Legendy, które odeszły od nas w 2017 roku

W ciągu roku mamy wiele świąt. Zazwyczaj są one bardzo radosne, jak na przykład Boże Narodzenie, Wielkanoc, Święto Niepodległości. Często również świętujemy swoje lub czyjeś urodziny, imieniny. Jest jednak jeden dzień w roku, kiedy spotykamy się z rodziną nie po to, by celebrować, lecz w celu pomodlenia się, zapalenia lampki oraz złożenia kwiatów na grobach naszych najbliższych. Ten dzień, to Wszystkich Świętych, który będzie już jutro. W tym smutnym artykule przedstawię Wam legendy wrestlingu, które odeszły od Nas w bieżącym roku. Kolejność jest oczywiście przypadkowa.

Bobby „The Brain” Heenan (ur. 01.11.1943, zm. 17.09.2017)

Persona, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Legendarny komentator oraz manager wielu gwiazd, jak na przykład Andre The Gianta, którego wprowadzał na legendarną już Wrestlemanię III. Dla wielu wzór do naśladowania. W 2004 roku został wprowadzony do Hall of Fame. Zmarł w wieku 73 lat.

Brazor de Oro (ur. 07.10.1950, zm. 28.04.2017)

Tego Pana pewnie kojarzy niewielu z Was, choć ktoś, kto interesuje się walkami luchadorów, z pewnością nie pominął śmierci Brazora. Odnosił On sukcesy również w World Wrestling Association, gdzie zdobywał mistrzostwa tag teamowe. Zmarł w wieku 63 lat na atak serca.

Stan Kowalski (13.05.1926 – 20.10.2017)

Znany przede wszystkim  z tag teamu Murder Incorporated. Kolejny zawodnik, który nie miał przyjemności współpracy z rodziną McMahonów, niemniej jednak był bardzo rozpoznawalną postacią w środowisku wrestlingowym. Walczył między innymi we wspomnianym wcześniej AWA. Zmarł w wieku 91 lat.

Ivan Koloff (ur. 25.08.1942, zm. 18.02. 2017) 

Jeżeli ktoś interesował się czasami World Wild Wrestling Federation, z pewnością kojarzy Koloffa. Przerwał On najdłuższe w historii panowanie Bruno Sammartino. Walczył w wielu organizacjach, między innymi w Kanadzie oraz Japonii. Zmarł po wieloletniej walce z rakiem wątroby w wieku 73 lat.

Matthew Anoa’i (ur. 07.04.1970, zm. 17.04.2017)

Z pewnością dzień Wszystkich Świętych nie będzie należał do najłatwiejszych dla Romana Reignsa, ponieważ Matthew Anoa’i to Jego brat. Występował w WWE jako RO-Z, gdzie zdobył wraz z The Hurricanem mistrzostwo świata tag teamów. Zmarł na niewydolność serca w wieku zaledwie 47 lat.

Chavo Guerrero Sr (ur. 07.01.1949, zm. 17.02.2017)

Były WWE Cruiserweight Champion, manager oraz trener Chavo Guerrero Jr’a, niekwestionowana legenda wrestlingu. Brał udział w słynnym feudzie rodziny Guerrero w 2004 roku. Zmarł przedwcześnie, bo w wieku 68 lat, niestety również na raka wątroby.

„Superfly” Jimmy Snuka (ur. 18.05.1943, zm. 15.01.2017)

Nie ma chyba fana wrestlingu, który nie kojarzyłby Jimmy’ego. Jeżeli nie oglądaliście ego występów w ringu, bo byliście za młodzi, a później nie nadrabialiście, to na pewno nazwisko zapadło Wam w pamięć przez aferę w sprawie rzekomego morderstwa dokonanego właśnie przez Snukę, ale nie chcę o tym wspominać z wiadomych względów. Mimo swoich gabarytów, zapisał się w historii jako wspaniały lotnik oraz jako (co już mniej chlubne) – pierwsza ofiara The Undertakera na Wrestlemanii. Zmarł w wieku 73 lat po długiej walce z rakiem żołądka.

Nicole Bass (ur. 10.08.1964, zm. 17.02.2017)

Nikomu pewnie Nicole nie zapadła w pamięć, ale warto o Niej wspomnieć. Jak sami widzicie na zdjęciu (przepraszam za jakość niektórych, ale czasem ciężko jest znaleźć inne), Bass była świetną kulturystką, a co ciekawe – również aktorką. Występowała w WWF, a debiut zaliczyła wraz z Sablem na Wrestlemanii XV, kiedy wprowadzała Go do ringu. Niestety Jej kariera nie potoczyła się zbyt dobrze. Zmarła na atak serca w wieku 52 lat.

„The Outlaw” Ron Bass (ur. 21.12.1948, zm. 07.03.2017)

Ron miał charakterystyczny gimmick kowboja i prezentował się w nim naprawdę świetnie. W swojej karierze miał przyjemność stanąć do ringu z wieloma legendami wrestlingowego rzemiosła, na przykład The Ultimate Warriorem.  Zmarł w wieku 68 lat.

George „The Animal” Steele (ur. 16.04.1937, zm. 16.02.2017) 

Niekwestionowana legenda, od 1995 roku członek Hall of Fame. Miał okazję rywalizować z Randym Savagem czy też wspomnianym już wcześniej Bruno Sammartino. Zmarł w wieku 79 lat i to wcale nie ze starości, a z powodu ostrej niewydolności nerek. Swoje ostatnie chwile życia spędził w hospicjum.

To tylko niektóre gwiazdy, które odeszły od Nas w bieżącym roku. Za te, jak i pozostałe polecam się modlić, bo być może Ich dusze tego potrzebują. Życzę Wam również, byście ten szczególny dzień spędzili w zadumie, na cmentarzu przy grobach swoich najbliższych. Niech spoczywają w pokoju.