Jak było na NXT? 08.01.2020 – Omówienie

Ostatnio dużo było Japonii ode mnie, więc dziś dla odmiany wypowiem się trochę na temat minionego epizodu NXT, który był pierwszym w nowym 2020 roku. Show rozpoczęto z grubej rury, bo od pojawienia się mistrzyni kobiet NXT Rhei Ripley, która jednak długo sobie nie pogadała. Pojawiły się inne wrestlerki m.in Toni Storm i Io Shirai, które wyraziły chęć walki o mistrzostwo pań. Następnie oglądać mogliśmy starcie tag teamowe, w którym Ripley, Storm i LeRae powalczyły z Shirai, Belair oraz Lee Ray. Rozpoczął się też turniej „Dusty Rhodes Tag Team Classic”, który mogliśmy już oglądać we wcześniejszych latach.

Odbyły się 2 walki pierwszej rundy, w których walczyli Forgotten Sons z Imperium, a także w drugim starciu Undisputed Era (O’Reilly & Fish) z Gallus, które wystąpiło w składzie Mark Coffey i Wolfgang. W ringu pojawił się Johnny Gargano, który z miejsca zaczął mówić o Finnie Balorze. Sam zainteresowany zjawił się w ringu i wygląda na to, że panowie wkrótce spotkają się w kwadratowym pierścieniu. W main evencie doszło do „Fatal 4 Wayu” pomiędzy Keithem Lee, Cameronem Grimesem, Damienem Priestem i Dominikiem Dijakovicem, a na szali znalazło się miano pretendenta do tytułu North American. Przechodzimy więc do konkretów i zapraszam was do fajnego, konkretnego i subiektywnego tekstu. Miłej lektury!


Mistrzyni wraca do domu

Rhea Ripley pojawiła się w Full Sail pierwszy raz od pamiętnej nocy, kiedy to pokonała Baszler i została nową mistrzynią kobiet NXT. Panna Ripley została przywitana gromkimi brawami od publiki, zaś usłyszeć mogliśmy też chanty „You deserve it”. Rhea trochę powspominała, ale długo nie było jej to dane, bo jej przemowę przerwała Toni Storm. Panie toczyły ze sobą pamiętną rywalizację w NXT UK, gdzie na szali był pas kobiet brytyjskiego brandu. Powiem wam, że ciekawą rzecz powiedziała Storm a mianowicie to, że zamierza zdobyć pas kobiet NXT UK w ten weekend, zaś następnym jej celem jest złoto, które posiada Rhea. Może kiedyś ujrzymy taką sytuację, jaka ma teraz miejsce w NJPW, że jedna osoba posiada dwa główne mistrzostwa. Moim zdaniem byłoby to ciekawe, ale szans na to raczej nie ma, bo Rhea jest świeżą mistrzynią. Następnie w ringu zjawiły się Io Shirai, Bianca Belair, Candice LeRae i Kay Lee Ray, które także są chętne na pas Australijki. Doszło do małego brawlu, zaś po chwili odbył się Six-Women Tag Team Match, który zresztą wypadł bardzo dobrze. Zwycięstwo face’owych wrestlerek dziwić nie powinno. Zwycięstwo dla swojej ekipy zdobyła Ripley, która w dobrym stylu wróciła do domu. Za tydzień zobaczymy „Battle Royal”, które wyłoni pretendentkę do tytułu. Według mnie największe szanse na wygraną mają Toni Storm oraz Io Shirai.

Start Dusty Rhodes Tag Team Classic

No i wystartował kolejny już w historii NXT turniej imienia Dusty’ego Rhodesa. Podczas ostatniego odcinka mogliśmy obejrzeć dwa starcia turniejowe, które jak przystało na tag teamy z NXT trzymały wysoki poziom. Nie chcę się bawić w proroka, więc nie będę wróżył, która z drużyn jest faworytem tego turnieju, bo rożnie może być. Pewnie dla wszystkich to UE są murowanymi kandydatami, ale ja osobiście nie brałbym ich pod uwagę. W pierwszej walce członkowie Imperium (Aichner i Barthel) starli się z Forgotten Sons. Oba te tagi miały tutaj równe szanse na zwycięstwo, ale patrząc na ostatnią promocję stajni, której liderem jest WALTER spodziewałem się właśnie ich wygranej. Bardzo dobry mecz stworzyli, pełen ciągłej akcji. Mimo, że zbyt długo to nie trwało, to panowie spisali się rewelacyjnie. Drugim starcie turniejowe tego wieczoru należało do Undisputed Ery. Fish i O’Reilly powalczyli z Gallus, którzy wcale ułomkami nie są, więc wynik nie był taki pewny. Wiadome, że mało kto wierzył w tryumf wyspiarzy i sporych szans oni nie mieli, ale zawsze mogło się to skończyć inaczej, niż fani się tego spodziewali. Również bardzo dobra walka, jak poprzednia. Imperium i Era meldują się w następnej rundzie.

Napięcie na linii Gargano – Balor

Panowie rozpoczęli swoją rywalizację już dawno, a tak prawdę mówiąc to Balor ją zaczął. Był to kolejny etap rozbudowy tego storyline’u, który zapewne swój koniec będzie miał na TakeOver: Portland. Johnny wyszedł do ringu i dał bardzo dobre promo, w którym ujął wszystko to, co miał do przekazania Finnowi oraz fanom zebranym w Full Sail University. Padły słowa, które wywołały Irlandczyka a ten pojawił się, aby odpowiedzieć byłemu mistrzowi NXT. Dostaliśmy tutaj spotkanie osób, które zasłużyły się dla żółtego brandu, ale Gargano w swojej przemowie w mocno dobranych słowach wypomniał Balorowi pewne momenty z przeszłości. Mówił on o Triple H’u, który wyciągnął Finna z NXT, zaś ten bez wahania czmychnął do głównego rosteru. Balor po tych słowach zjawił się i wymienił kilka zdań z Johnnym. Zakończyło się to w taki sposób, że na myśl może przychodzić tylko jedno, czyli starcie Gargano vs Balor na zbliżającym się TakeOverze.

Keith Lee rozpoczyna rok z przytupem 

Wspominałem w artykule, który możecie przeczytać pod tym linkiem http://mywrestling.com.pl/5-wrestlerow-ktorzy-przeszli-wyrazny-progres-w-2019-roku/ że rok 2020 może należeć do Keitha Lee. Miniony rok kończył on wspaniale, ale nowy rok rozpoczyna jeszcze lepiej. W „Fatal 4 Wayu” oprócz niego udział wzięli Dominik Dijakovic, Damien Priest i Cameron Grimes. Szczerze to byłem pewny, że Lee wygra ten pojedynek, bo Priest jak i Grimes byli według mnie za świeży na mecz o pas. Dla Camerona samo miejsce w tej walce było osiągnięciem i promocją, zaś dla Damien był w tej walce chyba po to, aby ją zapełnić. Jedynie Keith i Dominik według mnie mogli to wygrać. Obaj są na fali w ostatnich miesiącach i z szarych myszek NXT stali się jednymi z największych gwiazd tego brandu. Była to świetna walka, przy której człowiek nie mógł się nudzić. Niesamowite tempo, ciągła akcja, genialne spoty oraz wspaniała atmosfera! czego kurcze chcieć więcej. Finalne momenty walki zostały zabookowane perfekcyjnie, bo każdy z panów miał swoją chwilę. Priest i Dijakovic skończyli walkę poza ringiem, zaś Keith i Cameron walczyli ze sobą o zwycięstwo. Oh Bask in his Glory,  Oh Bask in his Glory! potężny Keith Lee zakończył pojedynek aplikując Grimes’owi „Sid Down Powerbomb”, który był ostatnim ruchem tej walki. Za tydzień Lee zmierzy się z Roderickiem Strongiem, a stawką będzie mistrzostwo ameryki północnej.