#Subiektywnie 15: WCPW KirbyMania (ocena walk + opinia)

Wczoraj odbyła się pierwsza gala od WCPW w tym roku. Jak wypadła? Świeżo po wizycie w Tokio na Wrestle Kingdom 11, lecimy śladem Cody’ego Rhodesa do Liverpoolu. 

Federacja: WCPW (What Culture Pro Wrestling)
Gala: KirbyMania
Miejsce: Liverpool Olympia (Liverpool, Anglia)
Frekwencja: 3750


Match #1
Singles Match
Joe Hendry vs. Drake (with James R. Kennedy) – DUD

Nie ma co oceniać, zostało wykonanych kilka akcji, następnie wpadł Joseph Conners i zaatakował Hendry’ego. Wyzwał go na No Holds Barred Match i to cała historia tego starcia. Dlatego nie dostaje ono żadnej oceny.

Winner: Joe Hendry via DQ (1:50)


Match #2
Singles Match
Marty Scurll vs. Gabriel Kidd ***

Dziwiło mnie zestawienie Scurlla z Kiddem, jednak wcześniej Gabriel walczył na #Delete WCPW z Johnnym Mundo, dlatego zapewne w niego wierzą. Kilka akcji nie wyszło tak jak miało, jednak ogólnie było to niezłe kilkanaście minut. Niezłą historię tam sobie budują z Kiddem, który ciągle jest bliski pierwszego zwycięstwa w WCPW, robi wszystko co może, jednak nie daje rady. W ten sposób moment pierwszego zwycięstwa może wywołać jakąś reakcje ze strony publiki. Niczym się ten pojedynek nie wyróżnił, jednak można było spokojnie to obejrzeć.

Winner: Marty Scurll (13:00)


Match #3
Singles Match
Lana Austin vs. Ivelisse ** i 1/2*

Dywizja kobiet w WCPW jest… kiepska. Może nie jeżeli chodzi o personalia, bo w ich ringu walczyły m.in. Kimber Lee czy Nixon Newell. Bardziej mam na myśli walki, które w znacznej większości są słabe. Poza Street Fight Matchem, który odbył się na jednej z zeszłorocznych gal, nie ma kompletnie czego tu chwalić. Nawet gdy już sprowadzają kogoś takiego jak Ivelisse, to walka i tak wychodzi kiepska. Winić jednak trzeba za to bardziej Lane Austin. Często akcja działa się o tempo zbyt wolno, przez co chwyty i kontry wyglądały nienaturalnie. Słaba walka, jednak zaczynam się powoli do tego przyzwyczajać.

Winner: Ivelisse (8:40)


Match #4
Singles Match
Joe Coffey vs. Travis Banks ***

Lekko naciąganie. Całą walka „siadła” gdy Joe Coffey zbotchował skok z trzeciej liny i przez kilka sekund, wyglądał jakby odpłynął. Coffey od tamtego momentu mało atakował, jednak powtórzył skok w identyczny sposób, jednak tym razem trafił. Banks pokazał się z niezłej strony, to trzeba mu przyznać. Dużo ciekawiej jednak się oglądało momenty ofensywy „IronMana” a tych było dość mało, zapewne przez ten botch.

Winner: Joe Coffey (7:30)


Match #5
Tag Team Match
The Prospect (with James R. Kennedy) vs. Martin Kirby & El Ligero ** i 3/4*

Tutaj niska ocena nie jest spowodowana brakami ringowymi, a tym, że walka była komediowa. Jack the Jobber przychodził co chwile w okolice ringu, z ważną sprawą do generalnego managera, Martina Kirby’ego i przeszkadzał mu w walce. W kwadratowym pierścieniu nie było tragedii, jednak te komediowe wstawki odciągały od wydarzeń w ringu. Tragiczne nie były, jednak jeżeli mam oceniać czysty wrestling, to wychodzi nam taka ocena.

Winners: The Prospect (7:50)


Match #6
WCPW Internet Championship
Singles Match
Cody Rhodes (c) vs. Zack Sabre Jr. *** i 3/4*

Najlepsza walka na gali, jednak mam po niej spory niedosyt. Od razu mówię jedno, czapki z głów dla Cody’ego Rhodesa który od razu po walce z Juicem Robinsonem na Wrestle Kingdom 11 wskoczył w samolot, udał się w 17-godzinną podróż do Liverpoolu i dzień później walczył na gali WCPW. Z tego jednak względu, wiadomym było, że walka po tak długiej podróży i pojedynku dzień wcześniej, może nie spełnić swojego całego potencjału. Tak właśnie się stało. Pierwsza połowa starcia to proste chwyty po których zawodnicy wracali do narożników i zaczynali walkę od nowa. Wszystko rozkręciło się na ostatnie kilka minut. To wciąż był bardzo dobry techniczny wrestling, Sabre Jr. zrobił z Rhodesa taką figurę jaką tylko chciał. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że takie zestawienie mogło dostarczyć nam walkę zwalającą z nóg. Ta taka nie była.

Winner: Cody Rhodes (16:00)


Match #7
6-Man Tag Team Match
Bully Ray & Swords Of Essex vs. Drew Galloway, Liam Slater & Johnny Moss** i 3/4*

16-minutowy usypiacz. Tylko tyle mogę o tym tag team matchu powiedzieć. Nie reagowała nawet publiczność (która swoją drogą, była słaba, jak na angielską scenę) co jeszcze bardziej zabiło to starcie. Nie było jednak większych błędów, botchy czy nieporozumień, dlatego ocena jest taka sama, jak w przypadku komediowego tag matchu. Nie było tu jednak nic, co zwróciłoby moją uwagę. Galloway spędził mało czasu w ringu, ja nie zapamiętałem ani jednej godnej uwagi akcji, było kiepsko.

Winners: Bully Ray & Swords Of Essex (16:25)


Main Event
No Holds Barred Match
Joseph Conners vs. Joe Hendry *** i 1/4*

Walka ogłoszona już w trakcie trwania gali, czyli najprawdopodobniej oficjalne już, pożegnanie się Josepha Connersa z WCPW. Co prawda WWE mówiło, że wrestlerzy z UK Tournament mogą występować na scenach niezależnych, WCPW ogłosiło, że żegnają Connersa, Dunna, Sevena i Bate’a. Nie wiadomo więc, jak wygląda naprawdę sytuacja kontraktowa tych wrestlerów. Sama walka rozpoczęła się jeszcze przed gongiem, a stypulacja w rzeczywistości została wykorzystana tylko do tego, aby walczyć poza ringiem. Przedmiotów żadnych nie było. To oczywiście minus, biorąc pod uwagę, że mieli w tym przypadku pełną dowolność. Czuć jednak było nienawiść między nimi, co jest największym pozytywem tego main eventu. Program budowany od kilku miesięcy w WCPW skończył się zapewne przedwcześnie, jednak niezłą walką. Trwała ona jednak dość krótko, bo sami fani wydawali się zaskoczeni, że Hendry tak szybko poddał oponenta. Biorąc jednak pod uwagę, jak wiele kiepskich walk było na tej gali, ta była po prostu dobra.

Winner: Joe Hendry (10:50)


Ogólna ocena gali:
WCPW KirbyMania ** i 3/4*
średnia z walk: ** i 1/2* (2,63)

Jeżeli liczymy specjalne gale od WCPW które były darmowe (Stacked, Bulit to Destroy, True Legacy), to ta, wypada bardzo słabo. Tylko dwie walki na tej gali można było faktycznie obejrzeć będąc zaangażowanym w wydarzenia. Jeżeli dodamy do tego sprawy poza pojedynkami, czyli segmenty które czasami były bez głosu oraz kiepskie przejścia kamery gdy wracaliśmy do ringu to… przed WCPW jeszcze wiele roboty. To wciąż nowa federacja i będą się uczyć na własnych błędach, jednak rozumiem ludzi którzy zobaczyli tą federacje i uznali, że nie jest warta ich czasu. Za tydzień kolejna z dużych gal WCPW, Lights Out i zobaczymy jak ona wypadnie w porównaniu z KirbyManią.


Klasyfikacja generalna #Subiektywnie w 2017 roku – scena niezależna:
1. NJPW Wrestle Kingdom 11**** (średnia walk: 3,7)
2. WCPW KirbyMania ** i 3/4* (średnia walk: 2,63)

Najbliższe gale oceniane w #Subiektywnie ze sceny niezależnej:
13/01 – WCPW Lights Out
15/01 – Progress Chapter 42