WrestleMania 35 – Opinia

Była to emocjonująca i zarazem dziwna noc podczas której byliśmy świadkami wielu wspaniałych, jak i mniej fajnych momentów. Tak oto można w skrócie opisać tegoroczną edycje WrestleManii, która miała miejsce kilkanaście godzin temu w Nowy Jorku na stadionie „Metlife”. Oceniam tą WM’kę bardzo dobrze, bo bawiłem się świetnie podczas jej oglądania, a rzadko się zdarzało bym był na coś zły, czy to na wynik walki lub na jej booking. Stadion w tym roku wyglądał ładnie zwłaszcza wtedy, gdy zrobiło się już ciemno to arena prezentowała się pięknie. Wiele osób narzekało na stage, ale w sumie najgorszy on nie był, choć sam twierdzę, że WWE się nie postarało i zrobiło zwykły titron, który efektownie nie wyglądał.

Galę rozpoczęto niespodziewanie od meczu o pas Universal pomiędzy Brockiem Lesnarem, a Sethem Rollinsem. Wynik tej walki mógł być dla wielu fanów sporym zaskoczeniem. Zakończono wspaniałą historię Kofiego Kingstona, który ostatecznie pokonał Daniela Bryana zdobywając mistrzostwo WWE. W main evencie Ronda Rousey zmierzyła się z Becky Lynch oraz Charlotte Flair w „Winner Take All” meczu, gdzie stawką były oba tytuły kobiet. WM’ka zakończyła się trochę kontrowersyjnie, ale o tym opowiem w dalszej części opinii. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


WWE Cruiserweight Championship Match

Buddy Murphy vs Tony Nese

Pierwszą walką, która odbyła się w kick offie był mecz pomiędzy Murphym i Tonym Nesem. Starcie to zapowiadało się bardzo dobrze, bo obaj to wrestlerzy, którzy są w stanie dać nam kapitalne widowisko. Walka tak jak oczekiwałem była szybka i niezwykle dynamiczna, a całość wypadła dobrze. Dostaliśmy wiele świetnych akcji, a panowie praktycznie od samego początku narzucili niebywałe tempo. Nese prezentował się w tym pojedynku lepiej niż zwykle! gościu dał z siebie 100% i uwodnił, że zasłużył na ten tytuł. Końcówka była mega fajna! „german suplex” w narożnik + kolano z rozbiegu wyglądało pięknie. Takie combo w wykonaniu Tony’ego, który po tych akcjach przypiął Buddy’ego zostając nowym championem. Zwycięstwo Nese’a na plus, bo będzie to odświeżenie w 205 Live.

Zwycięzca: Tony Nese

Moja ocena: *** 1\4*


Women’s Battle Royal

To co najciekawsze w tej walce wydarzyło się pod koniec, gdy w ringu zostały Asuka, Logan, Sonya i ukrywająca się Carmella. To jak tutaj budowano Logan było świetne! dziewczyna wyeliminowała kilka rywalek i bardzo dobrze prezentowała się w walce, co z miejsca stawiało ją jako jedną z głównych faworytek do zwycięstwa. Dana Brooke miała chyba rekord eliminacji, bo wyrzuciła połowę Riott Squad i kogoś tam jeszcze. Spodziewałem się wygranej Asuki i dlatego, gdy została wyeliminowana byłem lekko zaskoczony. Wydawało się, iż Sarah wygrała tę walkę, ale nagle zjawiła się Carmella, która po chwili ją wyrzuciła. Szkoda, że Logan tego nie wygrała, bo po takim występie aż się prosiło oto, by tutaj tryumfowała. Przyjemne Battle Royal! zdecydowanie lepsze niż te w zeszłym roku.

Zwyciężczyni: Carmella

Moja ocena: ** 1\2*


Andre The Giant Memorial Battle Royal

W sumie mało mnie to interesowało, kto tutaj wygra i jak będzie przebiegać ten mecz, ale w gdzieś w głębi chciałem, aby Braun to wygrał. W tym roku wszystko zabookowano pod Strowmana i gości z SNL, którzy gościnnie występowali w ATMBR. Czekałem jedynie na moment, w którym to Strowman spotka się z Che i Michaelem i ich po prostu zniszczy. Reszta wrestlerów była tylko tłem w tej walce, a warto dodać, że pojawili się tutaj m.in Luke Harper czy Andrade, a nawet Ali. Na sam koniec dostaliśmy to, na co wszyscy czekali, czyli starcie Strowmana z prezenterami. Braun zmiótł przestraszonych rywali i wygrał Battle Royal. W sumie należało mu się to, bo znów trafił do kick offu, ale przynajmniej coś wygrał.

Zwycięzca: Braun Strowman

Moja ocena: **


WWE RAW Tag Team Championship Match

The Revival vs Major Brothers

Walka bardzo przewidywalna i w sumie byłem pewny, że tak to się zakończy. „WrestleMania Moment” dla Hawkinsa i koniec jego serii porażek na największej ze scen! inaczej tego nie mogli zabookować. Jeszcze przed WM’ką nic nie wskazywało na to, że Ryder i Hawkins odniosą taki sukces na Manii, a tu proszę po 10 latach znów jako Major Brothers zostają mistrzami. Walka sama w sobie najgorzej nie wypadła, po prostu był to solidny tag team match na poziomie tygodniówki. Szkoda mi trochę Scotta i Dasha, no ale cóż czasami trzeba się poświęcić. Noc wcześniej Dash ratował Breta, a noc później zostaje pokonany w kick offie. To się nazywa przewrotne życie wrestlera.

Zwycięzcy: Major Brothers

Moja ocena: ** 


WWE Universal Championship Match

Brock Lesnar vs Seth Rollins

Nikt zupełnie nie spodziewał się, że openerem tegorocznej WM’ki będzie pojedynek o pas Universal. Po otwarciu show przez Alexę Bliss i Hogana na arenie zjawił się Paul Heyman, który zapowiedział swojego klienta w tradycyjny sposób. Większym szokiem niż otwarcie WM’ki przez tą walkę był dla mnie jej przebieg, bo to co tam się wydarzyło było zaskakujące. To był kurcze squash w wykonaniu Rollinsa, który wykonał „low blow” na Lesnarze, by potem wykończyć go za pomocą „Curb Stompów”. Gdy sędzia doliczył do 3 ledwo wierzyłem, że w to co się stało! super sprawa i mega zaskoczenie zaserwowało nam WWE. W końcu pas będzie widziany co tydzień na RAW, a nie co kilka miesięcy.

Zwycięzca: Seth Rollins

Moja ocena: brak oceny


Singles Match

AJ Styles vs Randy Orton

Myślałem, że panowie bardziej się postarają, a tu nic. Hype na tę walkę wzrastał z tygodnia na tydzień, a po segmentach z ich udziałem nastawiałem się na coś fajnego. Walka ta była pozbawiona emocji i była prowadzona w wolnym tempie. Mieliśmy wiele przestojów, po których jednak oglądaliśmy bardziej żwawą akcje w ringu. Było kilka fajnych momentów, jak te „RKO” od Ortona czy próba ściągnięcia Stylesa w locie przez Randy’ego, ale ten wyczuł węża i ostatecznie wykonał „Phenomenal Forearm”. Wszystko niby spoko, ale jednak brakowało mi tu elementu zaskoczenia i czegoś, co bym zapamiętał z tej walki, bo jedynie co zapamiętam to, że na 35 Manii odbył się mecz AJ vs Randy i była to po prostu dobra walka. Był tu potencjał na coś lepszego, ale panowie nie wyciągnęli maksimum z tego starcia.

Zwycięzca: AJ Styles

Moja ocena: *** 1\4*


WWE SmackDown Tag Team Championship Fatal 4 Way Match

The Usos vs The Bar vs Ricochet & Aleister Black vs Shinsuke Nakamura & Rusev

Świetnie się bawiłem i emocjonowałem tym starciem! ringowo druga najlepsza walka podczas WrestleManii. Wynik walki do końca pewny nie był, a emocji których we wcześniejszych starciach nie było, nie zabrakło. Oglądaliśmy „mini” spotfest i dynamiczna akcje w kwadratowym pierścieniu, czyli to czego oczekiwałem po tym pojedynku. Kapitalnie zaprezentowali się Rico i Black, którzy swoim zgraniem znów zachwycili świat, Nakamura wyszedł w ładnym płaszczu i ładnie pokazał swoje umiejętności. Bracia Uso i The Bar udowodnili, że są w TOP’ce najlepszych tagów na świecie i także dali z siebie wszystko. Najbardziej w pamięć zapadł mi moment, w którym Cesaro zrobił Rico „Cesaro Swing”, a Sheamus ładował każdego po kolei w klatkę piersiową. Końcówka niezwykle szybka i konkretna. Pięknie przyjęty „Brogue Kick” przez Ricocheta oraz ofensywa Usosów, która doprowadziła ich do zwycięstwa.

Zwycięzcy: The Usos

Moja ocena: *** 3\4*


Falls Count Anywhere Match

Shane McMahon vs The Miz

Akcji w ringu nie mieliśmy tutaj żadnej, ale to bardzo dobrze, bo był to w końcu „Falls Count Anywhere Match”. Zacznę od tego, iż oczekiwałem od obu tego, że pokażą nam coś, czego jeszcze w tego typu walkach nie było. I w sumie coś takiego stworzyli, bo była walka na stadionie, poza ringiem, a także dostaliśmy motyw z ojcem Miza, który powstrzymał O’Maca przed skokiem na jego syna, co warto dodać do plusów tej walki. Wejście taty Mike’a trochę mnie śmieszyło, bo ten facet ma dziwne wyrazy twarzy i tak jakby ciężko wyczytać z nich emocje. Dostał on od Shane’a kilka ciosów i to właśnie rozwścieczyło Mizanina. Po tej akcji dostaliśmy ciekawą bijatykę na arenie, która ostatecznie doprowadziła do spotu, który mnie zachwycił. No tego jeszcze nie grano w pojedynkach syna Vince’a! razem z Mizem weszli na konstrukcje i tam właśnie doszło do wykonania „superplexu” przez byłego WWE Championa. Wyglądało to mega epicko i w dosyć dziwny sposób zakończyło to ten mecz. Shane wygrywa, mimo że wszystko wskazywało na to, iż to Miz opuści Manię z podniesionymi rękami. Taka końcówka oznacza, że feud zapewne będzie kontynuowany.

Zwycięzca: Shane McMahon

Moja ocena: *** 


WWE Women’s Tag Team Championship Fatal 4 Way Match

The Boss ‚n’ Hug Connection vs The Divas of Doom vs The IIconics vs Nia Jax & Tamina

Walka, w której każda z drużyn miała takie same szanse zwycięstwo, ale wiele mówiło się, że to Sasha i Bayley zachowają swoje tytuły lub Beth oraz Nattie zostaną nowymi championkami. Starcie to było powolne i w pierwszych minutach nic ciekawego się nie działo. Dopiero w późniejszej momentach walki coś zaczęło się dziać. Wejście Divas Of Doom z Bretem mogło sugerować, że to one są tu największymi faworytkami i opuszczą Manię z tytułami. Im dłużej walka trwała tym bardziej utwierdzałem się w fakcie, że Beth i Nattie zostaną nowym championkami. To co wydarzyło się w końcówce było po prostu genialne. WOW! naprawdę mi się to podobało, a zwycięstwo Ikonek nie było w ogóle przeze mnie brane pod uwagę, tym bardziej się cieszyłem. Te kobiety zasłużyły na chwile chwały na Manii i mimo że czasami nie lubię ich słuchać, to czekam na ich title reign.

Zwyciężczynie: The Iiconics

Moja ocena: ** 3\4*


WWE Championship Match

Daniel Bryan vs Kofi Kingston

Zdecydowanie najlepsza walka podczas tegorocznej Manii. Kapitalny pojedynek zarówno pod względem ringowym, jak i pod względem storytellingu. Historia z Kofim była naprawdę świetna i ten feud był naprawdę dobrze poprowadzony. Mieliśmy „underdoga” z marzeniami, który musi walczyć z przeciwnościami losu i prezesa, który rzuca mu kłody pod nogi. Droga Kingstona zakończyła się szczęśliwie, bo na WM’ce po niezwykle dobrej walce został nowym mistrzem WWE. Walka ta była najbardziej emocjonującym meczem w karcie i śmiało można ją określić jako „Showstealer”, bo był to wyjątkowy pojedynek. Czuć było to coś, czego zupełnie nie czułem rok temu w walce Shina z Stylesem, czyli to że jest to walka o pas WWE i obaj zrobią wszystko, by wygrać. Początek walki był nieco wolny i prowadzony w bardziej technicznym stylu, lecz potem panowie narzucili już szybsze tempo. Niebywałe emocje, kontry czy near falle, które budowały tutaj napięcie. W pewnych chwilach Bryan dominował, a ja pomyślałem sobie, że to już koniec Kofiego. Stało się jednak inaczej, bo ta historia musiała skończyć się happy endem! piękne zakończenie po „Trouble in Paradise” i sentymentalne wydarzenia po meczu.

Zwycięzca: Kofi Kingston

Moja ocena:  **** 1\2*


WWE United States Championship Match

Samoa Joe vs Rey Mysterio

O tej walce za wiele nie da się powiedzieć, bo był to squash. Joe po prostu wyszedł do ringu zdemolował Rey’a i go poddał broniąc swojego tytułu. Na taki rezultat mogła wpłynąć kontuzja Mysterio, której najprawdopodobniej nabawił się na RAW. Pierwsza Mania Joe i pierwsza wygrana, szkoda że ta walka tak musiała wyglądać. Z drugiej strony pokazano go jako totalnego destroyer’a, który niszczy swoich rywali. Taki booking idealnie pasuje do Joe i mam nadzieję, że jego run potrwa bardzo długo.

Zwycięzca: Samoa Joe

Moja ocena:  brak oceny


Singles Match

Roman Reigns vs Drew McIntyre

Mecz, który był bo był i nikt go nie zapamięta. Walka zupełnie pozbawiona jakichkolwiek emocji, zero storytellingu, a w ringu było przeciętnie. Po tak swietnym prowadzeniu postaci Drew w drodze do WM’ki spodziewałem się, że WWE przykuje większą uwagę, co do tej walki. Jak wiemy Roman wraca po chorobie, więc nie należało od niego wymagać „Bóg wie czego”, ale można było to inaczej zabookować. Walka na poziomie tygodniówki i nic więcej. Drew dominuje oraz robi z Reignsem co chce, a ten po kilku minutach się budzi wykonuje jednego „Spear’a” i mamy po walce. Średni pojedynek, który odbył się tylko po to, by Romek zawalczył sobie na WrestleManii. Szkoda, że szkocki psychopata na tym ucierpiał.

Zwycięzca: Roman Reigns

Moja ocena:  ** 1\4*


No Holds Barred Match

Triple H vs Batista

Pojedynek przebiegał w taki sposób, jaki się spodziewałem. Było wolno, nudno w pewnych momentach, a również były chwile, gdzie panowie leżeli przez dłuższy czas oraz przestoje. Nie wymagałem od nich nie wiadomo czego, żadnego szybkiego tempa itp. Chciałem zobaczyć brutalny i wykańczający mecz i taki dostałem. Jeśli chodzi o spoty, to mieliśmy ich kilka, a jeden który najbardziej zapadł mi w pamieć, to oczywiście „wyrywanie” kolczyka z ucha Dave’a! auć to wyglądało mega boleśnie. Z czasem starcie zaczęło się fajnie rozkręcać i oglądaliśmy przyjemną walkę bez zasad. Nie ukrywam jednak, że w pewnych momentach ciężko mi się to oglądało, bo czasami walka po prostu mnie usypiała. Po raz kolejny postawiono na ingerencje Rica, który pomógł Tryplakowi w odniesieniu zwycięstwa, co zbytnio mi się nie podobało. Kapitalnie siadł „Sledgehammer Punch” po którym Hunter wykonał jeszcze „Pedigree” i wygrał ten pojedynek. Triple H nie kończy kariery, ale Batista już tak, bo po WM’ce ogłosił to za pośrednictwem Twittera.

Zwycięzca: Triple H

Moja ocena:  ***


Kurt Angle’s farewell Match

Kurt Angle vs Baron Corbin

Ostatnia walka Kurta w karierze powinna wyglądać zupełnie inaczej, a dostajemy jego starcie z Baronem w koszuli. Walka była krótka i zdominowana przez Angle’a, który wykonał kilka „german suplexów” i nawet „Angle Slam”, ale to zwycięstwa mu nie dało. Spodziewałem się, że tak to będzie wyglądać i starcie szybko się skończy. Do końca miałem nadzieję, że ktoś zastąpi Corbina, ale gdy już wyszedł do ringu było pozamiatane. Mogli dać już wygrać Kurt’owi, bo w końcu to jego „last match”, ale jak to powiedział szanowny prezes tej strony Patryk „to za TNA” haha i dlatego przegrał.

Zwycięzca: Baron Corbin

Moja ocena: * 1\2*


WWE Intercontinental Championship Match

Bobby Lashley vs „Demon” Finn Balor

Co-main eventem o dziwo było starcie o mistrzostwo interkontynentalne. Kolejna dosyć krótka walka na tej Manii, bo trwała podobnie jak wcześniej opisany mecz. Balor pojawił się jako „Demon”, co było jasnym znakiem, że to on opuści WM’kę ze złotem. Walka była nawet fajna, bo otrzymaliśmy kilka minut szybkiej walki, w której to Lashley lekko przeważał nad Balorem, a ten próbował się bronić. Bobby pięknie wykonał „Spear’a” wylatując z razem z Finnem poza ring, by potem dołożyć kolejnego, no ale to mu wygranej nie dało. Demon powrócił jednak do gry i zdeklasował Bobby’ego zdobywając 2 raz w swojej karierze pas IC. Lio Rush nawet nie miał okazji, by zainterweniować, bo po ludzku obawiał się Finna Demona. Mam nadzieję, że drugi title run Balora będzie o wiele dłuższy niż pierwszy.

Zwycięzca: „Demon” Finn Balor

Moja ocena: ** 3\4*


WWE RAW & SmackDown Women’s Championship Triple Threat Match

Ronda Rousey vs Becky Lynch vs Charlotte Flair

Czekałem na ten pojedynek od czasu jego ogłoszenia. Pierwszy main event z udziałem kobiet w historii miał być czymś wyjątkowym, a był jedynie dobrym main eventem, bo taka jest niestety prawda. Nie mówię, że walka była jakaś zła, bo była dobra, ale oczekiwałem czegoś więcej po tym w jaki sposób promowano ten feud i walkę na Manii. Wejścia Rondy, Charlotte i Becky nastroiły mnie przed tym meczem! Flair przyleciała na gale helikopterem, co wyglądało świetnie. Początek walki wyglądał okej i czułem, że to będzie coś wyjątkowego. Jednak z biegiem czasu walka stawała się chaotyczna i praktycznie co chwilę widzieliśmy te same ruchy wykonywane przez wrestlerki. Panie wydawały się być spięte i niektóre akcje były po prostu „botchowane”, co kuło w oczy niemiłosiernie. Nie wiem czy tylko ja tak miałem, ale brakowało mi tu emocji albo ja ich widocznie nie czułem. Becky jak i Charlotte zaprezentowały się w tej walce poniżej oczekiwań, a to od nich przecież oczekiwano, że pociągną ten pojedynek. Ronda pokazała się z dobrej strony, ale również kilka akcji w jej wykonaniu wyglądało niepewnie. Wydaje mi się, że panie zjadła presja i wielki hype na ten mecz, który przecież był tak mocno promowany. Zakończenie było słabe i wielu fanów krytykowało taki booking.  Czy był to zawód? z ciężkim sercem powiem, że tak. Mimo wszystko uważam, iż walka zła nie była, choć oczekiwania jak wiemy były dużo większe.

Zwyciężczyni: Becky Lynch

Moja ocena: *** 3\4*