Impact Wrestling: Crossroads 08.03.18 – Raport

Już dzisiaj wyjaśni się wiele. Wszyscy mistrzowie postawili swoje pasy na szali i istnieją spore szanse, że poznamy nowych czempionów. Oprócz tego Lashley będzie musiał zmierzyć się po raz kolejny z OVE, ale tym razem w pojedynkę. Jest to spowodowane nieprzemyślanym atakiem Callihana na Edwardsa. Najpewniej zobaczymy masę świetnego wrestlingu i myślę, że można zacząć.

Walka Nr.1: Impact Wrestling Tag Team Championships Match – LAX vs Cult of Lee

Mistrzowie od razu rzucili się na pretendentów i pozbyli się ich z ringu. Rozgorzał się brawl, który został zdominowany raczej przez czempionów. Lee otrzymał Scoop Slam na matę, a jego kolega załapał się na Snap Suplex. Mamy podmianę i teraz Ortiz zajął się byłym mistrzem X-Division. Nie poszło mu jednak najlepiej, bo Lee zaczął się stawiać. To samo można napisać o Konleyu i heelowie przeszli do ofensywy – okazało się, że nie za długiej. LAX odzyskali kontrolę nad starciem, ale dalej nie wróciliśmy do ringu. Konnan rozgrzewał członków swojej ekipy i po chwili Santana wrócił do kwadratowego pierścienia razem z Calebem. Konley nadział się na kilka akcji, następnie otrzymał Gourdbuster od stojącego za linami Ortiza. Mamy też zmianę i panowie dorzucili Assisted Senton oraz kombinację Springboard Moonsault/Leg Drop!

Po przerwie sytuacja się zmieniła. Teraz to pretendenci radzili sobie lepiej. Caleb trzymał Santanę w dźwigni, a po tym wpuścił Trevora, który oczywiście skorzystał z kilku taktyk typowych dla heelów. Santana nagle skontrował szarżę oponenta i poczęstował go Single Leg Dropkickiem. Doszło po tym do zmian w obu ekipach – Ortiz zasypał Konleya ciosami, a po tym wykonał Back Body Drop. Nie pogardził on Corner Splashem, a po tym nadział przeciwnika prosto na liny i wykonał ładne Avalanche Impaler DDT! 1…2…Kick-out! Powrócił Lee, ale co z tego skoro rywale mieli dla niego kolejną kombinację ataków. LAX następnie pozwolili sobie na dwa skoki – początkowo wykonany został Suicide Dive dla Caleba, ale zaraz po tym to Santana zaskoczył Trevora pięknym Tope Con Hilo. Powracamy do kwadratowego pierścienia. Pin się nie udał, a Konley zatrzymał rywali. Pozwoliło to heelom na szybką kombinację ataków – został wykonany między innymi Jumping Forearm, Spinning Backfist i Samoan Driver. Ortiz rzucił jednak Trevorem w Caleba, a to przerwało zapowiadającą się wygraną. Lee po tym został rzucony na krawędź ringu, a Konley próbował Superplexa. Do tego nie doszło, gdyż Ortiz zaskoczył oponenta wykonaniem Suplex Stunnera. Sytuację chciał ratować Lee, ale zaczepił go Konnan i to pozwoliło LAX na wykonanie najpierw Swanton Bomb, a potem na dorzucenie skutecznego Street Sweepera.

Zwycięzcy: LAX – 12.58 via Pinfall
Ocena: ***1/4 (Fajne i szybkie starcie na początek. LAX odnieśli kolejne dominujące zwycięstwo i jestem ciekawy czy jest jakakolwiek drużyna, która może teraz ich zatrzymać. Trevor oraz Caleb byli tylko chwilowymi pretendentami, ale poradzili sobie nieźle. Ogólnie warto spojrzeć na tę walkę.)

Lashley obiecał, że załatwi dzisiaj OVE w pojedynkę.

Walka Nr.2: Impact Grand & X-Divison Championship Match – Taiji Ishimori vs Matt Sydal

Panowie zaczęli od zwarcia, które zostało szybko przerwane. Mamy powtórkę tej akcji, która po raz kolejny została rozluźniona. Matt postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, gdyż udało mu się przejąć inicjatywę. Taiji początkowo nie domagał, ale w porę zaskoczył oponenta Hurricanraną oraz Dropkickiem. Mistrz Impact Grand chciał odpocząć – nie udało mu się, ale była to chyba jego zagrywka, gdyż udało mu się wykonać Crucifix Head Scissors i Low Dropkick. Walka przeniosła się w okolice narożnika, a tam Matt osłabił Japończyka serią kopnięć i potężnym kolanem. Czy zostanie też wykonana jakaś akcja wyższego ryzyka? Raczej nie, a Taiji załatwił oponenta Diving Knee Strikiem.

Po przerwie to Taiji dominował. Okazało się, że to tylko pozory, ponieważ Matt odpowiedział Sunset Splitem. Obrał on sobie po tym za cel nogę rywala, którą zgniótł Single Leg Boston Crabem. Ishimori wylądował po chwili w narożniku, a jego kontra spotkała się z kontrą Matta. Mistrz Impact Grand załatwił nogę oponenta oraz postanowił, że przejdzie do Muta Locku. Taiji oczywiście się uwolnił, a nawet próbował atakować. Początkowo sobie nie radził, ale desperackie Enzuigiri dało mu moment przerwy oraz przewagi. Sydal szybciej się ogarnął, bo powstał pierwszy i rzucił się z rywalem do tyłu przy pomocy Russian Leg Sweepa. Następna dźwignia była sporym zawodem, więc Sydal skupił się na nodze przeciwnika. Taiji odpuścił sobie, ale tylko po to, żeby zaskoczył rywala ładnym Springboard Handspring Enzuigiri. Sydal otrzymał po tym Front Slam i Double Knees. 1…2…Kick-out. Kolejną akcją od Japończyka było zapięcie Acordion Racka i przejście po tym do Spinning Rack Slama. 1…2…Kick-out. Panowie przeszli do walki w narożniku, która została zatrzymana przez Amerykanina. Matt zaskoczył oponenta Avalache Frankensteinerem. 1…2…Kick-out. Były gwiazdor WWE planował po tym German Suplex. Najpierw mu nie wyszło, ale w końcu taką akcję wykonał razem z pinem w kształcie mostka. Standing Moonsault trafia jednak tylko na kolana rywala, który zdecydował, że skoczy na mistrza Impact Grand. Jego Springboard Moonsault załatwił Sydala, ale to nie koniec, bo Japończyk powalił rywala Running Hurricanraną poza ringiem! Matt bardzo odczuł ten cios i miał poważne problemy z powrotem. Ishimori natomiast czekał na więcej. Powracamy do ringu, a tam Taiji przeszedł do Roll-upa. Panowie zaczęli wymieniać się takimi akcjami – po ich przerwaniu to Matt przejął inicjatywę dzięki Diving Meteorze! 1…2…Kick-out! Chwila odpoczynku dobrze zrobiła zawodnikom, którzy zdecydowani byli na wymianę uderzeń. Mistrz Impact Grand załatwił przeciwnika High Kickiem, po tym dorzucił Jumping Knee Strike, ale czy to już pora na Air Sydal? Atak nie trafił w cel, a Ishimori przechodzi do Tombstone Clutcha i wykonuje Dodon! Potem przyszło zakończyć starcie po 450 Splashu. Początkowo akcja nie została wykonana, ale ostatecznie do niej doszło. Matt jednak wyciągnął kolana, co osłabiło Japończyka i teraz wystarczyło już dorzucić Air Sydal. 1…2…3!

Zwycięzca: Matt Sydal – 16.25 via Pinfall
Ocena: ***1/2 (Kolejne dobre starcie z dwoma świetnymi zawodnikami. Panowie tym razem skupili się raczej na technice, ale okraszonej lotami, z których w końcu słyną. Ishimori był raczej przejściowym mistrzem i nie dziwi mnie jego porażka. Sydal ma teraz aż dwa pasy, a to pozwala mi się zastanowić – czy połączy on te tytuły ze sobą? W sumie wypadałoby coś z tym zrobić. Skoro polecałem poprzednią walkę, to tę warto już naprawdę zobaczyć.)

Allie powiedziała, że jakiś miesiąc temu czy rok temu nie byłaby gotowa na zdobycie tytułu. Teraz jednak jest zupełnie inaczej i swoje zwycięstwo podyktuje Gail Kim.

Walka Nr.3: Knockouts Championship Match – Laurel Van Ness vs Allie

Pretendentka nie czekała i zaatakowała ona mistrzynię już podczas jej wejścia na ring. Powróciliśmy do kwadratowego pierścienia dość szybko, ale sytuacja się nie zmieniła. Allie okładała Laurel, wykonała również STO Buckle Smash i Sliding Clothesline. Po tym próbowała zgnieść głowę rywalki Big Bootem, ale Van Ness wiedziała co się święci i wysłała ona przeciwniczkę prosto na stalowy narożnik. LVN czuła się bardzo pewnie, ale jej Spike DDT dało jedynie 2-count. Mistrzyni zdecydowała się na nieczystą akcję – było to duszenie przy pomocy lin. Low Dropkick miał jeszcze zatrzymać Allie, co właściwie przyniosło zamierzony skutek. Laurel na chwilę odpuściła sobie ofensywę i musiała liczyć się z konsekwencjami. Udało jej się ostatecznie wrócić do ofensywy. Jej popsute Natural Selection chyba ostatecznie zostało skontrowane, bo Allie szybko się ogarnęła i wykonała German Suplex. Co jednak z tego, skoro Laurel rzuciła ją ponownie na liny. Weszła ona również na narożnik i skoczyła. Nie trafiła, a to odkryło ją na Codebreaker. Panie były wykończone, bo sędzia musiał wyliczać. Udało im się oczywiście powstać – pretendentka zasypała przeciwniczkę serią Forearmów, a po tym dorzuciła Dropkick i Suplex w narożnik. 1…2…Kick-out. LVN zatrzymała po tym jeden z ataków oponentki, ale ta przerzuciła ją sprytnie nad linami. Nie zatrzymało to Van Ness, która wykonała Spear w krawędź ringu i następnie ustawiła rywalkę na krześle. Jej atak zawiódł, bo Allie zrobiła unik, a następnie to ona wykorzystała przedmiot do załatwienia mistrzyni Sliding Clothesline’m. Van Ness szybko się ogarnęła – nawet za szybko, bo zaskoczyła przeciwniczkę Unprettierem. Sędzia oczywiście musiał wyliczać, a zadowolona LVN cieszyła się, że może tak łatwo utrzymać tytuł. To jednak byłoby za łatwe, bo pretendentka wraca między liny. Mistrzyni w takim razie nadziała jej twarz prosto na narożnik. Po tym udało jej się wgnieść jej twarz w matę przy pomocy Curb Stompa. 1…2…Allie dotknęła lin! Van Ness była już wkurzona, bo postanowiła w akcie desperacji użyć tytułu do uderzenia. Plan zawiódł, bo Allie zaskoczyła ją Death Valley Driverem, a po tym wykończyła LVN Superkickiem!

Zwyciężczyni: Allie – 9.02 via Pinfall
Ocena: *** (Kolejne dobre starcie, aczkolwiek nie tak dobre jak poprzednie. Allie w końcu zdobywa pas i to mnie bardzo cieszy, bo zasłużyła ona na niego jak mało kto. Udało jej się dzisiaj zagrać rolę ukochanego babyface’a, który w końcu kończy reign denerwującej mistrzyni. LVN i tak odchodzi i tak szczerze – nie będę za nią tęsknił.)

Walka Nr.4: OVE vs Lashley

Bobby załatwił obu braci Crist Clothesline’m na rampie i wrzucił ich do ringu. Niestety przewaga liczebna dała o sobie znać i Callihan uderzył oponenta prosto w nogę swoim kijem. To pozwoliło braciom przejąć przewagę. Lashley zaczął się stawiać – udało mu się nawet zablokować Suplex i samemu wykonać taką akcję. Jake otrzymał po tym Biel Toss, ale pomoc Sami’ego przyniosła mu ratunek. Crist trafił Bobby’ego Superkickiem oraz jeszcze Spin Kickiem.

Po przerwie OVE atakowali przeciwnika w narożniku. Walking Armageddon miał problemy i nie radził sobie z przewagą liczebną. W końcu przeciwko niemu stał poza ringiem także Callihan. Były mistrz świata musiał liczyć się z tym, że rywale będą nim zamiatać i tak się właśnie działo. Jake przeszedł do dźwigni na nogę, która osłabiła kończynę oponenta. Lashley pozbył się nagle przeciwnika z ringu, a następnie zatrzymał szarżującego Dave’a. Jake poleciał po tym na brata, bo Bobby miał dla niego T-Bone Suplex. Zaraz po tej akcji do ringu przyszedł Brian Cage, który zmienił się z Lashleyem! The Machine właściwie zamiótł oponentami bez żadnego problemu. Złapał on obu Cristów, których rzucił za siebie. Chyba pora na Drill Claw dla Jake’a – sytuację chciał przerwać Callihan ze swoim kijem, ale Bobby zatrzymał go Spearem. Cage po tym wykonał swój finisher i to tyle.

Po walce Bobby był dalej zaskoczony, ale próbował podać rękę nowemu sojusznikowi. Brian jednak nie przyjął gestu i sobie poszedł pokazując, że chyba Bobby będzie jego kolejnym celem.

Zwycięzcy: Lashley & Brian Cage – 10.22 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Walka była po prostu ok, ale raczej fajerwerków tutaj nie doświadczyliśmy. Podobało mi się jednak to, że Bobby wcale nie zamiatał tak przeciwnikami jak się pierwotnie wydawało. Miał on poważne problemy i dopiero interwencja Cage’a mogła mu pomóc. OVE dostali sporo czasu na ofensywę. Czy wykorzystali to w stu procentach? Jasne, że nie. Zobaczymy jednak co stanie się z nimi dalej, bo Lashley powinien zająć się teraz Brianem Cage’m.)

A już za tydzień powraca Feast or Fired Match!

Walka Nr.5: Impact Wrestling World Championship Match – Austin Aries vs Johnny Impact

Panowie zaczęli bardzo ambitnie, bo od szybkiej akcji. Impact powalił oponenta Shoulder Blockiem, następnie dorzucił Leg Sweep oraz Capoeira Leg Drop. AA był chyba pod wrażeniem, ale też stracił trochę pewności siebie. Zawodnicy przeszli po chwili do kolejnego zwarcia, ale tym razem to Austin przejął inicjatywę. Johnny oczywiście się stawiał, właściwie już zaczął dominować, ale Double A nie pozwolił mu na dalsze ciosy. Mistrz przeskoczył też obok oponenta, poczęstował go dwoma Arm Dragami i Dropkickiem. To nie jest koniec, gdyż wymierzył on również mocny łokieć w tył głowy rywala.

Po przerwie to pretendent zamiatał w ringu. Jego Irish Whip zawiódł, ale udało mu się uratować wszystko przy pomocy Inverted Rolling Hills po wykonaniu Elbow Dropa. Zapiął on również dźwignię polegającą na duszeniu. Nie była ona najskuteczniejsza, więc postanowił wykonać German Suplex. Tak się nie stało, ale spokojnie – Johnny przewidział, że coś może pójść nie tak i wykonał STO Backbreaker oraz Russian Leg Sweep. Aries wraca do ataku, ale nie na długo. Impact prześlizgnął się pod nim i wymierzył Enzuigiri, ale ze skokiem z lin już nie wyszło. Austin zaatakował jego nogi, co sprawiło, że pretendent poleciał poza ring. Austin zaplanował jeszcze Diving Axe Handle – była to akcja wymierzona na rywala znajdującego się poza linami. Kolejnym pomysłem mistrza było mocne kolano i Tope Atomico. A nie, wykonany zostaje również Elbow Drop. 1…2…Kick-out. Double A znowu rzucił przeciwnika w narożnik, żeby trafić go dwoma łokciami w tył głowy. To za mało. Austin myślał nad kolejnym ruchem. Zawiódł, a Impact osłabił jego plecy i dorzucił Sliding German Suplex. Teraz zostaje wykonany ładny Flying Chuck, który przyniósł tylko 2-count. Aries złapał w końcu oddech i wymierzył on kilka uderzeń. Szybko jednak spotkał się z Calf Kickiem ze strony rywala, ale też Standing Shooting Star Pressem. 1…2…Kick-out! Running Knee zostaje skontrowane i AA zapina Last Chancery! Johnny złapał nogą lin i zablokował Brainbuster. Double A usilnie jednak próbował swojego finishera, który tak czy siak nie został wykonany. Co więcej, Impact ustawił go nagle w narożniku, żeby osłabić jego głowę i wykończyć Avalanche Spanish Fly’em. Aries początkowo na to nie pozwolił, ale zmierzającego w jego stronę kopnięcia już nie uniknął. To wystarczyło, żeby postawić na Spanish Fly! 1…2…Kick-out! Czas już na Thursday Night Delight – cios ten w cel nie trafił. Austin zrobił unik i wykonał najpierw Discuss Elbow, a następnie Bell Clap. Neckbreaker w okolicach lin nie został wykonany, Johnny stawia na Enzuigiri. Panowie zaczęli okładać się po tym na krawędzi ringu i lepiej poszło mistrzowi, który załatwił pretendenta Death Valley Driverem! No, teraz mógł on już dorzucić Neckbreaker, ale Impact nagle złapał go Big Bootem w locie i pozwolił sobie na Running Knee! Starship Pain nie trafia w cel, co pozwala Austinowi przejąć inicjatywę po Japanese Arm Dragu w narożnik. Potem zostaje już wykonany Corner Dropkick i skuteczny Brainbuster! 1…2…3!

Po walce panowie docenili swoją postawę, ale wszystko przerwał Alberto El Patron, który ironicznie klaskał.

Zwycięzca: Austin Aries – 18.09 via Pinfall
Ocena: ***3/4 (Bardzo dobry main event z szybką i emocjonującą akcją. Panowie właściwie dali nam popis godny PPV, a to mnie naprawdę cieszy. Nie było żadnych głupot, odpuszczono sobie ref bumpy i inne interwencje. To był po prostu czysty wrestling, czyli to, co lubię najbardziej. Impact nie stracił na porażce, bo miał naprawdę sporo do powiedzenia. Austin natomiast wygląda świetnie, zobaczymy jak poradzi sobie dalej, bo najpewniej to El Patron będzie jego kolejnym oponentem.)

Autor: RS

 

No Comment.