Na ringu z rodziną – recenzja filmu

14 lutego 2019 roku premierę miał film „Fighting with my Family”, który jak się potem okazało, ukazał się również w Polsce pod nazwą „Na ringu z rodziną”. W naszym kraju, film jest obecny w wydaniach na Blu-ray i DVD, z polskim lektorem. Zakupić go można m.in. w Empiku.

Fabuła filmu oparta jest na faktach, choć część rzeczy pominięto, a część przekształcono w wymyślone historie. Opowiada o drodze młodej Brytyjki do spełnienia jej największego marzenia – zadebiutowania w WWE i zdobyciu pasa mistrzowskiego. Bez zbędnego przedłużania, jeśli jesteście fanami wrestlingu pewnie już doskonale wiecie, że jest to film o Paige, której rolę w filmie odgrywa Florence Pugh – niedawna nominowana do nagrody Oscara. Oprócz niej, epizodycznie pojawia się najlepiej opłacany aktor Hollywood i żywa legenda wrestlingu Dwayne „The Rock” Johnson. Nic w tym jednak dziwnego, gdyż to właśnie Rock wziął się za produkcję owego filmu. Już sam ten fakt powinien przyciągnąć Was do obejrzenia. W końcu The Rock jako producent i jako aktor odgrywający samego siebie? To przepis na świetny film!

Powyżej mogliście obejrzeć zwiastun „Na ringu z rodziną” w wersji oryginalnej, angielskiej (niestety zwiastun po polsku nie powstał). Moim zdaniem trochę za dużo w nim pokazano, choć całość wyszła bardzo dobrze i zachęcająco. Na plus użycie piosenki „We Own It”, która jest pod koniec wisienką na torcie.

Skupmy się jednak na samym filmie… Miałem okazję obejrzeć go już trzy razy, więc myślę, że jestem jak najbardziej odpowiednią osobą do napisania recenzji 😉 Postaram się, żeby nie była ona zbyt długa, ponieważ nie chcę za wiele zdradzić, tym którzy jeszcze nie zdecydowali się na obejrzenie filmu.

Podsumowując fabułę: 18-letnia Saraya (Paige) i jej starszy brat Zak marzą o dołączeniu do WWE. Pomaga im w tym cała rodzina, mocno zaangażowana w wrestling. Ich matka Julia również występuje na ringu, a ojciec Ricky Knight prowadzi szkółkę wrestlingu w Norwich, która organizuje niewielkie pokazy. Podczas jednej z rodzinnych kolacji, telefon od WWE odmienia życie Sarayi i Zaka. Jak się potem okazuje, jedynie młoda dziewczyna udanie przechodzi tryout i podpisuje kontrakt z NXT. Jej brat, który mniej więcej w tym samym czasie zostaje ojcem, popada w depresję. Saraya z kolei nie umie się odnaleźć w wielkim świecie, zza oceanem chcąc zrezygnować z WWE. Musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, że przed nią szansa na ogromny sukces.

Oczywiście jak już wspomniałem na początku, niektóre rzeczy w filmie są sprzeczne z rzeczywistością. Przede wszystkim, Paige tak naprawdę dopiero za drugim razem przeszła udanie tryout, po czym trafiła do FCW (Florida Championship Wrestling – ówczesna rozwojówka WWE), a nie do NXT jak pokazane jest w filmie. Sam jej pobyt w złoto-czarnym brandzie został mocno skrócony, gdyż pominięto m.in. zdobycie przez niej mistrzostwa kobiet NXT. Nie uwzględniono również jej zakulisowych wybryków z tamtych czasów (o których przecież było głośno, gdy pewne materiały z jej udziałem wyszły na jaw). Zamiast tego pokazano jej nieśmiałe relacje z resztą rosteru. Oczywiście pominięcie owych wybryków rozumiem, bo średnio by to pasowało do koncepcji filmu, który zresztą nie jest oznaczony jako 16+. To także bardziej sprawy prywatne Paige, więc zostawmy to w spokoju.

Osobiście być może przeznaczyłbym więcej czasu na NXT, albo w pewnym momencie filmu dodał tekst „KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ”. Wyglądałoby to lepiej, gdyż tak mimo wszystko, dla osoby, która nie wie jak było naprawdę, cała ta historia może wydawać się mało wiarygodna.

Sam film można porównać do serii „Rocky’ego”, czy „Creeda”, których jestem ogromnym fanem. Fakt faktem, boks zamieniamy na wrestling, ale ogólnikowo, uważam, że filmy te w jakimś stopniu są do siebie zbliżone. Ciekawym aspektem jest to, że choć film przedstawiany jest głównie jako komedia, główna bohaterka wraz ze swoim bratem pełnią role dramatyczne. Kilkukrotnie natrafiałem również na stwierdzenie: „film familijny”, z czym się nie zgadzam albo po prostu inaczej to definiuję. Warto zaznaczyć, że w trakcie filmu, w ramach elementów komediowych, kilkukrotnie pojawia się niecenzuralne słownictwo, czy też po prostu prostackie teksty. Osobiście nie puściłbym zatem tego filmu w całości siedzącym przed telewizorom rodzicom i dzieciom. Czy film mógłby istnieć bez mocniejszego języka? Oczywiście, że tak, niemniej dzięki komediowym wstawkom, film nie sprawia wrażenia przygnębiającego i dodaje odpowiedniej dawki humoru. Gdy, trzeba się śmiać, śmiejemy się. To w filmie zadziałało.

Oglądając film, widz wczuwa się w opowiadaną historię, jest ciekawy co będzie dalej. Cieszę się, że pokazane zostało jak wyglądają przygotowania wrestlera do występów, gdyż dla niektórych to tylko udawanie i nic trudnego. Jednocześnie nie zdradzono, tyle co w „Zapaśniku”, co poniekąd też jest plusem. Tam pokazano wrestling od całkowicie ciemnej strony, choć prawdziwy dla wielu wrestlerów. Tutaj mamy historię dziewczyny, która trenowała ze swoją rodziną i znajomymi w Norwich. Wówczas było w porządku. Dopiero, gdy trafiła do WWE, uświadomiła sobie, jak ciężki jest to kawał chleba.

Aktorzy, którzy odgrywali główne role spisali się na medal. Florence Pugh doskonale poradziła sobie z rolą Paige, z kolei Jack Lowden świetnie odgrywał momenty załamania Zaka. Nie gorzej wypadli ich filmowi rodzice, a także rodzice dziewczyny Zaka, Courtney. Oni mieli do odegrania plus minus dwie (ważne) sceny i zrobili to genialnie. Na wyróżnienie zasługuje również Vince Vaughn jako trener z Performance Center. Miłym dodatkiem było ukazanie kulis gali WWE, gdzie widzieliśmy chociażby Big Showa i Sheamusa. O The Rocku już wspominałem. To co miał do zrobienia, zrobił bardzo dobrze.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że jest to film przewidywalny, z wiadomym zakończeniem. Nawet jeśli tak jest, nie przeszkadza to w jego całościowym odbiorze. Co prawda nie jestem filmowym ekspertem, ale historia opowiedziana w filmie (tym bardziej mając na uwadze, że inspirowana jest prawdziwymi zdarzeniami), poruszyła mnie i jeśli miałbym polecić tudzież nie polecić tej produkcji, to zdecydowanie wybrałbym pierwszą opcję. Polecam, jak najbardziej. Szczególnie fanom wrestlingu, gdyż uważam, że każdy fan wrestlingu, a przynajmniej WWE powinien ten film obejrzeć. Może nie jest on doskonały, ale opowiada piękną historię i czegoś nas uczy. Pokazuje, że warto wierzyć w swoje marzenia, dążyć do ich zrealizowania i nigdy się nie poddawać.

Pobolewam trochę nad tym, że film nie obił się większym echem w Polsce. Choć jest to akurat zrozumiałe. W końcu u nas mało kto kojarzy temat wrestlingu i z góry wiadomo, że film o takiej tematyce nie odniesie w naszym kraju sukcesu. Przy dobrych wiatrach, może kiedyś jakaś stacja telewizyjna postanowi to wyemitować. Zawsze to jakaś szansa na to, że ktoś zainteresuje się wrestlingiem lub przynajmniej dowie się jak to wszystko wygląda od środka.

MOJA OCENA: 8/10