NJPW New Beginning In Osaka 2020 – Opinia

Od czasu New Beginning w Osace minęły już dwa dni, więc to chyba najlepszy czas, aby napisać słów kilka o minionej gali NJPW, która kończyła trasę New Beginning. Za nami niezwykle ciekawy początek roku w japońskiej federacji, bo zarówno styczeń jak i luty przyniosły nam wiele interesujących wydarzeń. Gala w Osace była kulminacją rozpoczętych jakichś czas temu rywalizacji, które swój koniec miały właśnie podczas tego show. Największym hitem było zapewne starcie Jona Moxley’ego i Minoru Suzukiego, które z resztą było mocno promowane przez federację. Oprócz tego fani zebrani Osaka-Jo Hall czekali na pojedynek, w którym na szali znalazł się pas IWGP Jr. Heavyweight, czyli na mecz Hiromu Takahashiego z Ryu Lee. W main evencie gali doszło do walki Tetsuyi Naito, który bronił obu pasów swoich pasów IWGP z KENTĄ. Panowie od dłuższego czasu prowadzili ze sobą rywalizację, która swój koniec miała w Osace. Po krótkim wstępie tradycyjnie zapraszam was do mojej opinii, w której to subiektywnie ocenię każdą z walk. Życzę miłego czytania!

Eight-Man Tag Team Match

Hiroyoshi Tenzan & Satoshi Kojima & Yuji Nagata & Manabu Nakanishi vs Ryusuke Taguchi & Toa Henare & Tomoaki Honma & Togi Makabe

Show otworzył nam kilkuosobowy tag team match, w którym udział wzięły legendy NJPW i Toa Henare, który jak widać lubi przesiadywać w sferach legend. Był to typowy tag match, gdzie to starzy wyjadacze mieli okazję do pokazania się fanom zebranym w Osaka-Jo Hall. Nie mieliśmy tutaj jakiegoś dynamicznego tempa walki, ale raczej nikt nie wymagał od nich jakiegoś starcia na Bóg wie jakim poziomie. Z racji, że to był ostatni pojedynek Manabu w Jo-Hall, który zbliża się już do końca swojej kariery pro wrestlera, to jego drużyna zwyciężyła. Typowe starcie tagowe, które często widzimy na początku gal NJPW.

Zwycięzcy: Hiroyoshi Tenzan & Satoshi Kojima & Yuji Nagata & Manabu Nakanishi

Moja ocena: * 1\2*

IWGP Jr. Tag Team Championship Match

Roppongi 3K vs El Desperado & Yoshinobu Kanemaru

Kolejna już odsłona rywalizacji tych tag teamów. Walczyli ze sobą już 77457485 razy i za każdym razem ich walki wypadały całkiem dobrze. Kiedyś już pisałem o stagnacji w dywizji tagowej, którą widać gołym okiem. Roppongi zdobyli tytuły na Wrestle Kingdom pokonując Ishimoriego i Phantasmo, którzy mistrzami długo nie pobyli, natomiast federacja wolała znowu przerzucić tytuły na rzecz Sho i Yoh. Oglądałem już multum walk między tymi tagami, więc nic w sumie mnie nie zaskoczyło. Dostaliśmy typowy booking pod Desperado i Kanemaru, którzy próbowali wygrać za pomocą brudnych zagrań i whisky (he he). Był też motyw z kontuzjowaną nogą, który często spotkany jest w pojedynkach Roppongi 3K. Walka wypadła bardzo dobrze, ale mam już dość oglądania tego samego, bo te ich walki stały się po prostu monotonne. Po walce zjawili się Taguchi i Romero, którzy jak się okazało będą następnymi rywalami obecnych mistrzów.

Zwycięzcy: Roppongi 3K

Moja ocena: *** 1\4*

Eight-Man Tag Team Match

Kota Ibushi & Hiroshi Tanahashi & Juice Robinson & David Finlay vs Bullet Club (Guerrillas of Destiny & Yujiro Takahashi & Chase Owens)

Przegrani z Wrestle Kingdom weszli ze sobą do kwadratowego pierścienia. Mowa tutaj o Ibushim, Tanahashim czy Guerrillas of Destiny, którzy na najważniejszej gali roku doznali porażek. G.O.D odzyskało pasy jakichś czas temu, zaś Kota czy Hiroshi po WK łatwego życia w federacji nie mają. Walka ta była chyba taką małą podbudową pod walkę, do której może dojść w niedalekiej przyszłości, czyli starciu Tamy i Tangi z Ibushim i Tanahashim. Dziwi mnie trochę to, w jakim kierunku idą „ACE” i „Golden Star”, bo mało kto spodziewał się takiego scenariusza przed Wrestle Kingdom. Pojedynek ten wypadł nieźle. Oglądać mogliśmy sporo teasów i interakcji, gdzie główne role odgrywali Guerrillas of Destiny i team Ibushi & Tanahashi. Zwycięstwo drużyny tych drugich mnie nie zdziwiło, bo jak widać to oni będą następni w kolejce do pasów IWGP Tag Team.

Zwycięzcy: Kota Ibushi & Hiroshi Tanahashi & Juice Robinson & David Finlay

Moja ocena: *** 

Tag Team Match

Kazuchika Okada & Will Ospreay vs Zack Sabre Jr. & Taichi

Kolejna porcja dobrego wrestlingu. Kolejna także walka, która była kulminacją rywalizacji, które wrestlerzy występujący w tej walce prowadzili ze sobą w ostatnim czasie. Okada dostał krótki program z Taichim, który już został zakończony ich walką w Sapporo. Panowie Ospreay i Sabre będą jeszcze mieli jedną okazję, by się zmierzyć. Do ich rewanżowej walki dojdzie na High Stakes, zaś tutaj mieliśmy mały przedsmak tego, co zobaczymy na gali w Anglii. Zbyt długiej walki nie oglądaliśmy, ale zostało w niej pokazane wszystko, co powinno zostać pokazane. Zakończenie feudu Okady z Taichim oraz kontynuacja storyline’u Willa i Zacka. Zawsze lubię oglądać „Rainmakera” i Willa razem w ringu, bo panowie mają ze sobą chemię nie tylko, gdy walczą przeciwko sobie, bo także w tag teamie. Proste i logiczne zakończenie walki, która nie była na siłę przedłużana i została skończona w odpowiedni sposób.

Zwycięstwo: Kazuchika Okada & Will Ospreay

Moja ocena: *** 1\4*

Singles Match

SANADA vs Jay White

Zamulacz, nudna walka, powtarzalność. Co można więcej powiedzieć o walce White’a i SANADY? Myślę, że zły pojedynek to nie był, ale wsadzono nam to starcie do karty po to, aby ją zwyczajnie uzupełnić. Panowie walczyli już między sobą kilka razy, ale ten mecz wydawał mi się najmniej ciekawym w historii ich starć. Panowie poszli w techniczny wrestling, choć więcej było tutaj walki w parterze i momentów usypiających widza. Osobiście ciekawi mnie, w jakim kierunku pójdą obaj panowie, którzy ostatnich tygodni udanych zbytnio nie mają. SANADA zalicza kolejną porażkę i chyba było to idealne podsumowanie jego solowej kariery w New Japan Pro Wrestling. Jay wygrywa i w sumie to zwycięstwo nic mu nie daje, ale innego rozwiązania nie widziałem w tym przypadku.

Zwycięzca: Jay White

Moja ocena: *** 1\2*

IWGP Jr. Heavyweight Championship Match

Hiromu Takahashi vs Ryu Lee

Dobrze, że tym razem walka obu panów zakończyła się bez żadnego incydentu. Pamiętamy ich pojedynek z San Francisco, kiedy to Takahashi doznał poważnej kontuzji karku, która o mały włos nie zakończyła jego kariery. Panowie w walce tej poszli w spotfest, który był głównym aspektem tego pojedynku. Do tego dostaliśmy bardzo fajny moment, w którym Hiromu i Ryu zaczęli wymieniać się mocnymi chopami i trwało to kilka dobrych minut. O zmianie mistrza mowy oczywiście nie było, więc Takahashi był zdecydowanym faworytem walki. Spodziewałem się szybkiej i efektownej walki, która okraszona będzie spotami. Po części tak było, bo panowie zadbali o nutkę emocji i mocne wrażenia. Uważam jednak, iż za dużo było tu powtarzalności, zaś obaj w pewnych momentach walki powtarzali na sobie te same sekwencje. Końcówka przypadła mi do gustu, bo pokazano w niej bardzo fajnie Hiromu, który po aplikacji „Time Bomb” odniósł zwycięstwo broniąc pasa IWGP Jr. Heavyweight. Zapowiada nam się bardzo długi run Japończyka z tym pasem, który rozpoczął się na Wrestle Kingdom 14.

Zwycięzca: Hiromu Takahashi

Moja ocena: **** 

IWGP United States Championship Match

Jon Moxley vs Minoru Suzuki

Nie ukrywam, że na spotkanie Moxa i Suzukiego czekałem najbardziej. Obaj mają podobny styl walki, czyli brutalny, stiffowy wrestling, co skończyć się mogło tylko świetną walką. Jak wypadł ten pojedynek? Według mnie świetne starcie, choć zbyt krótkie. Zakończenie walki było zabookowane w dość prosty sposób, był tutaj potencjał na coś lepszego. Całość według mnie kapitalnie pokazała charaktery Jona i Minoru, którzy w tej walce świetnie ze sobą współpracowali. Chemię, którą mają obaj w ringu było widać gołym okiem. Mieliśmy wykorzystanie krzeseł, które odegrały główną rolę na początku tej walki. Następnie, panowie udowodnili, że są najlepsi w swoim stylu dając nam piękne widowisko w kwadratowym pierścieniu. Genialna psychologia ringowa i świetnie rozpisane interakcje między nimi, a także spoty są idealnym opisem całości tej walki. Podobał mi się też moment, gdy obaj uderzali się częścią z rozwalonego stołu, by po chwili przejść do stiffowej bijatyki. Jeśli ktoś liczył na wygraną Minoru, to mógł się poczuć zawiedziony, bo Pan Suzuki przegrał ten pojedynek. Trochę ta końcówka była pozbawione emocji, bo Mox ostro rozjechał lidera Suzuki-gun, ale finalnie starcie wyszło bardzo dobrze. Atak Sabre’a po walce zwiastuje, że mistrz British Heavyweight pójdzie teraz na Moxa zostając kolejnym pretendentem do tytułu IWGP US.

Zwycięzca: Jon Moxley

Moja ocena: **** 1\4*

IWGP Heavyweight\Intercontinental Championship Match

Tetsuya Naito vs KENTA

Czas więc na main evento, w którym na szali znalazły się 2 główne tytuły w New Japan Pro Wrestling. Zacznijmy od tego, że rywalizacja Naito i KENTY swój początek miała na Wrestle Kingdom, gdy to KENTA zniszczył ceremonię tryumfu lidera Los Ingobernables de Japon. To potwierdziło, iż ich feud będzie naprawdę dużym programem. Feud wypadł ciekawie, ale sama walka już trochę słabiej. Nie wiem dlaczego, ale nie kupuję ex Itamiego w NJPW. Chłop mnie zwyczajnie nudzi i przez cały okres, który spędził w federacji nie przekonał mnie swoją postacią. Starcie z Naito było ciągnięte na prostym bookingu, który opierał się raczej na większej przewadze pretendenta. KENTA próbował wszystkiego, aby zatrzymać mistrza i pojawienie się w końcówce Bullet Clubu chyba nikogo nie zdziwiło. Walka wypadła według mnie dobrze, bo nie było chwil, w których czułbym nudę, choć znowu zakończenie mieliśmy zbyt proste. Była krew, brudne zagrywki, wyrównana walka i przede wszystkim dobry wrestling, co w całokształcie dało nam dobrą walkę. Po walce odbyła się mała celebracja Naito, zaś w ringu zjawił się jeszcze Hiromu, który pogratulował mistrzowi wygranej. Na Anniversary Show obaj mistrzowie zmierzą się ze sobą w „non title matchu”, więc trzeba było jakoś zacząć promocję tej walki.

Zwycięzca: Tetsuya Naito

Moja ocena: ****