Jak było na RAW? 23.09.2019 – Omówienie

Piszę to omówienie w dzień dwulecia mojej pracy w MyWrestling. Za mną dwa lata pisania na MyWrestling i był to dla mnie wspaniały czas. Wiele się zmieniło w moich wpisach przez ten czas, ale oczywiście na lepsze. Sporo się też nauczyłem przez te 2 lata i rozwinąłem jako redaktor. Tak więc czas na kolejne omówienie, które tym samym jest ostatnim epizodem RAW w starym sezonie. Jest to takie zamknięcie pewnego rozdziału. Następnie będziemy mieć podział na brandy i wiele się zmieni w federacji. Co wydarzyło się więc na minionym RAW? kontynuowano storyline Rollinsa z Wyattem, zaś w tle mieliśmy Strowmana.

Trochę słabo podbudowywano feud Sashy i Becky, które nie starły się i też nie miały segmentu ze swoim udziałem. Doszło do rewanżu z finału King of the Ring. Baron Corbin zmierzył się ponownie z Chadem Gablem. Odbył się też „Fatal 4 Way”, który miał wyłonić rywala dla Setha na przyszłotygodniowe RAW. Wtedy to dojdzie do walki o pas Universal. W main evencie Seth Rollins stoczył pojedynek z Braunem Strowmanem, ale zakończył się on dyskwalifikacją. Panów nawiedził „The Fiend”, który zaatakował Brauna. O dziwo Rollins nie tknął architektka i skupił się tylko na swoim byłym kompanie. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Rollins otwiera RAW

Gdy Rollins pojawił w ringu spodziewałem się tego, że po jego promie zjawi się jego rywal z Hell in a Cell Bray Wyatt. Dostaliśmy coś kogoś innego, a mowa tu o Strowmanie. Zanim pojawił się Braun pan architekt dał nawet niezłe promo. Takie typowe dla „babyface’a”, który walczy ze złem i przeciwnościami, które stają mu na drodze. Mówił o tym, że pokonał już Lesnara i Strowmana, więc „The Fiend” nie będzie dla niego problemem. Potem pojawił się Braun, który nie zamierzał rozmawiać o Brayu i się nim przejmować. Jasno zadeklarował Sethowi, że chciałby ponownie stanąć z nim w szranki. Rollins powiedział, że już go raz pokonał, ale może zrobić to po raz kolejny i zaakceptowałem jego wyzwanie. Wtedy już wiedziałem, że ich mecz w walce wieczoru zakończy się interwencją nieoproszonego gościa, którym był „The Fiend”.

Viking Raiders pokonują OC Club

W końcu doszło do walki obu tych drużyn, która od dłuższego czasu wisiała już w powietrzu. Starcie to wypadło bardzo dobrze i jak to czasami bywa WWE musiało wepchać tu inną rywalizację, bo Cedric zaatakował Stylesa i odgonił go do ringu. Panowie kontynuowali walkę, która padła łupem wikingów. Mam nadzieję, że to zwycięstwo nakieruję ich na któreś z tytułów tagowych, bo czas najwyższy na to, aby stali się mistrzami tag teamowymi.

Brak porządnej kontynuacji feudu Sashy i Becky 

Zaraz ktoś powie, że się czepiam albo „jak to? przecież już miały kilka konfrontacji ze sobą”? owszem miały i wszystko szło w bardzo dobry kierunku, ale obrano inną drogę. Banks znowu biła się z mistrzyniami tagowymi RAW, które są teraz podkładane Sashy i Bayley. Przyjaciółki ostatnie często walczą z walkach tagowych i w sumie są częścią tej dywizji. Zamiast dać Bliss i Cross nowe rywalki w postaci Kabuki Warriros, które zaginęły to WWE wałkuję prosty schemat. Becky miała wywiad i to tyle, w którym za wiele też nie powiedziała. Banks pokonała Nikki, zaś po walce jeszcze im dokopała. Do HIAC zostało jeszcze trochę czasu i liczę na to, iż WWE postara się w tym czasie lepiej podbudować ten storyline i starcie w klatce.

Domek, Wyatt i zwierzaki

Każdy epizod „Firefly Fun House” to coś oryginalnego i ciekawego. Tym razem nie mogło być inaczej. Królik i świnka kłócili się tym razem o figurkę Rollinsa, która ostatecznie została połamana przez Braya. Znów padły bardzo fajne słowa z ust Wyatta. Bray powiedział zwierzakom, że jeśli kocha się coś za bardzo, to potem staję się to niebezpieczne. Ostrzegł też, że „Fiend” potrafi takie coś wyczuć i wykorzystać. Po raz kolejny intryguję mnie to, co mówi Wyatt i za każdym razem szukam jakichś powiązań z tym związanych. Na sam koniec doszło do połamania figurki i tradycyjnego tekstu na koniec odcinka, kiedy to Bray mówi „Do zobaczenia w piekle”.

Rewanż z finału King of the Ring

Tydzień temu odbył się finał King of the Ring 2019, który okazał się szczęśliwy dla Barona Corbina. Wygrał on zaciętą walkę z Gablem i został królem ringu. Na ostatnim SmackDown Chad zniszczył wszystkie rzeczy należące do króla, w tym berło, tron, płaszcz i koronę. Na RAW odbyło się rewanżowe starcie obu panów, które znów przebiegało w bardzo dynamicznym tempie i stało na wysokim poziomie. Spodziewałem się, że WWE pójdzie na łatwiznę i Corbin wygra ten mecz. Jednakże pojedynek ten zakończył się dyskwalifikacją, co jasno daje nam do zrozumienia, że to nie koniec rywalizacji tej dwójki. Zapewne dostaniemy 3 ich pojedynek na Hell in a Cell, który zapewne zakończy ich krótki feud.

Rey Mysterio wygrywa Fatal 5 Way Match o miano pretendenta

Wiecie co WWE potrafi bookować bardzo dobrze? starcia wieloosobowe. Przykładem jest właśnie ten Fatal 5 Way o miano pretendenta. Szybka, dynamiczna i ciekawa walka, w której wiele się działo. Dobry poziom ringowy, zwroty akcji i mądry booking tutaj mieliśmy. Styles, Nakamura, Roode, Ricochet i Mysterio to uczestnicy tej walki. Nie miałem jakiegoś faworyta w tej walce, ale obstawiałem, że skoro AJ kręcił się ostatnio koło Setha to ma największe szansę na wygranie tego pojedynku. Był to pojedynek eliminacyjny, wiec nie doszło do przypadkowego zwycięstwa. Naki wyeliminował Rico, zaś po chwili Styles wyrzucił swojego byłego rywala z tego starcia. O dziwo Roode przypiął Stylesa i ten został wyeliminowany, co mnie lekko zaskoczyło. Ostatnia dwójka to Rey i Robert, więc byłem pewien, że luchador wygra i zostanie pretendentem do pasa Universal. Wiadome jednak jest, że za tydzień Mysterio polegnie, a pan Rollins zachowa swoje mistrzostwo. W sumie nie wiem, po co WWE organizowało ten mecz? skoro na HIAC Seth broni tytułu i wręcz niewiarygodna jest wygrana Reya.

„The Fiend” miesza się w walkę wieczoru

Walką wieczoru ostatniego epizodu RAW był mecz Rollinsa i Strowmana. Panowie sobie trochę powalczyli i był to nawet dobry pojedynek. Zakończył się on w sposób, który był przeze mnie przewidywany. Braun zaczął mieć przewagę w końcowej  części meczu i wszystko wskazywało na jego wygraną, ale nagle zgasły światła. Był to sygnał, że za chwilę w ringu pojawi się „The Fiend”. Tak się też stało i alter ego Braya zaatakowało Strowmana, który był bez szans z Fiendem. Po raz kolejny „Fiend” nie tknął Setha, tylko skupił się na jego oponencie. Rollins leżał koło narożnika i był przerażony. Coś mi się zdaję, że WWE może pójść w „Triple Threat Match” i na Hell in a Cell zobaczymy w klatce nie tylko Rollinsa i Fienda, a także Brauna. Ja osobiście wolałbym, aby było to solowe starcie obecnego mistrza Universal z postrachem WWE.