Impact Wrestling 28.06.18 – Raport

Siemanko. Na jakiś czas uciekamy z Orlando i Impact Wrestling odbywać będzie się w Windsor, Ontario, Kanada. W tym odcinku Rich Swann zaliczy swój oficjalny debiut w federacji, ale dobrze wiemy, że to nie będzie koniec emocji.

Show rozpoczyna Madison Rayne, która ruszyła do ringu. W sumie to mam takie poczucie oglądania jakiegoś eventu House of Hardcore. Dźwięk jest dość puszkowy. Rayne uznała, że jej powrót był dla niej naprawdę ekscytujący. Jej intencje były zupełnie inne (jeny, wiem to) i rzeczy zmieniły się naprawdę szybko. Wróciła do ringu i tworzy kolejne momenty w swojej karierze. Pokonała Tessę Blanchard i Tayę Valkyrie. Na Slammiversary będzie miała szansę stworzenia kolejnego momentu i pokonania Su Yung, żeby zostać mistrzynią Knockouts po raz szósty. Tydzień temu Su próbowała wejść do jej głowy. Może powinna się obawiać Yung, bo Rosemary oraz Allie wylądowały przez nią w trumnie. Rozmawiała ze swoją córką i stwierdziła, że nie należy bać się potworów. Jaką byłaby matką, gdyby rzuciła słowa na wiatr. Nie przestraszy się Su i w końcu ją pokona. To nie koniec tego segmentu, ponieważ pojawiła się Tessa Blanchard. Tessa zaczęła się śmiać i uznała, że to wszystko musi być żartem. Rayne będzie walczyć o pas, ale nie dostanie nagrody matki roku. Nie wie jaką matką jest Madison, ale wie jaką jest zawodniczką. To nie jest 2011 i teraz to Blanchard jest najlepsza. Rayne tylko mówi o tworzeniu kolejnych momentów – musi wiedzieć, że posiadanie pasa czyni z osoby kogoś najlepszego. Tessa stwierdziła po tym, że urodziła się, żeby wygrywać i jest diamentem tego biznesu. Madison ją uspokoiła i dodała, że nie będzie sobie żartować. Dobrze wiemy kim jest Tessa. Zjawia się tutaj, żeby ją atakować, ale prawda jest taka, że Blanchard przegrała w walce z nią. Jeśli chce sobie przypomnieć kim jest Rayne, to ona nie ma żadnego problemu. Po tych słowach panie usłyszały szaleńczy śmiech Su Yung i to pozwoliło Tessie na nieczysty atak z zaskoczenia. Nie podoba mi się praca kamery, to wszystko wygląda tak, jakbym oglądał jakieś BCW. Segment jednak był w porządku, Madison cały czas jedzie na tym samym, ale ludzie to kupują. Tessa natomiast świetnie gra rolę niemiłej koleżanki.

Walka Nr.1: Rich Swann vs Trevor Lee

Panowie na samym początku próbowali zaskarbić sobie poparcie publiki. Lepiej poszło Richowi, więc Lee zaprosił go do zwarcia. Jego rywal trochę sobie pożartował, przez co przypadkowo zmusił Trevora to tańca. Gdy w końcu doszło do walki, to Swann wykazał się niezłą zwinnością i trafił oponenta Dropkickiem. Następnie porobił kilka salt w ringu i zwijamy się na przerwę.

Po reklamach sytuacja się nie zmieniła. Rich dominował i częstował przeciwnika uderzeniami. Po chwili wykonał Snapmare oraz Low Kick. Irish Whip mu nie pomógł, gdyż Lee wziął się w garść i miał dla Richa Stun Gun. To oczywiście nie koniec, ponieważ były mistrz X-Division posłał rywala prosto w narożnik, a to wyglądało bardzo boleśnie. Swann próbował odpowiadać, nie szło mu najlepiej i otrzymał Back Body Drop. Lee prowadził pojedynek bardzo spokojnie. W pewnym momencie nadział się na odpowiedź w postaci paru ciosów, ale to wszystko, co do zaprezentowania miał Rich. Trevor nie spodziewał się Roll-upa i wkurzony powalił oponenta Lariatem. 1…2…Kick-out. Kolejnym jego atakiem był Gutwrench Suplex, ale szarża do narożnika zawiodła. Swann wziął się w garść i trafił przeciwnika dwoma Clothesline’ami, Hurricanraną oraz dorzucił do tego przepiękną Planchę poza ring! Rich nie zakończył na tym swojej ofensywy, bo przeszedł się po rywalu, żeby następnie zgnieść go ciekawym Standing Moonsaultem. Były mistrz Cruiserweight wszedł na narożnik, ale tylko po to, żeby z niego zeskoczyć i otrzymać Leaping Mushroom Stomp! 1…2…Kick-out! Lee był zaskoczony, ale próbował wykonać finisher. To nie wypaliło, Swann powalił go serią uderzeń i sam nadział się na Uppercut. Vertical Suplex Powerbomb został skontrowany na Hurricanranę, potem Rich wykonał Spin Kick, Inverted Frankensteiner oraz Phoenix Splash! 1…2…3!

Zwycięzca: Rich Swann – 12.40 via Pinfall
Ocena: *** (To był fajny pojedynek, Rich mógł się pokazać i wygląda na to, że dalej jest w świetnej formie. Trevor dobrze z nim współpracował i jestem ciekawy jak potoczy się kariera Richa w Impact Wrestling, bo może on być świetnym dodatkiem do rosteru.)

Pokazano nam materiał z walki Callihana z Pentagonem? W sumie to nie wiem, ale wiem jedno – odbyło się to podczas gali PCW Ultra. Do klatki (był to Steel Cage) weszli członkowie OVE, którzy zaatakowali luchadora. Jeszcze wcześniej Meksykanin załapał się na cios kijem baseballowym, ale to nie koniec, bo tym samym kijem oberwał sędzia. Bracia Crist zatrzymali Pentagona i Sami postanowił zerwać jego maskę z głowy! Plan wypalił i luchador został pozbawiony swojego atrybutu! No nieźle, Callihan zrywa maskę Pentagona na jakimś evencie, o którego istnieniu ma pojęcie może osiemnaście osób.

Teraz wyświetlono walkę ze Slammiversary, które odbyło się w 2005 roku. Był to King of the Mountain Match pomiędzy Abyssem, AJ Stylesem, Ravenem, Seanem Waltmanem oraz Monty’m Brownem. W moim rankingu main-eventów, starcie to zajęło wysokie miejsce, bo aż czwarte.

Katarina zaskoczyła Grado gdzieś na zapleczu i powiedziała mu, że za tydzień stoczy pojedynek. Szkot nie mógł w to uwierzyć, bo myślał, że Katarina nie jest zawodniczką, ale jego dziewczyna przypomniała mu, że grała postać Winter.

Walka Nr.2: Z&E vs Desi Hit Squad

Gama Singh przed walką zapowiedział swoich ziomeczków, którzy chyba będą grać rolę Jinderów Mahalów po wylewie. Miło.

Zaczynają Andrew oraz Rohit. Były mistrz drużynowy raczej kontrolował sytuację, ale mocny cios zbił go z tropu. Raju trafił go jeszcze łokciem, ale odkrył się na interesującą Hurricanranę. Everett poskakał jeszcze w ringu, a po tym zaskoczył przeciwnika Dropkickiem. Mamy zmianę z DJ’em i panowie mieli dla oponenta akcję podwójną, ciężką do opisania. W każdym razie Rohit w końcu wziął się w garść, wpuścił swojego partnera, ale ten trafił z atakiem w swojego kumpla. Hindusi mieli poważne problemy, bo co chwilę trafiali na siebie i byli mistrzowie to wykorzystywali. Udało im się w pewnym momencie złapać skaczącego na nich DJ’a, a następnie rzucić go w nadciągającego Everetta. Do ringu wraca Singh i dochodzi do zmiany z Rohitem. Panowie poczęstowali DJ’a kombinacyjną akcją, było to kilka kopnięć i ataków w narożniku. Singh szybko wrócił do walki, przeszedł do Headlocka, co jednak nie było dobrym planem. Z ringiem pożegnał się on oraz jego partner. Andrew doprowadził do zmiany i postanowił wysłać się Springboard Shooting Star Pressem na oponentów. Everett myślał o drugim skoku, ale zatrzymał go Rohit. To nie powstrzymało byłego czempiona, który trafił Singha Springboard Spinning Heel Kickiem, a następnie przy wykorzystaniu swojego partnera powalił on też Rohita, który po dłuższej chwili przerwał pin i uratował swojego partnera. DJ otrzymał od niego Leg Sweep, a Singh dorzucił Enzuigiri oraz Spinebuster dla Everetta. Powraca DJ, który jakimś cudem ratuje Andrew – panowie pozwolili sobie na Front Slam oraz serię Moonsaultów. Gama Singh rozproszył sędziego i nie ma odliczania. Zaskoczyło to Everetta, który chciał pogadać z legendarnym Hindusem i skorzystał z tego Singh, który przeszedł do skutecznego Roll-upa.

Zwycięzcy: Desi Hit Squad – 6.40 via Pinfall
Ocena: ** (Dość chaotyczne, ale DJ i Andrew robili wszystko, żeby nas zainteresować tym starciem. Desi Hit Squad to projekt interesujący, ale nie widzę dla niego przyszłości, bo panowie są raczej przeciętni. Takie zwycięstwo daje im jednak sporego kopa i zobaczymy, czy zostanie to wykorzystane.)

Pentagon Jr zaproponował Callihanowi starcie Mask vs Hair na Slammiversary. Mam nadzieję, że to będzie pojedynek bez dyskwalifikacji, bo jak nie, to się wścieknę.

A teraz przyszła pora na pokazanie nam kariery Moose’a, który zaczynał od futbolu amerykańskiego, żeby ostatecznie zostać wrestlerem. Opowiadał on o swoim ciężkim dzieciństwie, sytuacjach z życia, które go ukształtowały. Podobało mi się to i wydaje mi się, że umacnia to rolę babyface’a, którą aktualnie gra ten zawodnik.

Eddie Edwards nie zakończył swojego konfliktu z Dreamerem, a co więcej – dopiero go rozpoczął. Pojawił on się podczas walki Tommy’ego i uderzył go kijem do kendo w głowę. Był to mocny cios, który wywołał krwawienie na głowie właściciela HoH. Eddie postanowił jeszcze zabrać mniejszy kawałek jakiegoś kija i wbić go w czoło oponenta. To jednak dalej nie jest koniec, ponieważ Edwards posmarował swoją twarz krwią Dreamera i spróbował go udusić. Chyba mu się udało. Zadowolony Eddie próbował uciec, ale dorwał go Moose, który chciał wiedzieć o co tu chodzi. Edwards kazał mu go zostawić, co Moose słusznie uczynił, ale można było zauważyć, że Mr. Impact Wrestling jest zawiedziony postawą kumpla.

Król rozmawiał z kimś przez telefon i dołączyli do niego Ortiz z Santaną. Panowie świętowali swój sukces, co również cieszyło Kingstona. Pojawił się także Konnan, który nie podał ręki nowemu członkowi LAX i cały czas mu nie ufał. Król chciał, żeby Konnan mu się postawił, bo nie było go, gdy LAX miało kłopoty. Dowiedział się, że lider gra teraz rolę Kingstona i następnie przekazał swoim ziomeczkom, że to wszystko może być kantem. Ortiz i Santana nie chcieli w to uwierzyć, ale Konnan obiecał im, że znajdzie dowód na to, że Król nie jest tym za kogo się uważa.

Walka Nr.3: Dezmond Xavier vs Matt Sydal

Zaczynamy od szybkiego zwarcia i to Matt przeszedł do ofensywy. Jego Arm Drag był trochę lekceważący, bo mistrz usiadł i próbował podać rękę rywalowi, żeby następnie go zaatakować. Plan nie wypalił i Xavier miał dla niego serię kopnięć zakończoną Dropkickiem. Sydal nie pozwolił na skok oponenta i ukrył się pod ringiem, żeby wyjść i próbować przypiąć rywala po Roll-upie. Dezmond na to nie pozwolił, jednak mocny Forearm zatrzymał go na kilka chwil. Xavier wziął się w garść przy pomocy desperackiego Clothesline’a oraz ruszył do wściekłej ofensywy. Matt odpowiedział na to kilkoma Low Kickami, a do tego dorzucił Dragon Screw. Zapiął on jeszcze dźwignię na nogę, która miała być jego kluczem do sukcesu. Miała, ale nie była. Sydal wygłaszał jakieś monologi w stronę przeciwnika, który pobudził się i zasypał mistrza uderzeniami. Sędzia musiał interweniować i to pomogło Mattowi w trafieniu rywala w nogi Low Dropkickiem. Czempion planował jakiś atak, co jednak nie wypaliło. Dezmond ruszył z szarżą i była to seria uderzeń łokciem w narożniku. Udało mu się także wykonać serię kopnięć, Snapmare oraz Low Dropkick. Matt wycofał się i poza ringiem otrzymał Tope Con Hilo! Xavier poczuł ból nogi po lądowaniu, ale nie chciał się zatrzymać i wszedł na górną linę. Matt wykorzystał sędziego, żeby powstrzymać oponenta i następnie zrzucił go na ziemię, żeby wykończyć go po Chemical Imbalance II.

Sydalowi zrobiło się smutno, ponieważ pojawił się Brian Cage, który planował go zabić. Na pomoc przybył Kongo Kong, ale jego atak się nie powiódł. Cage ogłuszył potwora Superkickiem, a po tym ciosie otrzymał uderzenie od Matta. Sydal ukłonił się Jacobsowi, co daje jasny sygnał, że powstała nowa ekipa. Jimmy chciał, żeby Kongo Kong wykończył Briana swoim Diving Splashem i dokładnie tak się stało.

Zwycięzca: Matt Sydal – 7.00 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Starcie w porządku, ale panowie otrzymali za mało czasu, żeby się jakkolwiek rozkręcić. Dezmond wyglądał nieźle, był blisko, jednak przegrał przez nieuwagę, a Sydal umocnił swoją rolę heela. Wygląda na to, że budowanie postaci w federacji nie jest tak ciężkim kawałkiem chleba i IW to potrafi. Sytuacja po walce daje jasno do zrozumienia, że Cage nie zakończył swojej rywalizacji z Sydalem, ale najpierw zajmie się Kongiem.)

Sami Callihan zaakceptował wyzwanie Pentagona. To nie koniec zapowiedzianych walk na Slammiversary, bo na tej gali odbędzie się Fatal Four Way pomiędzy Richem Swannem, Reyem Fenixem, Johnny’m Impactem oraz Taiji’m Ishimorim.

Swój debiut telewizyjny zaliczy Alicia Atout, która porozmawia z Austinem Ariesem. Zapytała o odczucia mistrza związane z Moose’m. Aries uznał, że jest tutaj mistrzem i będąc na szczycie łańcucha pokarmowego jego zadaniem jest polowanie. Niedługo zajmie się Moose’m. Jego rywal poniósł porażkę w jego pierwszej karierze i zajął się drugą. To mały problem dla oponenta, bo dobrze wiemy, że Moose znowu przegra. W walce z kolekcjonerem pasów nie będzie litości i Mr. Impact Wrestling powinien zacząć się modlić.

Walka Nr.4: Tessa Blanchard vs Madison Rayne

Panie ruszyły na siebie ze wściekłością i lepiej poradziła sobie Rayne, która zmusiła przeciwniczkę do ucieczki. Tessa powróciła i nadziała się na serię Roll-upów. Udało jej się w końcu wziąć w garść dzięki mocnemu uderzeniu. Madison wylądowała na linach i tam załapała się na ciężki do opisania atak. Kolejny był Dropkick, to na szczęście znam, widziałem, ale sam nie umiem wykonać. Blanchard prowadziła starcie w dość lekceważącym stylu. Jej Short Arm Clothesline’y na pewno robiły wrażenie na Rayne, która otrzymała jeszcze Saito Suplex. 1…2…Kick-out. Tessa cały czas kontrolowała pojedynek. Jej Snapmare oraz Low Kick nie zrobiły wrażenia na oponentce, więc przeszła ona do Abdominal Stretchu. Była mistrzyni Knockouts uratowała się przy pomocy Crossbody, ale dość szybko załapała się na Low Dropkick oraz Suplex ze strony rywalki. Blanchard weszła na górną linę i jej skok nie trafił w cel. Madison posunęła się dzięki temu do wykonania Enzuigiri, Tilt-a-Whirl Headscissors oraz Sliding Clothesline’a. 1…2…Kick-out. Tessa się wkurzyła i to ona zaczęła mieć coraz więcej do powiedzenia. Rayne zawiodła z atakiem w narożniku, gdzie otrzymała Forearm i Rope Hung Flatliner! 1…2…Kick-out. Blanchard myślała o kolejnym ataku, ale nie spodziewała się Speara od przeciwniczki. Panie zaczęły wstawać po krótkim odpoczynku, co doprowadziło do wymiany uderzeń. Niby lepiej poradziła sobie Madison, ale mocne kopnięcie zatrzymało jej kolejne próby. Tessa przestała grać czysto, znowu doszło do jej sprzeczki z sędzią i znowu przegrała po Roll-upie.

Blanchard miała wszystkiego dość i rzuciła się ze wściekłością na Madison. Zabrała także krzesło, którym chciała uderzyć Rayne, ale nagle pojawiła się Su Yung razem ze swoją nieumarłą ekipą. Tessa uznała, że w sumie to już jej ulżyło i wycofała się poza ring. Su natomiast skorzystała z szansy i pozwoliła swojej trupie zaatakować Madison. Mistrzyni jednak chciała wziąć sprawy w swoje ręce. Podniosła rywalkę, ale finishera nie wykonała i do ringu wbiegła powracająca Allie! Kanadyjka załatwiła wszystkie przeciwniczki i świętowała swój powrót z nową koleżanką.

Zwyciężczyni: Madison Rayne – 8.06 via Pinfall
Ocena: **3/4 (Kolejne solidne starcie. Tempo było w porządku, ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Końcówka jednak była do kitu, bo Tessa znowu przegrywa tak samo, właściwie to boli mnie jej kolejna porażka. Pokonanie Kiery Hogan nie czyni z niej kogoś wielkiego. Obstawiam, że za jakiś czas zobaczymy wielki tag team match. No i kto wie, może Blanchard zmierzy się z Allie na Slammiversary?)

Autor: RS

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o