#Subiektywnie 9: NXT Takeover: Toronto (Ocena walk + opnia)

Gala NXT Takeover: Toronto zakończyła się kilkanaście minut temu, zapraszam więc na jeszcze ciepłe, podsumowanie gali w formie kolejnej części #Subiektywnie. Która walka skradła show? Zapraszam do zapoznania się!

Singles Match
Bobby Roode vs. Tye Dillinger – *** i 1/4*

Świetny opener. Publika bawiła się wyśmienicie i wcale im się nie dziwie. Obaj zawodnicy są bardzo over, więc fani jedli im z ręki. W ringu nie było momentów w którym opadała szczęka, jednak pojawił się, moim zdaniem, jeden bardzo wiarygodny near-fall. Za to brawa, bo można było uwierzyć w wygraną Dillingera. Bobby po tej walce może iść w zasadzie po tytuł NXT. Roode vs. Nakamura dzień przed Royal Rumble? Yes! Yes! Yes!


Tag Team Match
Dusty Rhodes Tag Team Classic Final
TM-61 vs. Authors of Pain – ***

Bałem się, że kreatywni zakończą walkę w jakiś idiotyczny sposób. Tak się jednak nie stało. Wykorzystano za to w pewnym stopniu samą konstrukcje, niby skok z wysokości to coś najprostrzego w takim przypadku, ale efektownego. Miller pokazał się z bardzo dobrej strony. Wszystko wokół tego starcia było bardzo old-schoolowe. Począwszy na stypulacji, kończąc na samych zespołach. Dobra walka, spełniła oczekiwania.


Tag Team Match
NXT Tag Team Championship
Two out of Three Falls Match
#DIY vs. The Revival (c) – **** i 3/4*

To miała być najlepsza walka wieczoru… i była. Pierwsza dwa przypięcia to była tylko rozgrzewka, przed tym co czekało nas w trzeciej odsłonie tego starcia. Wcześniej jednak zobaczyliśmy bardzo fajny pierwszy pinfall, gdzie akcję Gargano wykorzystano do tego, by wykonać finisher Revival. #DIY zrobili comeback wyrównali i już wtedy, było to solidne starcie. To, co jednak pokazali zawodnicy po drugim przypięciu, było niesamowite. Budowanie emocji stało tam na najwyższym poziomie. Wykorzystane zostały motywy z ich poprzedniego starcia, co zawsze się chwali. W mojej ocenie, najlepsza walka Tag Teamowa w tym roku, jeżeli chodzi o WWE. To nie mogło się nie udać, a wyszło lepiej niż przypuszczałem.


Singles Match
NXT Women’s Championship
Mickie James vs. Asuka (c) – ***

Największy problem z walkami Asuki to fakt, że są one zawsze po bardzo dobrych starciach. Dlatego też, pozycja Co-Main Eventu pojedynkom o pas kobiet nie pomaga. Co do samego starcia, było lepiej niż zakładałem że będzie. Większość ludzi była raczej zadowolona, że sprowadzono Mickie na walkę w Toronto jednak ja podchodziłem do tego sceptycznie. Dlaczego? Nigdy nie uważałem Mickie za dobrą w ringu. Tutaj jednak udźwignęła poziom. Asuka kontrolowała przez większość czasu to co się dzieje w ringu, co też pomogło tej walce. James miała tylko przebłyski, co umocniło Asuke na szczycie dywizji. Kto dalej? Może znów „legenda” WWE? W żółtym rosterze, nie ma jeszcze gotowej pretendentki. Zobaczymy jaki będzie następny pomysł dla tej dywizji. James vs. Asuka – lepiej niż się spodziewałem, jednak bez większych fajerwerków. Na minus jednak bez emocjonalna końcówka. Był to po prostu odpoczynek i możliwość złapania oddechu po wyśmienitej walce i przerywnik przed Main Eventem.


Singles Match
NXT Championship
Samoa Joe vs. Shinsuke Nakamura (c) – **** i 1/4*

Wielkie zaskoczenie na koniec gali. Walka znacznie lepsza niż ta w Brooklynie. Czy jednak Joe jest odpowiednią osobą aby pokonać Nakamure po raz pierwszy? Czy jest odpowiednią osobą, żeby być pierwszym w historii 2x champem? Trochę bez sensu dano mu ten pas, bo w NXT jest już bardzo długo i powinien powoli pukać do drzwi głównego rosteru. Posypały się więc  plany na Nakamura vs. Roode, a szkoda. Niespodziewany wynik, nie wiem co WWE kierowało, ale sama walka była na dobrym, satysfakcjonującym mnie, poziomie.


NXT Takeover: Toronto *** i 3/4*

Bardzo dobry Takeover. Osobiście uważam, że najlepszy od tego w marca, czyli gali w Dallas (ta w tym roku jest bezkonkurencyjna). Tylko pięć walk i w zasadzie żadna nie zawiodła. Dobra robota WWE, świetna przystawka przed jutrzejszym Survivor Series. Bardzo dobre otwarcie długiego tygodnia z wrestlingiem spod ręki Vince’a McMahona.