Najgorsze bookingi wrestlingu, część 2 – PG Era w WWE

W serii „Zakątki wrestlingu” będą poruszane wszelakie zagadnienia, sytuacje i wątki związane ze światem wrestlingu. Zobaczycie tam różne zestawienia, porównania, opowieści, anegdoty czy wspominki historyczne. Seria nie ma limitu artykułów, więc poruszanych tematów będzie co niemiara.

WSTĘP

Jest wiele walk, gdzie ciężko podjąć prawidłową decyzję na temat zwycięzcy, która spodoba się fanom. Często jednak bookerzy wychodzą z tej sytuacji z „tarczą”, korzystając z nietypowych rozwiązań mogących w korzystny sposób popchnąć storyline dalej lub z klasą go zakończyć. Są jednak momenty, gdzie padają złe decyzje, a fani są z tego bardzo niezadowoleni często nawet sami twierdząc, że zrobiliby to lepiej. W tym artykule przedstawię 4 moim zdaniem najgorsze decyzje bookingowe w PG Erze WWE (lata 2008 do 2016).

DANIEL BRYAN TRACI WHC W 18 SEKUND

W lecie 2011 roku walizkę Money in the Bank brandu SmackDown zdobył Daniel Bryan. Był to przełom w jego karierze w WWE, ponieważ wtedy znany był on jedynie z odpadnięcia jako pierwszy w premierowym sezonie NXT oraz kilkumiesięcznego reignu z pasem United States, który utracił na rzecz Sheamusa. American Dragon w listopadzie miał już za sobą próbę zrealizowania posiadanego przez niego kontraktu, jednak przeszkodził mu w tym Teddy Long, który stwierdził, że ówczesny World Heavyweight Champion Mark Henry nie jest zdolny do walki. Miesiąc później D-Bry przejął jednak ten tytuł, wbiegając z walizką po zakończonym pojedynku o pas wagi ciężkiej na gali TLC, wygrany przez Big Showa. Reign giganta nie trwał jednak długo, bo mniej niż 5 minut, a wszystko za sprawą Bryana. Panowanie byłego mistrza ROH opierało się na nieczystych zagrywkach oraz szukaniem wyliczeń oraz dyskwalifikacji, czystą obronę zaliczył jednak w Elimination Chamber Matchu, gdzie jako ostatniego wyeliminował Santino Marellę. Po tej gali rozpoczął się jednak feud z Sheamusem, zwycięzcą Royal Rumble Matchu, również pochodzącego z brandu SmackDown. Celtic Warrior obiecywał zakończyć reign Daniela raz na zawsze, zaś sam mistrz oczekiwał zemsty jeszcze za utratę tytułu United States. Próba rewanżu zakończyła się jednak fiaskiem, bo Daniel Bryan stracił tytuł World Heavyweight w zaledwie 18 sekund. Walka rozpoczęła się pocałunkiem z ówczesną dziewczyną mistrza, AJ Lee, a gdy Danielson obrócił się, otrzymał Brogue Kicka i został przypięty do trzech. Moim zdaniem opener Wrestlemanii 28 mógł zostać rozpisany zdecydowanie lepiej, niż kilkunastosekundowy pojedynek z finisherem jako jedyną akcją. Zdecydowanie osłabiło to pozycję Bryana, na szczęście na niedługi czas, ponieważ rozpopularyzował się chant YES! co pomogło mu powoli wspinać się na szczyt. Nie zmienia to jednak faktu, że zakończenie walki na tylko 18 sekundach jest dla mnie głupią decyzją.

ROYAL RUMBLE MATCH 2015

Jednym z pierwszym uczestników Royal Rumble Matchu z 2015 roku okazał się Roman Reigns, który powrócił do ringu na gali TLC 2014 miesiąc wcześniej, dekla-deklarując w swoim niesławnym promie swój udział. Już wtedy wiele osób domyślało się, kto zostanie zwycięzcą tej wieloosobowej walki. Ba, wiedzieli już, gdy The Big Dog pokonał Randy’ego Ortona na Summerslam. Następnie dowiedzieliśmy się, że w walce wystąpią również Daniel Bryan, Big Show czy Curtis Axel. Gala miała miejsce 25 stycznia 2015 roku i nie została dobrze przyjęta wśród oglądających. Już tłumaczę, dlaczego. Daniel Bryan wszedł do ringu z numerem 10 i tyle właśnie minut wytrzymał w ringu, ponieważ został wyeliminowany przez Braya Wyatta. Fani zaczęli głośno buczeć, ale mi ta decyzja zbytnio nie przeszkadzała. Nie pasowało mi to, co działo się potem. Kane i Big Show zaczęli bezproblemowo eliminować main eventerów i midcarderów, takich jak Wyatt właśnie, Dean Ambrose, Ryback czy Dolph Ziggler. Każdy z nich był wyrzucony jak worek ziemniaków poza ring. Jednak dwóch gigantów pozbył się Samoańczyk Roman Reigns i gdy myślał, że został sam i wygrał już RR Match, spróbował zaskoczyć go Rusev. Rosjano-Bułgar nie podołał jednak zadaniu i został wyrzucony przez byłego członka The Shield z kwadratowego pierścienia. Zbyt przewidywalne. Nawet obecność The Rocka nie pomogła. Buczenie było ogromne, ale Reignsowi udało zachować się zimną krew, dumnie celebrując zwycięstwo. Na Wrestlemanii 31 doszło więc do oczekiwanej od wielu miesięcy walki Reigns-Lesnar. Jak to się skończyło? Wielu z Was pewnie dobrze o tym wie…

POWRÓT BATISTY

Pod koniec grudnia 2013 roku WWE ogłosiło, że The Animal powraca do federacji. Szybko rozpoczęto spekulacje, że były World Heavyweight Champion wygra Royal Rumble Match i zmierzy się z Randym Ortonem o dwa najważniejsze tytuły WWE na Wrestlemanii 30 w main evencie. Batista rozpoczął jednak swoją przygodę w powrocie feudem z Alberto del Rio, raczej jednym z mierniejszych. Oczywiście to Dave wygrał ich pojedynek na gali Elimination Chamber, ale od tego czasu zaczął on zbierać coraz gorszą reakcję. Vince McMahon postanowił szybko myśleć i przekształcił postać Batisty w heelową, poczynając od dobrze znanego Wam pewnie proma na jednym ze SmackDown. – Gdzie są prawdziwi mężczyźni? – pytał The Animal. U fanów zaś narastało niezadowolenie rozpisywaniem postaci byłego członka Evolution, jak i w ogóle feudu o pasy WWE WHC. Moim zdaniem main event na papierze nie wyglądał zbyt ciekawie, jako że The Viper i Batista nie mieli ze sobą do tej pory wybitnych walk 1 na 1 i nie oczekiwałem szybkiego pojedynku. Postanowiono więc dodać do walki Daniela Bryana i zrobić z niej Triple Threat Match, jeśli oczywiście The American Dragon pokona Triple H’a w openerze. Na WMce wygrał „B+Player”, a dla Batisty planowano reaktywację stajni Evolution. To już był nieco lepszy pomysł. Jednak po dwóch przegranych walkach grupy z The Shield na galach PPV, Dave odszedł w pogoni za kręceniem filmów. Szkoda mi tego runu Batisty, ponieważ nieudane bookingi zepsuły mi trochę spojrzenie na jego postać, które w pewnym stopniu odbudował jego powrót 5 lat później.

TEAM NEXUS PRZEGRYWA NA SUMMERSLAM 2010

W czerwcu 2010 roku main event jednego z Monday Night RAW przerwała grupa zawodników z pierwszego sezonu NXT, która zniszczyła wszystko, co jest możliwe – Johna Cenę, CM Punka, announcerów, spikerów, ring i jego okolice. To właśnie lider Cenation został głównym celem nowej stajni – The Nexus. Cały czas siali oni zamęt w WWE aż w takim stopniu, że heelowie i face’owie postanowili połączyć siły na największej gali lata – Summerslam, aby stawić czoła grupie o czarno-żółtych barwach. Stało się oficjalne, że John Morrison, R-Truth, Bret Hart, John Cena, Chris Jericho, Edge i nieznany partner stawią czoła drużynie Wade’a Barretta, Skipa Sheffielda, Justina Gabriela, Michaela Tarvera, Darrena Younga, Heatha Slatera oraz Davida Otungi. Bardzo ciekawą i oryginalną zagrywką byłaby wygrana The Nexus, jednak tak się nie stało. Nie jestem przeciwny aż tak wynikowi walki, lecz temu, w jaki sposób się to wydarzyło. Otóż w pewnym momencie pojedynku Edge i Jericho odwrócili się od Ceny, a szesnastokrotny WWE Champion począł być obijany przez antagonistyczną grupę. Otrzymał on kilkadziesiąt ataków, w tym DDT na odkrytą podłogę. Co z tego, skoro włączył się tryb Super Ceny? John przypiął Gabriela oraz poddał Barretta, mimo wszystko wygrywając walkę. Powtórzę się, ale można było rozpisać się inaczej. Swoje propozycje możecie podać w komentarzach.