce byłem za Celtyckim Wojownikiem, choć większość oczywiście była za Dolphem. Co do poziomu tego pojedynku to była to najnudniejsza walka na gali. Idealna, więc okazja do skandowania tekstów typu: „Rudy do domu” 😀 Nie wiem po co te okrzyki, skoro zawodnicy i tak ich nie rozumieli, no ale zawsze chociaż można było się pośmiać 🙂 Spodziewałem się zdecydowanie lepszej walki. Wiedziałem, że będzie ona dość długa, ale nie wiedziałem, że aż tak nudna. Ku mojemu zaskoczeniu wygrał Sheamus, lecz po walce chciał wykonać na Dolphie drugi Brogue Kick.. A, że face musi udać się zza kulisy szczęśliwy, Ziggler skontrował to na Superkick i w ostateczności Zig Zag. Było i minęło. Tyle można powiedzieć o tej walce.

#6 Natalya, Layla & Emma vs Cameron, Rosa Mendes & Tamina Snuka

Zdaniem Łukasza: Kolejna walka, która lekko mówiąc nie porwała. (Swoją drogą żadna walka mnie nie porwała) O dziwo, sporo było w tej walce chantów ze strony publiczności, jednak z tego co pamiętam, nie było takiego, który trwałby jakoś dłużej. Jeśli chodzi o aspekt ringowy, to była to typowa walka Div z „dablju”. Moim skromnym zdaniem, po powrocie push dostać powinna Tamina. Zdecydowanie wyróżnia się ona na tle innych Div. Hmm, wydaje mi się, że w obu drużynach znajdowały się zawodniczki preferujące taki fizyczny typ wrestlingu i były to właśnie Tamina oraz Natalya. Z walki tej zapamiętałem bardzo ładny superkick od Taminy, dla jednej z przeciwniczek.

Zdaniem Patryka: Wow.. Layla i Tamina Snuka w ringu WWE 😀 Tych pań dawno już nie widziałem. Choć walki div na RAW, czy SmackDown nie porywają, tak na żywo całkiem inaczej się to ogląda. Oczywiście szału nie było, jednak jak na panie to było nieźle. Natalya otrzymała największy pop od fanów.. A, Layla i Rosa Mendes.. zdecydowanie najpiękniejszy akcent walki.. nie skreślając pozostałych pań 😉

#7 Erick Rowan vs Bray Wyatt

Zdaniem Łukasza: Bez wątpienia moja ulubiona walka! Od samego wejścia, które zrobiło na mnie niemałe wrażenie. Tak, zgasły światła, a publiczność włączyła swoje „świetliki” przez co Wyatt wszedł do ringu bardzo klimatycznie. Naprawdę zrobiło to na mnie większe wrażenie niż oglądanie jego wejść w TV lub internecie, mimo iż na hali nie było całkiem ciemno. Sama walka także była moją ulubioną. Zawodnikom udało sie obudzić publiczność po poprzednich dwóch walkach. Jeśli o to chodzi, booking bardzo dobry, gdyż fani stali się żywsi przed main eventem gali. Uwielbiam Bray’a w ringu, jest silni a do tego także szybki. Nie siedziałem blisko ringu, jednak nawet z daleka miałem wrażenie, że on naprawdę jest taki creepy jak w TV, według mnie to dobrze. Podczas pojedynku przewijały się chanty: „Let’s go Wyatt!”, „Undertaker” oraz „Let’s go Rowan … Rowan sucks!”. Ten ostatni według mnie to bardzo słaby i tani chant, jednak pojawiał się w prawie każdym pojedynku ;/

Zdaniem Patryka: Wreszcie to na co wszyscy czekali.. Bray Wyatt is here! Zanim jednak to nastąpiło w ringu pojawił się Erick Rowan. Na żywo prezentuje się całkiem dobrze.. Jednak najważniejsze przed nami.. pojawienie się Wyatta. W Torwarze zgasło światło, rozbłysły światła telefonów komórkowych .. ON TU JEST! Mówiłem, że Rowan prezentuje się całkiem dobrze, jednak Wyatt.. ten to dopiero się prezentuje! 😀 Niesamowicie to wyglądało jak obaj stanęli naprzeciwko siebie (pamiętając, że jeszcze nie tak dawno walczyli razem jako The Wyatt Family). Pojedynek dość dobry.. Torwar był zdecydowanie za Wyattem. Publiczność próbowała nawet śpiewać „He’s Got the Whole World in his Hands”. Fajnie to wyglądało. Walkę wygrał Bray po wykonaniu swojego finishera. Cały pojedynek możecie obejrzeć w naszej specjalnej relacji na YouTube 😉

#8 Big Show vs Roman Reigns w Street Fight Matchu

Zdaniem Łukasza: Chyba trzeba zacząć od Big Showa, który przed walką chciał coś powiedzieć jednak skutecznie uniemożliwili mu to fani w Torwarze. Powróciło „zamknij morde!” wypowiedziane wcześniej przez Mizdowa. Show jednak nie rozumiał po polsku, więc publika przerzuciła się na angielski i rozpoczął się chant „shut the fuck up!”. Wtedy Big Show zrezygnował z przemowy. To był czas na wejście „głównej gwiazdy” gali, czyli Romana Reignsa, który wszedł od publicznośći, przez trybuny! Pamiętam jak w momencie gdy fani to zauważyli, najmłodsi, znajdujący się na płycie z niesamowitą prędkością podbiegli w stronę, którędy schodził do ringu Roman i gdyby nie ochroniarze, napewno miałby spory problem z dostaniem się do ringu. Co do samej walki … nie była w moim odczuciu zła. Może konkretniej, Reigns nie jest według mnie aż tak bardzo drewniany jak go większość maluje, może nie ma super movesetu ( a raczej na pewno go nie ma), ale taki trochę elektryzujący to on jest. Jednak tutaj pojawia się problem, a nawet tak duży, taki Big problem … – Big Show. Chanty „please retire” mają trochę sensu, oczywiście nie jest to nic miłego dla wrestlera, ale myślę, że zrobił on już w swojej karierze wszystko co miał do zrobienia. Zdecydowanie Roman prezentowałby się lepiej mając naprzeciwko siebie innego rywala, może trochę mniejszego kalibru.

Zdaniem Patryka: #ZamknijMordę! 😀 Big Show przed walką chwycił za mikrofon, by wygłosić promo. Fani zgromadzeni w Torwarze nie chcieli go jednak słuchać i pojawiły się chanty: „zamknij mordę!”. Wtedy Big Show dał znać, że nie rozumie co do niego mówimy.. na co my: „Shut the Fuck Up!”. Kolejny genialny segment na tej gali 😀 Czas na wejście Romana Reignsa.. Po cichu liczyłem, że wejście z mojego sektora (T), jednak postawił on na sektor F 😀 .. gdzie zresztą obecni byli forumowicze WrestleFans i ekipa Wrestlingowym Szlakiem, którą oczywiście pozdrawiamy 🙂 Co ciekawe podczas wejścia Reignsa, ochrona nie mogła poradzić sobie z latającymi wokół dziećmi chcącymi dotrzeć się do ich ulubionego wrestlera. Pojedynek ich był Street Fight Matchem, więc liczyłem, że panowie zawalczą trochę wśród publiczności, no ale cóż.. nie można mieć wszystkiego. Fajnie jednak, że w walce użyto dwóch stołów, z czego jeden trzasnął po niesamowicie wyglądającym Slamie od Romana dla Big Showa. Myślałem, że będzie to gorsza walka, jednak było bardzo dobrze! Oczywiście gdyby nie przedmioty użyte w walce, byłoby mocno średnio.. dobrze, że WWE postawiło na Street Fight 😀 Zwycięstwo Reignsa było oczywiste.. zdziwił mnie jednak fakt, iż Reigns odkopał po KO Punchu!! 😀 No i musiał wyprowadzić serię Superman Punchy, aby powalić Big Showa. Normalnie jak w walce z Lesnarem na WrestleManii 😀 Z ciekawostek można podać, iż część ręki Big Showa (okolice łokcia) była lekko rozcięta. Nie wyglądało to jednak jakoś szczególnie niebezpiecznie. Drugą ciekawą rzeczą jest to, iż fani skandowali: „This is awesome”, chociaż rzecz jasna akcje które pojawiły się w walce nie zasługiwały aż na takie wyróżnienie. No chyba, że ten Samoan Drop po którym trzasnął stół. Tę akcję zapamiętam chyba najbardziej z ich walki.

Ogólne podsumowanie gali:

Zdaniem Łukasza: Była to moja pierwsza gala WWE w Polsce, więc moja opinia nie jest do końca obiektywna, nie będę hejtował gali po całości, bo nie mam porównania, a także muszę przyznać, że obudziła we mnie trochę z dzieciaka, który nie widział nic innego poza „dablju” i napewno nie żałuję, że na nią pojechałem. Oczywiście, przyznam racje każdemu kto powie, że walki były …. (słabe), ale myślę, że zawodnicy nie wykręcają na tego typu eventach jakichś niesamowitych walk, muszą się zwyczajnie oszczędzać, nie walczą dwa razy w tygodniu na RAW i SmackDown lecz prawie codziennie, przez co ich organizmy muszą być naprawde zmęczone. Kurcze, co by nie mówić, nadal jestem mega podjarany, ale to pewnie dlatego, że to moja pierwsza obecność na czymś takim. Jeśli chodzi o halę, to nawet z miejsc za 100 zł (na takim właśnie siedziałem) widok był dosyć, jak nie bardzo dobry. Z pewnością nie było sensu kupować biletów na płycie, no chyba że ktoś koniecznie chciałby zdobyć autograf, lub dotknąć gwiazdy po walce 🙂 Podsumowując, gala bardzo mi się podobała, jednak po bardziej obiektywną ocenę zapraszam do Patryka, który był już na poprzednich eventach WWE w Polsce 🙂

Zdaniem Patryka: Była to trzecia gala WWE na której miałem przyjemność być. Ciekawostką jest, że tym razem dowiedziałem się o moim wyjeździe do Warszawy na 2 dni przed galą (!) 😀 W porównaniu do poprzednich gal, miałem też najlepsze miejsce. Siedziałem w sektorze T (a o nim troszeczkę później), gdzie widok na ring i stage był naprawdę bardzo dobry. Ogólnie Torwar jest taką halą, gdzie chyba w każdym sektorze byłaby dobra widoczność. A, teraz wracając do mojego sektora to przede mną siedział sam.. „Profesor Zapasów” Andrzej Supron! Niestety nie miałem okazji zrobić z nim zdjęcia i w ogóle pogadać chociaż przez moment, przez to, że przed rozpoczęciem gali rozdawał autografy na płycie hali (dojście z sektora na płytę utrudniały wysokie barierki.. do tego ochroniarze nie wpuszczali osób z sektorów na płytę), a gdy gala się już rozpoczęła, nie chciałem rzecz jasna przeszkadzać. Sam też przecież byłem zaciekawiony galą 😀 Chciałem, więc podejść do pana Suprona w czasie przerwy, jednak pech sprawił, że jeszcze przed nią, pan Supron po prostu .. zwiał ;D Myślałem, że wróci, jednak już nie wrócił 😀 Cóż.. mówi się trudno, na pewno pojawi się jeszcze kiedyś taka okazja. Oceniając galę to wypadła ona na takie szkolne 3+, bo walki raczej nie porywały. Ale jest to przecież WWE – największa federacja wrestlingu (a raczej rozrywki sportowej.. oj Vince, Vince ;D) na świecie. Zobaczyć takie gwiazdy jak Big Show, Sheamus, czy potężnie wyglądający Roman Reigns to wielkie przeżycie dla każdego fana. Szkoda jedynie, że zabrakło Daniela Bryana. WWE musi teraz na niego uważać, bo wszyscy wiemy jak wygląda jego obecna sytuacja zdrowotna. Nieobecność Daniela jest więc usprawiedliwiona.. Liczyłem natomiast na pojawienie się Neville’a i R-Trutha, których bardzo lubię. Myślałem, że pojawią się w Torwarze, gdyż pojawili się na poprzednich live eventach organizowanych w tym roku w Europie. Niestety w Polsce ich zabrakło. Myślę jednak, że była to udana gala. Osób było ok. 4 000 (co jak na Torwar jest bardzo dobrym wynikiem). Przez to, że Torwar jest małą halą, dobrze było słychać także każdy chanty. To na pewno, więc można zaliczyć do plusów tego eventu. Szczególnie słynne już „Zamknij Mordę” 😀 Na tle poprzednich gal WWE w Polsce, ta gala wypadła naprawdę nieźle. Pamiętam, że na gali w Łodzi podobała mi się szczególnie jedna walka – Ziggler vs Bryan. Reszty nawet nie pamiętam.. 2012 rok i gala w Gdańsku również wypadła całkiem nieźle.. nie mogę jedynie porównać do SmackDown World Tour z 2011 roku, lecz ponoć była to bardzo dobra gala. Cóż.. kończąc już te podsumowanie to fajnie, że WWE wpadło ponownie do Polski bo tak jak mówię.. zobaczyć te wszystkie gwiazdy na żywo to niesamowite przeżycie. Walki nie będą takie jak na RAW czy tym bardziej galach PPV, bo wrestlerzy walczą na takich tourach codziennie. Pro Wrestling to bardzo wymagające zajęcie i trzeba to zrozumieć. Sam jednak fakt, iż mamy możliwość oglądania gal WWE na żywo w naszym kraju jest pięknym faktem 🙂 Kiedy kolejna gala? Miejmy nadzieję, że za rok!