Jak było na NXT? 18.12.2019 – Omówienie

Ten odcinek bez zastanowienia można zaliczyć do najlepszych, jeśli chodzi o te dotychczasowe od czasu wejścia NXT na USA Network. Mieliśmy genialnie podbudowane dwie walki mistrzowskie, które rozwaliły system tego epizodu. Oprócz nich oglądać mogliśmy inne ciekawe walki, które były idealnym dopełnieniem środkowej części show. Rozpoczęto „grubo” bo od walki o mistrzostwo NXT, w której zmierzyli się ze sobą Adam Cole i Finn Balor. Dostaliśmy świetny pojedynek, który zakończył się tryumfem Cole’a, ale swój udział w tym miał też powracający Johnny Gargano. Damien Priest starł się w fizycznej walce z Kiliianem Dainem, panowie zakończyli swoją rywalizację, w której wcześniej brał jeszcze udział Pete Dunne.

Był to odcinek, podczas którego nie dostaliśmy żadnego segmentu w ringu i odbywały się tylko same walki. KUSHIDA powalczył z Cameronem Grimesem i chyba widzieliśmy zakończenie tego krótkiego story. Odbyły się również, że tak to ujmę dwie walki pokazowe. Pete Dunne walczył z Travisem Banksem, zaś Io Shirai zmierzyła się z Santaną Garrett. W main evencie Shayna Baszler i Rhea Ripley stoczyły niesamowitą batalię, gdzie na szali znalazło się mistrzostwo kobiet NXT. Poznaliśmy nową czempionkę, a została nią ta, która zdecydowanie zasłużyła na to wyróżnienie czyli Rhea Ripley. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Mistrzostwo NXT, Cole vs Balor i powracający Gargano

Gdy chcesz rozpocząć program mocnym akcentem, to zwyczajnie bookujesz mecz o mistrzostwo NXT w openerze show. Wczorajszy odcinek nie mógł się rozpocząć lepiej niż od starcia o NXT Championship. Finn Balor, który przez ostatnie tygodnie został w naturalny i logiczny sposób wypromowany w NXT. Zaznaczył swoją pozycję w rosterze, pokonał Riddle’a na TakeOver oraz wygrał starcie o miano pretendenta tydzień temu. Walka z Adasiem była punktem, do którego dążył od dłuższego czasu w końcu osiągnął ten cel. Starcie to wypadło wyśmienicie. Było tutaj wszystko, co uwielbiam w wrestlingu. Świetny poziom ringowy, dobrze opowiadana historia i zaskakujące zakończenie walki. Czy oczekiwałem zmiany mistrza? zupełnie nie. Moim zdaniem jasne było, że Adam zachowa tytuł i jego udany title reign będzie nadal kontynuowany. Zastanawiało mnie jak to zakończą, bo czyste zwycięstwo Cole’a jakoś nie wchodziło w grę według mnie. Rozwiązano to iście genialnie i Finn nie stracił zbyt wiele na swojej porażce. Wykorzystano powrót Gargano do tego, aby odwrócił uwagę Irlandczyka. Mistrz NXT wykończył oponenta po wykonaniu „Last Shoot”. Po walce Johnny spuścił przysłowiowy łomot swojemu oprawcy, co daje nam jasno do zrozumienia, że ich feud będzie kontynuowany.

Fizyczne zwycięstwo Priesta

Pete Dunne zostawił obu panów, więc ci sobie sami zakończyli swój feud. Lubię walki wrestlerów, którzy mają podobny styl walki, a zwłaszcza jeśli chodzi o zawodników, którzy preferują styl „Powerhouse”. Dain i Priest świetnie się uzupełniali i stworzyli niezwykle dobre, fizyczne starcie, które mogło się podobać. Ciężko było przewidzieć, który z nich opuści Full Sail jako wygrany. Sądziłem, iż większe szanse miał Dain, choć wykluczyć zwycięstwa Damiena nie mogłem. Pierwsza faza walki była lekko nudząca, ale końcówka wynagrodziła mi ten wcześniejszy czas. Cieszy mnie to, że dali wygrać Damien’owi, który robi na mnie większe wrażenie niż Dain. Może wkrótce dostanie jakiegoś title shoota, na przykład na pas North American.

KUSHIDA niewypałem w NXT?

Może trochę się zapędzam z tym niewypałem, ale można już mieć takie obawy, bo Japończyk w NXT jest już długi czas, a nadal siedzi w low cardzie lub w ogóle nie występuje. Pod koniec swojej przygody w NJPW mnie zwyczajnie nudził i w żółtym brandzie nadal jest to samo. KUSHI ma potencjał, ale brak mu ciekawego charakteru i planów na jego postać. Jestem zdania, że ciężko będzie mu stać się czołową postacią w NXT, bo jednak w rosterze mamy ciekawsze osoby. Przejdźmy do starcia, które obfitowało w wiele ciekawej akcji. Dostaliśmy dobry, techniczny wrestling. Grimes udowodnił, że stać go na dużo więcej i w tej walce dał z siebie 100%. Ciekawy jest to wrestler, który w przyszłości może być jedną gwiazd midcardu NXT. Zaskoczyła mnie wygrana Camerona, bo jednak to KUSHIDA jest większym nazwiskiem i to on potrzebował mocnego zwycięstwa, a tu proszę dostajemy zaskoczenie. Ciekaw jestem, jak potoczą się dalsze losy tej 2 w żółtym brandzie.

Let’s go Io

Let’s go Io! chciałbym, aby Japonka w przyszłości została mistrzynią kobiet NXT, bo od czasu swojej przemiany stała się o wiele wyrazistą i ciekawszą postacią. W tym tygodniu Shirai zmierzyła się z Santaną Garrett, która w NXT pełni rolę jobberki. Kilka razy mogliśmy ją widzieć w akcji i prezentowała się w tych starciach nieźle. Walka z Io była takim pokazem wrestlingu. Miały sobie trochę powalczyć, a zwycięstwo Shirai było tutaj formalnością. Kilka ciekawych momentów i spotów tu mieliśmy, na które można było zarzucić oko. „Genius of the Sky” zwycięża, ale nie wiadomo dokąd będzie teraz zmierzać.

British Match

Kiedyś walczyli w NXT UK, zaś wczoraj starli się na ringu NXT w Full Sail. Był to mecz, który żadnego podłoża nie miał, ale miał po prostu rozruszać publikę przed wielkim main eventem. Dunne nie ma co robić w NXT, zaś Banks skacze po UK i NXT w ostatnim czasie. Panowie zaserwowali nam nie lada emocji i wiele dobrego wrestlingu. Wcale nie był to jednostronny i krótki mecz, a wyrównana walka, w której obie strony mogły odnieść zwycięstwo. Wiadome było, że mało realna jest wiktoria Travisa, ale stworzono tutaj pewne pozory, które gdzieś mogły u widza wywołać takie myśli, iż wygra Nowo Zelandczyk. Jednak skończyło się to bez zaskoczeń i Pete pokonał Banksa po aplikacji „Bitter End”.  Zastanawia mnie to, czy Pete pójdzie półkę wyżej w NXT? czy może pozostanie w midcardzie żółtego brandu.

Wielkie zwycięstwo Ripley

Nie ukrywam, że Rhea jest moją ulubienicą i mocno byłem za tym, aby to ona zdetronizowała Baszler zostając przy tym nową mistrzynią kobiet NXT. Cały rok 2019 dla panny Ripley był mega udany, bo trzymała pas NXT UK, wystąpiła w Royal Rumble Matchu, a także była twarzą ekipy kobiet  NXT w batalii z głównym rosterem. Weszła szturmem do NXT, gdzie od razu za cel obrała sobie Shaynę Baszler i jej tytuł. Droga do wczorajszego zwycięstwa była długa, bo jak wiemy panie już wcześniej się ścierały, ale nigdy ich pojedynki nie kończyły się sprawiedliwie. Po tryumfie na War Games Rhea wyzwała mistrzynię do walki o NXT Women’s Championship, a Shayna po krótkim namyśle zgodziła się na tę walkę. Nadszedł wczorajszy odcinek żółtej tygodniówki, który dla Australijki zakończył się wspaniale. Pojedynek ten według mnie stał na genialnym poziomie. Nie wiem, czy czasami nie była to najlepsza walka kobiet w 2019 w WWE. Mieliśmy kapitalnie opowiadaną historię, wysoki poziom walki i emocjonujące momenty, które zapierały dech w piersiach. Zbudowano tutaj niesamowite emocje, który trzymały w napięciu do samego końca. Rhea była na skraju porażki i wydawało się, że znowu będziemy musieli oglądać Baszler jako czempionkę. Stało się jednak inaczej i tym razem to Rhea poradziła sobie z Shayną oraz jej eskortą. Świetnie zabookowana końcówka, w której grano nam na emocjach, a wynik meczu przechylał się z jednej na drugą stronę. Finał rywalizacji na linii Ripley – Baszler lepiej zakończyć się nie mógł. Piękny moment, w którym sędzia dolicza do 3, a Rhea zostaje nową mistrzynią detronizując Baszler i przerywając jej ponad roczny title reign. You deserve it Rhea!