Top 10: Trzymajcie się z daleka od WWE!

Zapraszam na ciekawą listę, w której wypiszę państwu 10 nazwisk pro wrestlingu, które powinny trzymać się od WWE z daleka. Jako fan niżej wymienionych zawodników patrzę na nich z dużą dozą sympatii jak i subiektywnej opinii, jednak obiektywizmu tu nie zabraknie. 


10. Kyle O`Rilley
Kyle zszokował wszystkich fanów wrestlingu, gdy chwilę po zdobyciu tytułu ROH World opuścił federację, a pas stracił na evencie NJPW po porażce z byłym mistrzem, Adamem Colem. Fakt, że zawodnik opuścił federację nie powinien nam przeszkadzać, gdyż takie rzeczy się dzieją, jednakże Kyle zrobił to w brzydki sposób. Jestem przekonany, że decyzję o odejściu podjął już dawno i może chciał uhonorować swoją karierę zdobyciem tytułu po czym w spokoju ducha mógł odejść z wielkim sukcesem na koncie. Pomijając fakt, że w końcu dostaliśmy odświeżenie w rosterze ROH, przejdę do tego, dlaczego nie powinien zbliżać się do WWE. O ile ringowe umiejętności ma fantastyczne, tak za mikrofonem prezentuje się przeciętnie. Dobrze wiemy, że przy wielki charyzmatycznych zawodnikach WWE miałby duży problem z przebiciem się na main event. Jego udział w WWE skończyłby się zapewne w mid cardzie i może kiedyś polizałby tytułu WWE bądź Universal. Na razie jednak ma jeszcze dużo do zrobienia na scenie niezależnej i ma jeszcze wiele ciekawych pojedynków do stoczenia.


9. Chris Hero
Problemy Chrisa z WWE rozpoczęły się w 2013 roku, gdy jako Kasius Ohno został zwolniony z organizacji. Powód? Nie przykładał się do treningów siłowych i kondycyjnych, a nawet je opuszczał. Po jego powrocie na scenę niezależną doskonale widzieliśmy, na czym polegał problem. Chris Hero po prostu się zapuścił i wyglądał jak spaślun. Jednak co najciekawsze, to nie przeszkodziło mu się odrodzić i ponownie czarował w ringu i dominował, ukazując swoją siłę. Wielki powrót HERO! Jak widać to ponownie przekonało oficjeli WWE do zakontraktowania Chrisa i ten ponownie stanął u progu bram Vincelandu. W wieku 37 lat. Moim zdaniem powinien trzymać się już od federacji z daleka, może jego tok myślenia się zmienił, może bardziej się przyłoży do zbudowania sylwetki i możliwe, że teraz szybciej zostanie doceniony, jednak moim zdaniem dobrze by było, gdyby został na scenie niezależnej i wraz z Dunnem jako team Death By Elbow zdobyć pasy chociażby PWG Tag Team. Duży jednak plus dla WWE, bo zakontraktować takiego zawodnika to skarb. Minus dla IPLu, duża strata.

8. Will Ospreay

23 latek, który profesjonalną karierę rozpoczął w 2012 roku już zbiera plon swojej nienagannej postawy w ringu. W tak młodym wieku zdobył tytuł ROH TV (nie na długo, ale zawsze), pas Progress, w UK jest dwukrotnym mistrzem Cruiserów RPW, na swoim koncie ma już tag teamowego 5 stara i zwyciężył turniej NJPW Best of the Super Juniors. Jak to jednak w przypadku młodych zawodników, często podążają za marzeniami i niewątpliwie gdzieś w głowie każdego zawodnika siedzi WWE. Will pokazał, że w ringu potrafi wyczyniać cuda i ostrej walki się nie boi. Przenosiny do WWE w jego przypadku skończyłyby się na dłuugi okres co najwyżej na tytule Cruiserweight. „Zwykłej” postury zawodnik miałby problem aby przebić się z charyzmą przez ścianę zbudowaną z AJ Stylesa, Kevina Owensa czy Johna Ceny. Jednakże o jego obecność w Japonii czy ROH możemy być spokojni, gdyż Will staje się czołową młodą gwiazdą IPLu i zdecydowanie na brak pracy jak i funduszy nie może narzekać. Zdecydowanie wielki fundament nowej generacji zawodników.


7. Dalton Castle
To mój prywatny, mocno prywatny typ na tej liście. Dalton oczarował mnie od początku a swoboda jaką dają występy na scenie niezależnej pozwalają mu na kreatywne rozbudowanie swojej postaci i na wiele świetnych jak i śmiesznych matchy. Zdecydowanie dobrze czuje się w obecnej roli co widać po jego przemyślanych i zabawnych segmentach na galach jak i postawie w ringu. Poza charakterem który zbudza sympatię, to niezwykle silny i dobry zawodnik. Może nie jest jeszcze tym typem, którego byśmy widzieli z głównym pasem ROH, jednak na pewno jest to zawodnik na silnej pozycji mid cardowej, który może wiele osiągnąć. 31 latek nie ma na swoim konie zbyt wielu sukcesów jednak gdyby dać mu porządnego i podobnego do niego partnera, scena niezależna zyskałaby dobry tag team, który mógłby wspierać tą dywizję na frontach w kilku organizacjach. Ewentualne przejście do WWE możliwe, że dałoby mu pasy mid cardowe, jednak tu już martwiłbym się o jego kreatywny gimmick, który np. mógłby stoczyć się jak Cody Rhodes i jego gimmick StarDusta.


6. Jay Lethal
Zdecydowanie jeden z pewniaków Ring Of Honor. Jay Lethal swoim stylem i postawą w ringu wyrobił sobie markę, która pozwala mu czuć się pewnie na płaszczyźnie ewentualnych pushów jak i zarobków. Utytułowany zawodnik jest podstawą rosteru ROH i w chwili obecnej jest jednym z najcenniejszych zawodników. Może nie podróżuje pomiędzy ROH-NJPW-PWG jak chociażby Young Bucksi, tak zdecydowanie jego przenosiny do WWE osłabiły by Ring of Honor. Programów też mu nie brak, gdyż teraz chociażby rozpoczyna mocny feud z Cody`m Rhodesem, który nie tylko wypromuje Cody`ego, ale również da mu kolejnego rywala, przy którym będzie mógł pokazać sięz lepszej strony. W WWE możliwe, że dałby radę osiągnąć dużo, jednak na chwilę obecną jest za mocny, aby jobbować Romanowi czy Jasiowi Cenie.


5. Kazuchika Okada
Po niewątpliwym sukcesie jaki osiągnął Shinzuke Nakamura w NXT, można by się zastanawiać, która z kolejnych gwiazd NJPW przeprowadzi się do WWE. O ile Shinzuke to bardzo barwna postać, którą łatwo zapamiętać, tak Okada jest już bardziej wyciszony. Nie mniej jednak zawodnikiem jest genialnym i wydawać by się mogło, że jego domem na zawsze jest Japonia. Domyślając się jaki los czekałby go w WWE, to wątpliwe aby w najbliższym czasie któryś z Japońskich zawodników podbił początkowy sukces Nakamury. Kolejnym powodem dla którego powinien trzymać się z dala od WWE to fakt, że byłyby momenty, w których byłby bezużyteczny w rosterze i grałby mniej ważną rolę tocząc max 10 minutowe pojedynku. Z jego przypadku byłaby to okropna blokada umiejętności i nawet z lepszym rywalem, nie mógłby rozwinąć wachlarza swoich umiejętności do maximum. Myślę, że nawet w walce z AJ Stytlesem miałby problem na wielki match, gdyż byłby to okrojony czasowo match. Oczywiście walka byłaby dobra, jednak biorąc pod uwagę jak długie, intensywne i piękne starcia toczy Okada jako mistrz IWGP Heavyweight, szkoda byłoby go oglądać w WWE.


4. Marty Scurll
Nowy gimmick, nowy Marty. Obecnie Scurll to jedna z najciekawszych postaci zarówno pod względem gimmicku jak i względem walki na scenie niezależnej. Szybko przekonał do siebie fanów jak i bookerów zdobywając pas ROH TV oraz wygrywając turniej PWG Battle of Los Angeles. Potrafiący wpasować się idealnie w przeciwnika i stoczyć z nim walkę na różnych zasadach, jego bądź rywala. Nie boi się szybszych walk, jak tej z Lio Rushem o pas ROH TV jak i walk wolniejszych, technicznych jak z Zackiem Sabre Jr. o pas PWG World. Perełka indysów, która może lśnić jeszcze bardziej. Transfer do WWE zapewne usytuowałby go w mid cardzie i możliwe, że w pewnym momencie dałby z siebie maximus i zdobył pas mian eventu, jednakże zapewne ustępowałby part timerom/main eventerom obecnym, co w jego przypadku, teraz, gdy jest na prawdę wysoko w hierarchii, byłoby problemem. Cenny zawodnik, którego strata na pewno by zabolała ROH.


3. Zack Sabre Jr.
Czy chuderlawy zawodnik w czerwonych gaciach może zajść wysoko? ZSJ pokazał, że można to zrobić i to w zajebistym stylu! PWG champion, Evolve champion, zwycięzca BOLA 2015, były wXw Heavyweight champion! Co prawda miał on krótką przygodę z WWE, jednak nawet w dywizji Cruiserweight nie został doceniony, to co dopiero w main rosterze. Zack jako drobnej postury zawodnik, walczący mocno technicznie wydaje się nie ma czego szukać w WWE, które by nie wykorzystało zapewne w ogóle jego potencjału. Na scenie niezależnej jednak może być on sobą i prowadzić pojedynki, w których czuje się dobrze. Nienagannie techniczny, wydawać by się mogło, że robi to od dziecka, gdyż jego akcje wyglądają bardzo dobrze i sam ZSJ zbiera plon tejże nienagannej techniki, która oczarowuje w każdej walce. Zdecydowanie jedno z objawień ostatnich sceny niezależnej co już przynosi mu profity.


2. Kenny Omega
Obecnie czołowy zawodnik Bullet Clubu, jak i czołowy amerykański zawodnik w NJPW. Zdecydowanie grzanie ławki rezerwowych w świecie wrestlingu to nie dla jego umiejętności, które są wręcz wyborne. Kenny na chwilę obecną to jeden z najlepiej prezentujących się solowych zawodników na świecie, co od dana pokazuje. Jego świecąca gwiazda błyszczy w każdym pojedynku, a jego długie i emocjonujące pojedynki możemy oglądać w nieskończoność. Jakiś czas temu pojawiły się plotki jakoby Kenny miał przejść do federacji Vince`a, jednak nawet chyba on sam stwierdził, że jeżeli nie dostałby propozycji wielkiego programu to nigdzie się nie wybiera. Nie zawsze jest niedziela, tym bardziej w WWE. Czasem największe gwiazdy i tam grzeją ławę. Transfer do WWE zabijałby jego potencjał ringowy, ale i również „wolność” ringową w pojęciu ogólny. Poza tym na brak zajęcia nie narzeka, więc tym bardziej transfer byłby bez sensu.


1. Matt i Nick Jackson…THE YOUNG BUCKS!
Bracia Jackson to w tym momencie jedni z najwięcej tyrających ludzi na scenie niezależnej. Niedawno opublikowali post z datami eventów na których się pojawią i oficjalnie, najbliższe tygodnie dla nich to podróż za podróżą. Także o finanse martwić się nie muszą. Young Bucks to obecnie jeden z najlepszych tag teamów na świecie pod względem ringowym jak i charyzmy, którą niosą za sobą w ringu. Czy konieczne jest wyjaśnianie, dlaczego powinni trzymać się z dala od WWE? Dla niektórych pewnie tak, więc zaczynamy. Obje żonaci, z dwójką dzieci. WWE to życie w trasie, co prawda sami kalendarz mają zawalony, jednak gdy tylko powiedzą stop, mają czas dla rodzin i nie muszą przyjmować propozycji z wielu federacji, które zapewne biją się o ich uwagę. WWE ograniczyłoby oczywiście ich pod względem wulgarności ringowej, gdyż w dobie WWE z polityką poprawności, trzeba być „czystymi”. Kolejny powód to oczywiście świetne walki, ale to raczej wiadome. YB jak widać potrafią radzić sobie ze wszystkim i to czyni ich rozchwytywanymi jak nigdy. Przekraczanie granic (Superkick na dziecku), świetna współpraca z Omegą i Cole`m, która daje im wielką popularność. Young Bucks to po prostu za dobry i za ostry materiał do WWE.

No Comment.