TNA Impact Wrestling 05.07.16 – Raport

Pora na wyjątkowy odcinek Impact Wrestling. Dlaczego wyjątkowy? Gdyż dzisiaj dowiemy się który z braci Hardy jest tym najlepszym. Obaj panowie zmierzą się w Final Deletion Matchu. A może to Lucha Underground? No nic – zapraszam, bo musi być śmiesznie i ciekawie.

Jakiś typ powiedział, że dzisiejszy Impact zawiera sceny wyćwiczone przez profesjonalistów, bla bla bla. Tylko dlaczego po hiszpańsku? Albo w jakimś podobnym języku.

A przechodzimy do Matta Hardy’ego oraz jego żony. Rodzinka bawiła się podczas imprezy urodzinowej urządzonej dla ich syna – Maxwella, Jimmy’ego albo Briana. Nie pamiętam jak nazywał się ten mini-człowiek. W tle przygrywała meksykańska muzyczka. Przyszedł ten typ co wcześniej przestrzegał przed scenami nie dla dzieci i przyniósł prezent oraz zapytał Reby jak się czuje Matt. Reby powiedziała, że Matt nie czuje się źle i jest zmotywowany oraz, że impreza jest tylko dla ich syna. Następnie zapytała jaki prezent ma Matt. Hardy uznał, że jego prezent jest wybitny i pozwoli on ofiarować honor nazwiska Hardy. Ten złamany poprosił o zapalenie świeczki i przypomniał swojej rodzinie, że ich kocha. Dzisiaj odbędzie się ostateczne zniszczenie jego brata. Niech Benjamin przygotuje pole bitwy i oczekuje masakry. No nieźle. Jak nie lubię braci oraz tego feudu to ten filmik był naprawdę fajnie zrobiony.

Teraz pora na mistrza X-Division – Mike’a Bennetta oraz Marię. Miracle powiedział, że możemy tylko wstać i powitać najlepszego mistrza X-Division. Nie może się doczekać jego opcji C oraz jego złotego biletu do pasa TNA World Title. Chce nawet go zdobyć dzisiaj, ponieważ ludzie potrzebują kogoś w kogo będą mogli uwierzyć. Potrzebują bohatera i to on nim będzie. Pora przemienić ten pas w coś piękniejszego i zaprasza on mistrza ceremonii do walki. Pojawiła się jednak Dixie Carter. Bennett powiedział, że bardzo miło zobaczyć Dixie od kiedy uderzyła jego żonę. Na pewno jest tutaj aby dać mu jego szansę na pas mistrza świata. Carter jednak uznała, że Mike nie szanuje nikogo oraz jego pasa. Poprzedni tydzień był żartem. Opcja C może być zagwarantowana dzisiejszego wieczoru. Mike musi jednak obronić pas po raz kolejny. Bennett nie był zadowolony i przypomniał, że pas już obronił, ale Dixie powiedziała, że Billy był u władzy tylko tydzień temu a ona jest tutaj zawsze szefem. Fani chcą zobaczyć walkę i ma naprawdę dobrych zawodników do walki przeciwko Bennettowi i są to wszyscy wrestlerzy z dywizji X. A walka odbędzie się już teraz.

Walka Nr.1: X-Division Title Match – Mike Bennett vs Trevor Lee vs Andrew Everett vs Braxton Sutter vs Eddie Edwards vs DJ Z vs Rockstar Spud vs Mandrews

Będzie to walka z rodzaju Ultimate X. Wiadomo jak to będzie wyglądać na początku – każdy bije się z każdym i chyba nie zamierzam robić raportu z poszczególnych starć. Poczekam aż zacznie dziać się coś mocnego. Po chwili w ringu jest już Trevor Lee, chyba Spud i Sutter. DJ Z skoczył na rywali poza ringiem a Rockstar próbował zabrać pas. Braxton go ściągnął, ale załapał się tylko na cios. Wkurzyło to naszego mini Rybacka i postanowił on wymierzyć mocarne kopnięcie Spudowi. Rockstar pokazał, że jest kontuzjowany i odszedł z ringu a do ringu wraca Bennett i wykonuje Cutter na Sutterze. Następny jest Eddie z Enzuigiri. Teraz przychodzi Trevor i wykonuje High Knee. DJ Z wyrzuca Lee z ringu, Andrew dokłada Pele Kick a Mandrews kontruje Suplex na Stunner. Miracle częstuje Mandrewsa Big Bootem a Braxton wykonuje Clothesline razem z Bennettem i w końcu mamy spokój. Nagle na liny wchodzą wszyscy zawodnicy.. Sutter zajął się Mandrewsem a Everett wykonuje Springboard Dropkick na chyba Eddie’m. Trevor natomiast wykonuje ładny Deadlift German Suplex na DJ’u. Lee wszedł na liny z asystą Everetta, ale powraca Mike, który wyrzuca Andrew. Trevor częstuje Bennetta kolanami, ale ten odpowiada Spinebusterem. Mike jednak nie potrafił doskoczyć do pasa więc postanowił złapać się lin po wejściu na narożnik. Bennett jednak miał wyraźne problemy z utrzymaniem równowagi i skorzystał z tego Edwards, który wykonał mocne kopnięcie oraz dorzucił Avalanche Hurricanranę. Powraca Andrew, ale Eddie zaskoczył Trevora i Helmsa przez Suicide Dive. Andrew postanowił wykonać Springboard Elbow a Sutter dorzucił Somersault Senton. DJ Z zrobił dokładnie to samo. Mandrews chciał wejść na liny i udało mu się powstrzymać Trevora. Andrew także poleciał na matę a Mandrews wszedł na konstrukcję i wykonał przepiękny Moonsault z rusztowania na resztę rywali! W ringu jest ponownie Mandrews oraz powracający Mike. Bennett zrzucił rywala z lin, ale znowu zaczął narzekać na wysoko wiszący pas. Wpadł jednak na pomysł zabrania drabiny, ale Eddie zaskoczył go Baseball Slidem oraz zaczął wspinać się do pasa. Mike ustawił drabinę, ale Edwards zrzucił go kopnięciem i ściągnął pas!

Zwycięzca: Eddie Edwards – 9.50 via Pinfall (To było naprawdę dobre. Z pasem X-ów dzieje się coś ciekawego i dzięki temu możemy oglądać dobre walki. Cały czas coś się działo, nie było chwili wytchnienia a wstawki z Bennettem mającym problem z wejściem po pas były całkiem zabawne. Polecam.)

Drew Galloway miał wielki problem z Ethanem i swoją frustrację spowodowaną przegraniem rewanżu o pas wyładował właśnie na Carterze. Panowie zaczęli się atakować, ale inne osoby przerwały starcie.

Walka Nr.2: KOTM Title Match – Eli Drake vs James Storm

Storm wykonał szybki cios i pożegnał Drake’a z ringiem. Eli powrócił, ale otrzymał tylko Back Body Drop oraz został rzucony w narożnik. James wykonuje serię dziesięciu ciosów, ale Eli przechodzi powoli do ofensywy. Atakuje on kilkoma ciosami Storma i dusi go za pomocą lin. Następnie Eli wykonał Snap Suplex. James po chwili ruszył do ataku, ale Drake wykonał Oklahoma Stampede z zaskoczenia oraz Big Elbow Drop. 2-count. Eli nie był zadowolony i zabrał pas. Sędzia oczywiście na to nie pozwolił i kłócił się z Elim, który nadział się na serię ciosów, Forearm, Atomic Drop, Clothesline, Enzuigiri, Sling Blade oraz Closing Time. Udało mu się także wykonać Last Call Superkick, ale Drake poleciał poza ring po kopnięciu. James po chwili nadział się na cios pasem co spowodowało DQ.

Zwycięzca: James Storm – 5.25 via DQ

Po walce James otrzymał jeszcze Blunt Force Trauma i Drake świętował nad nim z pasem.

Zobaczyliśmy kilka urywek z ostatecznej walki Hardych.

Eddie Edwards cieszył się ze zdobycia pasa po raz kolejny i dodał, że prowadzi go to do opcji C czyli walki o pas TNA World Title.

Walka Nr.3: Jade vs Marti Bell

Wszystko odbędzie się na zasadach Street Fight. Żebyśmy na pewno wiedzieli, że to Street Fight – panie były ubrane w stroje uliczne. No bo wiecie – Street Fight.

Jade szybko ruszyła na Marti z serią ciosów. Ta jednak poradziła sobie z rywalką i zabrała kilka przedmiotów jak np. kijaszek do kendo, krzesełko, parę tacek. Jade jednak powaliła ją na matę i próbowała wymierzyć sprawiedliwość, ale Bell uderzyła ją tacką. Następnie dorzuciła masę ciosów tacką oraz kopała Jade trzymającą ten przedmiot. Mogła go puścić, ale po co? Marti zabrała krzesło, ale nadziała się na parę ataków. Za dużo to nie dało i Marti znowu przechodzi do ofensywy. Wykonała także coś w stylu Bulldoga na tackę. Marti zabrała kolejne krzesło oraz kolejny kijaszek. Jade jednak czekała na nią z ciosem, ale Marti uniknęła ataku i kazała rywalce złapać tackę co pozwoliło Marti na Bicycle Kick. Marti postanowiła użyć kija do kendo, ale Jade się tym nie przejęła i przechwyciła broń. Następnie ubrała śmietnik na głowę Marti i uderzała ją kijem. Po chwili Jade wykonała Shotgun Dropkick na Jade ze śmietnikiem na głowie oraz dorzuciła Suplex. Próba Piledrivera zablokowana i Jade ląduje na śmietniku. Marti zabrała swój baton (hehe) to znaczy pałkę i zmierzała do ataku, ale Jade wyciągnęła nunchaku i uderzyła Marti z całej pety w głowę zostawiając tylko kawałki czaszki i mózgu. Wróć. Panie starły się, ale to Jade wymierzyła cios swoją bronią oraz dorzuciła kolejny Shotgun Dropkick. Jade ustawia jeszcze krzesełko i wykonuje Package Piledriver.

Zwyciężczyni: Jade – 5.40 via Pinfall (Było to całkiem ok. Jade dalej jest niemrawa jako face, ale jest stawianie na nią daje większe perspektywy. Mogła ta walka jednak potrwać trochę dłużej.)

Jeff Hardy przyjechał sobie do domku. Postanowił on sobie pobrzdąkać na gitarce, ale koło jego okna przeleciał dron. Nagle ktoś zadzwonił do jego domu i był to właśnie ten dron, który wykrzyczał tylko „Brother Nero”. To był jednak zmasowany atak i przez okno wleciały inne drony, ale Jeff zniszczył je gitarą. Z głównego drona wyłoniła się czerwona twarz Matta, który przypomniał bratu o ich walce i o nagrodzie, która czeka na zwycięzcę. Jeff pogonił za uciekającym dronem, ale nie zdążył. Wsiadł w takim razie na motocykl i ruszył za dronem. Teraz przechodzimy do widoku Matta Hardy’ego na… kosiarce. No i to tyle. W sumie? Na razie wygląda to nieźle.

Mike Bennett jest znowu w ringu. Powiedział on, że problem jaki widzi to ludzie, którzy nie zasługują na niego, ponieważ nie doceniają tego co mają. Jest bohaterem, którego ta federacja potrzebuje. Jest lepszy od Edwardsa i Lashleya. Domaga się walki o pas a ludzie potrafią tylko sobie żartować. Powinni klęknąć przed nim. Maria dodała, że powinni go przeprosić i domagała się pojawienia Dixie, ale zamiast Carterówny pojawił się Billy Corgan. Maria oczywiście wylizała Billy’emu… nos i powiedziała, że jest świetny i rozumie potrzeby Marii i Mike’a. Ona jest osobą, która zasługuje na bycie prezydentem TNA. Albo zostanie Dixie albo Maria. Nie no. Wybór dla Carter bardzo trudny. Albo ona będzie dalej prowadzić TNA i krzycząca Maria zniknie na zawsze albo Maria poprowadzi TNA do upadku. Co tu wybrać? Dixie pojawiła się, ale Maria schowała się za kolegami mówiąc, że jej nie ufa. Następnie zapytała czy to ona zostanie czy Dixie. Zaczęła przez kilkadziesiąt sekund krzyczeć „You or me” co było wkurzające. Carter uznała, że nigdzie się nie wybiera i zamierza przeprowadzić kilka zmian. Bennett uznał, że ludzie oglądają TNA dzięki niemu (w sumie ja zacząłem oglądać TNA ponownie właśnie dla Bennetta i te słowa w moim przypadku są prawdziwe). Albo dostanie walkę o pas TNA albo zniknie na zawsze. Corgan kazał zamknąć się Marii i wziąć głęboki oddech. Teraz zachowuje się jak małe dziecko. Mike miał to co chciał w rękach. Nie wystąpi w walce o pas, ponieważ przegrał. On nie chce na to patrzeć i przyszedł tutaj aby wyczyścić ten śmietnik. Jeśli chcą odejść – droga wolna. Mike chciał się upewnić czy to prawda. Okazało się, że jednak Bennett nie odejdzie. Zamierza zniszczyć Destination X. Mistrzem szantażu to on raczej nie jest. Ale to nie głupie. Eddie nie przegra czysto walki o pas World Title (i straci pas X-ów) a Lashley nie straci pasa World Title. Innej opcji nie widzę.

Zobaczyliśmy jak senior Benjamin przygotowuje pole bitwy. Reby Sky zapytała go co robi i zdziwiła się gdy ten powiedział, że przygotowuje pole. Matt przyniósł benzynę i obiecał, że zniszczy Brothera Nero.

Lashley został zapytany o wynik walki o pas X-Division. Powiedział on jednak, że nie obchodzą go cyrkowcy i on używa po prostu pięści. Jednak gratuluje Edwardsowi. Może podjąć ważną decyzję. Zatrzymać pas X-ów albo walczyć o pas TNA World Title. On jednak proponuje mu zatrzymać swój pas, ponieważ Eddie nie jest gotowy na walkę z Lashleyem. Jak widać Lashley – wojownik nie przejmuje się jakimiś tancerzami.

Przed kolejną walką Jessie chciał powiedzieć coś Robbie’mu. Pewnie zastanawiał się on o czym rozmawiali Jessie oraz Raquel. Niech każdy spojrzy na monitor. To zaciekawi także Decay. A pokazano nam Brama całującego się z Rosemary. Brama kręcą panie w solidnym makijażu.

Walka Nr.4: The BroMans & Raquel vs Decay

BroMans rzucili się od razu na rywali. Raquel w ringu wykonała Clothesline, ale kolejny atak został skontrowany przez Rosemary. Mamy zmiany ze Stevem oraz z Godderzem. BroMans wykonali Double Back Body Drop. Abyss interweniował, ale załapał się na Dropkick. Pozwoliło to Steve’owi na Diving Crossbody. Wchodzi Rosemary, która wymierzyła kilka ciosów dla Jessie’go. Abyss także wykonał serię ciosów. Monster dorzucił jeszcze Corner Clothesline. Następnie dorzucił Snapmare oraz wykręcił głowę Godderza. Jessie próbował się uwolnić i nawet kilkukrotnie uderzył rywala. Dorzucił także Diving Shoulder Tackle. Wchodzi Robbie oraz Steve. Oczywiście to face wykonał comeback czyli kilka Clothesline’ów oraz Boom Drop. Wchodzi Jessie, który wykonuje kopnięcie na Abyssie oraz dokłada Adonic Crab na Steve’ie. Rosemary próbowała zaatakować Godderza, ale ruszyła na nią Raquel. Abyss wmieszał się do walki i Decay powaliło Robbie’go na matę. Chokeslam Abyssa trzymającego Steve’a oraz rzucającego go na Robbie’go się nie udał. Godderz wykonał w takim razie Springboard Forearm a Steve załapał się na skuteczny BroDown.

Zwycięzcy: BroMans – 5.00 via Pinfall

W ringu znalazł się Jeremy Borash oraz Eddie Edwards. JB przypomniał Eddie’mu, że czeka go ważna decyzja. Wymienił jego osiągnięcia i zapytał czy Eddie chce oddać pas aby zmierzyć się o pas TNA World Title. Edwards powiedział, że wstając rano nie był mistrzem X. Udało mu się jednak zemścić na Mike’u i jest znowu mistrzem X-Division. Jego decyzją jest… Lashley chciał pokibicować koledze z szatni i pojawił się w ringu. Lashley jest w końcu heel’em czy nie? Bo piątki z fanami przybija a heel raczej tak się nie zachowuje. Destroyer powiedział, że jego decyzja może być o wiele łatwiejsza. Lashley lubi Eddie’go. Jest świetny w ringu i będzie świetnym mistrzem X-Division. Wszyscy go lubią, ale nie oszukujmy się. On jest najbardziej dominującym mistrzem. Niszczy kariery i nie chce aby Eddie popełnił błąd. Edwards uznał, że Lashley go nie złamie. On poświęca w ringu i walczy nawet będąc kontuzjowanym. Lashley nie chciał aby Eddie to robił. Niszczy ludzi. Czy Eddie pamięta Kurta? On wysłał go do domu. To samo spotkało Ethana i Gallowaya. Czeka to także Eddie’go. Jednak on ma propozycję. Walka o oba pasy. Jeśli Edwards go pokona – zostanie podwójnym mistrzem. To samo czeka Lashleya jeśli wygra walkę. Może jednak nie podchodzić do walki i dalej być mistrzem X-Division. Eddie uznał, że Lashley go nie zna. Mógłby zabrać pas ze sobą i jego koledzy też tak mu mówią. Jego serce mówi mu jednak, że może zostać mistrzem świata TNA i zgadza się na walkę o oba pasy! No dobra, to komplikuje moje przewidywania. Lashley oczywiście pokazał, że jakiś cyrkowiec nie będzie mu ubliżał i wykonał Belly to Belly, ale Edwards powalił go ładnym kopnięciem zmuszając Lashleya do odwrotu.

EC3 oraz Galloway mieli szansę na rozmowę, ale była to rozmowa pomiędzy panami w innych pomieszczeniach. Coś w stylu Boba Backlunda i Darrena Younga. Ethan powiedział, że Drew obwinia go za stratę pasa. Przyszedł tutaj aby być świetnym wrestlerem. On także chciał wygrać a to Szkot powinien spojrzeć w lustro. Galloway powiedział, że obaj robią świetną robotę, ale różnią się od siebie. EC3 nie jest tak dobry jak Drew. Stanął na drodze do pasa TNA. EC3 podziękował za komplement, ale uznał, że potrafi skopać każdego a walka z zeszłego tygodnia to porażka Gallowaya. Drew dodał, że gdyby nie Ethan to byłby znowu mistrzem. Może mu pokazać jakim jest zwierzęciem w łóżku. Żartuję. W ringu. EC3 powiedział, że teraz są oddzieleni, ale za tydzień ubierze jeansy i przyjdzie do ringu czekając na Gallowaya. Skopie tyłek Gallowaya.

No i pora na ostateczną walkę pomiędzy Hardymi. Sędzia podjechał samochodem i nie czuł się komfortowo. Matt przypomniał mu jakie są zasady. Teraz przywołuje demony i zamierza zagrać na skrzypkach. Przyjechał Jeff Hardy a Matt oczywiście powiedział, że wiedział o przybyciu braciszka.

Walka Nr.5: Final Deletion Match – Broken Matt Hardy vs Brother Nero Jeff Hardy

Od razu piszę, że to nie będzie wyglądać jak klasyczna walka wrestlingowa. Jest to bardzo mocno pocięte i wszystkiemu przygrywa muzyczka w stylu ostatecznej walki z bossem. Nawet nie wiem jak to dobrze raportować i od razu zapraszam do zobaczenia tego pojedynku samemu i na spokojnie. Jesteśmy w ringu gdzieś w lesie. Obok poustawiane są świeczki, jest ciemno, mrocznie.

Matt wymierzył cios i rzucił brata w narożnik. Jeff po chwili wykonał Superplex oraz Splash. 2-count. Harvey zabrał jakieś liściaste ogrodzenie czy coś i rzucił na to brata. Matt zaskoczył brata wykonując Twist Of Fate. 2-count. Ten złamany postanowił stłamsić brata kijem do kendo oraz wrzucił drabinę do ringu aby dalej pastwić się nad losem brata. Udało mu się uderzyć go drabiną oraz go dusić za pomocą tego przedmiotu. Jeff kontruje Side Effect i samemu wykonuje Twist Of Fate oraz Swanton Bomb. 2-count. Brother Nero zabiera drabinę i wykonuje kolejny Twist Of Fate. Następnie atakuje brata leżącego na drabinie oraz wchodzi na drzewo stojące przy ringu. Pora na odlot – bez narkotyków oraz bez Romana Reignsa. Jeff skoczył, ale trafił tylko na drabinę. Nie wiem czy to była kontra czy TNA próbuje mi wmówić, że ten skok miał taką siłę uderzenia, że Matta zabolał nietrafiony skok Jeffa. Próba pinu nieudana i Matt po chwili uderza rywala krzesłem. Następnie podpalił on fajerwerki i postrzelał w Jeffa. Matt zabrał motykę i szukał swojego przeciwnika. Udało mu się go znależć, ale wydał przy okazji odgłos „Oh fuck”. Jeff dodał od siebie coś ze słowem „shit” i także postrzelał fajerwerkami w swojego brata. Ten uniknął strzałów kryjąc się za łódką czy coś. Jeff ruszył za nim, ale Matt złapał go na Sleeper Hold i bracia wpadli do wody. Matt cieszył się z utopienia brata, ale nie na długo, bo z wody wynurzył się Willow i zaatakował on parasolem Matta. W to wszystko wmieszał się senior Benjamin, który użył paralizatora na Willowie. Matt zobaczył leżącego wierzbę i odliczył go do trzech, ale był to SENIOR BENJAMIN. Jeff użył do tego swojej magii. Na pewno lepszej niż gość przebijający gwoździem rękę Marzeny Rogalskiej. Hejterzy powiedzą, że to było planowane. Wracamy do walki. Jeff zaatakował Matta i rzucił go na rozkopany teren oraz przeszedł do duszenia. Wydawało się, że to koniec, ale Jeff wszedł jeszcze na znak Hardy’ego znajdujący się nad nim. Matt jednak podpalił znak co zrzuciło Brothera Nero na ziemię. I to wystarczyło do wygrania walki.

Zwycięzca: Matt Hardy – 9.30 via Pinfall (Trochę będę teraz pisał na temat pojedynku. Nie ma sensu oceniać go jako walkę wrestlingową, bo było jej tyle co kot napłakał. Większość była pocięta, ale to dobrze, bo nie miało by to takiej płynności. Ten pojedynek miał historię. Była ona dla mnie głupia, za długa i dość dziwna, ale jednak miał historię do opowiedzenia. Ludzie wyśmiewali feud Brata Nero z Mattem wyglądającym jak bezdomny – sam to także robiłem. Można było obejrzeć Botchamanię poświęconą tylko tym dwóm postaciom. Jednak końcowe starcie dało nam coś naprawdę dobrego. Cały feud średnio mi się podobał i dalej uważam, że w okolicach Slammiversary powinien się zakończyć, ale to co TNA zrobiło po tejże gali naprawdę udowodniło mi, że Impact potrafi zaskoczyć bardzo pozytywnie. Niby mogli oni zrobić coś w stylu WWE – raz wygrywa jeden, potem drugi i w ostatecznym gimmick matchu wygrywa jeden z braci. TNA jednak postawiło na oryginalność. Kiedy ostatnim razem oglądaliśmy coś takiego w amerykańskich oraz mainstreamowych federacjach? Ja nie pamiętam. Jeśli w ogóle coś takiego nam pokazano. Zastosowano lekki styl Lucha Underground, trochę przypominało mi to klasyczne Death Matche z Japonii. Wszystko to dało nam ciekawy pomysł na pojedynek. TNA robi coś innego i dostaje rozgłos. Ja bawiłem się bardzo dobrze podczas tego starcia. Była frajda, emocje oraz było to coś dziwnego jak na TNA. Mogłem się pośmiać z tego feudu i całego pojedynku. Cieszy mnie to. Naprawdę polecam. Nie da się tego ocenić jako typowy wrestling, ale zabawa była przednia.)

Świetny Impact. Bardzo mało słabych punktów. TNA wciągnęło dupą WWE w tym tygodniu.

 

Autor: RS