#Subiektywnie 7: WWE Hell in a Cell (opinia + ocena walk)

United States Championship
Hell in a Cell Match
Roman Reigns (c) vs. Rusev – *** i 1/2*

Pojedynek porównywany trochę do zeszłorocznego Hell in a Cell Matchu, pomiędzy Romanem Reignsem, a Bray’em Wyattem. Tam, pomimo wyniku który był łatwy do przewidzenia, udało się zrobić zawodnikom dobrą walkę. Jak było w tym przypadku, w podobnych okolicznościach? Muszę przyznać, że był to dobry opener. Stypulacja im tu pomogła, Rusev nie stracił zbyt wiele na tym starciu, bo przez większość pojedynku dominował. Spear ze schodków miał wyglądać mocarnie i zapewne taki był, gdy się go planowało. W rzeczywistości nie wyglądał zbyt imponująco, ale to można akurat kreatywnym przebaczyć. Popełnili podczas tej gali większe błędy.

Singles Match
Bayley vs. Dana Brooke – **

Ciężko cokolwiek napisać o tej walce. Dana obijała rywalkę, Bayley jednak udaje się zwyciężyć. Klasyka gatunku. Jeżeli uznamy, że dwie gwiazdki są oceną wyjściową, to właśnie na tyle zasłużyło to starcie. Nic nie wykonane „ponad program” robota odbębniona, można iść do domu.

Tag Team Match
Enzo & Big Cass vs. Karl Anderson & Luke Gallows – ***

Gallows i Anderson na przestrzeni tego programu wyglądali dość kiepsko, więc musieli sobie odbić to na PPV. Ten Tag Team Match mnie nie zaangażował kompletnie, dlatego też dość ciężko mi go ocenić. Po słabej walce kobiet, przyszła przeciętna potyczka drużynowa, dlatego też można było odczuwać lekkie znużenie. W takich momentach PPV co dwa tygodnie, faktycznie stają się „większymi tygodniówkami” bo bez kiwnięcia okiem coś takiego mogłoby się pojawić na RAW. Nic wielkiego, przy powtórkach zapewne bym przewinął. Enzo & Cass dominowali, rywale zgarnęli pin – cała historia tego pojedynku.

Universal Championship
Hell in a Cell Match
Kevin Owens (c) vs. Seth Rollins – **** i 1/4*

W końcu! Po dwóch mizernych pojedynkach, przyszło coś, co można było oglądać i oglądać. Szkoda tylko, że była to walka o najważniejszy pas (na RAW) i to w dodatku, w środku karty. Świetny motyw z Jericho, który daje zwycięstwo Owensowi. Wydarzenia z Hell in a Cell wskazywały na feud Jericho-Rollins, jesteśmy już jednak mądrzejsi po RAW. Seth dołączy zapewne do drużyny RAW na Survivor Series. Pojedynek z Y2J na grudniowym PPV, a po nim przejście do rywalizacji z Hunterem? Możliwy scenariusz.

Cruiserweight Championship
Singles Match
T.J. Perkins (c) vs. Brian Kendrick – *** i 1/4*

Typowałem tutaj zmianę mistrza, więc nie jestem wielce zszokowany takim obrotem spraw. Walka nie porwała, jednak kupili mnie tutaj zagrywką z końcówki starcia. Teoretycznie T.J. wyszedł na wielkiego głupka, dając się na to nabrać, jednak to było fajne, klasyczne zachowanie heela. Kendrick to w końcu „Man with a plan” i jak nam pokazało RAW, jego panowanie może być naprawdę konkretne.

RAW Tag Team Championship
Tag Team Match
New Day (Xavier Woods & Big E) (c) vs. Cesaro & Sheamus – *** i 1/4*

Największym minusem tej walki było to, że dostaliśmy to samo sześć dni wcześniej na RAW. Bezsensem było więc, umieszczanie tego na tygodniówce. Po co ktoś w Stanach ma płacić za walkę, którą dostał na tygodniówce? Końcówka była jednak emocjonująca, bo zmiana mistrzów wisiała w powietrzu. Poszli jednak w DQ, teraz przez Survivor Series, New Day dabiją kolejne dni panowania mistrzowskiego i wkrótce pobiją rekord Demolition. Mądry ruch kreatywnych.

RAW Women’s Championship
Hell in a Cell Match
Sasha Banks (c) vs. Charlotte – ****

Main Event. Pierwszy w historii WWE, Main Event gali PPV, w którym walczyły kobiety. Pierwszy w historii Hell in a Cell Match z udziałem kobiet. Wydarzenie wielkie. Niekoniecznie dało się to odczuć podczas samej podbudowy, jednak nadrobili jeszcze przed startem. Bardzo sprytny ruch, z klatką która opadała dopiero, gdy Sasha i Charlotte były już w ringu. Widać było na ich twarzach, że zrozumiały w końcu z czym się mierzą. Nie tylko ze sobą, ale również z klatką. Kolejny plus, to rozpoczęcie Hell in a Cell Matchu… poza klatką. Później zaczęły się schody, które powoli prowadziły do góry, niestety już do końca walki. Powerbomb na stół, przy którym Sasha musiała dać dwa kroki w dół… nie w stu procentach udany spot. Zbyt dłua „pomoc” Sashy, podejrzewam, że większość jednak widziała w tym powtórkę akcji z Main Eventu WM 30, aniżeli faktyczną kontuzję. Moment z ogłaszaniem już zmiany mistrzyni, trzeba jednak pochwalić. Później nastał czas walki w klatce i to było naprawdę dobre. Charlotte i Sasha nie odstępowały mężczyznom w żadnym aspekcie. Tak na marginesie, apel z mojej strony: Sasha, przestań tak ryzykować i narażać swój kark, bo skończysz jak Bryan i Vince powie, że od początku miał racje. Mniej ryzyka, proszę. Stoły nie chciały współpracować kompletnie. Najpierw spot poza ringiem, później dwie próby rzucenia Sashy o stół, który ani myślał o tym aby się złamać. Końcówka dlatego była dość spontaniczna i przez to słaba. Co do samego wyniku, absolutnym kryminałem jest dawanie hometown hero w walce wieczoru, w dodatku tak ważnej walce wieczoru i nie danie wygranej tej osobie. Strzał w kolano. Kreatywni mogą jednak się cieszyć, że tylko w kolano. Powinien być w głowę, jednak jestem w stanie zrozumieć budowanie niepokonanego streaku Charlotte na PPV. Tylko to ich ratuje. Ale wynik i tak nie powinien tak wyglądać.


WWE Hell in a Cell 2016 ***

Klasyfikacja gal WWE według serii #Subiektywnie:

WWE Hell in a Cell 2016 (RAW) – ***
WWE No Mercy 2016 (Smackdown) – ** i 3/4*