#Subiektywnie 10: WWE Survivor Series 2016 (ocena walk + opinia)

Kontrowersyjna była ta niedzielna gala, prawda? Opisy pod ocenami dziś wyjątkowo krótkie, a dziesiąte wydanie #Subiektywnie to tylko przedsmak przed jutrem. O co chodzi? Zapraszam do zapoznania się z moją oceną gali.

Women’s Survivor Series Match – ***
Team RAW (Charlotte Flair, Sasha Banks, Bayley, Alicia Fox & Nia Jax) vs. Team Smackdown Live (Natalya, Carmella, Alexa Bliss, Naomi & Becky Lynch)

Zaczęliśmy od walki kobiet i muszę przyznać, że mogło być lepiej. Pojedynek nie wyszedł jakościowo, poza zwykłą przeciętność, a trzeba również wziąć pod uwagę sposób niektórych eliminacji. Przykład? Alicia Fox z pierwszą eliminacją, którą przy okazji zbotchowała. Na duży plus zasługuje jednak to, co wydarzyło się po walce. Charlotte atakuje Bayley, która również przetrwała. RAW zbudowało właśnie nową pretendentkę do pasa kobiet.

Intercontinental Championship Match – ***
The Miz (c) vs. Sami Zayn

Miała być walka która skradnie show Ziggler vs. Zayn, w zamian dostaliśmy Miza, który co prawda potrafi stworzyć dobrą walkę, jednak tym razem się nie udało. Zamiast zaangażować emocjonalnie w to, co się dzieje w ringu, pojedynek po prostu był usypiający. W dodatku końcówka, która po prostu głupia, jest również na minus. Pierwsze z negatywnych zaskoczeń na tej gali, a szkoda, bo był potencjał.

Tag Team Survivor Series Match – *** i 1/4*
Team RAW (New Day, Sheamus & Cesaro, Enzo Amore & Big Cass, The Shinning Stars & The Club) vs. Team Smackdown Live (Slater & Rhyno, Hype Bros, American Alpha, Breezango & The Usos)

Mistrzowie szybko wyeliminowali, co moim zdaniem jest błędem, skoro zaraz mają zostać najdłużej panującymi mistrzami Tag Team w historii. Walka była lepsza od tej kobiet i zakończyła się zaskakująco, zwycięstwem RAW. To co prawda zabiło emocje przed trzecim pojedynkiem pięciu na pięciu, jednak skorzystali na tym Sheamus i Cesaro którzy znów wydawali się mocnym teamem.

Cruiserweight Championship Match – ** i 3/4*
The Brian Kendrick (c) vs. Kalisto

Wiadomo, że Brian Kendrick to nie typ wrestlera który skacze i ciągle wykonuje przeróżne spoty. Dlatego nikt nie liczył na 10 minut latania bez końca. Nawet jednak stojąc na ziemi, w dywizji Cruiserów, da się wykręcić dobrą walkę. Tutaj jednak ta sztuka się nie udała. Dołączyć można do tego interwencję Corbina i mamy kolejny słaby punkt na tym PPV.

Men’s Survivor Series Match – **** i 1/4*
Team RAW (Kevin Owens, Chris Jericho, Roman Reigns, Seth Rollins & Braun Strowman) vs. Team Smackdown Live (AJ Styles, Dean Ambrose, Randy Orton, Shane McMahon & Bray Wyatt)

Długi to był pojedynek. Wszystko przez wydłużenie gali do prawie czterech godzin i przy sześciu walkach w karcie, mamy taki właśnie efekt. Ponad 50 minut Survivor Series Matchu, a nie był to poziom Survivor Series 2014, gdzie Authority walczyło z drużyną Johna Ceny. Walka jednak miała naprawdę sporo momentów. Już same składy zapowiadały, że możemy być świadkami świetnych starć poszczególnych wrestlerów. Gdy jednak doszło już do Co-Main Eventu, mieliśmy małe smaczki, jak Randy ratujący Braya przed Spearem, Braun Strowman niszczący Jamesa Ellswortha czy zniszczona lista Jericho. Były jednak momenty, które można będzie zapamiętać na dłużej. Mówię tu o tym co The Shield zrobiło AJ Stylesowi. Gdyby RAW wygrało, jasnym by było, że Undertaker wścieknie się na Ambrose’a i mamy walkę na WrestleManii. W podcaście przed PPV mówiłem, że Ambrose nie nadaje się na przeciwnika Deadmana. Smackdown na szczęście wygrało. Na marginesie, oby Shane doszedł szybko do siebie, bo po tym jak przyjął Speara, wyglądał fatalnie.

Singles Match  – brak oceny
Goldberg vs. Brock Lesnar

O tej walce, pojawi się już jutro post na MyWrestling. Nie chce się więc pisać zbyt wiele o moich odczuciach. Mogę jednak obiecać, że to co jutro wleci na stronę, będzie dość obszerne. Dlatego warto czekać. Co jednak mogę tu napisać? Nie chce tego ocenić za pomocą gwiazdek, nie da się. Bo jak mam ocenić trzy ruchy, wszystkie będące finisherami, w tym dwa Speary. Czy jednak taki wynik i sposób to same minusy? Niekoniecznie. Tak jak mówiłem, warto czekać na jutrzejszy post 😉


WWE Survivor Series 2016 – *** i 1/4*

Można narzekać na Main Event, jednak reszta gali była po prostu solidna. Co prawda walki o pas Cruiserów i Intercontinental to pewne rozczarowanie, jednak wszystko nadrabia w tym przypadku finałowy Survivor Series Match. Pozostałe dwa starcia eliminacyjne to widowisko jednak nie schodzące poniżej pewnego poziomu, więc gale można uznać za całościowo udaną. O Main Evencie więcej jutro, jednak Toronto nie wydawało się być szczególnie zmartwione wynikiem starcia. Mówi nam o tym reakcja po walce oraz na RAW, gdzie żadnego buczenia nie było. Są więc tu jakieś plusy? Możliwe. Co do PPV, czuć było, że to nie jest jakaś „specjalna tygodniówka” dla jednego z brandów, a faktycznie większa gala WWE. Tak samo będzie na Royal Rubmle, gdzie przeniesiemy się do kilkudziesięciotysięcznego obiektu. Odbudowanie listopadowej gali WWE, trwa więc w najlepsze i można uznać, że był to krok naprzód, w dążeniu do tego celu.