NXT TakeOver: XXV – Opinia

25 TakeOver już za nami. Ja skończyłem oglądać gale kilka chwil temu i od razu zabrałem się do pisania opinii. Show jak zawsze w przypadku TakeOver stało na wysokim poziomie, ale przyznam że nie było to jakieś genialne TO, choć nadal bardzo, bardzo dobre. Wyniki niektórych walk mnie zaskoczyły, bo zupełnie nie spodziewałem się tego, że Adam Cole pokona Gargano i zostanie nowym mistrzem NXT. Mocno irytujące dla mnie było zwycięstwo Baszler i kolejna obrona pasa kobiet. Shirai mogła na spokojnie przejąć złoto, a tak nadal będziemy oglądać Shayne z tytułem.

Poznaliśmy nowych mistrzów tag teamowych, którymi zostali Street Profits z czego jestem mega zadowolony.  Dream i Breeze sprostali oczekiwaniom tworząc walkę opartą na psychologi ringowej, a zwycięzcą został bez niespodzianki Velveteen. Poziom walk był na wysokim poziomie i praktycznie każdy mecz wypadł tak, jak się spodziewałem, czyli dobrze lub świetnie. Naprawdę przyjemna gala, która nie miała raczej minusów, choć jako fan Johnny’ego Gargano mogłem być wkurzony na sam koniec he he. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!


Singles Match 

Matt Riddle vs Roderick Strong

Pierwsze dwie walki oglądałem na żywo będąc po finale LM i wielkiej euforii, którą przeżywałem jako fan Liverpoolu. Potem poszedłem już spać i 3 walki, które mi zostały obejrzałem przed południem. Opener TakeOver zapowiadał się na solidny mecz, a przerósł oczekiwana moje, jak i pewnie wszystkich fanów. Dostaliśmy bardzo dobry pojedynek, który mimo że rozkręcał się powoli z czasem wskoczył na świetny poziom. Riddle to jest kurcze kozak! gościu jest mega w ringu, a jego styl mi imponuje. Starcie było połączeniem fizycznego, siłowego wrestlingu, który prezentuje Matt  z technicznym, który prezentuje Roderick. Kapitalne wymiany ciosów i akcje zapierające dech w piersiach oraz near falle, które szokowały mnie za każdym razem. Strong był tak blisko wygranej, no normalnie byłem pewny, że „Roddy” tutaj wygra po tym, co robił Riddle’owi. Końcówka była świetna, gdzie panowie poszli na całość prezentując się z jak najlepszej strony. „Bro” wygrywa, co zaskoczeniem nie jest. Ciekawe czy teraz Matt pójdzie na Cole’a? skoro miał dostać shoota na pas NXT.

Zwycięzca: Matt Riddle

Moja ocena: **** 1\4*


NXT Tag Team Championship Ladder Match

Undisputed Era (Kyle O’Reilly & Bobby Fish) vs The Street Profits vs Oney Lorcan & Danny Burch vs The Forgotten Sons (Wesley Blake & Steve Cutler)

Spotfest pełną parą? no był to spotfest, ale nie pełną parą haha. Bardzo dobry Ladder Match, w którym było wszystko, co powinno mieć miejsce w takich walkach. Spoty, emocje, ingerencje, niespodziewane zwroty akcji. Kyle O’Reilly znów skradł moje serduszko, bo przyjął na siebie wiele „złego”, ale przez takie spoty właśnie go uwielbiam. Każda z ekip miała tu swoje momenty, w których mogli wygrać, a najbliżej tego byli Forgotten Sons, kiedy to Jason Ryker wparował do ringu rozwalając każdego po kolei. Wtedy właśnie z tyłu głowy miał scenariusz, w którym Ryker ściągnie pasy i wręczy je swoim kolegom. Stało się jednak inaczej, bo inne tagi zaatakowały Jasonka, który był bez szans. Świetnie zaprezentowali się moi ulubieńcy, czyli Street Profits, którzy udowodnili, że zasługują na tytuły. Był to Ladder Match, który ani na moment nie nudził i trzymał poziom do końca. Panowie z kubeczkami w końcu to mają! w końcu zdobyli złoto i to na TakeOver.

Zwycięzcy:  The Street Profits

Moja ocena: **** 1\2*


North American Championship Match

Velveteen Dream vs Tyler Breeze

Mówiłem, że panowie pójdą w storytelling i tak było. Obaj są do siebie bardzo podobni oraz są niezwykle charyzmatyczni, co potwierdzili w tym pojedynku. Walka ta powoli się rozkręcała, bo z początku oglądaliśmy interakcje pomiędzy nimi zaś w drugim etapie walki, panowie zaczęli walczyć na całego. Była to walka osób, które wiedzą co to „entertaiment” i tą rozrywkę zapewniali nam przez cały meczyk. Breeze wrócił po latach do NXT i jakoś nie chciało mi się wierzyć, że przejmie pas, który dzierży Velveteen Dream. Ringowo walka wypadła dobrze i nie ma u mnie poczucia zawodu. Spotkałem się z opiniami, iż mecz wypadł poniżej oczekiwań, jak dla mnie było dobrze i było tu wszystko czego oczekiwałem. Końcowe momenty to złoto! Tyler niszczy Dreama wykonując „Superkick” oraz „Killswitch” niczym Christian i mimo to Dream podrywa barki. Wow przez chwile pomyślałem, że „Prince Pretty” to wygra. Chaotyczne trochę zakończenie, gdzie to Dream wykorzystuje nieuwagę Breeze’a i aplikuje swoje akcje kończące, które dają mu zwycięstwo.

Zwycięzca: Velveteen Dream

Moja ocena: ****


NXT Women’s Championship Match

Shayna Baszler vs Io Shirai

Walka, której zakończenie mega mnie zirytowało. Znowu dostaliśmy średniaka w wykonaniu pań. Jak chwaliłem Baszler w 2018 roku, tak w 2019 nie pokazała nic ciekawego w swoich meczach. Za każdym razem ta sama bajka, czyli osłabianie ręki i nawalenie w nią przez połowę walki. Wszystko wskazywało na to, że Shirai wygra i była już nawet na ostatniej prostej do tego, ale jak zwykle pojawiły się Marina i Jessamyn, które namieszały. Zjawiła się też Candice, która złoiła panie kijem do kendo, co akurat było piękne. Przejdźmy do końcówki walki, gdzie Io zdominowała Baszler, ale przez nieuwagę znów skończyło się tak, że Shayna zachowała tytuł. Dlaczego znowu ta sama śpiewka? dlaczego Io nie mogła zdobyć pasa na tym TakeOver? czy ktoś jest w ogóle zadowolony z faktu, że panna Baszler nadal jest championką? zapewne nikt. Średnia walka ze słabym zakończeniem i nic więcej tutaj nie dodam.

Zwyciężczyni: Shayna Baszler

Moja ocena: *** 


NXT Championship Match

Johnny Gargano vs Adam Cole

Znowu to zrobili, no znowu. W Nowym Jorku zachwycili wszystkich niesamowitym pojedynkiem, który stworzyli i tym razem było podobnie. To starcie moim zdaniem było trochę słabsze niż pierwszy mecz. Tam było trochę więcej emocji i akcji, a tu były momenty przestoju. Oczywiście nie oznacza to, że uważam ten mecz za walkę, która wypadła poniżej moich oczekiwań. Dobrze opowiadano tutaj historię, co mi się bardzo podobało. Adam na każdym kroku krzyczał do Gargano, że przypiął go w NY, a Johnny za wszelką cenę próbował przeciwstawić się liderowi Undisputed Ery. Cały czas utwierdzano nas w fakcie, że to może być noc Cole’a. Adam był osobą, która w pewnych momentach dominowała, zaś Gargano jak zwykle przyjmował na siebie wiele. To co panowie wyczyniali w późniejszej części walki było niesamowite! wymiany ciosów, kopnięć, kontry, spoty czy near falle, których tutaj nie brakowało zrobiły nam pojedynek, który może kandydować do walki roku. Nadal nie wierzę w to co odwalił Cole, a mowa tu o „Panama Sunrise” poza ringiem wow, aż złapałem się za głowę gdy to wykonał. Myślałem, że jest to już koniec „Mr. TakeOvera”, ale to był dopiero początek. Końcowe minuty walki były epickie, najpierw walka na „submission”, zaś chwilę potem Adam wykonujący „Panama Sunrise” po raz 2 dokładając jeszcze ” Last Shoot”, który dał mu zwycięstwo. Zaskoczyłem się tym, że Adam wygrał bo Johnny za długo mistrzem nie był. Gargano znowu traci pas w krótkim czasie, bo jak wiemy jego reign z NA Title także był krótki. Jestem ciekaw, jak dalej potoczy się ich rywalizacja i czy Johnny odzyska pas.

Zwycięzca: Adam Cole

Moja ocena: **** 3\4*