Retro Opinia – Wrestle Kingdom 11

Dzisiejsza „Retro Opinia” będzie o gali, która według mnie na dłużej zatrzymała mnie w Japonii.  NJPW zacząłem oglądać w grudniu 2015 roku, ale potem po odejściu Stylesa i Nakamury po Wrestle Kingdom 10 jakoś nie śledziłem losów 2 największej federacji na świecie. Wróciłem do New Japana latem 2016, gdy trwał turniej G1 Climax i od tego czasu na bieżąco oglądam ich produkt. Nadszedł czas 11 edycji Wrestle Kingdom, czyli gali która według mnie była jednym z lepszych Kingdomów w historii. Poziom walk standardowym stał na wysokim poziomie, a karta show była mocno obsadzona. Mieliśmy kapitalne walki Goto z Shibatą czy „klasyk” Naito vs Tanahashi.

Bardzo dobre starcie Kushidy i będącego wtedy na fali „młodego” Hiromu Takahashiego. W main evencie odbyła się walka, która dla mnie jest tym, co zatrzymało mnie w NJPW na stałe! piękno wrestlingu pokazane przez Okadę i Omegę. Pojedynek, który otrzymał 6 gwiazdek od Dave’a Meltzera, a także najlepszy czysto wrestlingowy mecz jaki kiedykolwiek widziałem. Było to moje drugie WK, które obejrzałem na żywo i przyznaje, że najlepsze jakie widziałem. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Singles Match

Tiger Mask W vs Tiger The Dark

Gdzie był wtedy Kota Ibushi i nowy nabytek NXT ACH? ano w walce „Tiger Masków” na otwarcie Wrestle Kingdom. Ibushi znany z tego, że lubi poszaleć tym razem stał się Tygrysem i stanął naprzeciw Tigera The Darka. Starcie to wypadło nieźle pod względem ringowym i w sumie było takim fajnym dodatkiem do karty show. Za długo ta walka też nie potrwała, bo dostaliśmy ponad 6 minut walki, w której za dużo panowie nie pokazali. Kilka akcji na krzyż i szybkie zakończenie, tak można po krotce opisać ten pojedynek. Tiger Mask W wygrywa i po tej walce kończy feud z „dark” wersją tygrysiej maski.

Zwycięzca: Tiger Mask W

Moja ocena: **


IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match

Roppongi Vice vs The Young Bucks

Dwa tag teamy, które w tamtym czasie były na szczycie dywizji „junior” stanęły naprzeciwko siebie na najważniejszej gali NJPW w roku. Byłem wielkim fanem Roppongi Vice i mocno im w tamtym okresie kibicowałem. Byli oni moim ulubionym tagiem w NJPW dlatego chciałem, aby zdobyli złoto. Starcie to obfitowało w wiele spotów, szybkiej akcji i tagowego wrestlingu na najwyższym poziomie. Young Bucksi zrobili to, co zawsze robią czyli trzymali poziom i zaprezentowali się z świetnej strony. Moim zdaniem show skradli jednak Vice, którzy przeszli samych siebie w tej walce. Zrobili wszystko, by zgarnąć pasy i ostatecznie wygrali. Naprawdę dobra walka, a nawet jedna z najlepszych potyczek podczas tego WK. Rocky Romero został po raz 7 mistrzem IWGP Jr. Heavyweight Championem, tym samym przeszedł do historii jako jedyny w historii taki mistrz.

Zwycięzcy: Roppongi Vice

Moja ocena: ****


NEVER Openweight 6-Man Tag Team Championship Gauntlet Match

David Finlay & Ricochet & Satoshi Kojima vs Bullet Club (Bad Luck Fale & Hangman Page & Yujiro Takahashi) vs Chaos (Jado & Will Ospreay & Yoshi-Hashi) vs Los Ingobernables de Japon (Bushi & Evil & Sanada)

Nigdy nie byłem i nie będę fanem tego typu walk. Nie lubię wieloosobowych tag team matchy, a zwłaszcza w NJPW, gdzie zawsze jest tam chaos i szybkie eliminacje drużyn z walki. W składzie mieliśmy takie gwiazdy jak Will Ospreay czy Ricochet dla których był to pierwszy występ na Wrestle Kingdom. Jak mówiłem w walce było sporo chaosu i szybkie, dynamicznej walki. Faworytami byli członkowie Bullet Club i ludzie z Los Ingobernables de Japon i to oni bili się tutaj o zwycięstwo. Walka zła nie była, ale też nie było to coś, co przykułoby moją uwagę. Walkę wygrali LIJ, czyli przyszłe gwiazdy tagowej dywizji, a mowa tu w szczególności o SANADZIE i EVILU.

Zwycięzcy: Los Ingobernables de Japon (Bushi & Evil & Sanada)

Moja ocena: *** 1\4*


Singles Match

Juice Robinson vs Cody

Jaki to przypadek, że Cody swoją pierwszą walkę w Japonii stoczył z Juicem i wygrał, a swój ostatni mecz stoczył także z nim, ale tamtym razem przegrał. Debiut Cody’ego wypadł w mojej opinii średnio, czyli tak jak jego cały run w New Japan Pro Wrestling. Była to walka, która bardziej opierała się na aspektach technicznych, a opowiadania historii tutaj nie było, bo w sumie żadnego story panowie nie mieli. Walka jak walka, czyli typowy mecz Cody’ego, który trochę przynudzał. Juice wtedy nie był jakimś głośnym nazwiskiem w Japonii, zaś ex Rhodes miał już wyrobioną markę w WWE oraz scenie indy. Spoko pojedynek, ale raczej mało kto o nim teraz pamięta. Pamiętam, że jarałem się debiutem „American Nightmare’a” w NJPW, ale ostatecznie jego pobyt tam jakoś mnie nie zaciekawił.

Zwycięzca: Cody

Moja ocena: ***


ROH World Championship Match

Kyle O’Reilly vs Adam Cole

Obecni członkowie Undisputed Ery, byli rywale z ROH i goście, którzy są już teraz legendami sceny niezależnej stanęli naprzeciwko siebie, w meczu o pas ROH World Championship, czyli główne złoto tejże federacji. Na papierze wyglądało to na „Dream Match” i walkę, która skradnie show, a był to po prostu dobry pojedynek. Adaś i Kyle dostali marne 10 minut, które do końca nie zostały wykorzystane, a walka była z początku toczona w wolnym tempie i na moje oko zabrakło tu czasu, by się oni rozkręcili. Owszem był to dobry pojedynek, ale zawodnicy którzy brali w nim udział to ludzie, których stać na więcej. Czas był tutaj „zabójstwem” tego starcia, bo można było z tego wyciągnąć o wiele więcej. Było widać, że panowie maja ze sobą chemię w ringu i gdyby dostali wspomnianego czasu więcej, to walka wyszłaby o niebo lepiej. Niezła walka, ale ograniczona czasowo.

Zwycięzca: Adam Cole

Moja ocena: *** 1\4*


IWGP Tag Team Championship Three Way Tag Team Match

Guerrillas of Destiny vs Chaos (Tomohiro Ishii & Toru Yano) vs G.B.H. (Togi Makabe & Tomoaki Honma) 

Skład tej walki nie napawał optymizmem i sądziłem, że ta walka będzie największym zawodem gali, a było jednak inaczej. Dostaliśmy niezły tag team match, który stał na fajnym poziomie. Dało się to oglądać, a ja ani na moment nie czułem znudzenia tym, co widzę na ekranie. GOD byli wtedy na szczycie, w sumie to oni cały czas są głównymi gwiazdami dywizji tagowej w NJPW, ale akurat w tamtym okresie stanowili jako jedyni o sile tag teamowej i podnosili poziom. Faworytami byli tutaj właśnie oni i byłem pewny, że walka zakończy się obroną tytułów. Jednak to Ishii i Yano zwyciężyli, co mnie lekko zaskoczyło. Ishii w końcu coś wygrał!! hurra, niby tylko pasy tagowe, ale jednak zawsze coś. Spoko starcie z zaskakującymi zwycięzcami.

Zwycięzcy: Chaos (Tomohiro Ishii & Toru Yano)

Moja ocena: *** 1\2*


IWGP Junior Heavyweight Championship Match

KUSHIDA vs Hiromu Takahashi

Czas na walkę, która jest jedną z moich ulubionych z tego Wrestle Kingdom. Dwóch świetnych wrestlerów, którzy w ringu są wstanie wyczyniać cuda. Hiromu w tamtym okresie był na fali, więc jego zwycięstwo wisiało w powietrzu. KUSHIDA był największą gwiazdą dywizji „Junior” i osobą, która to wszystko ciągnęła na swoich barkach. Bardzo dobra walka pod względem ringowym. Dostaliśmy pokaz atletyzmu i niesamowitej techniki, którą panowie zaprezentowali nam w tym pojedynku. Chyba wtedy właśnie stałem się wielkim fanem talentu Takahashiego, bo zrobił on na mnie spore wrażenie swoim występem. Kawał wrestlingu na poziomie i starcie, które było jednym z tych najlepszych podczas WK 11. Hiromu po efektowniej końcówce walki wygrał i pierwszy raz w karierze zgarnął pas IWGP Junior.

Zwycięzca: Hiromu Takahashi

Moja ocena: **** 1\4*


NEVER Openweight Championship Match

Hirooki Goto vs Katsuyori Shibata 

Dwóch wspaniałych wrestlerów w walce o już nie tak wspaniały pas, który jak wiemy zbytnio ważny w NJPW nie jest. Pierwszy raz jest mi dane ocenić meczyk Shibaty, czyli gościa którego mega szanuje za to co robił w wrestlingu. Walka ta była toczona w takim stylu, jaki po prostu uwielibiam, czyli stiffowym. Mieliśmy tu kwintesencje tego, w czym Katsuyori jest najlepszy, a mowa o brutalnym stylu walki. On i Goto stworzyli „dzieło”, które można nazywać standardem „puro” i czymś co mnie oczarowało. Pojedynek godny WK, a nawet godny main eventu tej gali. To była stiffowa wojna, która toczona była w niezłym tempie, gdzie nie było zbędnych przestojów. Ciągłe lanie na całego, które było pełne chopów, kopnięć, łokci i mocnych ciosów w twarz. Świetna walka, którą bardzo dobrze wspominam. Walkę wygrał pan, który jest już legendą pasa NEVER, czyli Goto.

Zwycięzca: Hirooki Goto

Moja ocena: **** 1\2*


IWGP Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito vs Hiroshi Tanahashi

Walka pomiędzy Naito i Taną była co-main eventem Wrestle Kingdom 11. W sumie to 4 najważniejsze walki oglądaliśmy na sam koniec show. Był to „classic match”, w którym zmierzyło się ze sobą dwóch świetnych japońskich wrestlerów, którzy wznieśli się na niebywały poziom tworząc kapitalne widowisko. Tych dwóch panów to gwarancja dawki niesamowitych emocji, ale tu przekroczyli oni granice „niesamowitości”. Był to mecz, w którym akcja zmieniała się z minuty na minutę, a my byliśmy świadkami walki, która stała na wysokim poziomie ringowym i do samego końca nie było pewności, kto opuści Tokyo Dome z tytułem mistrzowskim. Obaj dali fanom piękny pokaz wrestlingu na najwyższym poziomie, który obfitował w ciągły zwrot akcji i emocje towarzyszące do końca walki. Lider Los Ingobernables de Japon obronił swój pas, który potem wiele przechodził, ale to już materiał na osobny artykuł he he.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: **** 3\4*


IWGP Heavyweight Championship Match

Kazuchika Okada vs Kenny Omega

Chyba nie będzie przesadą jak nazwę ten pojedynek „najlepszym w historii” jeśli chodzi o sam aspekt ringowy? według mnie taki on właśnie był. Omega i Okada przeszli samych siebie tworząc walkę, o której będzie się mówić przez długie lata. Zdecydowanie najlepsza walka jaką miałem okazje oglądać w NJPW. Panowie walczyli ze sobą jeszcze kilka razy, ale ten mecz podobał mi się najbardziej ze wszystkich. Starcie bardzo długie i wykańczające dla obu wrestlerów, którzy robili w ringu cuda, a ja za każdym razem łapałem się za głowę i nie dowierzałem w to co widzę. Walka kompletna pod każdym względem! emocje, które panowie generowali były niesamowite. Kenny jak i Kazuchika walczyli ponad 46 minut, co uczyniło tą walkę najdłuższą podczas WK. Trwało to długo, ale było jak film akcji, w którym przez cały czas coś się dzieje. Panowie podrywali barki po genialnych akcjach, spotach czy kontrach. To była walka życia dla obu panów. Byłem pod wrażeniem wszystkiego, co tam się działo od początku do końca emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Okada dopiero po 4 „Rainmakerach” pokonał Kenny’ego, co tylko potwierdziło poziom tego pojedynku.

Zwycięzca: Kazuchika Okada

Moja ocena: *****