Niech wygra wrestling!

„Wrestling – […] Styl walki prezentowany przez zawodników bazuje na klasycznych zapasach, wolnoamerykance, MMA, a także na ruchach unikalnych dla wrestlingu, takich jak dźwignie, rzuty czy liczne akcje powietrzne. Czasami dopuszczone do użycia są również różne rodzaje broni takie jak krzesła, stoły czy drabiny.” Tak polska wikipedia definiuje wrestling. Nie ma znaczenia w tym przypadku czy to polska wikipedia czy też nie. Zamysł autora jest nam znany i doskonale wiemy co jest na rzeczy. Czy Vince McMahon także to wie?

Wrestling to spójna całość elementów dodatnich takich jak storyline`y, segmenty na cotygodniowych lub nie cotygodniowych galach oraz samych walk. To co odróżnia wrestling od serialu czy filmu to właśnie sposób, w jaki konflikty są ostatecznie rozstrzygane. Same walki nie są tu dodatkiem, a są najważniejszym punktem całej historii, która przez tygodnie, miesiące lub nawet lata jest opowiadana przez wrestlerów, którzy stają naprzeciwko siebie. Fani wrestlingu nie oglądają tej rozrywki sportowej tylko dla słownych przepychanek, bo od tego są bitwy raperów ale oglądają go dla ostatecznych rozwiązań, które momenty kulminacyjne mają właśnie podczas walk. Zdecydowanie najbardziej lubimy te wielkie starcia, na wielkich galach o wielką stawkę. Dla przykładu podam chociażby main event najważniejszej gali PPV w Ring of Honor, Final Battle. Adam Cole jako mistrz staje naprzeciw Kyle`a O`Rilley`ego, a na szali znajduje się tytuł ROH World. Walka trwa prawie dwadzieścia minut. W TNA walka wieczoru o pas TNA World pomiędzy Lashley`em a Ethanem Carterem III trwała około siedemnaście minut (argument słaby, nikt nie ogląda TNA). Z main streamu lecimy do naszym skośnookich przyjaciół z New Japan Pro Wrestling i przyglądamy się main eventowi Wrestle Kingdom 11, który trwał prawie czterdzieści siedem minut! Tyle czasy w ringu spędzili Kenny Omega i Kazuchika Okada tworząc niesamowite show. Wracamy szybko do Stanów Zjednoczonych na main event WrestleManii 33. Tu zaczynają się moje obawy.

Choć main event WrestleManii 33 nie jest nam jeszcze znany, to bardzo prawdopodobnym jest, że galę zamkną part timerzy, którym daleko do życiowej formy. Tu właśnie czas sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Vince McMahon wie, czym jest wrestling i czego oczekuje się po produkcie związanym ściśle z wrestlingiem. Oczywiście że wie, jednak woli puścić nam oczko i szyderczo się uśmiechnąć. Sam zamysł walki Goldberg vs. Brock Lesnar na papierze dla Vince`a wygląda zabójczo dobrze. Doskonale wie, że przy natarciu nowych twarzy do organizacji, fani chętnie skuszą się na walkę part timerów, którzy kilka lat temu byli ścisłą czołówką. Jednak już nie są. Lecz tak jak wspomniałem, zamysł jest nawet dobry. Z tą małą nieścisłością, że McMahon dobrał sobie fatalnych part timerów. Brock Lesnar powracając kilka lat temu do WWE nie wzbudził mojej sympatii ani na ułamek procenta. Jego walki może i nie były najgorszego sortu, głównie przez dobór rywali dla niego, jednak on sam odstawał widocznie kondycją od reszty stawki. W jego przypadku jeszcze mogliśmy uwierzyć, że Vince ma pewien zamysł na tą postać i nie będzie ona aż tak beznadziejnie kreowana, a walki nie zajmą mniej niż pół minuty. Jednak teraz dostajemy Goldberga, którego każdy występ w roli czynnego zawodnikiem jest śmiechem na sali. Jego matche to squashe, które ewidentnie udowadniają nam, że nie tylko WWE chce go ponownie wykreować na bestię, jaką był w WCW, ale również WWE boi się o jego formę. Pierwszą walkę z Brockiem Lesnarem dało się jeszcze przełknąć, mimo, że smakowała jak stara opona wyłowiona z dnia jeziora, tak jeszcze dało się to strawić. Szybka walka dała nam fundament pod feud, który ewidentnie ma rozkwitać do samej WrestleManii. Jednak na Fastlane Vince poszedł o krok dalej i przepięknym dla siebie stylu podważył nie tylko panowanie mistrzowskie Kevina Owensa, ale również podważył znaczenie tytułu Universal. W tym momencie rozbijam obawy na części i rozpoczynam kampanię przeciwko Goldbergowi, którego skromnie nazwałem (PG mode off) Chujbergiem.

Po pierwsze to martwię się o Kevina Owensa, a także o przyszłe uzdolnione gwiazdy WWE. Vince z zimną krwią potrafi zaakceptować pomysł, w którym główny mistrz jego ulubionego rosteru jest wręcz zgwałcony przez starego dziada, który bez podstaw zdobywa tytuł mistrzowski. Można tłumaczyć to faktem, że Kevin Owens i Chris Jericho będą mieli oddzielny program o pas US, że pas Universal wcale nie był im potrzebny, jednak to tłumaczenie jest warte tyle, co Goldberg jako mistrz. Martwi mnie ten precedens, bo skoro teraz Vince McMahon pozwolił na to, aby Kevin po prostu oddał tytuł dziadowi, tak może za kilka lat utalentowany zawodnik X, promowany od miesięcy jako najwybitniejszy mistrz WWE podłoży się wracającemu z emerytury Johnowi Cenie i nie zdoła odkopać po AA? Któż wie. To moja pierwsza obawa. Po drugie to bardzo nie lubię sytuacji, w których główne mistrzostwo federacji (w tym przypadku główne mistrzostwo Raw) traktowane jest nie jak złoty graal, o który trzeba walczyć do krwi i gryźć matę, a jak zwykły pasek od spodni. Dodatek. To właśnie zrobiło WWE. Dla podniesienia rangi widowiska w walce Goldberg/Lesnar, dorzucili im tytuł Universal, bo tak walka na papierze wygląda zdecydowanie lepiej. Jednak po co kreować chociażby na te dwa miesiące nowego mistrza, skoro wiemy, że po WrestleManii któryś z nich, ktokolwiek wyjdzie zwycięsko z pojedynku, straci tytuł? Nie ważne, to WWE, nie musisz rozumieć, masz łykać jak młody pelikan.

Czas na meritum. Wrestling. Oglądając main eventy wielu federacji niezależnych, oglądając main eventy w NJPW, PWG czy chociażby ROH doskonale zdaję sobie sprawę, że oglądam wrestling. Że to on jest podstawą show, jest on główną atrakcją i to w okół niego kręci się całe widowisko. Co dostaniemy na WrestleManii podczas walki..”walki” Lesnara z Goldbergiem? Dostaniemy wykreowane przed laty legendy, które będą próbowały. No właśnie, jak WWE wyobraża sobie walkę tych zawodników? Wracamy na sekundę do WrestleManii XX, błysk, widzimy walkę Goldberg vs.Lesnar i szybko wracamy do teraźniejszości. Walka obu panów trwała prawie czternaście minut, a widowisko przypominało jedno wielkie gówno, owinięte w pazłotko ze znanymi nazwiskami. To było bardzo dawno temu, gdy obaj jeszcze jakoś się prezentowali. Jak Vince wyobraża to sobie teraz? O ile o Brocka Lesnara jestem w miarę spokojny, gdyż ma on lekką krzepę by wytrzymać te dziesięć minut intensywniejszego pojedynku (ale bez przesady), tak Goldberg co może powiedzieć? Jak wygląda jego przygotowanie do walki? Rozumiem, trenuje na siłowni, kondycyjnie również stara się popracować, jednak on łapie zadyszkę podczas wejścia na ring, a wiemy, że rampy na WrestleManii są bardzo długie. Poza tym warto by także oswoić się z ringiem. Squashe w tym nie pomagają. Oczywiście może on toczyć trzy walki tygodniowo z randomowym trenerem w centrum szkoleniowym WWE, jednak to tylko zamysł, gdyż domyślam się, że Vince w obawie o kontuzję swojej perełki boi się wystawiać ją na większy wysiłek. Wnioski nasuwają się same. Na WrestleManię 33 do walki o pas Universal wyjdzie Brock Lesnar, który kondycyjnie jak i skillowo ma swoje lata świętości za sobą oraz Goldberg, człowiek, któremu wejście po trzech schodkach sprawia problem, a po pięciu pajacykach trzeba go intubować. Jeżeli creative team zdecyduje się dać im chociażby 10-minutowy pojedynek, to jestem przekonany, że albo skończy się na wymianie punchy i (OLABOGA) może suplexie lub będzie to szybki squash. Nie ważne która z opcji zostanie wybrana, węszę tu pośmiewisko i najgorszy pojedynek w 2017 roku! Co więcej, będzie to pięknie zbotchowana walka, twórcy botchamani już czekają na ten pojedynek, gdyż materiału, w zależności od długości walki, będzie co nie miara! Chciałoby się rzec „niech wygra wrestling!” jednak nie można tak mówić w przypadku dwóch starców, którzy nawet w latach swojej dobrej formy stworzyli beznadziejny pojedynek. Jednego jestem pewny. Zapomnimy szybko o WrestleManii XX i ich pojedynku, ponieważ kiedy ponownie wspomnimy sobie te nazwiska, ukaże nam się WrestleMania 33, na której oficjalnie…wrestling przegra.