Jak było na SmackDown? 20.08.2019 – Omówienie

Po bardzo dobrym RAW przyszedł czas na kolejny epizod niebieskiej tygodniówki. Czy SmackDown było równie bardzo dobre co RAW? moim zdaniem obie gale były na podobnym poziomie i obie oglądało się z przyjemnością. W końcu coś ruszyło w programach WWE i raczej nie ma powodu, by na coś narzekać. Oczywiście są rzeczy, które mi nie odpowiadają ale nie mają one jakiegoś wielkiego wpływu na odbiór show. SmackDown otworzył Randy Orton, który przemówił na temat wydarzeń z SummerSlam i tego, co miało miejsce na ostatnim RAW. Doszło do brawlu z Kofim, który pojawił się po chwili. Odbyły się kolejne walki w ramach King of the Ring, których wyniki nie były zaskoczeniem.

Mieliśmy też „Moment of Bliss”, w którym doszło do sporu pomiędzy Bayley i Charlotte Flair. Daniel Bryan zmierzył się z Murphym, który go pokonał. Także poznaliśmy „sobowtóra” Rowana przez którego Buddy myślał, że to Rowan zaatakował Romana. Odbyło się Miz TV, w którym gościem był Sami Zayn. Kanadyjczyk znów dał świetne promo, które i tak nie zostanie docenione. Pojawił się Nakamura, który jest pierwszym „klientem” Zayna. Shinsuke zaatakował Miza przy asyście byłego NXT Championa. Shane McMahon stanął na drodze Kevina pomagając Eliasowi go pokonać i tym samym eliminując Owensa z KOTR 2019. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Odwet mistrza WWE

Ostatni tydzień nie był zbyt udany dla Kofiego, który dwukrotnie został brutalnie zaatakowany przez Ortona i The Revival. Minione SmackDown rozpoczął Randy Orton, który wygłosił przemowę na temat Kingstona i jego zachowania na SummerSlam, które skończyło się dyskwalifikacją w ich meczu. Padły słowa, iż Kofi to głupiec oraz to, że Randy robił to wszystko po to, aby wszystkim przypomnieć że nadal jest jedną z najjaśniejszych gwiazd w rosterze WWE. Tekst, że nie robił tego dla przyjemności, tylko po to, by Kofi patrzył na cierpienie swojego przyjaciela też był świetny moim zdaniem. W końcu zjawił się Kofi i doszło do bijatyki, w którą wmieszali się The Revival. Wcześniej jednak mistrz zaaplikował „Trouble in Paradise” Ortonowi i próbował zrobić to samo, co „Viper” dzień wcześniej Woodsowi. Zjawili się wspomniani Revival, którzy ostatecznie oberwali od Kofiego, zaś Randall uciekł na stage. Dobry segment, dobra podbudowa rywalizacji o pas WWE.

1 runda King of the Ring 2019 trwa w najlepsze

Po walkach, które odbyły się na RAW na SD kontynuowano 1 rundę turnieju King of the Ring. Andrade zmierzył się z Apollo Crewsem, czyli z rywalem z którym ostatnio często się spotykał w ringu WWE. Walka ta była ich najdłuższą z wszystkich, które dotychczas stoczyli. Zwycięstwo Crewsa byłoby moim zdaniem absurdem, więc oczekiwałem pewnej wygranej „El Idolo”. Wcale tak pewnego zwycięstwa jednak nie odniósł, bo trochę musiał się namęczyć z Apollem. Na szczęście skończyło się to dla ex La Sombry tryumfem przy małej pomocy Zelint Vegi. Drugim meczem turniejowym było starcie Kevina Owensa z Eliasem, które zakończyło się kontrowersją i tym czego się obawiałem. Nadal kurcze ciągną story pomiędzy Owensem, Shanem i Eliasem, a już myślałem że na SummerSlam zakończyliśmy tę farsę. WWE jednak postanowiło nadal to kontynuować i uprzykrzać życie KO w WWE TV. Shane zjawił się jako sędzia i przyczynił się do porażki Kanadyjczyka. Nie wiem kiedy to story zostanie zakończone i czy w ogóle federacja ma zamiar w najbliższym czasie skończyć rywalizacje na linii Owens – McMahon.

Charlotte kolejną pretendentką do pasa kobiet SmackDown

Oj jak dawno nie było Charlotte w obrazku z tytułem kobiet niebieskiego brandu. Jak dawno nie rywalizowała o ten jakże „prestiżowy” pas i jak dawno nie walczyła z Bayley. Podczas „Moment of Bliss” doszło do spotkania Bayley z panną Flair, która wcześniej sprowokowała obecną mistrzynię kobiet SD mówiąc kilka mocniejszych słów w jej stronę. Charlotte powiedziała, że pas mistrzowski się nie liczy, a to ona jest twarzą kobiecej dywizji SmackDown. Był to jasny sygnał w stronę Bayley, która po chwili się zjawiła i nie powstrzymała się przed popchaniem Flairówny, która spadła z krzesełka. Stało się to, czego się spodziewałem i na Clash of Champions obie panie zmierzą się ze sobą, a stawką będzie wcześniej wspomniany tytuł.

Shinsuke Nakamura klientem Samiego Zayna

Czy jest to dobry pomysł? czy może jednak zły? czas nam to pokaże. Nie jestem negatywnie nastawiony do tego, co zaszło podczas Miz TV i tego, że Shinsuke został „klientem” genialnego mówcy Samiego Zayna. Cały program Miza skupiał się na wywodach Samiego. Zayn zwyczajnie wbił do Miz TV, by powiedzieć co mu leży na sercu. Kolejny świetny segment z udziałem ex El Generico oraz kolejne świetne promo w jego wykonaniu. Fajny monolog wyszedł Samiemu, który nawet nie słuchał Mike’a tylko mówił co mu na myśl przyszło. Poruszył temat tego, dlaczego zszedł na złą drogę i zaczął odnosić porażki. Powodem tego była ambicja, egoizm i pożądanie. Wychodząc poza skrypt powiem wam, co faktycznie było powodem tych porażek he he. Brak pomysłu na jego postać, podkładanie go komu popadnie, bookowanie go w głupi sposób i robienie z niego gościa, który jest prowokatorem, a kończy zawsze na deskach. Wracamy do skryptu. Zayn stwierdził, że drogą do jego odrodzenia będzie „altruizm”. Będzie pomagał innym wrestlerom! takiego pushu się spodziewałem, bo przecież w taki sposób trafi na scenę main eventu i zdobędzie pierwszy tytuł w głównym rosterze. Zjawił się Nakamura, który okazał się być pierwszym klientem Samiego. To co mnie najbardziej rozśmieszyło to słowa, które padły z ust Zayna, że niby Shin nie potrafi mówić po angielsku. Tak to prawda, bo w WWE TV nie potrafi, ale poza już tak haha. Nakamura niespodziewanie zaatakował Miza i doszczętnie go zniszczył przy pomocy swojego „menadżera”. Ten projekt może wypalić, ale równie dobrze może okazać się klapą. Ale jestem dobrej myśli i niech WWE tego nie spieprzy.

Rowan oczyszczony z zarzutów 

Przed całym tym oczyszczeniem doszło do walki Bryana z Murphym. Proszę państwa! Buddy znów udowodnił, że jest świetnym ringowo wrestlerem i przyszłość stoi przed nim otworem w main rosterze. W tydzień pan Buddy stoczył świetne walki z Romanem i Danielem i udowodnił, że drzemie w nim wielki potencjał, który mam nadzieję zostanie wykorzystany przez WWE. Wygrał on walkę z Bryanem, lecz po jej zakończeniu został zaatakowany przez Rowana na backstage’u. Następnie mieliśmy segment, w którym Bryan oczyszcza z zarzutów swojego kolegę i udowadnia, że to nie on zaatakował Romana. Jest to mężczyzna, który jest niby „sobowtórem” Rowana i to on ponoć stał za tym atakiem. Wiadomo, że to nie był on, zaś obaj panowie chcą się wybielić przed Romkiem. Nadal jestem zdania, że to oni stali za tymi atakami i wkrótce wyjdzie to na jaw.