Jak było na NXT? 23.10.2019 – Omówienie

Jak wiecie od dłuższego czasu prowadzę na MyWrestling serię „Jak było” na RAW i SmackDown, gdzie omawiam tygodniówki w formie omówień. Nastały takie czasy w main rosterze, gdzie produkt tam prezentowany mnie zwyczajnie nudzi. Pisanie o tych tygodniówkach w ostatnim czasie nie sprawiało mi przyjemności. Postanowiłem więc, że na czas nieokreślony porzucam główny roster i będę kontynuował serię, ale pisząc omówienia z NXT oraz AEW. Myślę, że jest to bardzo dobra decyzja i ciekawiej będzie czytać o czymś, co jest lepszym produktem i mnie jako autora osobiście „jara”. Dziś omówimy sobie wydarzenia, które miały miejsce podczas ostatniego epizodu żółtej tygodniówki, a działo się dużo przez te 2 godziny.

Przejście NXT na USA Network było dobrą zmianą, która uczyniła żółty brand czymś elitarnym, bo program odbywa się w w takiej samej ramie czasowej, jak m.in SmackDown. Wiele interesujących rzeczy działo się podczas minionego odcinka. Dostaliśmy kilka bardzo dobrych meczy oraz rozpoczęcia\kontynuacje storyline’ów. Rhea Ripley zmierzyła się z Biancą Belair, a stawką walki było miano pretendentki do pasa kobiet NXT. W main evencie Roderick Strong bronił pasa North American w Triple Threat Matchu. Jego rywalami byli Keith Lee i Dominik Dijakovic. Największym echem odbiło się to, co wydarzyło się po walce wieczoru. Finn Balor wyrolował „DIY” atakując Johnny’ego Gargano, tym samym przechodząc „heel turn”. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Rhea Ripley pretendentką do pasa kobiet NXT

Ripley zjawiła się w NXT już jakichś czas temu, ale od niedawna zaczyna stawać się jedną z głównych twarzy kobiecej dywizji. Wydaję mi się, że do UK już nie powróci i skupi się tylko i wyłącznie na żółtym brandzie. Bardzo fajnie ją wprowadzono i moim zdaniem, jest ona odpowiednią osobą, która może odebrać złoto Baszler. Rhea zmierzyła się z Biancą, a stawką tego meczu było miano pretendentki do pasa kobiet NXT. Starcie to, w mojej opinii wypadło nieźle i pod względem bookingu, jak i w kwestii jego zakończenia. Zjawiła się Io Shirai i Candice, która powstrzymała swoją rywalkę przed ingerencją w pojedynek. Ripley pokonała Belair i tym samym zyskała miano pretendentki. Ja widzę to tak, że Brytyjka pójdzie teraz na mistrzynię i ją pokona. Io oraz LeRae dostaną jeszcze jeden mecz i Shirai go wygra. Następnie powinniśmy dostać kontynuację feudu, który miał swój zalążek tydzień temu, czyli Ripley vs Shirai. Tylko, że w tym przypadku z tytułem mistrzowskim w tle. Co do Baszler, to moim zdaniem powinna już dostać „call up” do main rosteru, bo jej czas w NXT powoli mija, zaś jej długi title reign po prostu mnie nudzi.

Dokąd zmierza Matt Riddle?

Po porażce, której Matt doznał w starciu z Adamem Colem, gdzie na szali znalazł się pas NXT i zakończonym feudzie z Killianem Dainem nie ma on zwyczajnie, co robić w NXT. Kolejna walka, która większego sensu nie miała i była tylko meczem przejściowym dla Riddle’a. Starcie z Grimsem wypadło świetnie. Obaj zostali tutaj ładnie pokazani, zaś Cameron mógł się otworzyć i pokazać coś więcej, bo w ostatnim czasie jego mecze były dosyć krótkie. Fajne, dynamiczne i ciekawe starcie, które mi się bardzo podobało. Po walce doszło do incydentu, w którym brał udział Tyler Bate i Grimes. Cameron odepchnął siedzącego Tylera, a ten mu zwyczajnie oddał, ale lewym sierpem. Jestem pewny, że to pociągną i dostaniemy krótki program tej dwójki.

Breezango zachwycają w NXT

Jestem fanem powrotu tej dwójki do NXT. To jest ich miejsce, dom i podwórko. Idealne pasują do klimatu panującego w Full Sail. Podczas ostatniego epizodu, panowie razem z Isaiah’em Scottem zmierzyli się ze stajnią, która moim zdaniem jest „bezpłciowa” i pozbawiona charakteru. Są to prości goście, których w świecie pro wrestlingu było wielu. Nie lubię takich gimmicków i zapewne nigdy się do nich nie przekonam. Tyler i Fandango oraz Isaiah w świetnym stylu wygrali ten pojedynek. Było sporo akcji i kilka efektownych spotów, których autorem był Scott. Breezango w moim odczuciu w niedalekiej przyszłości dostaną szansę walki z Erą. Kto wie może wkrótce pasy tagowe NXT trafią w ich ręce. Ja jestem jak najbardziej „za” takim rozwiązaniem.

Garza pierwszym rywalem Rusha?

Wygląda na to, że Angel pokonując Gallaghera zyskał tym samym miano pretendenta do tytułu Crusierweight. Wskazują na to wydarzenia po zakończeniu walki, kiedy to Angel zwrócił swój wzrok na nowego mistrza. Nie przypadkowo Lio zjawił się przy ringu i nie było przypadkiem to, iż Garza wygrał walkę na jego oczach. Wiadome jest, że Rush w tak krótkim czasie nie straci pasa, ale zapowiada się nam ciekawy mecz.

Dakota Kai i Tegan Nox vs Kabuki Warriors już za tydzień!

Walka ta zupełnie mnie nie porwała, ale są inne plusy tego pojedynku. W zeszłym tygodniu mieliśmy zalążek rywalizacji Kai i Nox z kompankami Baszler. Dodano stawkę do tego meczu, bo panie walczyły o miano pretendentek do pasów WWE Women’s Tag Team. Dakota i Tegan wygrały walkę, która nie porwała, ale zyskały one szansę zdobycie wcześniej wspominanych tytułów. Cieszy mnie fakt, że Kairi i Asuka wrócą do NXT. Liczę, że na tym się nie zakończy i Japonki będziemy częściej oglądać w Full Sail University.

Wielki main event i heel turn Balora

Walka wieczoru, jak i wydarzenia, które miały miejsce po zakończeniu walki były czymś świetnym. Roderick Strong, Keith Lee i Dominik Dijakovic stworzyli wspaniały wrestlingowy pojedynek, w którym było pełno szybkiej, dynamicznej akcji i efektownych spotów oraz emocje, które utrzymywały się do samego końca tej walki. Strong został tutaj logicznie zabookowany, bo został na uboczu i unikał walki z Lee i Dominikiem, którzy przez większość walki walczyli między sobą. Świetnie zabookowano zakończenie tej walki. Dostaliśmy spot walki, w którym to Lee wykonał na Dijakovicu „Sid Down Powerbomb” z narożnika, a po chwili przyjął „Sick Kick” od mistrza NA, który przypiął Keitha wygrywając ten pojedynek. Po walce Undisputed Era zaatakowało Lee, ale atak przerwało pojawienie się Tommaso Ciampy. Po chwili zjawił się Johnny Gargano i powracający do NXT Finn Balor, którzy wsparli byłego mistrza NXT. Jednak, gdy miało dojść do starcia z Erą Finn niespodziewanie wykonał „Pele Kick” na Gargano, zaś Cole i jego kompani zaatakowali Tommaso. „Heel Turn” Irlandczyka był genialnym rozwiązaniem, którego nikt się nie spodziewał. W końcu będziemy mogli ujrzeć Finna w innej wersji, czyli w roli czarnego charakteru. Będzie to odświeżenie jego postaci, zaś Balor będzie miał okazję zaprezentować się nam w roli tego złego, a potrafi być bardzo dobrym heelem, co pokazywał kilka lat temu w New Japan Pro Wrestling. Fanem face’owego Balora nie byłem, ale fanem heelowego stałem się momentalnie.