Impact Wrestling 24.05.18 – Raport

Wracamy do Impact Zone – będzie się działo. Zobaczymy między innymi walkę o pas X-Division i pojedynek Moose’a z Kongo Kongiem.

Na początku pokazano nam materiał filmowy z powrotu DJ’a Z oraz drugi materiał promujący rywalizację Edwardsa z Callihanem. Do stolika komentatorskiego powrócił Don Callis, który już nie ubolewa po ataku Sami’ego.

Walka Nr.1: OVE vs Drago & Aerostar

Luchadorzy uznali, że należy zacząć z grubej rury i w związku z tym Drago postawił na Tope Con Hilo, a Aerostar na Springboard Moonsault. Callihan postanowił złapać nogę jednego z zawodników i to pomogło Jake’owi w wymierzeniu Big Boota. Do ringu wchodzi po chwili Dave, który chciał chyba udusić oponenta, ale raczej mu się nie udało. Głowa Drago została dość nienaturalnie wykręcona i legalnym zawodnikiem znowu jest brat z włosami w kolorze blond. W sumie co chwilę dochodzi do zmian w ekipie OVE. Jak coś się zmieni, to na pewno dam znać. Sędzia nie widział zmiany Dave’a z bratem, ale nic w związku z tym nie zrobił. Ale to wyłapałem. Nagle do kwadratowego pierścienia wskoczył Aerostar, który początkowo sobie nie poradził. Po chwili to jednak on rozdawał karty, bo wykonał Diving Hurricanranę. Jego partner natomiast zatrzymał Dave’a kilkoma kopnięciami, a po chwili panowie zdecydowali się na podwójny atak. Crist w końcu się postawił i OVE zaskoczyli Drago podwójną akcją polegającą na trafieniu luchadora serią kopnięć. Zobaczyliśmy, że w Impact Zone zjawił się Eddie Edwards. Wziął on kij do kendo i ruszył przed siebie nie słuchając swojej żony. Po chwili był on już w ringu i przerwał starcie atakując braci Crist i Callihana. Ten drugi prawie został uduszony przy pomocy kija. Sędziowie nie mogli powstrzymać Eddie’go, a wszystkiemu przyglądała się przerażona Alisha Edwards. Dopiero ochroniarze poradzili sobie z Edwardsem, który krzyczał wniebogłosy. Wydawało się, że to koniec, ale EE zabrał kij i zaatakował ochronę! Wygląda na to, że wracamy do ataku na Callihana, ale ten został uratowany przez sędziów.

Zwycięzcy: OVE – 5.00 via DQ
Ocena: ** (Ciężko oceniać walkę, skoro głównym motywem tutaj był ponowny atak Edwardsa na Callihana. Zaplanowali to jednak nieźle, Eddie jest dalej szaleńcem i po prostu chcę wiedzieć co będzie dalej.)

Alisha krzyczała na męża na zapleczu i chciała wiedzieć dlaczego on to robi. Po chwili powiedziała mu, że Eddie jest taki sam jak Sami, ale Edwards się z nią nie zgodził. EE następnie obiecał, że to wszystko się nie skończy, dopóki na zawsze nie pozbędzie się Callihana. Nie wiem w czym problem, można to załatwić jednym strzałem. Albo dwoma. W sumie trzema. No dobra, czterema dla pewności.

Walka Nr.2: Cult of Lee vs LAX

Członkowie Cult of Lee posunęli się do dość nieczystego ataku i obie ekipy zaczęły walczyć ze sobą poza ringiem. LAX wzięli się w garść – ich odpowiedzi zrobiły wrażenie na oponentach. Konley nagle wysłał Ortiza na schodki, a Lee uniknął szarży Santany, który uderzył w stalowy narożnik.

Po przerwie sytuacja się nie zmieniła i heelowie dalej dominowali. Ortiz odpychał szarżującego Caleba, ale ten nie przestawał go uderzać i pomóc mu postanowił Trevor. Członek LAX prawie zatrzymał przeciwników, jednak nie spodziewał się ataku Konleya. CK nagle trafił Santanę Big Bootem, a Lee dorzucił Penalty Kick dla Ortiza. Powracamy do ringu. Caleb wykonał Knee Drop, ale to oczywiście było za mało. Wchodzi Trevor i częstuje on uderzeniem w brzuch rywala i po chwili dokłada do tego Belly to Back Suplex. Santana znowu otrzymał Big Boot, ale tym razem nie dał się zwalić z nóg. Ortiz w tym czasie zatrzymał swojego oponenta Suplex Stunnerem i dochodzi do zmiany z Santaną. Członek LAX ładnie poradził sobie z rywalami, którzy nawet w dwójkę mieli kłopoty. Konley został wyniesiony i byli mistrzowie drużynowi wykonują Assisted Death Valley Driver. 1…2…Lee przerywa pin. Trevor miał jednak problem, bo przeciwnicy zaatakowali i jego. Ich celem ponownie stał się Caleb, który otrzymał… W sumie nic, gdyż Lee złapał Ortiza za nogę co spowodowało porażkę Santany po Roll-upie!

Zwycięzcy: Cult of Lee – 11.30 via Pinfall
Ocena: **1/2 (Walka była w porządku, ale bez szczególnych udziwnień. Cult of Lee odnoszą znaczące zwycięstwo, którego potrzebowali, a LAX dalej mają poważne kłopoty. Czekamy na rozwój sytuacji.)

Jimmy Jacobs stwierdził, że nie jest złym gościem. Jest dobry i uznał, że są osoby, których trzeba czego nauczyć. Właśnie taką osobą był Grado. Kto według niego jest złym gościem? Na pewno Moose, który zostanie dzisiaj zniszczony przez Kongo Konga. Jacobs na koniec powiedział, że jest księżniczką i zawsze dostaje to, czego chce.

Fallah Bahh był motywowany przez KM’a, który nie mógł uwierzyć w to, że Grado stoi w towarzystwie pięknej kobiety. Skoro taki grubas jak Szkot może zdobyć Katarinę, bo Fallah ma większe szanse. Po chwili KM chciał wiedzieć dlaczego Katarina jest z Grado. Odpowiedź nie zadowoliła Szkota, który ostatecznie ucieszył się, bo jego dziewczyna kocha go takim jaki jest.

MacKenzie przywitała Madison Rayne i zapytała ją o jej powrót. Rayne uznała, że jest bardzo podekscytowana i cieszy ją ponowne spotkanie przyjaciół i przyjaciółek. Zauważyła też nowe twarze i nie podoba jej się, że są osoby, które nie wiedzą co to szacunek. Po tych słowach zjawiła się Tessa Blanchard, która chciała wiedzieć o co chodzi Madison. Będzie lepiej jak Rayne zajmie się dziećmi w domu, ale jeśli tak bardzo chce mieszać się w jej sprawy, to za tydzień mogą zmierzyć się ze sobą w ringu.

Teraz coś do powiedzenia mają DJZ i Andrew Everett. Ten pierwszy powiedział, że dalej nie mogą uwierzyć w swój sukces. Są mniejsi od Drake’a i Steinera, ale udowodnili, że nie można ich lekceważyć. Andrew też coś dodał, jednak pojawili się Eli oraz Scott. Big Poppa Pump był wściekły i wykrzykiwał różne słowa. Jego partner próbował go uspokoić i doszło do kłótni, gdyż panowie zaczęli się obwiniać za ostatnią porażkę.

Walka Nr.3: X-Division Championship Match – Matt Sydal vs El Hijo del Fantasma

Panowie podali sobie dłonie i zaczęli dość spokojnie. W sumie zastanawia mnie kto z dwójki komentatorów gra rolę heela, bo według mnie obaj panowie zajmują się trudną sztuką obrażania face’ów. Tęsknię za Sonjayem Duttem. Sydal przejął inicjatywę, jednak musiał się wycofać, bo rywal wrócił na właściwe tory. Fantasma wykonał Shoulder Tackle, ale nagle poleciał na krawędź ringu. Tam uratował się przy pomocy kopnięcia, jednak jego Diving Crossbody zostało skontrowane na Arm Drag. Matt ruszył z atakiem i natrafił na blok w postaci Backbreakera. Mistrz miał kłopoty i skorzystał z nieczystej zagrywki. Po chwili to on przeważał, bo osłabił nogi przeciwnika oraz nadział go na Running Knee. Nie pogardził po tym Russian Leg Sweepem oraz zmodyfikowanym Chinlockiem. El Hijo próbował walczyć, jednak Low Dropkick zatrzymał go na dłuższą chwilę. Matt próbował jakiegoś ataku, ale został wyrzucony w górę. Ustał na nogach i zaskoczył oponenta atakiem zwanym The Slice. Luchador był zmotywowany do ataku, ale nie spodziewał się kolana. Standing Moonsault zostało przez niego na szczęście zablokowane i udało mu się trafić mistrza serią Shoulder Blocków. Po chwili zdecydował się na Baseball Slide i przyszła pora na reklamy.

Wracamy i widzimy jak Sydal ląduje na schodkach. Otrzymał on również serię Chopów, potem trafił na stalowy narożnik. W ringu Fantasma próbował wykonać Diving Foot Stomp, jednak nie wylądował na ciele rywala, ale tylko na macie. Matt wziął się w garść i postanowił zatrzymać oponenta uderzeniem oraz dorzucić do tego SOS. Air Sydal zostaje wykonane, jednak pretendent się wycofał oraz podniósł mistrza. Czas na Thrill of the Kill, ale nie, do tego nie dochodzi. Fantasma nagle przeszedł do Indian Deathlocka i Sydal zaczął mieć poważne kłopoty. Matt walczył z bólem i uratował się dzięki złapaniu liny. El Hijo nie czekał i wykonał Fireman’s Carry Leg Lariat, ale nagle Sydal przejechał pod jego nogami i wykonał jakiś dziwaczny Driver, który jednak wystarczył do zwycięstwa.

Zwycięzca: Matt Sydal – 13.20 via Pinfall
Ocena: ***1/4 (Naprawdę niezłe widowisko, choć zauważyłem, że ostatnio wszystkie walki Matta są po prostu niezłe, nic więcej. Fantasma był fajnym oponentem na przeczekanie, ale tutaj nie miał wiele do pokazania. Jestem trochę zawiedziony. Sydal znowu wygrywa i ciekawi mnie co dalej.)

Santana i Ortiz rozpieprzyli swoje biuro i nie wiedzieli co ze sobą począć. Nagle zjawił się Król, którym był… Eddie Kingston. Tak, ten Eddie Kingston. Król uspokoił swoich ziomeczków i powiedział, że Konnan do niego dzwonił. Wszystko jest ok i razem z nim jest Homicide. Panowie skupili się na biznesie w Nowym Jorku i ostatnio sprawy idą naprawdę nieźle. Trzeba teraz pomówić o serii porażek LAX. Nic się takiego nie stało, ale Ortiz z Santaną muszą wziąć się w garść. Niech przypomną sobie dawne czasy i to na pewno im pomoże. Hmmmmmmmm, powrót Kingstona do Impact Wrestling nie jest zły, bo on akurat naprawdę pasuje do LAX. Problem jednak jest taki, że nie jestem w stanie zapomnieć jego udziału w nieszczęsnym DCC.

Don Callis i Josh Matthews rozmawiali ze sobą o ostatnich atakach ze strony nieznajomego napastnika. Zwiększono liczbę ochroniarzy, ponieważ nie można dopuścić do kolejnych aktów przemocy.

Walka Nr.4: Dezmond Xavier vs Petey Williams

Zwycięzca tej walki zmierzy się za tydzień z Brianem Cage’m i stawką przyszłego starcia będzie miano pretendenta do pasa X-Division. Panowie podali sobie dłonie oraz przeszli do ataku. Początek to raczej próba wyczucia oponenta. Petey nagle postawił na Crucifix Head Scissors oraz uniknął finishera zmierzającego w jego stronę. Dezmond wycofał się z ringu i powrócił, żeby przejść do ataku na plecy. Udało mu się też trafić rywala Dropkickiem, ale Williams nagle wysłał go na liny i też pomyślał o Dropkicku, ale w plecy. Kanadyjczyk dorzucił do tego dwie Hurricanrany – jedną z narożnika, a drugą poza ring po odbiciu się od lin.

Po przerwie Petey przeważał i nie pozawalał przeciwnikowi na jakąkolwiek odpowiedź. Jego Back Elbow ładnie zatrzymał Xaviera, ale Williams postawił także na Two Amigos. 1…2…Kick-out. Kolejnym jego ruchem było wykonanie Pendulum Backbreakera. To wciąż dało jedynie 2-count. Kanadyjczyk ustawił po tym rywala w pozycji Tree of Woe, jednak został zrzucony na matę po German Suplexie. Dezmond ruszył z atakiem polegającym na wykonaniu Corner Uppercuta, serii uderzeń i Snapmare’a połączonego z Low Dropkickiem. Do tego udało mu się dorzucić piękne Tope Con Hilo oraz wejść na narożnik z zamiarem skoku. 450 Splash nie trafił i Petey nagle częstuje Xaviera Lifting Flatlinerem. Pora na Canadian Destroyer, ale nie, akcja zostaje zablokowana. Williams nie miał z tym problemu i zaskoczył oponenta typowym dla siebie Russian Leg Sweepem. Finisher znowu się nie udał i Dez prawie załatwił Williamsa Cutterem. 1…2…Kick-out. Niedawny mistrz nie pozwolił przeciwnikowi na wykonanie finishera, sam zdecydował się na Springboard Codebreaker i otrzymał Running Meteorę! Handspring Pele Kick nie trafił w cel, w sumie po raz kolejny i Kanadyjczyk ratuje się z opresji przy pomocy ładnego kolana. Otrzymuje za to kopnięcie i blokuje szarżę Demonda na Powerbomb. Akcja przenosi się do narożnika, gdzie jednak Petey zawodzi i z tropu zbija go Handspring Pele Kick!

Zwycięzca: Dezmond Xavier – 11.55 via Pinfall
Ocena: ***1/2 (Dobre widowisko, momentami bardzo dobre. Końcówka była już doskonała i aż żałuję, że to się tak szybko skończyło. Dezmond odniósł zwycięstwo i to mnie cieszy, bo bardzo tego potrzebował. Williams natomiast powoli schodzi na drugi tor i skupia się na promocji talentów. Jak dla mnie ok. Xavier za tydzień zmierzy się z Brianem i kto wie, może panowie dadzą nam świetny pojedynek?)

Allie patrzyła się w lustro i przypomniała sobie co stało się z jej przyjaciółką. Okazało się, że Rosemary prosiła ją o to, żeby mistrzyni nie poddała się mocy ciemności. Było już jednak za późno i Allie była pomalowana jak Demon Assasin. Następnie powiedziała, że naprawdę nie chciała do tego dopuścić, ale musi zrobić to, co do niej należy.

Walka Nr.5: Moose vs Kongo Kong

Jimmy’ego Jacobsa nie ma z Kongiem. Komentatorzy oraz sam zawodnik zastanawiali się o co chodzi. Zaczynamy starcie i panowie próbowali zdominować sytuację siłowo. Lepiej poradził sobie Kongo Kong, który odepchnął oponenta. Drugie zwarcie było wygrane przez byłego mistrza Impact Grand. Doszło do wymiany uderzeń, ale Kong zatrzymał ją Shoulder Blockiem. Właściwie to kilkoma. Moose nie był pod wrażeniem i zdecydował się na Dropkick. Następnie dorzucił do tego Clothesline i Springboard Crossbody poza ring. Nie pogardził serią ataków, ale jego szarża trafiła jedynie na schodki. Kong spojrzał na rampę, jednak Jimmy dalej się nie zjawiał. Wykonał on w takim razie Kongo Cannonball i prawie załatwił przeciwnika. Mr. Impact Wrestling jakimś cudem powrócił do ringu i tam załapał się na masę ataków. Próbował co prawda odpowiadać, ale potężny Body Block i Belly to Belly Suplex zatrzymały jego starania. Kong postawił po tym na Rolling Senton, co dało mu jedynie 2-count. Pora w takim razie na Nerve Hold. Moose wziął się w garść, trafił rywala łokciem i paroma Chopami. Scoop Slam zawiódł i Kongo Kong wykorzystał swoją masę do obalenia przeciwnika. Zapiął on jeszcze jedną dźwignię, która znowu zawiodła. Mr. Impact Wrestling otrzymał kilka ciosów, które tylko motywowały go do działania. Kong nie mógł w to uwierzyć i nagle to on przeszedł do defensywy. Headbutt go zatrzymał, ale były gwiazdor ROH postawił jeszcze na Corner Dropkick i Hesitation Dropkick. Game Changer zostaje skontrowany na Fireman’s Carry Neckbreaker. 1…2…Kick-out. Wygląda na to, że zobaczymy teraz Diving Splash od potwora, jednak Kong nie trafił. Moose skorzystał z okazji, bo wymierzył kilka Bicycle Kicków, Scoop Slam oraz Spear. 1…2…3.

Zwycięzca: Moose – 8.55 via Pinfall
Ocena: **1/4 (Nie było to złe, takie raczej dość przeciętne, ale miało swoje momenty. Moose właśnie wygrał ważną walkę i zmierza ku lepszym przeciwnikom.)

Transmisja Impact Wrestling została jednak zatrzymana przez film zawodnika debiutującego z gimmickiem X. Zaatakował on wcześniej Jimmy’ego Jacobsa i oczywiście zostawił mu kartkę.

Autor: RS

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o