MyWrestling prezentuje: WWF vs WCW – Część 4/4

Lata dziewięćdziesiąte. Dwie potężne federacje. Jeden cel.
To historia opisująca jedyną taką wojnę, która zatrzęsła całym wrestlingowym światem.
Po jednej stronie Vince McMahon i jego World Wrestling Federation, a po drugiej Ted Turner do spółki z Eric’em Bischoffem i ich World Championship Wrestling.
Dwa cotygodniowe programy, olbrzymie pieniądze, kontrakty, a także najbardziej znane osoby w tym biznesie, które wówczas kopały tyłki w ringu. Mowa tu o takich gwiazdach jak nieśmiertelny Hulk Hogan, elektryzujący The Rock, ikoniczny Sting, czy też bezlitosny Steve Austin.
Wojna trwała około 6 lat. Porażka świadczyła o końcu federacji. I choć pewnie wszyscy wiecie kto ją wygrał, wciąż wielu z was nie zna szczegółów tego jak to wszystko się zaczęło, rozwinęło i zakończyło. Nie pozostaje wam więc nic innego jak rozsiąść się wygodnie gdziekolwiek siedzicie i przygotować się na dawkę lektury, której nie przeczytacie w żadnej szkole, choć na podstawie tych wydarzeń można byłoby spisać cały podręcznik.

Link do poprzedniej części: < KLIKNIJ TUTAJ >

X. Mankind walczy o WWF Title na Raw, Tony Schiavone spoileruje wynik na Nitro
Historia Micka Foley’a jest bardzo bogata. W wieku 18 lat zadebiutował na wrestlingowym ringu. W 1991 roku podpisał kontrakt z World Championship Wrestling. Feudował tam m.in. ze Stingiem i Vaderem. Pamiętną walkę odbył z nim na gali Hallowen Havoc. Był to Texas Death Match, bowiem Foley występujący wówczas jako Cactus Jack nie bał się uczestniczyć w pojedynkach hardcorowych. Używanie wszelkich niebezpiecznych przedmiotów było dla niego chlebem powszednim. W 1994 doszło do bardzo niepokojącego incydentu w wyniku którego Cactus Jack stracił kawałek ucha. Miało to miejsce podczas jednego z house show WCW w Niemczech. Walczył akurat wtedy ze swoim odwiecznym rywalem, Vaderem a do utraty kawałka ucha doszło w skutek zaplątania się w liny. W pewnym momencie wspomniany kawałek całkowicie oderwał się i spadł na matę ringu. Sędzia go podniósł, a pojedynek trwał dalej.
Niedługo po tym incydencie, Mick Foley zaczął występować dla Extreme Championship Wrestling. Federacja ta stała się dla niego domem, a to oczywiście ze względu na hardcorową otoczkę, czym charakteryzowało się ECW. Pobył tam 2 lata po czym podpisał kontrakt z World Wrestling Federation. Pracując dla Vince’a McMahona, Mick Foley zadebiutował w nowym gimmicku, jako Mankind.

Nie było to jednak jego jedyne wcielenie w WWF. Pojawiał się też jako Dude Love czy Cactus Jack nawiązując do jego hardcorowej postaci. Wszystko to sprawiło, że Mick Foley wzbudzał zainteresowanie wśród fanów, którzy bardzo go polubili. Doszło nawet do sytuacji podczas której w Royal Rumble Matchu z 1998 roku, Foley wystąpił w trzech swoich wcieleniach. Trzeba przyznać, że było to coś niesamowitego. Do historii przeszedł także Hell in a Cell Match w którym jako Mankind stawił czoła Undertakerowi. Miało to miejsce także w 1998, podczas gali King of the Ring. W trakcie tego pojedynku, jak sam Mick Foley wyznaje, stracił on kilka lat swojego życia.

Minąć musiały jednak cztery lata, aby Foley znalazł się na samym szczycie w WWF. W trakcie swojego storyline’owego konfliktu z korporacją udało mu się odebrać główny tytuł mistrzowski z rąk The Rocka. Stało się to 29 grudnia 1998 roku, jednak było to nagrywane Raw is War. Emisja w telewizji odbyła się 4 stycznia 1999 i to właśnie tą datę uznaje się za początek reignu Foley’a. Jak to jednak zazwyczaj bywało, włodarze WCW mieli wyniki Raw is War wcześniej i czasem komentatorzy podawali je w trakcie Nitro na żywo. Sprawiło to, że fani nie mieli już potrzeby przełączania kanału na konkurencyjny program i zostawali przy WCW. 4 stycznia ich komentator, Tony Schiavone wiedząc kto zdobył mistrzostwo WWF postanowił o tym powiedzieć. Oczywiście obie federacje wolały wtedy przeprowadzać zmiany mistrzów na tygodniówkach aniżeli na PPV, ponieważ wojna ratingowa była dla nich ważniejsza. Tym razem jednak efekt był znacznie odwrotny od zamierzonego. Po tym jak komentator WCW otwarcie zaspoilerował wynik walki mistrzowskiej z Raw is War, widzowie momentalnie zaczęli przełączać kanał. Mick Foley był bowiem prawdziwym ulubieńcem publiczności i nawet jeśli ktoś wolał w tamtym czasie oglądać gale World Championship Wrestling to tak wielkie wydarzenie jak zdobycie głównego tytułu mistrzowskiego WWF przez Foley’a było dla nich priorytetem. W czasie gdy Mankind walczył z The Rockiem o główny tytuł, na Nitro, Kevin Nash bronił swojego pasa mistrzowskiego przeciwko Hulkowi Hoganowi. Ich pojedynek trwał około minuty i zakończył się wielką kontrowersją nazwaną przez społeczność wrestlingową „The Fingerpoke of Doom”. Wystarczyło bowiem dotknięcie palcem Nasha przez Hogana, aby ten upadł a pretendent mógł odliczyć swojego oponenta do trzech. Po tym zajściu, grupa New World Order zjednoczyła się, niemniej jednak wydarzenie te zapisało się w kartach historii jako niechlubne. Ostatecznie rating WCW Monday Nitro wyniósł tego dnia 5.00, a WWF Raw is War, 5.7.

XI. Monday Night Jericho
Debiut Chrisa Jericho w World Championship Wrestling, a dokładniej na Monday Nitro nastąpił 26 sierpnia 1996 roku. Wcześniej przez rok czasu występował dla Extreme Championship Wrestling. Gdy dorastał jeszcze jako fan wrestlingu, na ringach królowali prawdziwi giganci. Wówczas liczyło się kto ile ma wzrostu i kto ile waży. Sam Jericho nigdy nie posiadał takich warunków jak chociażby Hulk Hogan, dlatego też ciężko było mu się przebić, gdy zapragnął być zawodowym zapaśnikiem i występować w największych federacjach. Furtkę dla niego otworzyło WCW, które stworzyło dywizję cruiserweight. Włodarze widząc jego umiejętności z gal ECW, postanowili postawić Chrisa Jericho w dobrej pozycji. Już 15 września odbył swoją pierwszą walkę na PPV, wówczas przegrał jednak z Chrisem Benoit. Sama dywizja cruiserweight była ciekawą alternatywą dla New World Order, które od 1996 roku panowało w WCW. Jak wiadomo, dywizja ta posiadała swoje własne mistrzostwo, które 28 czerwca 1997 znalazło się w rękach Chrisa Jericho. Ostatecznie popularny dziś Y2J posiadał ten tytuł 4 razy. Po raz trzeci zdobył go pokonując największą gwiazdę w dywizji cruiserweight, Rey’a Mysterio. Był to także czas, w którym Jericho przechodził heel turn, a więc stawał się złym gościem.
Na zewnątrz wszystko więc wyglądało bardzo dobrze, natomiast w środku, Chris Jericho zawsze czuł niedowartościowanie. Jego celem było występowanie w main eventach z największymi gwiazdami federacji. WCW nie widziało go jednak razem z takimi tuzami jak Hogan, Nash, Hall oraz wszystkimi innymi, którzy kręcili się wokół nWo. Mocno stawiali na niego w kontekście dywizji cruiserweigt, ale to jednak nie satysfakcjonowało Y2J’a. Jasne, z czasem wyrobił sobie własną markę. Publiczność go pokochała a on sam stworzył „Monday Night Jericho”. W ringu mógł robić tak naprawdę co tylko chciał, sam wymyślał swoje akcje (które były zresztą bardzo efektowne), mógł nawet także wykazać się przy promach. Gdy wchodził do ringu zawsze wykrzykiwał w kierunku fanów słowa zachęty do dopingowania go. Słynne „c’mon” odznaczało się przy jego każdym wejściu. Ogólnie rzecz biorąc, jak wyznał potem Chris Jericho, w swojej autobiografii, w WCW panowało więcej swobody niż w WWF. Blondwłosy wrestler zawsze to wykorzystywał dzięki czemu poniekąd udało mu się zwrócić na siebie uwagę.

W międzyczasie narodziła się grupa „Jerichoholic”, która wspierała Y2J’a na każdym kroku i towarzyszyła mu nawet, gdy ten odgrywał rolę złego gościa. Widząc jak duże zamieszanie wokół swojej postaci zrobił Chris Jericho, włodarze WCW dali mu jeszcze więcej pola do popisu i poniekąd pozwolili wypłynąć Chrisowi na głębsze wody. I tak oto 10 sierpnia 1998, Y2J pokonując Steve’ego Ray’a został nowym mistrzem WCW World Television. Niedługo potem, miał rozpocząć się jego mini program z Goldbergiem, który wówczas był największą gwiazdą federacji obok Hogana i Stinga. Doszło nawet do tego, że w październiku 1998, Jericho wyzwał Goldberga do walki na tygodniówce Thunder:

Co prawda, Goldberg był wtedy nieobecny w arenie, ale pomimo tego, sędzia doliczył do dziesięciu i ogłosił Chrisa jako zwycięzcę tego (nieformalnego oczywiście) starcia. Nie było to jedyne wyzwanie ze strony Jericho. W planach bowiem rzeczywiście miało dojść do tego starcia, które zostałoby godnie nazwane „Champion vs Champion”, jednakże oficjalnie nic z tego nie wyszło. Jak wyznał w późniejszym czasie Y2J, osobami które nie chciały do tego doprowadzić byli Eric Bischoff, Hulk Hogan i sam Goldberg. Dla Jericho był to jeden z głównych powodów dla którego postanowił opuścić World Championship Wrestling. Wiedział bowiem, że nic większego niż tytuł telewizyjny już tam nie osiągnie, a szanse na walki z main eventerami zostały przekreślone.
W pewnym czasie, Chris Jericho zauważył stale i silnie rosnącą popularność konkurencji WCW, World Wrestling Federation. Ratingi jasno wskazywały, że to Raw is War było chętniej oglądanym programem, więc nic dziwnego, że Y2J zaczął myśleć o WWF jako realnym miejscu dla siebie. Doszło zatem do tego, że Vince McMahon zaproponował mu kontrakt i to całkiem przyzwoity, a Jericho zgodził się go podpisać.
Przed jego debiutem, na Raw is War wyświetlano krótkie filmiki, których głównym motywem był odliczający czas do rozpoczęcia nowego milenium. I tak o to 9 sierpnia 1999 roku podczas, gdy The Rock wygłaszał swoje promo, jego wypowiedź przerwał mu zegar. Tym razem były to już końcowe sekundy. Po zakończeniu odliczania, na arenie rozbrzmiał theme song znany już fanom WCW, a na środku rampy pojawił się Chris Jericho.

Niemal wszyscy byli podekscytowani tym wydarzeniem. Sam Y2J przyznał, że w czasie tych kilku minut stał się większą gwiazdą niż przez 3 lata w World Championship Wrestling. Ostatecznie segment zakończył The Rock swoim słynnym powiedzonkiem, a sam Jericho wcale nie miał tak łatwo w WWF. Na początku narobił sobie wiele złego za kulisami i raczej nie był mile widzianym gościem. Na całe szczęście później się to zmieniło i Jericho stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd World Wrestling Federation. Na gali No Mercy w 2001 roku, Y2J pokonał The Rocka i stał się głównym mistrzem, a zarazem pierwszym Undisputed Championem. Wcześniej posiadał takie tytuły jak Intercontinental, Hardcore, czy Tag Team Championship.

XII. Koniec wojny
W 1999 dzięki trwającej wojnie pomiędzy World Wrestling Federation i World Championship Wrestling, ratingi czołowych programów tygodniówek rosły w górę, a popularność zawodowych zapasów w tym okresie cieszyła się największym zainteresowaniem. Gwiazdy wrestlingu gościły w programach telewizyjnych, występowali w reklamach, a także z dumą prezentowali się na okładkach czasopism. W USA każdy znał takie postacie jak The Rock, czy Goldberg. Także dzięki kontraktom telewizyjnym, wrestling stawał cię coraz to popularniejszy w innych częściach świata. Chociażby w Polsce, gale z okresu Attitude Ery były pokazywane na stacji Wizja 1 (oraz Wizja Sport). Podczas 33. finału Super Bowl, a dokładniej podczas przerwy w najważniejszym meczu NFL, tj. największej ligi amerykańskiego futbolu, wyemitowana została reklama World Wrestling Federation. Sprawiło to, że federacja pozyskała nowych fanów i jeszcze bardziej odskoczyła WCW. Rok wcześniej natomiast, Vince McMahon ściągnął do siebie najsłynniejszego boksera na świecie, Mike’a Tysona. Odegrał on znaczącą rolę na WrestleManii 14 i na długo zapadł w pamięci fanów WWF.

Tymczasem sytuacja w World Championship Wrestling, w roku 1999 nie wyglądała zbyt kolorowo. Podczas gdy Ted Turner nie miał już tak dużych udziałów w federacji, 10 września, Harvey Schiller czyli jeden z dyrektorów zarządzających WCW, zwolnił Erica Bischoffa. Dotąd to właśnie Bischoff odpowiedzialny był za najważniejsze decyzje i to on przedstawiany był jako Prezydent WCW. Z czasem wiele osób zaczęło wnosić na niego skargi. Głównymi powodami jego zwolnienia było to, że Raw is War wyraźnie odskoczyło Nitro w ratingach, a on sam nie potrafił sobie z tym poradzić, a także fakt iż od początku stawiał na te same gwiazdy. Wszystkim bowiem znudziło się ciągłe oglądanie Hulka Hogana w walkach wieczoru. Sam Bischoff nie mógł jednak na to za wiele poradzić, gdyż Hulkster miał bardzo lukratywny kontrakt pozwalający mu na pełną swobodę. Innym jakże ważnym, a nawet być może najważniejszym czynnikiem zwolnienia Erica Bischoffa było to, że firma pod koniec 1999 roku co miesiąc traciła około 5 milionów dolarów. Mocno spadała frekwencja, sprzedaż PPV, a ratingi telewizyjne opiewały się zazwyczaj w punkcie 3.00, przy czym Raw is War w tym samym czasie uzyskiwało rating dwa razy większy. 5 października, dwaj główni writerzy WWF w erze Attitude, Vince Russo i Ed Ferrara postanowili opuścić federację Vince’a McMahona i dołączyć do WCW. Powodem dla którego to zrobili był ponoć konflikt z McMahonem, gdy ten obciążył ich pracą przy wprowadzeniu nowej tygodniówki, SmackDown. Jak się jednak okazało, Russo i Ferrara nie zdołali powtórzyć sukcesu z WWF w WCW i pewne rzeczy szybko zaczęły wychodzić spod kontroli.
W 2000 roku, Ted Turner nie zarządzał już World Championship Wrestling w żaden sposób. Firma została zakupiona przez Time Warner w 1996 a następnie przez AOL we wspomnianym 2000 co spowodowało, że Turner nie miał już tam żadnych udziałów. W kwietniu 2000 roku, Eric Bischoff powrócił do federacji jako postać telewizyjna. Z czasem jednak razem z Vincem Russo zaczął on rozpisywać gale. Jego rolą w telewizji było natomiast wspólne zarządzanie tygodniówkami z byłym writerem WWF. Samo pojawienie się bowiem Vince’a Russo w World Championship Wrestling wywołało spore zamieszanie wśród fanów. Wstępnie Russo nie pojawiał się w telewizji, lecz i tak było o nim głośno. Dopiero, gdy wymyślił on segment z powrotem Bischoffa na wizję by wspólnie kierować tygodniówkami, pojawił się przed kamerami po raz pierwszy. W tym samym dniu zwakował on wszystkie tytuły mistrzowskie i zapowiedział nowy początek dla WCW. Oznaczało to także wprowadzenie nowych gwiazd, a więc tego czego na dobrą sprawę oczekiwało większość fanów. W najważniejszych momentach gal coraz częściej zaczęły pojawiać się takie postacie jak Booker T, Jeff Jarrett, czy Billy Kidman. Włodarze sprowadzili także znane nazwisko z ECW, Mike’a Awesome. Cała ta wymieniona czwórka należała do stajni The New Blood, którą prowadzili Eric Bischoff i Vince Russo. Naprzeciw im uformowała się nowa grupa nazwana The Millionaire’s Club, gdzie głównymi postaciami byli Ric Flair, Hulk Hogan, Sting, czy Diamond Dallas Page. Powstanie tych dwóch grup było sprowokowane wcześniejszym narzekaniom, jakoby to stare gwiazdy odbierały blask świateł innym, młodszym zawodnikom. Postanowiono zatem wykorzystać ten aspekt i przenieść go do telewizji w formie dużego storyline’u. Na czas feudu, Hogan zaczął nosić czarną kamizelkę z inicjałami „F.U.N.B” co oznaczało „Fuck U New Blood”. W jednym z promo, Hulkster powiedział: „N.B. oznacza New Blood, więc możesz się domyślić co znaczy F.U., bracie!”.

W międzyczasie trwania feudu, główny pas mistrzowski WCW wielokrotnie zmieniał posiadaczy. Doszło nawet do tego, że mistrzem został aktor David Arquette. A stało się tak, ponieważ w tym czasie nagrywano film „Kibice do dzieła!” w którym Arquette grał główną rolę. Fabuła filmu opierała się na wrestlingu, a World Championship Wrestling miało duży udział w produkcji tego projektu. Stwierdzono zatem, że David Arquette zostający głównym mistrzem federacji wzmocni promocję filmu i będzie to dobre dla biznesu. Niestety, nawet sam David był początkowo niechętny do takiego rozwiązania. Aby się zgodził, WCW musiało zaoferować mu więc dużą sumę pieniędzy. Cały pomysł okazał się niewypałem, a Arquette był mistrzem zaledwie przez 2 tygodnie. Potem nie ma najmniejszego sensu przytaczać kolejnych historii z WCW World Heavyweight Championship w tle, gdyż wszystkie wydarzenia działy się naprawdę chaotycznie, a zmiany mistrzów następywały z tygodnia na tydzień. Można jedynie napisać, że przez 6 miesięcy, główny tytuł WCW zmieniał właściciela aż 15 razy. Punktem kulminacyjnym była gala Bash at the Beach, podczas której obecny wówczas mistrz, Jeff Jarrett miał zaplanowaną walkę z Hulkiem Hoganem. Pomysłem Vince’a Russo było to, iż Jarrett miałby obronić swój tytuł. Jak wiadomo jednak, Hulkster mógł kontrolować swoją postacią więc nie zgodził się na to, aby Jarrett go pokonał. Była to chwila, która rozwścieczyła Vince’a Russo. Za plecami Hogana, ustalił on zatem plan z Jeffem. Gdy obaj już weszli do ringu a na arenie zabrzmiał gong, Jarrett położył się na środku ringu, a Russo stojący obok, uniósł tytuł WCW w górę i spojrzał na Hogana tak jakby chciał powiedzieć: „Proszę, chciałeś to masz. Dla ciebie wszystko”. Hulkster próbował jeszcze uratować sytuację mówiąc do Jarretta, aby wstał i normalnie stoczyli walkę, jednak ten uparcie leżał. Po chwili, Russo rzucił pas na ring a sam odszedł za kulisy. Wkurzony Hulk Hogan chwycił za mikrofon i wygłosił promo w którym bardzo dosadny sposób skrytykował federację. Hulkster powiedział m.in., że właśnie przez takie „bullshity” jak to, firma upada po czym nie mając wyjścia, położył swoją stopę na Jeffie, sędzia doliczył do trzech i został nowym mistrzem. Jego mistrzowskie panowanie nie trwało jednak zbyt długo, gdyż jeszcze tej samej nocy, Vince Russo ponownie pojawił się w ringu. Tym razem to on miał coś do powiedzenia. Jego wypowiedź była jeszcze bardziej dosadniejsza. Russo oznajmił bowiem, że ten kawałek gówna jakim jest Hulk Hogan już nigdy nie wejdzie do ringu WCW. Dodał także, że wynik jego walki z Jeffem Jarrettem jest nieważny i ogłosił, że za chwilę odbędzie się pojedynek pomiędzy Jarrettem a Bookerem T. Taka walka rzeczywiście się odbyła, a ostatecznie nowym mistrzem został Booker. Wszystko to miało miejsce na gali Bash at the Beach, która jak się możecie domyslać, była zarazem ostatnią galą WCW dla Hulka Hogana. Było to także ostatnie wydarzenie World Championship Wrestling przy którym pracował Eric Bischoff. W późniejszym okresie roku 2000, doszło do tego, że sam Vince Russo został głównym mistrzem.

Pod koniec 2000, gdy wszystko zmierzało ku końcowi, a właściciele World Championship Wrestling byli niechętnie nastawieni do dalszego inwestowania w federację, w temat WCW postanowił ponownie wmieszać się Eric Bischoff. Tym razem z firmą Fusient Media Ventures. Celem Bischoffa był powiem zakup World Championship Wrestling. Chciał on totalnie przebudować federację i wznowić jej działalność wielką galą „Big Bang” zaplanowaną na 6 maja 2001 roku. Reklama tego wydarzenia pojawiła się nawet w ostatnim wydaniu WCW Magazine. Co prawda, uboga i nie dająca żadnych szczegółów, ale jak widać Bischoff był już wtedy przekonany, że wszystko się uda i wkrótce to on zostanie właścicielem WCW. Doszło także do konferencji prasowej, podczas której oficjalnie zostały przedstawione plany wobec nowego WCW. Bischoff chciał rozpocząć wojnę z WWF od nowa i doprowadzić do tego, aby federacja odzyskała zaufanie wśród fanów (więcej o planach Bischoffa możecie przeczytać tutaj: http://www.wwe.com/article/big-bang-untold-story-wcw-pay-view-almost-happened – być może w przyszłości artykuł ten zostanie udostępniony w wersji polskiej). I gdy wydawało się, że dojdzie to do skutku, propozycję kupna WCW złożył także… Vince McMahon, prezes World Wrestling Federation. Jako, że budził on większe zaufanie i nie miał większych wymagań tak jak Bischoff, to właśnie na tę propozycję przystano. Losy World Championship Wrestling były jednak nieznane do samego końca, bowiem jeszcze w przedostatnim odcinku Nitro, mało kto przewidywał co stanie się za kilka dni. W tym samym odcinku, Eric Bischoff ogłosił jedynie za pomocą połączenia telefonicznego, że za tydzień odbędzie się ostatnie wydanie Nitro na antenie TNT. Do oficjalnego podpisania wszelkich potrzebnych umów doszło zaś w piątek, a trzy dni później tj. 26 marca 2001, fani rzeczywiście zobaczyli ostatnie Nitro w historii. Rozpoczął je Vince McMahon, który ogłosił, że kupił WCW. Walką wieczoru tego odcinka był pojedynek Rica Flaira ze Stingiem, a na sam koniec doszło do ciekawego segmentu w którym okazało się, że to jednak nie Vince, a jego syn, Shane McMahon kupił WCW. Aby, nie było wątpliwości, storyline’owo oczywiście. Jak się okazało, kwota która została wydana przez Vince’a na zakup World Championship Wrestling to zaledwie 3,5 miliona dolarów.

Postscriptum
Po tym jak Shane McMahon storyline’owo kupił WCW, nie odbył się już żaden odcinek Nitro ani żadna gala spod szyldu WCW. Postanowiono, że wątek ten będzie kontynuowany na galach WWF jako „Invasion”. Mniejwięcej w tym samym czasie w którym WWF wchłonęło World Championship Wrestling, Vince kupił także ECW. Doprowadziło to do tego, że część zawodników znanych z WCW i ECW przeniosła się do WWF i prowadzona przez Shane’a stawiała opór Vince’owi. 22 lipca 2001 roku odbyła się gala nazwana „Invasion” podczas której w walce wieczoru zmierzyły się drużyny WWF i The Alliance (WCW+ECW). W matchu trwającym blisko 30 minut The Alliance w składzie Booker T, Diamond Dallas Page, Rhyno, Bubba Ray Dudley i D-Von Dudley) pokonali Team WWF (Stone Cold Steve’a Austina, Kurta Angle’a, Chrisa Jericho, The Undertakera i Kane’a), choć na dobrą sprawę niczego wielkiego to nie zmieniło. Później schemat z inwazją był jeszcze na krótko kontynuowany, ale wszystko skończyło się na unifikacji tytułów mistrzowskich.
Markę ECW postaniowo przywrócić w roku 2005. Odbyła się wtedy gala One Night Stand. Powtórka odbyła się rok później, a potężne zainteresowanie doprowadziło ostatecznie do reaktywacji ECW jako tygodniówki. W roku 2006-2007 utrzymywano jeszcze mocny schemat znany z dawnych klimatów Extreme Championship Wrestling, jednakże potem z miesiąca na miesiąc było już coraz gorzej. Z tygodniówki zrezygnowano w 2010 roku. Ostatnim mistrzem ECW był Ezekiel Jackson.
Podczas gdy zdecydowano się na powrót ECW, nigdy nie doszło do powrotu WCW. W 2002 roku Vince McMahon zaskoczył natomiast wszystkich, kiedy to przedstawił fanom nowego generalnego managera RAW. Został nim bowiem Eric Bischoff. Oczywiście w WWE (w 2002 roku World Wrestling Federation musiało zmienić nazwę na World Wrestling Entertainment) nie pełnił on żadnej funkcji zakulisowej, jednak według wielu fanów, zapisał się on w historii jako najlepszy GM RAW. Także w tym samym roku, w WWE zadebiutowała grupa New World Order w swoim tradycyjnym składzie: Hulk Hogan, Kevin Nash, Scott Hall.
Po wykupieniu WCW przez Vince’a McMahona, powstało kilka nowych federacji wrestlingu które chciały wypełnić lukę po World Championship Wrestling. Były to m.in. World Wrestling All-Stars,
Xcitement Wrestling Federation oraz Total Nonstop Action Wrestling, które ściśle współpracowało z NWA.

Dwie pierwsze pomimo dobrego początku szybko upadły. Pozostało więc jedynie TNA, które cały czas marzyło by zaistnieć w main streamie i być wyraźną konkurencją dla WWE. I tak o to pod koniec 2009 roku, federacja ściągnęła do siebie Hulka Hogana i zapowiedziała wznowienie Monday Night Wars. 4 stycznia 2010 roku odbył się pierwszy odcinek Impact (ich tygodniówki) emitowany na żywo w wieczorny poniedziałek. Wraz z debiutem Hogana, w TNA pojawili się również inni znani goście z WCW tacy jak Eric Bischoff, Kevin Nash czy Scott Hall. Jak widać na załączonym poniżej obrazku nie pomogło to jednak w żaden sposób, aby program TNA wyprzedził RAW:

Obecnie TNA, a raczej Impact Wrestling nie stanowi już żadnej konkurencji dla WWE i nic nie zapowiada się na to, aby jakakolwiek inna federacja była w stanie zagrozić Vince’owi McMahonowi.

Podczas gali WWE Survivor Series 2014, w WWE zadebiutował Sting po czym na WrestleManii 31 stoczył walkę z Triple H’em. Przegrał ją, ale podczas pojedynku doszło do ciekawego incydentu, mianowicie konfrontacji D-Generation X które wspierało Triple H’a z New World Order wspierającym Stinga. Mieliśmy zatem mały zalążek WCW vs WWE, jednakże motyw ten nie został wykorzystany w przyszłości.

Autor serii: Patryk Dereszyński
https://twitter.com/Patryk_MW

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o