Mansoor − Dlaczego fani wrestlingu tak się irytują? − Felieton

Za każdym razem, gdy WWE zapowiada Mansoora na galę w Arabii Saudyjskiej, albo za każdym razem, gdy Arab tam wygrywa, wśród fanów wrestlingu pojawia się śmiech lub negatywne komentarze. Ludzi irytuje fakt, że ktoś taki wygrywa 50-osobowy Battle Royal lub pokonuje Cesaro. Ale, należy się zastanowić, czy te jego zwycięstwa na coś wpływają? Czy to coś znaczy? Odpowiedź brzmi – nie.

Oczywistą oczywistością jest to, że Mansoor wygrywa, ponieważ tego chcą arabscy szejkowie, którzy współpracują z WWE. Ale, dopóki nie wpływa to na storyline’y, dopóki Mansoor nie jest wmieszany w walki o najważniejsze pasy mistrzowskie, to w sumie dlaczego ktoś ma być zirytowany?

Umówmy się, ten 50-osobowy Battle Royal i tak nic nie znaczył. Owszem, był największy w historii, ale poza tym, to co za różnica kto by go wygrał? Nawet jeśli miałby to być John Cena, przecież nikt za kilka lat by o tym nie pamiętał. Nikt też by o tym nie wspominał, podobnie zresztą jak w przypadku Brauna Strowmana i jego triumfu na Greatest Royal Rumble.

Na Crown Jewel, Mansoor pokonał Cesaro. Byli fani, którzy również zirytowali się z tego powodu, ale powtórzę wcześniejsze pytanie – czy te zwycięstwo Mansoora coś zmieniło? Na coś wpłynęło? Absolutnie nie. Ich walkę można było traktować jak zwykły pojedynek na live evencie. A, tam przecież w takich starciach najczęściej triumfują pozytywne postacie. Pomijając już to, że wiele fanów uznaje gale w Arabii Saudyjskiej za większe live eventy. A, koniec końców, Mansoor z Cesaro zrobili bardzo dobrą walkę podczas której zobaczyliśmy nawet pare innowacyjnych akcji ze strony Araba.

Pomimo tego, negatywne komentarze się pojawiały, a ja ciekawy jestem jak zachowywaliby się polscy fani, gdyby w naszym kraju znalazł się miliarder chcący wspólnie z WWE organizować gale w Polsce. Dajmy na to, na PGE Narodowym. Oczywiście wtedy ten nasz polski miliarder zażyczyłby sobie, aby Babatunde wygrywał wszystko co leci. Wiecie jak by to wyglądało? Wszędzie na świecie, fani mogliby być poirytowani, a u nas oczywiście każdy byłby zachwycony. Nie byłoby żadnego narzekania.

Tak właśnie wygląda sytuacja w Arabii. Mansoor ma tam olbrzymie wsparcie, a fani go kochają. Dzięki współpracy WWE z jego krajem, może liczyć na duże walki. I od razu podkreślam, duże walki dla niego, nie dla ogółu. W końcu Mansoor na dobrą sprawę jest w WWE jeszcze świeżakiem i nawet taki singlowy pojedynek z Cesaro na Crown Jewel był dla niego „huge matchem”.

I najważniejsze, nie zapominajmy, że Mansoor to przede wszystkim utalentowany wrestler. Pokazał to już na wcześniejszych galach w Arabii oraz w NXT. W złoto-czarnym brandzie nie miał co prawda zbyt wiele okazji, ale pomimo tego, w stoczonych walkach zaprezentował się z dobrej strony. Nie zdziwię się nawet, jeśli w przyszłości, Mansoor zostanie przykładowo mistrzem Interkontynentalnym.

Przed nami gala WWE Super ShowDown, na której Mansoor zawalczy z Dolphem Zigglerem. Pewnie znowu odniesie zwycięstwo na swoim terenie i pewnie znowu znajdą się tacy, którzy będą z tego powodu zirytowani. Będą mówili, że to szmacenie Zigglera i tym podobne… A, ja? No cóż, ja już nie mam nic więcej do dodania. Wszystko co chciałem na ten temat napisać, napisałem.

Z wrestlingowym pozdrowieniem!
https://twitter.com/Patryk_MW