#Subiektywnie 4: WWE No Mercy (Ocena walk + opinia)

Za nami druga gala Smackdown PPV, po podziale na brandy. Jak wypadła? Zapraszam na krótką opinie o wszystkich walkach!

WWE World Championship Match
AJ Styles (c) vs. John Cena vs. Dean Ambrose – *** i 3/4*
Umiejscowienie tej walki w karcie show jest dość… nietypowe. Można to usprawiedliwić debatą w USA, więc nie był to po prostu wymysł WWE „ot tak”. Sama walka była bardzo dobra, bo taka musiała być. Było dobre tempo, zawodnicy bardzo dobrze odgrywali swoje postacie w ringu, jednak wszystko zepsuł jeden moment. Z czystym sumieniem dałbym tej walce minimum 4*, jednak akcja gdy Styles poddaje się po dźwigni Ceny i Ambrose’a nie powinna mieć w ogóle miejsca. Bardzo dziwnie to rozegrali i może to i dobrze, że takiej akcji nie było w walce wieczoru.

Nikki Bella vs. Carmella – **
Na papierze nie wyglądało to na show-stealer i wszyscy doskonale wiedzieli, że to będzie raczej tygodniówkowe starcie. Booking tej walki jednak pozostawił wiele do życzenia. Carmella obijała przez większość walki, swoją rywalkę i nagle jedno przebudzenie Nikki dało jej zwycięstwo. John Cena mode? Słaba walka.

WWE Smackdown Tag Team Championship Match
Rhyno & Heath Slater (c) vs. The Usos – ** i 3/4*
Teoretycznie typowy booking walki, gdzie jeden z zawodników face’owego teamu jest obijany i walczy o to, aby zmienić się z partnerem. Ciekawe jednak było to, że obijanym w tym przypadku był Rhyno. Bez fajerwerków. Co prawda spodziewałem się zwycięstwa Usosów, jednak wynik nie podlega ocenie walki. Co dalej dla teamu Slater & Rhyno?

Jack Swagger vs. Baron Corbin – **
Walka która trafiła tutaj z Pre-Showu, z powodu braku pojedynku o pas Womens i Curta Hawkinsa (swoją drogą, ten pokazał się w pre-show i… dobrze, że tylko w pre-show). Widać tutaj było, że walka miała trafić na Youtube. Bardzo wolne tempo (co jest tradycją w wypadku Barona Corbina). Swagger też wirtuozem w ringu nie jest, stąd też pojawiły się chanty: „Boring”. Do przewinięcia.

WWE Intercontinental Championship Match
The Miz (c) vs. Dolph Ziggler – **** i 1/4*
Biorąc pod uwagę nawet to co działo się w tej walce, interwencja Spirit Squad i fakt kariery na szali, walka o pas IC powinna gościć w Main Evencie. Brakowało mi tutaj większego pokazania, że to walka o karierę Zigglera. W znacznej części to starcie nie różniło się od ich poprzednich, a powinno. Emocje jednak były, to trzeba im oddać. Przyjemnie się ogląda tą dwójkę w ringu. Szkoda Miza, którego ponad 100 dni z pasem, było bardzo dobrym okresem dla tytułu IC.

Alexa Bliss vs. Naomi – * i 3/4*
Ciężko cokolwiek o tym napisać. Walka z powietrza, ponieważ Becky nabawiła się kontuzji. Najgorszy w tym wszystkim jest rezultat, nic nie dający, kompletnie bez sensu. Pretendentka przegrywa z Naomi…

Bray Wyatt vs. Randy Orton – *** i 1/4*
Dziwny wybór na Main Event gali, jednak biorąc pod uwagę powrót Luke’a Harpera, nie można narzekać. Kontuzja Rowana, to Bray żongluje sobie swoimi podopiecznymi. Widać, że WWE nie za bardzo chce puszczać ich solowo, są na siebie skazani. Sama walka była prowadzona w wolnym tempie, pewne akcje o tą sekundę szybciej wyglądały by bardziej efektrownie. Pod koniec się jednak rozkręcili, dodając do tego wygraną Wyatta po raz pierwszy od… nikt nie wie kiedy, oraz wspomniany powrót Luke’a Harpera, walkę wieczoru można zaliczyć na plus.


Ogólna ocena gali:

WWE No Mercy 2016 – ** i 3/4*

Po raz drugi, gdy Smackdown PPV się kończy, jestem zawiedziony. Clash of Champions było lepszym PPV od Backlash. Teraz Hell in a Cell również ma szanse pokonać No Mercy. To w sumie dziwne, bo bardziej chwalone jest za tygodniówki SD. Główny argument to zaledwie dwie godziny show. Trochę bałaganu wkradło się do tej gali. Opener o pas WWE, Orton vs. Wyatt w walce wieczoru, kontuzja Becky i walka z powietrza dla Alexy… którą przegrała. Dziwne to było PPV.