WWE Hell In A Cell 2018 – Opinia

Jedni mówią, że była to najlepsza gala głównego rosteru w tym roku, drudzy zaś, że PPV wypadło średnio i nie było rewelacji. Moim zdaniem show sprostało oczekiwaniom fanów i stało na solidnym poziomie. Była to 10 gala z cyklu Hell In A Cell i przyznam, że show zalicza się do tych lepszych gal z serii HIAC. W tym roku po raz 1 klatka nie była w tradycyjnym kolorze, a przybrała czerwone barwy. Był to fajny pomysł ze strony WWE, aby zmienić kolorek celi, a sama konstrukcja prezentowała się okazale. Prawie każde starcie trzymało poziom i nawet pojedynek Rondy z Alexą wyszedł dobrze, a tego się nie spodziewałem. Pisząc „prawie każde starcie” miałem na myśli fakt, iż walka wieczoru była żartem w czystej postaci i zupełnie olano to, że jest to Hell In A Cell Match, ale do tego przejdę potem. 

Dobrze, że w głównej karcie show znalazło się tylko 7 pojedynków, a dlaczego? ponieważ przesyt walk często odbija się na poziomie niektórych starć. Przyjemnie oglądało mi się walkę Stylesa z Joe, która według mnie była najlepsza podczas show. Warto pochwalić WWE za bardzo dobry opener, w którym to Jeff Hardy zmierzył się z Ortonem w HIAC Matchu, który był zabookowany tak, jak przystało na tego typu pojedynki. Kobiety mnie nie zawiodły i walki z ich udziałem wyszły nieźle i mogły się podobać. Szoker w postaci powrotu Brocka Lesnara mogę zaliczyć jako plus, choć zadowolony z jego returnu nie byłem. Z drugiej strony był to jedyny ciekawy moment podczas walki wieczoru, co jasno daje nam do zrozumienia, iż main event wypadł kiepsko. Nadszedł ten moment, w którym to nie pozostało mi nic innego, jak zaprosić was do mojej subiektywnej opinii i oceny walk. Miłego czytania!


WWE SmackDown Tag Team Championship Match

The New Day (Big E & Kofi Kingston) vs Rusev Day (Rusev & Aiden English)

Jak na standardy kick offu, to ta walka wypadła naprawdę dobrze. Spodziewałem się krótkiej walki, w której to New Day w łatwy sposób upora się z RuRu i Aidenem. Tu zaś otrzymaliśmy dobre i wyrównane starcie, które było bardzo ciekawe. Rusev Day wielokrotnie ocierało się o zwycięstwo i naprawdę szkoda, że nie wygrali oni tego pojedynku, bo pokazali tą walkę iż są gotowi na przejęcie pasów. Było kilka fajnych momentów m.in Kofi wyskakujący poza ring i nadziewający się na „Machka Kick” albo hot tag z Englishem, który trochę pozamiatał w ringu. Uważam, że to starcie na spokojnie mogłoby trafić do main cardu, ponieważ nie ustępowało poziomem innym walkom.

Zwycięzcy : The New Day (Big E & Kofi Kingston) 

Moja ocena : *** 1\2*


Hell In A Cell Match 

Jeff Hardy vs Randy Orton

Oglądając tą walkę czułem się momentami, jakbym oglądał Combat Zone Wrestling haha. Świetnie zabookowano tą walkę, która od samego początku stała się bardzo brutalna i efektowna. Spoty, krew i nieracjonalne zachowania wrestlerów mocno wpłynęły na poziom i odbiór tego starcia. Orton został tu przedstawiony jako bezwzględna osoba, która jest w stanie zrobić wszystko, aby doprowadzić rywala do cierpienia i porażki. Randy to był kurde sadysta w tym pojedynku i pokazał to m.in wtedy, gdy użył śrubokręta wpychając go do tunelu Jeff’a. Wyglądało to naprawdę boleśnie i mogło się zdawać, że za chwilę kawałek ucha Hardy’ego może zostać urwany. Tak powinno się bookować Hell In A Cell Matche! było tu wszystko, co powinno znaleźć się w tego typu walce. Od należytego wykorzystania broni po ekstremalne spoty, które są kwintesencją walk w piekle. Jeffrey zrobił spot gali, ale skończyło się to dla jego osoby porażką.

Zwycięzca : Randy Orton

Moja ocena : *** 3\4*


WWE SmackDown Women’s Championship Match

Charlotte Flair vs Becky Lynch

Nie pomyślałbym, że walka może zakończyć się w ten sposób, w jaki to się skończyła. Becky była z góry skazywana na porażkę i to Flair była zdecydowaną faworytką tego pojedynku. Walka sama w sobie mi się podobała i wypadła ona nieźle, ale spodziewałem się czegoś więcej po obu paniach. Był to taki „mały” submission match, w którym to jedna jak i druga próbowała zakończyć pojedynek za pomocą „Figure Eight” (Charlotte) czy „Dis arm her” (Becky). Powiem wam, że Becky jako heel to jest zły pomysł! i było to tutaj mocno słychać, kiedy to przy wymianie ciosów publika buczała na „królową” zaś Irlandkę mocno cheer’owano. Jedno mi się tu nasuwa na język, a mianowicie to, iż WWE miało tu dobrą sytuację na „double turn”, w którym to Charlotte przeszłaby na ciemną stronę. Zakończenie walki typowe, aby przedłużyć ich rywalizacje, która potrwa jeszcze jakiś czas. Osobiście jestem zadowolony z takiego rozstrzygnięcia i liczę na to, że federacja nie zrobi z pasa kobiet „hot potato”.

Zwyciężczyni i nowa mistrzyni kobiet SmackDown : Becky Lynch

Moja ocena : *** 1\4*


WWE RAW Tag Team Championship Match

Dolph Ziggler & Drew McIntyre vs Seth Rollins & Dean Ambrose

Zapewne była to najlepsza walka podczas gali, choć mi do gustu najbardziej przypadł pojedynek Stylesa z Joe. Ciężko było wytypować zwycięzców tej walki, iż szanse obu drużyn były takie same. Powiem tak był to kawał świetnego tag team’owego wrestlingu na najwyższych obrotach. Ciągły zwrot akcji, wyrównana walka, szybkie tempo + near fall’e, które w pojedynkach tag’owych są niezbędne. To wszystko przełożyło się na bardzo dobry mecz. Rollins miał swoje momentum, w którym to rozłożył McIntyre’a 2 „Superkickami” i dołożył „Splasha” to jednak zwycięstwa członkom tarczy nie dało. Zakończenie walki było wręcz genialne! Seth szykujący się do wykonania „Falcon arrow” nagle wpada Drew i wyprowadza „Claymore”, a Dolph resztkami sił pinuje architekta. Świetnie i pomysłowo zabookowana końcówka tego starcia. Zaskoczony nie jestem, bo byłem wręcz pewien, że The Show opuszczą HIAC jako mistrzowie i wiele na to wskazywało.

Zwycięzcy : Dolph Ziggler & Drew McIntyre

Moja ocena : **** 1\4*


WWE Championship Match

AJ Styles vs Samoa Joe

Szczerze mówią spodziewałem się czegoś więcej po obydwu panach. Nie mówię, że była to zła walka, bo moim zdaniem wyszła bardzo dobrze. Chodzi mi o to, iż dostali oni zbyt mało czasu (zaraz pewnie ktoś powie, gdzie tam, co on mówi dostali 19 minut). Sądzę tak, ponieważ walka rozpoczęła się w dosyć szybkim tempie, ale gdzieś w połowie zatrzymała się i dopiero pod koniec stała się intensywniejsza. Trochę to przebookowali, bo jeśli panowie walczyliby te 25 minut to spokojnie byli wrestlerzy TNA daliby nam walkę na ponad 4 gwiazdki. Dobra wracamy do meritum, czyli naszej walki o pas WWE. Panowie mają ze sobą niesamowitą chemię i widać to gołym okiem, ale wydaje mi się, że federacja nie do końca daje im rozwinąć skrzydeł w ringu. Starcie było znowu prowadzone w nieco stiffowym stylu, w którym to padały mocne ciosy i kopnięcia. Joe był osobą dominującą i było to zdecydowanie podkreślane w każdym możliwym momencie. Oczekiwałem, że walka wskoczy na większe obroty, ale tak się nie stało. Zakończenie walki zostało skopiowane od walki Sane vs Baszler z TakeOver, bo było niemal identyczne.

Zwycięzca : AJ Styles

Moja ocena : ****


Mixed Tag Team Match

Daniel Bryan & Brie Bella vs The Miz & Maryse

Szczerze mówiąc, to ta walka mało mnie interesowała. Zrobiono to, aby przedłużyć feud Danielsona z Mizaninem, a panie były tylko dodatkiem. Niby było starcie mieszane, a kobiety praktycznie w ogóle się nie zaprezentowały, sorry Brie coś tam porobiła, ale taka Maryse nie wykonała nawet jednego ruchu. Walkę tak jak się spodziewałem pociągnęli Bryan i Miz i ich w tym starciu było najwięcej. Spodziewałem się tego, że dostaniemy coś na wzór walki Jasia i Nikki z Miz & Mrs z WrestleManii 33, a jednak było zupełnie inaczej, ponieważ walka byłą co najmniej znośna. Wygrana Mizanin’ów mnie wcale nie zaskoczyła, bo było to do przewidzenia. Tak jak to zawsze bywa, ten kto wygrywa brawle na tygodniówkach przegrywa na PPV i tym razem też tak było. 2 wygrana Miza może sugerować, iż na Super Show Down to Bryan odniesie zwycięstwo.

Zwycięzcy : The Miz & Maryse

Moja ocena : ** 1\4*


WWE RAW Women’s Championship Match

Ronda Rousey vs Alexa Bliss

W końcu walka Rondy mi się podobała! był to solidny pojedynek i śmiało mogę powiedzieć, że było to najlepsze solowe starcie „Rowdy” w jej krótkiej karierze. Po wydarzeniach z SummerSlam byłem zdania, że ich rewanżowe starcie będzie podobne i znów dostaniemy squash. Tu zaś otrzymaliśmy „solidny” pojedynek i trwał on, wiele dłużej niż poprzedni. Bliss ku mojemu zaskoczeniu była osobą, która przeważała i było to trochę dziwne patrząc to, iż na najgorętszej imprezie lata była workiem do bicia. Prosty schemat tutaj zastosowano a mianowicie taki, że Bliss dominuje Rondę ta po czasie wraca do walki przejmuje inicjatywę i pokonuje Alexę. Lexi odbębniła rewanż i mam nadzieje, iż przestanie się w końcu kręcić w obrazku RAW Women’s Championship.

Zwyciężczyni : Ronda Rousey

Moja ocena : ** 1\2*


WWE Universal Championship Hell In A Cell Match

Roman Reigns vs Braun Strowman

Była to parodia Hell In A Cell Matchu! ostro krytykowałem main event gali SummerSlam, ale tamto w porównaniu z tym to zupełnie co innego. Pojedynek HIAC powinien być brutalnym i wykańczającym starciem kończącym długą rywalizację, a my po prostu dostajemy match, w którym to Reigns i Strowman walczą kilka minut, gdzie po jakimś czasie zapadają w sen zimowy i leżą do końca gali. Walka wieczoru zamieniła się w jeden wielki brawl z udziałem The Show i Ambrose’a z Rollinsem, kiedy to wspomniani wrestlerzy pojawili się na arenie. Wszystkie kamery zostały zwrócone na ich bijatykę, która sensu żadnego nie miała. Ale co tam ważniejsze to niż jakiś tam main event o najważniejszy pas czerwonej tygodniówki. Sędzią walki był Mick Foley, który nie wniósł do niej nic szczególnego oprócz botcha, kiedy to Strowman przypinał Romana po aplikacji „Chokeslamu”. Tą walkę mogę nazwać jednym wielkim „chaosem”, bo jej większa cześć to brawl + powrót bestii Brocka Lesnara. I szczerze mówiąc to powrót Brocka był tu jak najbardziej logicznym rozwiązaniem, bo wrócił on z chęcią zemsty za wydarzenia z SummerSlam. Zakończenie walki to totalny „bullshit” i nie będę się na ten temat wypowiadał, bo nie warto.

Zwycięzca : No contest

Moja ocena : * 1\2*


 

No Comment.