Jak było na NXT? 06.05.2020 – Omówienie

Powracamy do naszej ulubionej klitki, jaką jest Performance Center, aby raczyć się wrestlingowym show na wysokim poziomie. W tym tygodniu NXT wyprodukowało interesujący epizod, podczas którego odbyło się kilka ważnych starć. Spokojnie można byłoby uzupełnić kartę TakeOvera takimi pojedynkami, ale cóż, rzeczywistość jest, jaka jest. Wszystko odbywa się w PC bez udziału publiczności, a WWE nie zatrzymuje się z produkcją swoich gal. W openerze odmieniony Johnny Gargano zmierzył się z Dominikiem Dijakovicem. Przykre, że zabrali Johnny’emu tak świetny theme song, jakim niezmiernie był Rebel Heart.

Kontynuowano turniej o pas Crusierweight, w ramach którego Akira Tozawa powalczył z Jackiem Gallagherem, a KUSHIDA z nową twarzą złotego brandu, Jakiem Atlasem. Efektowny debiut w TV zaliczył Karrion Kross, aka Killer Kross. Pojawił się razem z Scarlett Bordeaux, która będzie jego menadżerką. Doszło do wyczekiwanego starcia Charlotte i Io Shirai, w którym na szali znalazło się mistrzostwo kobiet NXT. Dyskwalifikacja i ingerencja Ripley, pokrzyżowały plany Japonki. Finn Balor wygłosił promo na temat zajścia sprzed tygodnia, ale również miał spięcie z Cameronem Grimsem. W walce wieczoru Adam Cole bronił tytuł NXT, a jego rywalem był Velveteen Dream. Starcie zakończyło się zwycięstwem mistrza, po dość kontrowersyjnym finiszu.

All Heart No Soul

Podoba mi się, w jakim kierunku zmierza Johnny. Ostatnie dwa tygodnie są czasem zmian dla niego i Candice, co zresztą widać gołym okiem. Rywalizacja z Ciampą to już zamknięty rozdział i przyszło nowe rozdanie. Zmiana gimmicku, nowy theme song i odcinanie się od przeszłości. Gargano swoje w NXT już osiągnął, ale nadal jest w stanie wnieść coś nowego do produktu, tylko tym razem bez swojej osoby w obrazku mistrzowskim. Trochę szkoda, że dostał nowy theme song, który w dodatku jest trochę nijaki i nie pasuje do Johnny’ego. Jednak rozumiem, że to na potrzeby nowego charakteru. Powiem Wam szczerze, że zaskoczyłem się rezultatem tej walki, bo spodziewałem się zupełnie innego wyniku. Mecz stał na wysokim poziomie i panowie wycisnęli maksimum z tej walki, biorąc pod uwagę jej czas. Ciekawie zabookowano zakończenie, kiedy Johnny wykorzystał narożnik do tego, aby odnieść zwycięstwo. Sądziłem, że dostaniemy prosty booking, w którym Candice mu pomaga, ale otrzymaliśmy samodzielną wygraną Gargano.

Czy KUSHIDA wygra turniej?

Zmagania o mistrzostwo crusierów zmierzają ku końcowi, więc wkrótce powinniśmy poznać osoby, które trafią do wielkiego finału. Uważam, że KUSHIDA jest na dobrej drodze, aby do niego trafić, a nawet go wygrać. W federacji pracuje od roku i przez ten czas nie osiągnął niczego szczególnego. Pojawiła się szansa na pierwszy sukces, jaką jest ten turniej. W tym tygodniu rywalem “Time Splittera” był Jake Atlas. Walka trwała krótko, ale jej poziom stał na niezłym poziomie. Japończyk odniósł pewne zwycięstwo, poddając Atlasa po aplikacji cross armbreaker. W drugim turniejowym pojedynku Akira Tozawa walczył z Jackiem Gallagherem. Panowie zaprezentowali nieco więcej niż ich rywale z bloku. Wyspiarz potrafi zaciekawić nie tylko swoim wyglądem, ale także stylem walki, co jednak nie sprawia, że jest czołową postacią w brandzie. Tozawa wygrał i podobnie jak KUSHIDA jest na czele tabeli.

Karrion Kross debiutuje w NXT

Chodzą słuchy, że Triple H jest zwolennikiem ex Killera i zamierza na niego postawić. Dlatego nie dziwi mnie, że zadebiutował w taki, a nie inny sposób. Mało kto dostaje tak efektowne wejściówki w swoim debiucie, co już pokazuje, że Kross będzie czołową gwiazdą NXT. Szybko zdetronizował Leona Ruffa, pokazując przy tym swoje umiejętności ringowe. Karrion wraz ze Scarlett, będą tworzyć mroczny duet, który mam nadzieję, odciśnie swoje piętno w żółtym brandzie. Kross ma potencjał, aby zostać twarzą NXT i kto wie, czy nie będzie osobą, która zakończy długi title reign Adama Cole’a. Lider Ery pokonał już prawie wszystkich poważnych rywali, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by Karrion w przyszłości przejął tytuł. Najpierw jednak na jego drodze stanie Ciampa, z którym zapewne stoczy swoją pierwszą rywalizację.

Dyskwalifikacja i powrót Rhei Ripley

Jestem trochę zawiedziony rozstrzygnięciem tego starcia. W bardzo fajny sposób zbudowali Io, która stała się godną rywalką dla Charlotte, ale w jeden wieczór to zepsuto. Jaki mam więc problem? A taki, że Shirai straciła swoje momentum na rzecz powracającej Rhei Ripley. Walka zakończyła się poprzez dyskwalifikację, co jeszcze było do wybaczenia, bo gdyby przegrała, to pewnie trafiłaby na koniec kolejki do pasa. Nie zmienia to faktu, iż kolejna szansa na zdobycie tytułu przepadła. Charlotte atakuje Io kijem do kendo, próbuje atakować jej kolano, lecz nagle wraca sobie Rhea, która przepędza mistrzynię. Następnie dostajemy spięcie z Shirai, czego efektem jest brawl na zapleczu. W głowie mam dwa scenariusze, tylko pytanie, który z nich zostanie wprowadzony w życie?  Ripley powalczy z Io, a stawką będzie miano pretendentki do tytułu lub Charlotte stanie w obronie pasa w Triple Threat Matchu. Te dwie opcje biorę pod uwagę, aczkolwiek wizja starcia trzech rywalek, jest o wiele ciekawsza.

Wyjaśnienia Finna Balora

Finn Balor pojawił się pierwszy raz od pamiętnego ataku, do którego dopuścił się tajemniczy osobnik. Irlandczyk dał krótkie promo, w którym wypowiedział się na temat zdarzeń sprzed kilkunastu dni. Wysłał oświadczenie w kierunku persony, która dopuściła się ataku na nim, co przełożyło się na wydarzenia, do których doszło chwilę później. Cameron Grimes pokonał Denzela Dejournette, a po zakończeniu walki wygłosił promo. Mowa była o Balorze, czasach, które się zmieniają i tym, że jeśli chciałby się wypromować, to zaatakowałby Finna. Ten zjawił się po chwili, stając twarzą w twarz z Cameronem. Po wymianie zdań i prowokacji ze strony Irlandczyka Grimes próbował go uderzyć, ale Balor go powstrzymał i zaatakował. Jestem ciekaw, czy to Cameron stoi za wcześniej wspomnianym atakiem na byłym mistrzu NXT.

Adam Cole nadal na szycie

Wydawało się, że Velveteen Dream jest idealnym kandydatem na nowego czempiona i zakończy title reign lidera Undisputed Ery. Bardzo dobrze podbudowano Dreama, który na spokojnie mógł odebrać mistrzostwo Cole’owi. Dlaczego tak się nie stało? Myślę, że nie chcieli zmieniać mistrza, podczas tygodniówki i w dodatku bez udziału fanów. Gdyby sytuacja była inna, to pojedynek obu panów wylądowałby w karcie TakeOver i rywalizacja miałaby godny finał. Jak zwykle wplątano we wszystko Erę, znowu ingerowali w walkę Adama i walnie przyczynili się do obrony mistrzostwa przez Cole’a. Intryguję mnie sprawa z Lumisem, który po raz kolejny zjawia się, aby pomóc Dreamowi. Nie mam pojęcia, do czego to prowadzi, ale może z tego wyjść coś interesującego. Mogą skleić jakiś program na linii Dream-Lumis, aczkolwiek nie zdziwiłoby mnie to, gdyby połączyli ich w tag team. Co w takim razie dla Adama? Rywali zaczyna już brakować, więc ciężko przewidzieć kto stanie z nim szranki w najbliższym czasie.