Recenzja z Tygrysicem: RAW 20/03/2017

Mam nadzieję, że zaczęliście już robić sobie plany na WrestleManię, bo czas najwyższy. RAW i SmackDown też muszą zdać sobie z tego sprawę i sprawić żebyśmy natychmiastowo popędzili wykorzystać swój darmowy miesiąc WWE Network. Czy tym razem czerwonym się udało?

Mick Foley zwolniony 

Wiedzieliśmy, że ten moment nadejdzie, ale że akurat dzisiaj? No cóż… to chyba logiczne posunięcie. Na tydzień przed WrestleManią byłoby to zbyt perfidne. Ale do rzeczy. Na ostatniej gali Foley zakwestionował wszelką pracę Stephanie i jej męża, po czym zaatakował tego ostatniego swoim ukochanym Mr. Socko. Naturalnym jest, że nie spodobało się to władzom.Zanim jednak doszło do sceny, w której McMahonówna ponownie nawrzucała generalnemu menedżerowi po czym wyrzuciła na zbitą brodatą buzię, ten miał okazję przeczytać fałszywe przeprosiny wręczone mu przez Triple H’a, po czym podrzeć je i ponownie zaznaczyć swoją pozycję w historii wrestlingu, miłość do RAW i tego co na nim tworzy. Po dokonaniu się aktu zwolnienia Micka do ringu wszedł Zayn zarzucając szefowej brak klasy i ogólną niesłuszność zachowań. Oczywiście podstawowym argumentem Stephanie było, że nie będzie rozmawiać z Samim, bo ten nie jest na jej poziomie. Zanim jednak Sami zdążył ponownie, porządnie zaatakować werbalnie McMahon na scenę wyszedł Samoa Joe co zapoczątkowało mecz obu panów.

Później, w trakcie wieczoru, mieliśmy okazję zobaczyć pożegnanie Foleya z częścią wrestlerów. W segmencie wystąpili m.in. Sami Zayn, Cesaro, Sheamus oraz Bayley. Wszystkie elementy miały odwoływać do działalności Micka, co udało się w dość dużej mierze. Na sam koniec naprzeciw byłego generalnego menedżera stanął Triple H i zgodnie ze swoim charakterem życzył Foleyowi jego klasycznego „have a nice day”. Potem ujrzeć mogliśmy już tylko przejście Micka przez drzwi wyjściowe. Przykry, acz porządnie wykonany segment. Foley wybiera się teraz na operację i to jest głównym powodem jego najprawdopodobniej tymczasowego rozstania z RAW. Zdrowia Mick, zdrowia.

Sami Zayn vs. Samoa Joe (w) [Singles match]

Bez wątpienia najlepsza walka wieczoru. Dwaj „wychowankowie” NXT wydają się być w jakiś sposób nieskażeni telewizyjnością głównego rosteru WWE i prezentują w ringu to co rzeczywiście powinni – wrestling najwyższej klasy. Obu panów ogląda się z wielką przyjemnością. Niestety, jako że Joe nie miał jeszcze żadnej poważnej walki na PPV dla RAW, wynik był dość oczywisty. Warto jednak zauważyć, że Sami podjął rękawice i walczył jak równy z równym. Na ten moment wynikiem działań WWE nie jest przekonanie, że Joe jest bezwzględnym niszczycielem samym w sobie, ale że jego Cobra Clutch jest duszeniem bez drogi ucieczki. Czy to dobrze, czy to źle pokazać może jednak jedynie czas i dalsze posunięcia scenarzystów.

Wywiad z Triple H’em + zapowiedzi video walki Brocka Lesnara z Goldbergiem

No i znowu głównymi gwiazdami show wydają się członkowie The Authority. Na wywiad z Michalem Colem zaproszony został Triple H. Oczywiście głównym tematem rozmów była sytuacja powstała pomiędzy nim a  Rollinsem. Po raz kolejny wszystko przerodziło się w napawanie się obrażeniami zadanymi Sethowi i rozsmakowywanie się nad przekonaniem, że Rollins wszystko zawdzięcza Hunterowi a teraz on może mu to wszystko odebrać. Teoretycznie nie powinno być to nic ciekawego, ale trzeba przyznać, że Triple H świetnie poradził sobie z mikrofonem i rzeczywiście przelał sporo siebie w ten feud. Na sam koniec Hunter zapowiedział, że Seth może otrzymać walkę na WrestleManii pod warunkiem, że nie będzie żadnych dyskwalifikacji a po meczu Rollins nie będzie mógł pozwać Huntera za wszelki uszczerbek na zdrowiu. Brzmi obiecująco.

W trakcie gali zobaczyć też mogliśmy krótki wywiad z fizjoterapeutą Rollinsa, który tłumaczył, że Seth radzi sobie świetnie, ale kolejna walka może skończyć się dla niego tragicznie i nie powinien pojawiać się na najważniejszej imprezie roku. Rozmowa ta była jednak niezbyt interesująca głównie ze względu na plątanie się wypowiedzi opiekuna Rollinsa. No cóż, nie każdy nadaje się do telewizji.

Mówiąc o wszelkich elementach dodatkowych warto też wspomnieć o zapowiedziach wideo main eventu Wrestlemanii. Starały się on ukazywać pozycję obu mężczyzn z dwóch perspektyw i tworzyć wrażenie nadchodzącego zderzenia niepowstrzymanych sił. Edytorzy i montażyści WWE potrafią stworzyć cuda z niczego, tym razem jednak były to tylko porządne produkty niezłych materiałów.

Charlotte Flair (w) vs. Dana Brooke [Singles match]

Powód walki jest jak najbardziej zrozumiały. Ktoś nieczysto zaatakował, trzeba się zmierzyć. Potyczka ta udowodniła jednak tezę, którą stawiałem we wcześniejszych tygodniach – Dana jest w porównaniu do reszty wrestlerek zwyczajnie klasę niżej. Jej umiejętności techniczne nadal kuleją i nawet Charlotte nie była w stanie tego uratować. Zwycięstwo Flairówny nie jest niczym zaskakującym i teraz tak naprawdę nie wiadomo co z taką Brooke zrobić, bo kontynuować walk z Charlotte nie ma co, a pozostałe panie zajęte…

Brian Kendrick (w) vs. TJ Perkins [Singles match]

Będąc kompletnie szczery, to nie mam za wiele do powiedzenia o tej walce. Standard nad standardy. Nie wyróżniała się niczym od houseshowowych potyczek. Kendrick wygrał, bo kitrał się za Perkinsem, który miał pretensje do sędziego, na którego wpadł. Oczywiście, panowie to bardzo dobrzy wrestlerzy, ale w tej walce nie było absolutnie nic, czemu warto by było poświęcić większą uwagę. Po walce zaś The Man With The Plan wytłumaczył, że Tozawa tym razem nie pojawi się aby skonfrontować go po kolejnych lekcjach, bo nie może wrócić do Ameryki. Problemem Tozawy jest…paszport, który zabrał mu Kendrick. Skoro Brian miał dokumenty Japończyka, to ten nie powinien był chyba w ogóle opuścić terenu USA…co nie?

Jericho Reel + Segment New Day

Jericho obiecał nam pokazać prawdziwą twarz Kevina Owensa i cóż… z pewnością po części mu się to udało. Najsampierw pokazał on zdjęcie 16-letniego Owensa pozującego w swoim pokoju, w koszulce z napisem Y2J. Uwielbiam kiedy scenariusz miesza się z prawdziwym życiem. Następnie wyświetlony został zapis prywatnych rozmów twitterowych obu dżentelmenów, z  czasów gdy Kevin zaczynał przygodę z główną sekcją WWE. Czy ten element był autentyczny? Nie mam pojęcia, ale pozwolę sobie na pozostawienie tego fantazji. Owens finalnie został przedstawiony  jako kolejny z fanów Chrisa,oraz pełny tremy i zdenerwowania wrestler szukający oparcia w idolu. Zdrada w tym wymiarze nie wydaje się elementem sprytu czy planowania a zwyczajnego oportunizmu. Kevin został pokazany z wrażliwszej strony i tam chce uderzyć Jericho. Oczywiście nie wszystko mogło skończyć się zgodnie z planem. Najpierw uwagę gospodarza odwrócił Samoa Joe a potem atak od tyłu uskutecznił były Universal Champion. A co najgorsze… zniszczył on Listę Jericho, na którą miał być chwilę wcześniej wpisany. Tylko Chris mógł sprawić żeby obchodziła nas kartka papieru z listą nazwisk osób, których się nie lubi. Szacunek.

Mieliśmy świetny fragment o smutnym nastroju, to teraz beznadziejny o wesołym. W zeszłym tygodniu pochwaliłem zakulisowe promo New Day, ale tym razem nie ma takiej opcji. Wszystkie kwestie były wyraźnie nauczone na pamięć. Nic nie miało rzeczywistych uczuć i energii. Oglądało się to jak amatorski teatrzyk. Jeśli w ten sposób byli czempioni mają nas zachęcać do oglądania WrestleManii, to ja za takich hostów podziękuję.

Bayley vs. Nia Jax (w) [No Disqualification Match]

Ostatnio daliśmy mistrzyni wygrać tylko przez dyskwalifikację? Wrzućmy ją w mecz bez dyskwalifikacji i niech przegra, żeby wyglądała mega słabo! Beznadziejny pomysł. Ok, cieszę się, że Nia Jax trafiła do main eventu WrestleManii, ale to była najgorsza możliwa opcja wprowadzenia jej do tej walki. Mecz nie wykorzystywał nawet specjalnie swojej modyfikacji. Mistrzyni po prostu była gorsza i na ten moment nie wygląda nawet na odpowiedniego pretendenta do pasa. Błąd, duży błąd.

Big Cass, Enzo Amore, Karl Anderson & Luke Gallows vs. Cesaro & Sheamus (w) [4-on-2 handicap match]

No dobrze, wytłumaczmy to sobie. 2 drużyny na jedną, jeśli Cesaro i Sheamus przegrają nie biorą udziału w walce na WrestleManii. No…ekhm…okeeeeeeej. Następnie Club atakuje swoich partnerów. W sensie nie chcą pomocy? Wolą walczyć w trudniejszym triple threacie? Chcą wyglądać na mocnych? Ja nie rozumiem. Cesaro i Sheamus wygrywają w chwilę moment. Jaki mamy bilans? Enzo i Cass po prostu dali się zrobić w wała, Karl i Luke to kolejni niepoważni czempioni a mecz za 2 tygodnie przebiegnie bez zmian. No gratuluję serdecznie komukolwiek, kto napisał ten chłam.

Austin Aries (w) vs. Tony Neese [Singles match]

Po raz kolejny Aries staje do walki jeden na jednego aby udowodnić, że nie bez powodu jest głównym pretendentem do pasa Cruiserweightów. Jest to sensowna forma budowania postaci, ale mam wewnętrzne przeczucie, że od sylwetki, takiej jak Austin, można by oczekiwać czegoś zdecydowanie ciekawszego. Wygrana była zdecydowana i niemalże taka sama jak ostatnio. Tym razem po walce na scenę wyszedł Neville. Ku mojemu niemiłemu zaskoczeniu utarczka słowna obu panów była straszliwie nudna i schematyczna. Miałem wrażenie, że oglądam low-midcardową przepychankę a nie pokaz siły mistrza Cruiserweightów i jednego z najbardziej charyzmatycznych wrestlerów, jakich WWE ma w zapasie. „Nie jesteś na moim poziomie”. „Nie jestem, jestem poziom wyżej”. Ja za to jestem rozczarowany.

Braun Strowman vs. Roman Reigns (NC) [Singles match]

Undertaker nie chciał dać im się pobić ostatnio, to tym razem wykorzystają okazję. Logiczne. Świetnie im szło, trzeba przyznać, że panowie musieli się wspólnie sporo razem napracować, bo widać w nich sporo umiejętności. Problem w tym, że Deadmanowi nadal się ich utarczki nie podobają. Ponownie usłyszeliśmy gong, na sali zapadła ciemność a po chwili pomiędzy Reignsem i Braunem stał The Phenom. Po chwili odwrócił się i Chokeslamem wyeliminował Strowmana. Następnie wyraźnie na jego twarzy widać, że wie, że teraz kolej na Speara i zwyczajnie nie ma na niego ochoty. Serio, zobaczcie sobie na jakimś skrócie. No ale cóż, ostatnim razem oberwał Roman, to teraz kolej na niego. RAW chce nam wcisnąć, że z założenia ma to być walka równego z równym. No cóż… niech próbują dalej.

Ocena: 5+/10

Powiem tak, nie jest dobrze. To był chaos, to co tu się momentami działo. Rozumiem, że nastroje przed WrestleManią muszą być pełne wzburzenia, ale nie tędy droga. Już się boję przyszłego tygodnia.