Wrestle Kingdom 14 Night Two – Opinia

Wrestle Kingdom już za nami. Były to dwa wspaniałe dni z wrestlingiem na najwyższym poziomie, które opiewały w świetne walki i zaskakujące wydarzenia. Opinię z pierwszego dnia już napisałem, więc dziś pod lupę biorę 2 dzień Wrestle Kingdom 14, który był równie ciekawy jak ten pierwszy. Nie wiem dlaczego, ale ten pierwszy dzień jakoś tak lepiej mi się oglądało, choć to 2 dnia poznaliśmy przecież odpowiedź, na którą wszyscy fani NJPW czekali, czyli kto zostanie podwójnym mistrzem IWGP. Był to dzień, podczas którego ostatni pojedynek w swojej karierze stoczył legendarny Jushin „Thunder” Liger, który już oficjalnie przeszedł na emeryturę. Doszło do walki o pasy tag teamowe juniorów, w którym zmierzyli się Roppongi 3K z El Phantasmo i Taijim Ishirmorim.

Na szali znalazły się też takie tytuły, jak IWGP United States czy British Heavyweight. O pierwszy z nich walczyli Jon Moxley i Juice Robinson, zaś o drugi broniący pasa British Zack Sabre z SANADĄ. Hirooki Goto starł się z KENTĄ, a stawką tego meczy było mistrzostwo NEVER Openweight. 3 główne dania pozostawiono nam na sam koniec. Kota Ibushi i Jay White, czyli wielcy przegrani pierwszego dnia WK powalczyli o pietruszkę. Dwie legendy tego biznesu Chris Jericho i Hiroshi Tanahashi zmierzyli się ze sobą po raz pierwszy i chyba po raz ostatni. W wielkim main evencie na szali znalazły się pasy IWGP Heavyweight i IWGP Intercontinental. Kazuchika Okada i Tetsuya Naito stanęli przed historycznym dla siebie osiągnięciem oraz najważniejszym meczem w karierze. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Jyushin „Thunder” Liger Retirement Match

Jyushin „Thunder” Liger & Naoki Sano vs Hiromu Takahashi & Ryu Lee

„Ale to już było i nie wróci więcej” te słowa z piosenki Maryli Rodowicz idealnie wpasowują się w ostatni mecz Ligera w karierze. Stoczył on swój ostatni pojedynek i zakończył karierę pro wrestler, to już nie wróci, a Jyushin odstawi buty na przysłowiowy kołek. Jego ostatni mecz wypadł solidnie. Nie był to dynamiczny pojedynek, ale nikt nie narzekał na jego tempo i poziom. Starzy wyjadacze zmierzyli się z Hiromu i Ryu, czyli młodą krwią w federacji. Mieliśmy tu kilka ciekawych sekwencji z obu stron, a także momenty Ligera. Starcie nie trwało zbyt długo, ale upamiętniło karierę legendarnego Japończyka. Takahashi i Lee wygrali, co zaskoczeniem być nie mogło. Thank you Liger!

Zwycięzcy: Hiromu Takahashi & Ryu Lee

Moja ocena: ** 1\2*


IWGP Jr. Tag Team Championship Match

El Phantasmo & Taiji Ishimori vs Roppongi 3K

Z racji braków w dywizji tagowej juniorów, to właśnie Roppongi 3K ponownie wygrali Super Junior Tag League, co zapewniło im walkę na Wrestle Kingdom 14. Czy miałem tutaj swoich faworytów? tak, a byli nimi Phantasmo i Ishimori. Uważam, że mieli udany title reign i zrzucanie z nich pasów nie było konieczne. Pojedynek z członkami Bullet Clubu wypadł tak jak oczekiwałem, była to dynamiczna i szybka walka, w której oglądać mogliśmy wiele efektownych sekwencji tag teamowych. Sho i Yoh nie byli w tej walce tymi, którzy przeważali. Wydawało mi się, że nowych mistrzów nie poznamy, ale stało się jednak inaczej. Nie wiem jaki jest sens tego, aby znowu robić mistrzów z Roppongi, bo te pasy już trzymali kilka razy, zaś El i Taiji posiadali je po raz pierwszy. Mamy powtórkę z rozrywki, bo rok temu także Japończycy walczyli o tytuły IWGP Jr. na Wrestle Kingdom 13, tylko że tym razem zwyciężyli.

Zwycięstwo: Roppongi 3K

Moja ocena: *** 3\4*


British Heavyweight Championship Match

Zack Sabre Jr. vs SANADA

Bardzo podobała mi się ta walka. Był to genialny pokaz technicznego wrestlingu, w wykonaniu dwóch świetnych techników. W pojedynku widzieć mogliśmy kapitalne kontry, przejścia i akcje submisson’owe, czyli to w czym obaj wrestlerzy są specjalistami. Był to pierwszy solowy mecz SANADY na Wrestle Kingdom, więc coś dla niego szczególnego. Liczyłem, że będzie to jego chwila i premierowe solowe zwycięstwo na WK. Jednak tak, jak w przypadku moich przypuszczeń na temat Ibushi’ego skończyło się zupełnie odwrotnie. Samo starcie według mnie jest warte obejrzenia, jeśli ktoś lubi Zacka Sabre’a i jego rebusy submisson’owe, a także jest fanem talentu SANADY. Kwintesencja technicznego wrestlingu i pojedynek, który potrafi człowieka wciągnąć, chyba że ktoś nie lubi tego stylu wrestlingowego. Końcowe chwile przemawiały za wygraną Japończyka, ale jak to bywa w starciach Zacka skończyło się jego chytrą wygraną. W sumie było to trochę przypadkowe zwycięstwo, choć jakby nie patrzeć druga wygrana z rzędu na Wrestle Kingdom.

Zwycięzca: Zack Sabre Jr.

Moja ocena: ****


IWGP US Heavyweight Championship

Jon Moxley vs Juice Robinson

Kolejna odsłona rywalizacji Moxa i Robinsona. Walczyli ze sobą już podczas finału Best of Super Juniors, jak i również podczas G1 Climax 29. Mieli zmierzyć się por raz kolejny, ale Mox nie mógł dolecieć do Japonii, więc odebrano mu mistrzostwo, a w walce na King of Pro Wrestling zastąpił go Archer. Czy ktoś w ogóle brał pod uwagę to, że Juice może pokonać Moxa? ja ani przez moment tak nie myślałem. Kiedyś pisałem, iż to Lance Archer wygra obie walki i opuści Tokyo Dome z pasem IWGP US, po raz kolejny moje przeczucia się nie sprawdziły i to Moxley zgarnął obie wiktorie. Po świetnej walce z Archerem przyszedł czas na odgrzewany kotlet z Juicem, który chyba dostał ten mecz z zasady. Był to moim zdaniem zapychacz, który zbytnio uwagi fanów nie przyciągał. Panowie zbyt wiele czasu nie dostali, ale był on wystarczający, aby stworzyć coś solidnego. „Solidna” ta walka właśnie taka była, a panowie z pewnego poziomu nie schodzili. Dwa „Death Rider’y” załatwiły Juice’a i chyba na dobre odesłały go na koniec kolejki do pasa US.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: *** 1\2*


NEVER Openweight Championship Match

KENTA vs Hirooki Goto

Sporo stiffowej walki tutaj mieliśmy. Oboje są znani z tego, że właśnie w takim stylu prowadzą swoje walki, a tutaj mieliśmy tego dokładne zaprezentowanie. W zapowiedzi Wrestle Kingdom pisałem, że KENTA przegra tę walkę, aby pójść wyżej i tak też się stało, bo ex Itami uległ Goto, zaś po walce wieczoru zaatakował Naito, tym samym obierając sobie go za cel. Wracając do walki to muszę przyznać, że spodziewałem się tutaj innego typu starcia. O dziwno nie nudziłem się oglądając ich w akcji, a zdarzało mi się to w poprzednich walkach KENTY. Pełny „stiff fight” w tym pojedynku dostaliśmy, a panowie się nie oszczędzali. Był nawet taki moment, gdzie zaczęli się wymieniać „slapami” w twarz i to serio bez żadnego sellingu. Według mnie był to najbardziej ekscytujący moment tej walki. Cieszy wygrana Hirooki’ego, choć pas znowu trafia do gościa, który trzymał go już wielokrotnie.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: *** 1\2*


Special Single Match

Kota Ibushi vs Jay White

Przechodzimy do pierwszej z trzech najważniejszych walk tego wieczoru. Starcie wielkich przegranych z 1 dnia Wrestle Kingdom i zarazem rewanż za finał G1 Climax 29. W sumie było to też starcie o pietruszkę, bo jednak przegrali oni tak ważne starcia dzień wcześniej. Nadal ubolewam nad tym, że Kota Ibushi nie wszedł na szczyt NJPW i nie został pierwszy raz w swojej karierze mistrzem IWGP Heavyweight. Najgorsze jest to, że ten człowiek wygrał G1 i wydawało się, iż jest to jego czas. A tutaj klops, bo przegrał on walkę z Okadą a drugiego dnia na pocieszenie stoczył bój z Whitem. Kto był faworytem tego starcia? większość pewnie sądziła, że Kota ale ja byłem wręcz przekonany, że Jay pokona Ibushi’ego rewanżując się mu za porażkę z Climaxa. Nie myliłem się, bo tak się właśnie stało. Pojedynek tych dwóch panów nie przebił ich meczu z G1, ale stał na wysokim poziomie. Była to prosta historia, w której Kota grał underdoga (jak zwykle) a Pan White złoczyńcę, który wspomaga się swoim pomagierem. Strasznie irytuję mnie ciągły i powtarzalny booking walk „Switchblade’a”. Za każdym razem nieczyste zagrywki, ingerencje Gedo i zwycięstwa, które jeszcze bardziej ukazują lidera BC na gościa, co sam wygrać nie potrafi. Ibushi miał być królem Wrestle Kingdom, a skończył z 2 porażkami i bez beltu na barku.

Zwycięzca: Jay White

Moja ocena: **** 


Special Single Match

Hiroshi Tanahashi vs Chris Jericho

Spotkanie dwóch legend pro wrestlingu. Z jednej strony gość, który w Japonii jest największa gwiazdą i symbolem New Japan Pro Wrestling, zaś z drugiej mamy Chrisa Jericho, którego przedstawiać nie trzeba. Jest on legendą WWE i ogólnie wielką gwiazdą wrestlingu. Była to ich pierwsza walka w historii, więc mogliśmy się spodziewać czegoś wielkiego. Czy ta walka była czymś wybitnym? od razu mogę powiedzieć, że zdecydowanie nie. Co jednak nie oznacza, że panowie stworzyli słabą walkę, bo wypadli bardzo dobrze. Mają oni już swoje lata, więc nie oczekiwałem cudów w ich wykonaniu. Naprawdę zaprezentowali się z świetnej strony tworząc pojedynek, w którym mieliśmy mnóstwo dobrego storytellingu, niezłego tempa i kilku ciekawych spotów. Na szali znalazło się miano pretendenta do pasa AEW i jeśli Tana by wygrał, to powalczyłby z Chrisem o to mistrzostwo. Były momenty, które trochę przynudzały, ale jednak więcej mieliśmy tych chwil, gdzie mogliśmy się emocjonować starciem obu panów. Zaskoczyło mnie to, że postawiono na wygraną Y2J’a poprzez „Walls of Jericho” i poddanie „ACE’a”.

Zwycięzca: Chris Jericho

Moja ocena: ****


IWGP Heavyweight\IWGP Intercontinental Championship Match

Kazuchika Okada vs Tetsuya Naito

Wielki main event, którym mocno się jarałem i nie mogłem się go doczekać. Uwielbiam Okadę, ale tym razem całym serduszkiem byłem za Naito, który stanął przed wielką szansą na największy tryumf w swojej karierze oraz zatrzymanie twarzy federacji na najważniejszej gali NJPW. Można stwierdzić, że oficjele New Japan Pro Wrestling postawili na lidera Los Ingobernables de Japon kosztem Koty, który przegrał obie swoje walki, a jeszcze jakichś czas temu to jego stawiano w roli faworyta, do zwycięstwa dwóch tytułów na Wrestle Kingdom. Kolejny już w historii pojedynek Okady i Naito moim zdaniem był trochę kopią ich walki, która odbyła się 2 lata temu podczas Wrestle Kingdom 12. Nie sądzę,  wszystko było identyczne, ale w pewnych chwilach miałem flashbacki z tamtego starcia. Panowie poszli w znany schemat, bo dostaliśmy wolny początek, gdzie to mieliśmy sporo interakcji pomiędzy tą dwójką, zaś mniej walki. Z każdą minutą jednak, panowie zaczęli się rozkręcać i wchodzić na wyższe obroty. Emocji i chwili zwątpienia tutaj nie zabrakło, chwili zwątpienia w zwycięstwo Naito oczywiście. Końcówka walki była wręcz mieszanką wybuchową, w której zarówno Kazuchika miał swoje momenty, kiedy to wydawało się, że to on opuści Tokyo Dome z dwoma pasami. Genialnie zabookowano wygraną Tetsuyi, który poszedł za ciosem nie odpuszczając Okadzie. Destinooooooo! doliczenie do 3 i mamy nowego, podwójnego mistrza IWGP. Naito długo nie świętował, bo chwilę po zakończeniu walki zaatakował go KENTA, który będzie jego pierwszym oponentem.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: **** 3\4*