Ruthless Aggression z MyWrestling – Koncepcja SmackDown Six

W tej serii, jak już wiecie albo nie, poruszamy wszelakie zagadnienia, historie i anegdoty związane z Ruthless Aggression Erą w WWE. Czyli są to takie Zakątki Wrestlingu, ale ze zwężoną tematyką. No nic, postaram się, abyście traktowali to jako dwie różne serie. Oto temat dzisiejszego artykułu:

KONCEPCJA SMACKDOWN SIX I JEJ ROZWÓJ POD BOOKINGIEM PAULA HEYMANA (2002-2003)

Zostajemy przy roku 2002 i pewnie jeszcze poruszę z niego kilka spraw, bo chcę tę serię prowadzić w miarę chronologicznie, jeśli się uda. Dzisiaj trochę długi tytuł, ale to pewnie za sprawą obszernego tematu, który postaram się dziś Wam przybliżyć. Jako, iż u mnie dziś deszczowa pogoda, to postanowiłem napisać artykuł o SmackDown Six (kolejne zdanie, które nie ma tu większego sensu, ale taka już chyba będzie „tradycja” tej serii). Mało się o tym mówi w kuluarach polskich stron wrestlingowych, więc postaram się o tym napisać rzetelnie i dokładnie. Obym Was nie zawiódł, zapraszam do lektury.

WSTĘP I GENEZA

Wprawdzie wspominałem o tym wydarzeniu pokrótce w poprzednim artykule, ale przytoczę je ponownie: 25 marca 2002 roku w WWF miał miejsce Draft. Dwóch storyline’owych właścicieli WWF, czyli Ric Flair i Vince McMahon chcieli się od siebie oddzielić poprzez „zajęcie” przez siebie dwóch tygodniówek – Nature Boy zarządzał RAW, a Chairman wziął pod swoje skrzydła SmackDown. Tak naprawdę Draft przeprowadzono również z powodu przepychu w ówczesnym rosterze WWF – po przejęciu WCW i upadku ECW zawodników było pełno i ciężko było ich pomieścić. No dobrze, ale tak to tłumaczono w storylinie. Jak było naprawdę? Otóż na początku 2002 roku SmackDown traciło swoich widzów i myślano nawet nad zamknięciem tej tygodniówki. Nie dziwię się tutaj oficjelom WWF, ówczesne niebieskie tygodniówki to były głównie tag-team matche i kontynuacja zdarzeń z RAW, rzadko kiedy zmiany tytułów. Żeby uratować jej poziom na słupkach telewizyjnych, podzielono właśnie rostery w taki sposób, żeby obie gale były równie ważne. Ich poziom to jednak inna sprawa. RAW bardziej skupiało się na kontrowersyjnych storyline’ach (Katie Vick, HLA), a SmackDown patrzyło na poziom ringowy.

CZŁOWIEK PEWNY SWEGO

Tutaj będziemy mieć mieszankę storyline’u z prawdziwym biznesem. Postaram się o to, aby dało się odróżnić jedno od drugiego. Otóż 18 lipca 2002 roku Vince McMahon na SmackDown ogłosił rozpoczęcie „otwartego sezonu”. Polegał on na tym, że poszczególni zawodnicy mogli negocjować z managerami obu brandów (GM RAW: Eric Bischoff, GM SmackDown: Stephanie McMahon) i do nich dołączać, jeśli spodobają im się warunki. Krótko mówiąc: każdy mógł pójść tam, gdzie chciał. W tamtym okresie (dokładniej maj) głównym writerem SmackDown stał się Paul Heyman, który już miał później łatwiej, bo razem z Brockiem Lesnarem storyline’owo przeszedł na niebieską tygodniówkę 25 lipca. Vince’owi McMahonowi bardzo zależało, żeby ściągnąć na RAW byłego Undisputed Championa, Chrisa Jericho. Myślał, że podwyższy to słupki oglądalności czerwonej gali. Heyman się na to zgodził, ale prosił o coś w zamian. A dokładniej prosił o transfer na SmackDown Eddiego Guerrero i Chrisa Benoit. Znał ich jeszcze z czasów ECW i widział w nich bardzo duży potencjał oraz miał na nich pomysł. Paul-E w podcaście „Talk is Jericho” wiele lat później powiedział:

„Gdy zaproponowałem wymianę Chrisa Jericho na Chrisa Benoit i Eddiego Guerrero, każdy mnie wyśmiał.”

Heyman wypowiedział się również na temat swoich innych planów:

„To Edge miał być naszą pierwszą gwiazdą, która rozwinie się na brandzie SmackDown. To on miał stanąć na szczycie jako pierwszy. Potrzebowaliśmy ludzi, którzy mogliby pracować z Edgem. Potrzebowaliśmy też ludzi, którzy mogliby pracować z Johnem Ceną, moim pierwszym nabytkiem z Ohio Valley Wrestling. No i oczywiście potrzebowaliśmy ludzi, którzy mogliby stanąć jak równy z równym z Brockiem Lesnarem. Chcieliśmy też mieć u siebie Eddiego Guerrero. Na RAW plątał się tylko gdzieś w cieniu nWo, a my musieliśmy skorzystać z faktu, że SmackDown zyskiwało oglądalność wśród Latynosów. Posiadaliśmy już w rosterze Reya Mysterio, ale trzeba było kogoś więcej. Eddie był ważną częścią naszego planu, nawet jeśli mielibyśmy stracić za niego Chrisa Jericho.”

Udało się. Chris Benoit i Eddie Guerrero dołączyli na SmackDown, a Jericho zawitał na RAW. Dodam też, że Rey Mysterio zadebiutował na niebieskiej tygodniówce właśnie 25 lipca, w dniu transferu Lesnara i Heymana na SmackDown. Były właściciel ECW miał więc wszystko, co mu było potrzeba. A była to szóstka utalentowanych zawodników. Przyjrzyjmy się im bliżej:



KURT ANGLE

Członek rosteru SmackDown od samego Draftu, nie potrzebował żadnych transferów. Już na pierwszych tygodniówkach od kwietnia 2002 roku feudował z Edgem, również ważną częścią układanki Heymana. Z tego konfliktu Olympic Hero wyszedł łysy, jak na zdjęciu. Z tą decyzją powoli eliminowano u niego komediowe części gimmicku (nie całkowicie) i przeradzano go w bardziej poważnego zawodnika. Poddał Hulka Hogana na King of the Ring (toż to niesamowity wyczyn!), potem zawalczył w Triple Threat Matchu o tytuł WWE na Vengeance, pokonał też na Summerslam Reya Mysterio świeżo po debiucie. Angle był wówczas zawodnikiem, którego nie warto było spuszczać z oka. Wykręcał kapitalne pojedynki, nawet z Hulkstera próbował wówczas dużo wycisnąć, a ten geniuszem w ringu nie był. Walkę Kurta z zamaskowanym luchadorem również polecam. Potem Heyman poszedł już na całość. Odnowił rywalizację byłego King of the Ring z Chrisem Benoitem, a do ich walki doszło na Unforgiven PPV. Do tego co było potem, przejdę w ostatnim rozdziale, a jest to ważna sprawa. Najważniejsze na koniec!

CHRIS BENOIT

Benoit, jak już wspominałem wcześniej, był świeżym nabytkiem dla Heymana. Na SmackDown zadebiutował 1 sierpnia, przynosząc ze sobą tytuł Interkontynentalny i od razu pojawiając się w main evencie tygodniówki: Edge & The Rock vs. Eddie Guerrero & Chris Benoit. Na niebieskim brandzie nie było jednak tego pasa długo, ponieważ The Crippler przegrał go w walce z Robem Van Damem z RAW na Summerslam. Benoit od razu stał się sojusznikiem Eddiego Guerrero, tak, jak było wcześniej na RAW. We dwójkę dręczyli Undisputed Championa, The Rocka, wspomagając tym samym Brocka Lesnara. Po tym szybkim feudzie Heyman przy bookingu Chrisa wykonał bardzo ciekawą zmianę: wcześniej Benoit zawsze był czyimś pomocnikiem, lub zawodnikiem w tle. Nigdy nie feudował z kimś na własną rękę, nawet, jeśli przychodziło do feudu o WWF Championship. Tym razem puścił go w „samotną podróż”. Jak już wspomniałem przy Kurcie Angle’u, The Rabid Volverine zajął się potem feudowaniem z Olympic Hero.

EDDIE GUERRERO

Latynos na Heymanowym SmackDown zadebiutował z wysokiego C: razem z Benoit wystąpił w tag-team matchu wspomnianym wyżej. Eddie następnie wykręcał kapitalne pojedynki z Edgem, była to trylogia: Summerslam, Unforgiven, Ladder Match 26 września na niebieskiej tygodniówce. Ukształtowało to pana Latino Heat jako bardzo ważnego zawodnika nie tylko na SmackDown, ale i również w całym WWE. Wcześniej miał problem taki, jak Benoit: ciągle w jakichś grupach, sojuszach, stajniach, zawsze w tle feudów, trzecie koło u wozu, miałkie singlowe konflikty, gdy już nikogo nie było w pobliżu. Pod skrzydłem Heymana jednak szło mu całkiem nieźle, do tego jego osobowość została wzbogacona o pewne kwestie, gdy niedaleko pojawił się Chavo. To był moment, kiedy Eddie wygrzebywał się z problemów personalnych: nałóg alkoholowy, zamiłowanie do painkillerów. Tak pisał o tym w swojej autobiografii:

„Patrząc wstecz, to jest niesamowite jak bardzo próbowałem siebie wyniszczyć. Nie mogłem jakoś wtedy polubić samego siebie.”

CHAVO GUERRERO

Przed nami zawodnik z najbardziej opornym startem za kadencji Heymana. Od Draftu był tak naprawdę lowcarderem; rzadko kiedy pojawiał się na głównych SmackDown, jego ówczesnym miejscem było raczej Velocity (drugorzędna tygodniówka czerwonego brandu). Bratanek Eddiego nie miał tak naprawdę wówczas żadnej charyzmy ani osobowości, był sobie po prostu heelem.  Podpromował też debiut Reya Mysterio, stał się jego pierwszym przeciwnikiem w ringu WWE. Walkę tę Chavito przegrał. Wszystko się zmieniło, gdy dołączył do swojego wujka.

REY MYSTERIO

Przed nami kolejny Latynos, który przebojem wdarł się do rosteru SmackDown: w swoim debiucie pokonał Chavo Guerrero, szybko sobie obrał na celownik również Kurta Angle’a, z którym jednak przegrał na Summerslam. Mimo to mistrz 619 w tym pojedynku, jak i zresztą w każdym innym, wypadł fenomenalnie. Był powiewem świeżości i luchadorem z prawdziwego zdarzenia, których do tej pory brakowało w WWE. Kilka lat wstecz mieliśmy przecież takie wynalazki, jak dywizję Mini, gdzie karły w maskach bez żadnej historii zapychały czas antenowy i były przerwą na wyczyny w toalecie. Rey był czymś całkiem innym, szybki i niski zawodnik, ze swoimi zwariowanymi akcjami. Paul Heyman był tym zachwycony. Poniżej wypowiedź Taza na temat Reya:

„Pojawienie się Reya w WWE było czymś wielkim! Miał za sobą podbudowę w postaci filmów promocyjnych. Wierzyłem w to, że zostanie wielką gwiazdą.”

Na początku Vince McMahon nie widział jednak w Reyu gwiazdy z prawdziwego zdarzenia. Miał być po prostu Cruiserweightem. Niedługo po Summerslam doszło do sojuszu Mysterio z Edgem.

EDGE

Pisałem już wcześniej, że to Edge miał najszybciej wskoczyć na szczyt brandu SmackDown oraz całego WWE. Trudno się dziwić, jego droga do main-eventu była świetna: zaszczyt ogolenia na łyso Kurta Angle’a i wygranie z nim feudu, pokonanie samego Chrisa Jericho w Steel Cage Matchu, tag-team z niesamowitym Hulkiem Hoganem i zdobycie pasów drużynowych, genialna trylogia walk z Eddiem Guerrero. Trudno ukryć, że WWE stawiało wtedy na Copelanda. Mimo, że był trochę banalnym facem w niektórych momentach, to miał za sobą prezencję, ring skill i wsparcie fanów. Mówi się, że niektórych tag-teamów nie powinno się nigdy w życiu rozdzielać, to jednak rozdzielenie Edge’a i Christiana było strzałem w dziesiątkę. Szkoda tylko, że aby ten pierwszy mógł się tym bardzo cieszyć. Ten drugi zawsze był gdzieś w midcardzie. Niby miał swój wielki moment w 2011 roku, jednak szybko mu to ukrócono. Wracając do meritum, Heyman połączył dwóch face’ów, czyli Edge’a i Reya Mysterio.

CO ZROBIŁ HEYMAN Z TRZEMA POŁĄCZENIAMI?

Otóż, na SmackDown chciano odbudować dywizję tag-teamową. Pasy drużynowe 29 lipca przeszły na RAW wraz z transferem stajni The Un-Americans. Heyman nie miał lepszego pomysłu na stworzenie dywizji tag-teamowej, niż połączenie szóstki swoich ulubionych wrestlerów w tag-teamy. Zaplanowano również tournament, gdzie zwycięzca zdobędzie nowe tytuły. Oprócz tych mniej znaczących tag-teamów, takich jak Cena i Billy Kidman, czy D-Von i Ron Simmons, mieliśmy więc:
drużynę skłóconych ze sobą heelów – Kurta Angle’a i Chrisa Benoit
drużynę dwóch face’ów – Edge’a i Reya Mysterio
drużynę kanciarzy, Eddiego i Chavo Guerrero o nazwie Los Guerreros

Paul Heyman zabookował wszystkie możliwe Tag-Team Matche pomiędzy tymi drużynami, a zawodnicy próbowali mu się odwdzięczyć najlepszą pracą ringową, jaką byli w stanie osiągnąć. Chemia między zawodnikami dała się we znaki, walki były kapitalne, a SmackDown ponownie zyskiwało wysokie ratingi. Ludzie włączali UPN, bo chcieli zobaczyć tych zawodników w akcji. Heyman był w euforii, jego plan się udał. Dywizja tag-team się odrodziła, każda z trzech drużyn miała chociaż jeden reign z pasami, SmackDown zyskiwało oglądających, a jego ulubieni zawodnicy wypracowali sobie drogę na szczyt swoimi świetnymi walkami.

CO DALEJ Z SZEŚCIOMA ZAWODNIKAMI?

W lutym 2003 roku doszło do dysputy Vince’a McMahona z Paulem Heymanem. Chairman doszedł do wniosku, że Heyman odejdzie z funkcji writera, bo swoje już osiągnął. Na stanowisku pozostał jednak przynajmniej bliski współpracownik Paula, czyli David Lagana. Patrząc długoterminowo, to plan Paula Heymana się udał. Praktycznie każdy z jego szóstki osiągnął coś w WWE lub poza nim.

Chris Benoit: świetna historia underdoga w latach 2003-2004 i zdobycie World Heavyweight Championship, oprócz tego późniejszy WWE Tag-Team Champion z Edgem i United States Champion. Nie jest już wspominany przez WWE po tym, jak zabił swoją żonę Nancy i syna Davida, następnie popełniając samobójstwo w czerwcu 2007 roku.

Eddie Guerrero: podobnie jak Benoit, świetna historia underdoga, zdobycie WWE Championship, legendarny gimmick „Lie, Cheat, and Steal”, który przerodził go w face’a, a potem heel turn i dobry feud z Reyem Mysterio, karierę zastopowała śmierć 13 listopada 2005 roku.

Chavo Guerrero: najmniej sukcesywna kariera w WWE z tej szóstki, zapamiętany głównie za feud z Reyem Mysterio z lat 2006-2007, za to poza federacją McMahonów osiągał całkiem niezłe sukcesy. Były WWE Cruiserweight Champion, AAA Lucha Libre World Cup Winner, TNA World Tag-Team Champion i wiele innych.

Rey Mysterio: idol wielu dzieci i nie tylko, wielu z nas na pewno chciało mieć kiedyś jego maskę. W WWE nigdy nie stał się heelem, zresztą patrząc po tym, jaką sympatię generuje z automatu, nie ma co się temu dziwić. Trzykrotny World Champion, również były WWE Cruiserweight Champion, United States Champion, Intercontinental Champion czy Tag-Team Champion. Oprócz tego multum innych sukcesów na całym świecie, przyszły Hall of Famer WWE.

Edge: na zawsze jego karierę zmieniła kontuzja karku, której doświadczył na początku 2003 roku. Wyeliminowała go z akcji na ponad rok. Mimo to nie zawiesił szybko butów na kołku. Wielokrotny World Champion, Intercontinental Champion, kilkukrotnie zdobywał też pasy Tag-Team, zdobywca Money in the Bank. Również pełno osiągnięć i main-eventer z prawdziwego zdarzenia. Hall of Famer klasy 2012, ale mimo to nadal się nie poddaje i walczy w ringu. Czekamy na jego „Greatest Wrestling Match Ever” z Randym Ortonem.

 

To tyle w dzisiejszym artykule, mam nadzieję, że dowiedzieliście się tutaj czegoś ciekawego, jeśli nie, postaram się to zmienić w kolejnych artykułach. Peace!