#Subiektwnie 11: ICW Fear and Loathing IX (ocena walk + opinia)

Wracamy z serią #Subiektwnie na wyspy! Tym razem czas na federację ICW, która kilka dni temu zawitała do Glasgow, gdzie na żywo gale obejrzało ponad siedem tysięcy fanów. Jak jednak było z jakością tego show? Zapraszam do zapoznania się z artykułem.

Match #1
Singles Match
Joe Hendry vs. Davey Blaze – ***

Biorąc pod uwagę wspólną historię Hendry’ego i Davey’a, walka zasługiwała na przynajmniej kilka minut więcej. Kolejne świetne wejście Joe, publika się rozgrzała, opener spełnił więc swoje zadanie. W ringu żaden z nich się nie wyróżniał, był to po prostu przyzwoity pojedynek, na pewnym poziomie, jednak bez szaleństw. Z drugiej strony, wspomniany wcześniej czas, cieżko pokazać dużo w ciągu ośmiu minut.

Winner: Joe Hendry via pinfall (7:59)


Match #2
ICW Women’s Championship
Triple Threat Match
Kay Lee Ray vs. Viper vs. Carmel (c) – *** i 1/2*

Z całej trójki widziałem wcześniej w akcji tylko Kay Lee Ray. Słyszałem o Viper, jednak to było moje pierwsze zetknięcie z nią w ringu, jak i z Carmel. Panie dały rade. Wykorzystały w stu procentach to, że był to pojedynek trzech rywalek. Nie był to Triple Threat Match, gdzie i tak w ringu widzieliśmy dwie osoby. Tutaj faktycznie było to starcie trzech wrestlerek. To co dostaliśmy, było po prostu dobre.

Winner: Kay Lee Ray via pinfall (10:45)


Match #3
Casket Match
Stevie Boy vs. BT Gunn – *** i 1/4*

To nie był typowy Casket Match, z federacji Mainstreamowej, gdzie dwóch potężnych zawodników walczy o to, aby jakoś wrzucić swojego rywala do trumny. Tutaj zarówno BT Gunn jak i Stevie Boy nie są potężnie zbudowani, stąd też ta walka różniła się od typowego pojedynku z trumną w tle. Czysto wrestlingowo, było to średnie starcie. Pod koniec interwencja Kay Lee Ray, jest odbierana przeze mnie jako pozytyw. Nagrodzić trzeba motyw, gdzie obaj walczyli w środku trumny, coś nowego.

Winner: Stevie Boy (11:49)


Match #4
ICW Tag Team Championship
Tag Team Match
Team 3D vs. Polo Promotions (c) – ** i 3/4*

Czekałem na tą walkę, a okazała się ona największym rozczarowaniem gali. Niestety. Team 3D nie pokazał absolutnie nic, sama walka była dość krótka i ciężko szukać tutaj pozytywów. Skoro walki w ICW są bez dyskwalifikacji, tutaj naprawdę był potencjał na solidną walkę. Na potencjale niestety się skończyło. Największy minus tej gali.

Winners: Polo Promotions via pinfall (6:27)


Match #5
ICW Zero G Championship
Stairway to Heaven Ladder Match
Lionheart (c) vs. Andy Wild vs. Zack Gibson vs. Liam Thompson vs. Iestyn Rees vs. Aaron Echo vs. Kenny Williams – *** i 1/2*

Znów się zawiodłem, nie aż tak jak w przypadku walki o pasy Tag Team, jednak muszę przyznać, że oczekiwałem czegoś lepszego. Gdy Mick Foley dodał Kenny’ego Williamsa tuż przed startem walki, jasne było, że do końca dotrwają on oraz Lionheart. Co jednak mi się nie podobało? Zarówno tu, jak i w walce 4 vs. 4 o której później, te eliminacje były bardzo szybkie, zbyt szybkie. W dodatku momentami, ciężko było się połapać w tym, co działo się dookoła. Walka rozkręciła się gdy zamieniła się w dwuosobowy Ladder Match, jednak muszę oceniać ogół, dlatego też było… średnio.

Winner: Kenny Williams (13:26)


Match #6
Singles Match
Lewis Girvan vs. Ricochet – *** i 3/4*

Myślałem przed tą walką: „Ricochet polata sobie trochę i wygra walkę w dość krótkim czasie”. Jakże się myliłem! Przyznam się bez bicia, nie kojarzyłem Lewisa Girvana, biję się w pierś, chłopak jest bardzo dobry. Nie był to oczywiście poziom Ricocheta, jednak młody zawodnik nie odstawał od znanego wrestlera, zbyt znacząco. Obaj zapewnili świetne show i zamiast walki „na odsapnięcie” przed głównymi atrakcjami wieczoru, dostaliśmy bardzo dobry pojedynek. A końcówka? Girvan niespodziewanie wygrywa, co również nieco podwyższa ocenę, bo nie spodziewałem się tego. Nie wiem, czy ktokolwiek się spodziewał.

Winner: Lewis Girvan via submission (9:40)


Match #7
ICW World Heavyweight Championship
Steel Cage Match
Trent Seven vs. Wolfgang (c) – *** i 1/4*

Seven to bardzo dobry zawodnik, zarówno jeżeli chodzi o tag teamy, jak i o walki jeden na jeden. Czas walki z Wolfgangiem może trochę zmylić, bo zawodnicy wdali się w niezły brawl jeszcze przed gongiem. W tym przypadku oceniam jednak tylko i wyłącznie akcję od startu do końca pojedynku. W kwadratowym pierścieniu nie zobaczyliśmy wielkiej magii, jednak nie zawiodłem się szczególnie. Ponownie na wielki plus końcówka. Ktoś mógłby powiedzieć, że to bullshit (Seven siedział na szczycie klatki, uderzył Wolfganga a ten spadł poza klatkę i wygrał), jednak było to oryginalne i fajne. Kupiłem to.

Winner: Wolfgang (8:33)


Match #8
8-Man Elimination Tag Team Match For 100% Control of ICW
Team Dallas (Chris Renfrew & Grado & Sha Samuels & DCT) Vs Team Black Label (Jack Jester & Kid Fite & Drew Galloway & Bram) – *** i 1/4*

Te same zarzuty, co w przypadku Stairway to Heaven Matchu. Zbyt szybkie eliminacje, za dużo wszechobecnego chaosu. Na tym elementem wydaje mi się, że ICW musi popracować. Przez tak szybkie eliminowanie zawodników, nie czuło się, że to ważna walka. A przecież sam storyline dla ICW był bardzo ważny. Mogło więc być lepiej. Na plus jednak wykorzystanie Finna Balora, wiadomo było po jego speechu na otwarcie gali, że powinien się pojawić jeszcze w ringu. No i wrócił, dał zwycięstwo drużynie Dallasa i jako były zawodnik ICW miał realny wpływ na tą walkę.

Winners: Team Dallas (Chris Renfrew & Grado & Sha Samuels & DCT) (17:43)


Main Event
Normal Match
Kurt Angle vs. Joe Coffey – *** i 1/2*

Widziałem kilka walk Kurta Angle podczas jego touru po Wielkiej Brytanii. Pokonał on Zacka Sabre Jr., Cody’ego Rhodesa, Joe Hendry’ego… nie wygrał za to z Joe Coffey’em. Ringowo, było to najlepsze starcie Kurta z wcześniej przeze mnie wspomnianych. To zasługa Joe, który widać, że bardzo się starał, nawet pomimo kontuzji kostki, żeby starcie wyszło dobrze. Kolejna niespodzianka, po przegranej Ricocheta, czyli porażka Kurta. Po walce były WWE Champion powiedział, że to nie koniec jeżeli chodzi o pojedynki Coffey vs. Angle. Kurt więc zapewne „odbije” sobie tą porażkę, jednak zaskoczenie było, oczywiście pozytywne. Fani w SSE Hydro odebrali to chyba nieco mniej pozytywnie, jednak ogólnie zaakceptowali taki wynik.

Winner: Joe Coffey via submission (10:31)


ICW Fear & Loathing IX – ***

Niezła gala, nie dłużyła się za bardzo, pomimo trzech i pół godziny. Miała co prawda swoje minusy o których wspomniałem w poszczególnych walkach, jednak ogólnie rzecz biorąc nie żałuję i czekam na ICW Fear & Loathing X